gry planszowe wojenne > BattleTech: A Game of Armored Combat
GRY WOJENNE
logo przedmiotu BattleTech: A Game of Armored Combat

BattleTech: A Game of Armored Combat

Taktyczna gra wojenna w świecie science fiction. Kompletny zestaw do rozpoczęcia rozgrywki

cena:

289.90 PLN
dostępność: na zamówienie
wysyłamy w: ok. 7 - 30 dni

dodaj do koszyka
Produkt na zamówienie: realizacja pod warunkiem dostępności u dostawcy.

Podstawowe informacje:


liczba graczy: od 2 do 20
wiek: od 12 lat
czas gry: od 90 do 90 min.

wydawca: Catalyst Game Labs (2019)
nr katalogowy: CAT3500D

wersja językowa: angielska
instrukcja: angielska

Opis


It is the dawn of the thirty-first century. You are a MechWarrior: master of a multi-ton, towering avatar of destruction that is the culmination of more than 3,000 years of battlefield technology development. A precious heirloom passed from parent to child across centuries, an unassailable mark of your station. Whether a soldier-of-fortune or a true-blue patriot, you drop into hot zones across a thousand worlds to expand the star-spanning empire of one of the noble Great Houses.

BattleTech is the world’s greatest armored combat game. Inside this box you’ll discover epic clashes, dynamic characters, and a myriad of gaming experiences for any type of player: miniatures to RPG play, hobby painting to fiction, and beyond.

A Game of Armored Combat includes everything you need to start tossing dice and moving miniatures on your gaming table. Do you have what it takes to plant the banner of victory and become a legend? Leap into the action and find out!

CONTENTS

8 high-quality, fully assembled (unpainted) miniatures
56-page Rulebook
16-page Record Sheet Booklet
16-page Universe Primer
24 page fiction novella
8 Pilot Cards
heavy-stock reference sheet
Two 18” x 22” full-color paper maps (double-sided)
Punchboard of additional BattleMechs and terrain
2 dice

Jak to wygląda ?


Recenzje naszych klientów:


zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną



dodano: 2020-11-02 to jest Battletech autor: Łukasz Posadowski

Dobra, słuchajcie, to jest Battletech. I jest to moja ulubiona gra w ogóle: mam szafę pełną podręczników, figurek, heksowych terenów oraz kosmicznej odsłony gry, czyli Aerotecha. Cztery razy robiłem ze znajomymi małe konwenty na 20-30 osób poświęcone głównie Battletechowi. Zrobiłem też małą aplikację (Astech na githubie, gdyby ktoś był ciekawy) do ułatwiania gry przez sieć. Jeżeli moja ocena wyda się Wam jednostronna i za bardzo przekonująca do zakupu gry... To, cóż, nie spotykamy się tutaj, żeby rozmawiać o wadach Battletecha.

Battletech to gra z roku 1984, wydana jako amerykańska interpretacja Macrossa. I w tym momencie podobieństwa się kończą, bo Mecha można rozpisać na bardzo wiele sposobów. Tutaj jest to zmilitaryzowane, polityczne, o tyle o ile twarde, kapitalistyczne science fiction: bez obcych, bez czarów, bez ratowania świata. Uniwersum rozpoczęło linię narracyjną w wielkim politycznym bąblu otaczającym Układ Słoneczny, nazwany Sferą Wewnętrzną. Po dramatycznym upadku dominującej siły militarnej, gospodarczej i politycznej pozostała piątka Domów Sukcesyjnych rozpoczęła bezowocny trud siłowego podporządkowania sobie szybko rozpadającej się, ludzkiej cywilizacji. Mamy wybitnych, lub mniej wybitnych, przywódców, walecznych żołnierzy, hardych najemników, bohaterów pokroju Sheridana, czy Picarda oraz ich znakomitych, politycznych i militarnych adwersarzy. Jako, że minęło 35 i kawałek lat bez żadnego (modnego dzisiaj) restartu fabuły, czy pomięcia "uszkodzonych" partii fabuły, uniwersum rozrosło się kolosalnie a linia fabularna jest wciąż rozwijana, obejmująca około 125 fikcyjnych lat historii Sfery oraz terytoriów ościennych naprzód i około 250 lat wstecz.

Tyle uniwersum. A jak się ma ono do gry? Battletech w istocie jest bitewniakiem skrojonym pod zwykłego człowieka. Zamiast worka figurek mamy cztery, które pod względem taktycznych możliwości nie ustępują postaciom z D&D na 15 poziomie. W czasie gry sypie się pancerz, uszkodzenia kolejnych osłon silnika, żyroskopu, mechanicznych ścięgien, kończyn, uzbrojenia oraz przegrzanie maszyn dają się we znaki. Partia jest nieustannym balansem pomiędzy wykonaniem swoich celów (w tym zniszczeniem wrogich Mechów), a trzymaniem coraz bardziej zwraczonych maszyn w stanie pozwalającym jeśli nie na prowadzenie ataku, to przynajmniej godny i honorowy odwrót. Nawet obrócenie maszyny bokiem do przeciwnika ma tutaj mechaniczne korzyści, jeżeli pancerz na prawym ramieniu, korpusie oraz nodze bardziej przypomina pudełko zapałek, niż niezdobyty mur.

Zamiast kosztownych i rozległych terenów mamy w pudełku plansze. Nie znaczy to, że terenów nie można zbudować, albo ubarwić mapek budynkami, czy drzewkami. Można, ale nie trzeba, bowiem mechanicznie to nadal heksy. I tak, można grać w Battletecha żetonami, co wielu w swoim czasie praktykowało i od tego zaczynało. Na stronie wydawcy są nawet papierowe znaczniki do wydrukowania i sklejenia. Elegancja mechaniki planszy przejawia się w prostej zasadzie: rodzaj terenu zawsze zajmuje całe pole, więc odpada dokładne mierzenie oraz szukanie skrawka drzewa, które da czemuś osłonę +1. Każdy heks zawierający jakiś rodzaj tereny poza ubitą ziemią jest podpisany, co bardzo poprawia czytelność planszy: jaka wysokość, jaka głębokość, jaki rodzaj zalesienia i czy te skały to skały, czy tylko ozdoba.

Figurki mechów poruszają się na kilka sposobów: mogą chodzić, biegać, niektóre skakać, chodzić tyłem, wspinać się po wzniesieniach, taranować, popychać, kopać, uderzać ramionami, obracać korpus i przede wszystkim używać uzbrojenia. W pudełkowych zasadach mamy do dyspozycji cztery rodzaje broni energetycznej, cztery rodzaje dział oraz siedem wyrzutni rakiet. Różnią się widełkami zasięgów (bo każda ma zasięg bliski, średni, daleki i niektóre z nich minimalny), zadawanymi obrażeniami oraz tonażem samej broni oraz stosownej amunicji. Możliwości taktycznych jest masa i brak tutaj jedynego słusznego rozstawienia oraz konfiguracji. Na każdego znajdzie się sposób i doświadczony gracz bez trudności daje sobie radę z przeważającymi siłami początkującego.

Wspomniałem o tonażu i tutaj jest jeszcze jeden smaczek mechaniki. Każda figurka to tylko kadłubek, w którym można sobie do woli przebierać. Można załadować silnik o sobie właściwej mocy, pozwalającej rozpędzić maszynę o tonażu X do prędkości Y. Można dodać radiatory odprowadzające nadmiar ciepła. Można zamontować ramiona wyposażone w siłowniki dolne (coś w rodzaju łokcia) oraz odpowiedniki dłoni, pozwalające na zadawanie ciosów oraz używanie drzew i odstrzelonych kończyn jako maczugi. Można skonfigurować uzbrojenie pod walkę na konkretnym dystansie. Można oszczędzić na (delikatnej i podatnej na wybuch rozrywający maszynę od środka) amunicji zostawiając miejsce na więcej uzbrojenia. Można generalnie wszystko i wcale nie trzeba zaopatrywać się w dodatkowe figurki oraz podręczniki, żeby ubarwić sobie zabawę. Aczkolwiek można, ponieważ mamy dostępny osobny podręcznik liczący 350 stron, zawierający fabularny i mechaniczny przewodnik po budowaniu własnych (bardziej zaawansowanych) Mechów, czołgów, helikopterów, statków, samolotów, kosmicznych desantowców, rodzajów piechoty, przemysłowych Mechów „cywilnych”, a nawet on nie wyczerpuje w pełni tematu, ponieważ są jeszcze wielkie bojowe statki kosmiczne, satelity, pociągi, wielopiętrowe struktury i co tam jeszcze.

Battletech jest zarówno tak prosty i tak skomplikowany, jak sobie tego zażyczysz. Podstawka nie jest grą prostą, ale pozwala zarówno na szybkie pojedynki 1v1, lub 2v2, lub wielogodzinne mini-kampanie. Zarówno uniwersum, w postaci nowelek zapychających szafę oraz megabajty na czytniku w dosyć szybkim tempie, jak i mechanika potrafi odpowiedzieć na pojawiające się z czasem zapotrzebowanie na większe wyzwania. Mamy mechanikę kampanijną, mamy więcej sprzętu, rodzajów amunicji, silników, żyroskopów, silników skokowych, walki elektronicznej, wsparcie piechoty oraz jej transport, zbroje zmechanizowane (takie tutejsze Space Marines, ale w skali bardziej Epic, niż 28mm). To gra na bardzo długie lata i jest w stanie z powodzeniem zastąpić, lub przynajmniej uzupełnić, obszerne pudła z figurkami i terenami, które trochę za długo leżą nieużywane, lub wprowadzić w niezwykły świat taktycznych bitewniaków dla graczy (póki co) bez zacięcia modelarskiego. Ja zdaję sobie sprawę, że teraz tego typu produktów jest dużo, ale Battletech był tam już 35 lat temu i nie bez powodu jest tutaj nadal. Jeżeli znajdziesz człowieka z polską podstawką z roku 1993 (bo była takowa), to możesz z nim bez problemu zagrać używając pudełka Armored Combat, ponieważ zmieniła się wam od tego czasu cała jedna zasada, konkretnie kodyfikator za osłonę nóg, kiedy figurka stoi na heksie za wzniesieniem.

Gra roku od 1984 roku.