|
|
Osadnicy z Catanu (nowa edycja) Polskie wydanie światowego bestsellera. Wspaniała gra zarówno dla początkujących jaki i doświadczonych graczy.
liczba graczy:
od 3 do 4
wiek: od 10 lat czas gry: ok. 75 min. wydawca: Galakta wersja językowa: polska |
Gracze są osadnikami na nowo odkrytej wyspie Catan i rozpoczynając rozgrywkę posiadają dwie osady i dwie drogi. Wydobywają surowce mineralne, którymi mogą potem handlować, gdyż szczególną popularnością cieszy się na wyspie handel wymienny. Dochodzi do wymiany pszenicy na drewno, drewna na cegły itd, wszystko zgodnie z aktualnym zapotrzebowaniem. Osadnicy dążą do rozbudowy swoich osad w miasta, do budowy nowych dróg. Każda osada warta jest jeden punkt, miasto dwa punkty. Punkty otrzymuje się także za wybudowanie najdłuższej drogi, ale nie tylko. Wygrywa ten, kto pierwszy zdobędzie 10 punktów.
Wspaniała gra zarówno dla początkujących jaki i doświadczonych graczy. Ciekawe reguły powodują, że ciągle ma się ochotę na nową rozgrywkę.
Nie jest to gra gdzie gracze w ciszy rozgrywają swoje role, tutaj najważniejsze są negocjacje. I nie chodzi tylko o towarzyskie rozmowy, bo od umiejętności negocjacyjnych gracza, zależy jego być albo nie być.
zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną
autor:
Mateusz Kamiński
Gra się po prostu wspaniale. Występuje duża losowość ale zabawa jest przednia.
Gorąco polecam.
autor:
monissiiaa
Daję 5 choć wg mnie powinna być 6 :) Pierwszy raz w Osadników zagrałam ze znajomymi w czasie jakiejś imprezy i już wtedy wiedziałam, że muszę ją mieć :) Stopniowo uzupełniałam dodatki co zwiększało jej możliwości. Teraz myślę nad kupnem rozszerzenia na 5-6 graczy bo już 4 nie wystarcza... Trzeba tylko zwrócić uwagę przy kupnie dodatków czy pasują do naszego wykonania (np drewnianego) . Wszystkim polecam !!!
autor:
wilku5
Gra daje sporo zabawy, ale ciężko mówić coś o planowaniu. Kostki generują, z których pól pobierzemy surowce (o ile przy tym polu stoi osada, nasza lub przeciwników - bo tylko wtedy surowiec jest dostarczany danemu graczowi), a za surowce budujemy kolejne osady, drogi, a nawet przebudowujemy osady w miasta (czy jakoś tak ;)). Zasady są proste (poza powyższym, jest jeszcze złodziej, który umożliwia "kradnięcie" surowców innym - czyli jakaś interakcja pomiędy graczami jest) oraz bonusy za najdłuższą drogę i najwyższą władzę rycerską (czyli posiadanie największej ilości rycerzy, których możemy pozyskać losowo z talii kart rozwoju) - a wszystko to by uzbierać 10 punktów przed innymi i wygrać (co wcale nie idzie tak hop-siup i już).
Myślę że dzieciom da wiele zabawy, dorosłych wprowadzi w świat bardziej "złożonych" od chińczyka planszówek ;)
5 nie daję, gdyż dla dorosłych może być nudna z racji na losowość, niewielki wpływ na to co robimy i... poziom ;) bo to na prawdę łatwa gra. No i jest od 3 osób (choć ja grałam kilka razy w 2 osoby i też bawiliśmy się świetnie - radzę tylko umieścić nieparzystą liczbęrycerzy w talii kart rozwoju i już ;)).
autor:
Magda Śniatecka
Osadnicy z Catanu to bardzo dobra gra dla wszystkich niezależnie od wieku. Niewątpliwymi zaletami są proste do wytłumaczenia zasady oraz praktyczna niepowtarzalność każdej rozgrywki.
Plansza do gry zbudowana jest z ułożonych losowo sześcioboków przedstawiających różne surowce (drewno, glina, owce, zboże i kamień). Dodatkowo każdemu z nich przypisuje się losową wartość od 2 do 12 (poza 7). Różnicuje to częstotliwość występowania dóbr potrzebnych graczom (osoby które posiadają osady przy wylosowanym surowcu otrzymują je).
Zadaniem gracza jest zdobycie 10 punktów zwycięstwa. By tego dokonać, musi rozbudowywać swoją, początkowo niewielką sieć osad poprzez wznoszenie nowych, ulepszanie już wzniesionych i tworzenie własnej sieci połączeń między nimi. Podczas ruchu każdy gracz rzuca kostką, wynik wskazuje surowce z którego pola należy dać graczom. W związku z tym te z numerami 6 i 8 będą losowane częściej niż te z 2, 3 czy 11, 12. Pojedyncza rozgrywka jest jednak za krótka i obstawienie teoretycznie najczęściej wypadających liczb wcale nie daje przewagi. Jako, że ciężko samemu zbierać potrzebne dobra, gracze mogą się między sobą nimi wymieniać lub w ostateczności handlować z bankiem (w stosunku 4:1, ten jakże niekorzystny współczynnik można polepszyć budując osady w strategicznych miejscach na obrzeżach planszy), a po zebraniu potrzebnych surowców nie pozostaje nic innego jak budowanie dróg, osad czy też miast.
Ta jakże prosta i niestresująca rozgrywka jest jednak urozmaicona przez prosty acz genialny aspekt, "Złodzieja". Gracz który wyrzuci podczas swojego ruchu 7 (statystycznie przy rzucie 2 kostkami jest na to największa szansa) przestawia czarny pionek złodzieja na wybrane przez siebie pole. Od tego momentu pole to zostaje zablokowane i nie dostarcza surowców, dopóki złodziej nie zostanie z niego usunięty. Poza tym graczowi przysługuje przywiej kradzieży jednego losowego surowca od gracza posiadającego osadę sąsiadującą z tym polem. Wprowadza to dość istotny negatywnej interakcji między graczami i wywołuje w innych chęć rewanżu.
Podsumowując Osadnicy z Catanu są świetną grą dla początkujących planszówkowiczów. Wiele osób zaczynało swoją przygodę właśnie przy tej grze i z chęcią do niej wraca. Natomiast dla zapalonych graczy może to być ciekawa odskocznia od mózgożernych i skomplikowanych pozycji.
Gdybym pisał tę recenzję kilka lat temu to wygłaszałbym peany na cześć Osadników i mówił, że to najlepsza gra jaka istnieje. Jednak po rozegraniu kilku tysięcy partii (!!!) z bardzo różnymi osobami, w bardzo różnych warunkach mogę stwierdzić, że gra ma liczne wady i na nich będę chciał się skupić. Losowość - kości są niezwykle ważnym elementem gry. Mogą popsuć najbardziej wyszukany plan. Gra ma w sobie element negatywnej rywalizacji, wybieramy jedną osobę, której zabierzemy kartę - i tu rodzi się problem dlatego akurat tej, a nie innej. Często zdarzało się, że grając z jakimś małżeństwem żona przeprowadzała szantaż emocjonalny na mężu i ten kartę ciągnął ode mnie ;). Istnieje tu też zasada "bij mistrza" i bardzo często jest tak, że osoba taka nie ma już na starcie żadnych szans. "Osadnicy z Catanu" byli grą która wprowadziła mnie w świat planszówek i za to jestem jej wdzięczny, ale Ja już do niej nie zasiadam.