PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika thanathos

obrazek
Arkham Horror
Warta swojej ceny,
Bezapelacyjnie najlepsza gra kooperacyjna, przygodowa i najbardziej klimatyczna w jaką grałem. Swoim rozmiarem i skomplikowaniem może przyprawić o zawrót głowy. Dodatkowo czas rozgrywki czasem przekraczający 6h może zniechęcić. Ale jeśli tylko da się tej grze szanse to odpłaci się wspaniałą przygodą.

Gra oparta jest na prozie Lovecrafta (mroczno, przygnębiająco z ciągłym poczuciem bezsilności). W miasteczku Arkham mają miejsce dziwne wydarzenia. Dochodzi do manifestacji nadprzyrodzonych sił. Po mieście szwędają się potwory, otwierają się bramy do innych światów/wymiarów, zaś z wiecznego snu budzi się przedwieczny, prawdziwy koszmar. Zło w czystej postaci. Gdy tylko to zrobi to nie pozostaje nic innego jak z nim walczyć. A walka nie jest taka prosta.

W grze staramy się nie dopuścić aby przedwieczny się obudził. Więc przemierzamy ulice Arkham, zabijając potwory, zbierając wskazówki lub przedmioty, eksplorując inne światy/wymiaru i pieczętując bramy, by już nigdy się nie otworzyły. Musimy uważać, by poziom paniki w mieście nie wzrósł, musimy uważać by za dużo bram/portali do innych światów się nie otworzyło, musimy uważać na zdrowie fizyczne i psychiczne naszych bohaterów. Tak łatwo jest przegrać a wygrać można tylko na dwa sposoby, ale zapieczętować określoną ilość bram, albo pokonać przedwiecznego w bezpośrednim starciu. Kooperacja na najwyższym poziomie.

Gra jest piękna. Ogromna ilość elementów. Karty wydarzeń, przedmiotów, żetony... po prostu cudo. Instrukcja choć długa jasno tłumaczy zasady. A zasad jest sporo. Nie jest w cale tak łatwo wprowadzić w grę świeżych graczy. Potrafi to długo zająć. Z drugiej strony klimat i poczucie wspólnej misji rekompensują skomplikowanie. W naszych rozgrywkach zawsze jest przygaszone światło, świece, klimatyczna muzyka z horrorów. Gra potrafi być złośliwa bo gdy tylko uspokajamy się i uważamy, że wszystko jest pod kontrolą zawsze wydarzy się coś co momentalnie sprowadza nas do parteru. Tu nie ma miejsca na pewność siebie.

Polecam osobom lubiącym przygodę, mroczne klimaty i kooperację. Ta gra jest rewelacyjna i warta swojej ceny. Polecam!


obrazek
Party Time
Wariacja na temat kalamburów,
Najlepsza gra imprezowa w jaką grałem. Dostarcza niesamowitej ilości emocji i śmiechu. Można grać ze znajomymi i z rodziną. Praktycznie bez względu na wiek uczestników.

Gra to wariacja na temat kalamburów. Jest 5 rodzajów kategorii: opisywanie słówek, pokazywanie, rymowanie, wyliczanie słów na daną literę alfabetu i opisywanie fikcyjnych i/lub prawdziwych postaci. Wszystko to pod presją czasu daje mieszankę wybuchową, pomyłki, śmiech, krzyk.

Gorąco polecam!


obrazek
Zamki Burgundii (wydanie europejskie)
Świetna Gra,
Mam tę grę od tygodnia, a już rozegraliśmy kilkanaście rozgrywek w różnych wariantach (2, 3, 4 osoby). Gra daje nam możliwość w 25 rundach (5 faz po 5 rund) rozbudowy naszej XV-wiecznej posiadłości. W trakcie rozbudowy otrzymuje się punkty zwycięstwa. Kto ma najwięcej wygrywa.

Mechanizm jest szalenie prosty. Po rzucie dwiema kośćmi możemy w rundzie (rund jest łącznie 25) ściągnąć żeton z budynkiem (8 różnych), kopalnię, zamek, łąkę (4 różne), statek lub żeton reprezentujący wiedzę (26 różnych), wybudować coś, sprzedać dobra, sprowadzić pracowników i zakupić coś za pieniądze ze sprzedaży dóbr. Czyli wykonujemy 2 z 4 akcji przy użyciu kości i 1 akcję przy użyciu pieniędzy (łącznie do 3 akcji w swojej rundzie). Kolorytu dodają specjalne właściwości budynków dzięki, którym możemy robić \"kombosy\". I tak budując zamek dostajemy dodatkowy \"ruch\" (wirtualną kostkę z dowolnym wynikiem), za który możemy postawić budynek dający nam możliwość wybudowania kolejnego ze swoich zasobów, który z kolei da nam możliwość ściągnięcia kolejnego. I tak dzięki jednej kości wykonaliśmy 3 akcje. Jeśli jeszcze uda nam się zamknąć jakiś obszar (wypełnić go budynkami) dostaniemy bonusy punktowe... i tak dalej i tak dalej. Smaku dodają złote żetony wiedzy, które dają specjalne bonusy, pozwalające np. zmieniać wynik kostki przy budowaniu czegoś lub dające na koniec punkty za np. różne rodzaje łąk w swojej posiadłości.

Trudność gry polega na tym, aby jak najefektywniej wykorzystać swój ruch, i umiejętnie dostosować się do sytuacji, w której nasz rywal sprzątnie nam coś sprzed nosa. Często dochodzi do sytuacji, w której wynik kości strasznie nas ogranicza, a brak pracowników, dzięki którym możemy zmienić wynik nie pozwala na dokonanie zaplanowanego ruchu. Zawsze pod koniec brakuje dodatkowej kości.

Gra łatwo się tłumaczy, można szybko wprowadzić nowych graczy. Zaletą są plansze, na których są wyjaśnione funkcje budynków czy możliwe ruchy w swojej turze.

Gra bardzo mi się podoba, jednak spotkałem się z różnymi negatywnymi opiniami np.:
- wyblakłe kolory plansz
- brak negatywnej interakcji (po za wspomnianym ubiegnięciem rywali w wyborze żetonów)
- brak klimatu

Z kolei gra nadrabia bardzo dobrym mechanizmem i zbalansowaniem. Lubię gry wykorzystujące kości bo trzeba się czasem nagłowić jak najlepiej wykorzystać ruch. Ogromna ilość żetonów, bez torebek strunowych ani rusz. Gra nie posiada żadnych napisów, więc można ją kupić niezależnie od wersji językowej. Polską instrukcję można ściągnąć.

Gorąco polecam.


obrazek
7 cudów świata
Jedna z najlepszych,
13 miejsce w rankingu Board Game Geeku. To mówi samo za siebie. Jedna z najlepszych gier w jakie grałem.

W skrócie: losujemy cud, który w trakcie 3 er możemy (ale nie musimy) wybudować. Oprócz cudu budujemy dodatkowo różne budynki, dające nam bonusy (handlowe, militarne, naukowe, surowcowe). Jest łącznie 7 typów kart.

Mechanizm gry był dla mnie nowością, bo z pośród posiadanych kart wybieramy jedną, którą budujemy zaś pozostałe karty przekazujemy do kolejnego gracza (w zależności od tury przekazujemy karty na prawo lub lewo) i z tak otrzymanych kart od gracza sąsiedniego wybieramy kolejną, którą chcemy zbudować. I w kółko przez 6 rund, a że mamy 3 ery to łącznie mamy 18 rund, na zdobycie jak największej ilości punktów zwycięstwa.

Gra cechuje się piękną szatą graficzną. Karty z czasem się nieco wycierają więc polecam kupno koszulek. Łatwe zasady pozwalają na szybkie wyjaśnienie gry nowym graczom. Po 3-4 rozgrywkach pod rząd należy od gry troszkę odpocząć, jednak gra się nie nudzi na dłuższą metę. Można również dokupić dodatki do gry, które urozmaicą nieco rozgrywkę (polecam dodatek pt. Liderzy). Brak negatywnej interakcji (po za rozgrywaniem pod koniec ery konfliktów militarnych, za które w razie przegrania zdobywa się -1 punkt zwycięstwa). Gra się szybko.

Wszystko to powoduje, że jest to naprawdę fajna gra, prosta w zasadach i ładna ale wymagająca też myślenia bo trzeba się czasem zastanowić co wybudować w danej rundzie żeby mieć dobrze, albo żeby nasz sąsiad nie miał lepiej. Czasem od możliwości wyboru głowa boli, bo chciałoby się tak wszystko na raz wybudować, a tu tylko można jedną kartę wybrać :)

Gorąco Polecam.


obrazek
Bang (polska edycja)
Pierwsza gra w kolekcji,
Bang jest moją pierwszą grą jaką sobie sprawiłem, i która była istnym strzałem (bangiem) w 10. Zagrywałem się z braćmi i znajomymi godzinami. W grze jesteśmy rewolwerowcem (autorzy nie mogli chyba użyć prawdziwych nazwisk, więc mamy tu łudząco brzmiące nazwiska sławnych rewolweroców), który wciela się w rolę stróża prawa (szeryfa lub zastępcy szeryfa), bandyty lub renegata. Każda rola ma inne warunki zwycięstwa. Szeryf musi zlikwidować bandytów i renegata (nie wolno mu zabić zastępcy), bandyci muszą zlikwidować stróżów prawa zaś renegat musi zostać na końcu sam, uważając żeby bandyci wcześniej nie zabili szeryfa. Smaczek tej gry polega na tym, że wiadomo tylko kto jest szeryfem. Miejsca na blef jest sporo, bo bandyci nie zawsze ochoczo rwą się do zabijania szeryfa, zaś renegat umiejętnie podszywa się pod zastępcę szeryfa :)

Cel osiągamy zagrywając różne karty (strzały, uniki, bronie, konie, przedmioty).

Zasady są stosunkowo łatwe, da się wytłumaczyć szybko początkującym.

Gra pozwala na rozgrywkę do 7 osób, ale z doświadczenia wiem, że 7 osób to za dużo, bo przy niekorzystnym przebiegu rundy gracze potrafią zginąć zanim dojdzie do nich tura. Z kolei gra w 4 osoby jest nieco przewidywalna, bo grają szeryf, 2 bandytów i renegat. Dopiero przy 5 osobach pojawia się postać zastępcy i wtedy już nie wiadomo kto jest kto. Tak więc jeśli szukacie gry dla 5 osób to polecam. Gdyby gra się znudziła to są dodatki np. Dogde City wprowadzające nowe karty i postaci rewolwerowców jak również dodatki wprowadzające nowe warunki/okoliczności (np. Bang! A Fistful of Cards), dzięki czemu każda runda jest nieco inna.

Polecam!


obrazek
Fasolki
Prosta acz zabawna gra,
Posiadam znajomych, nie będących fanami skomplikowanych gier ząś lubiących pograć w coś \"łatwego\". I z nimi gram w Fasolki. W grę której wytłumaczenie zajmuje 5 minut. Dodatkowym atutem jest interakcja, jaką ta gra stwarza. Trzeba komunikować swoje potrrzeby.

Fabuła: mamy dwa pola, na których sadzimy fasolki. Nie zawsze jest miejsce, nie koniecznie też chcemy hodować takie same fasolki jak inny gracz. Konkurencja obniża szanse na zebranie odpowiedniej ilości potrzebnych nam fasolek. Więc musimy się wymieniać. \'Ja mam piromana a Ty pijaka. Więc ja Ci dam Kowboja a Ty mi boksera? A czy ktoś chce golasa? No weźcie golasa!\" Śmiechu jest czasem co nie miara ;) Trzeba wyhodować jak najwięcej by sprzedać jak najdrożej by wygrać.

Fasolki to fajna gra imprezowa, idealna na przełamanie pierwszych lodów.

Polecam!