gry planszowe strategiczne > Age of Empires III: The Age of Discovery
GRY STRATEGICZNE
logo przedmiotu Age of Empires III: The Age of Discovery

Age of Empires III: The Age of Discovery

Gra strategiczna tocząca się przez trzy stulecia

cena:

185.00 167.00 PLN
wysyłamy w: niedostępny

Podstawowe informacje:


liczba graczy: od 2 do 5
wiek: od 10 lat
czas gry: ok. 120 min.

wydawca: Tropical Games
projektant: Glenn Drover

wersja językowa: angielska
instrukcja: polska

Opis


Wciel się w rolę kolonisty poszukującego na całym świecie chwały, uznania i bogactwa.

Przez 3 tysiąclecia będziesz odkrywał nowe regiony świata, kolonizował je oraz robudowywał handel oraz ekonomię. Z czasem jak konkurencja między graczami będzie coraz ostrzejsza, będziesz także musiał zatrudniać specjalistów (handlowca, żołnierza, kapitana czy misjonarza) aby zawsze być o krok przed przeciwnikam.

Czy uda ci się od nowa napisać historię świata?

 

Zawartość pudełka:

  • 300 plastikowych figurek kolonistów (w 5 kolorach)
  • 10 figurek statków
  • monety w nominałach 1 i 10
  • 16 kart odkryć
  • 16 żetonów odkryć
  • żetony towarów
  • żetony budynków
  • instrukcja
  • plansza

 

 

Jak to wygląda ?


Recenzje naszych klientów:


zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną



dodano: 2014-11-12 Klasyk wciąż godny polecenia autor: turin

Age of Empires - przechodnio "Glen Drover's Empires", wkrótce "Empires: Age of Discovery" ze względu na stratę licencji - to bardzo solidny worker placement wagi średniej - jeśli podobała wam się Epoka Kamienia, ale chcielibyście coś trochę bardziej rozbudowanego, to jest to tytuł dla was. Reguły wciąż dość przystępne, mechanika bardzo podobna, ale możliwości znacznie więcej. W przeciwieństwie do Epoki, można rozwijać się w różne strony, tak że nasze rozgrywki będą się od siebie różnić znacznie bardziej. Losowość została znacznie ograniczona, tak więc umiejętna gra ma znacznie większy wpływ na nasz wynik. Jest jej akurat tyle, by przeszkodzić zbyt szczegółowemu, a co za tym idzie męczące,u i czasochłonnemu planowaniu. Dzięki temu gra jest znacznie przystępniejsza i mniej stresująca niż np. Agricola, choć w mojej opinii również przez to kniej emocjonująca. Do szeregu zalet należy doliczyć sensowne skalowanie od 2 do 6 graczy (z dodatkiem lub nadprogramowym kompletem kolonistów z drugiego egzemplarza), choć oczywiście najlepiej jest gdzieś w środku przedziału. Dlaczego nie maksymalna więc nota? Żaden z mechanizmów nie jest szczególnie oryginalny, grając w nią nawet krótko po wydaniu, doświadczony gracz widział oczywiste podobieństwa do innych tytułów. Oczywiście nie będzie to wadą dla tych dopiero rozpoczynających przygodę z planszówkami i tu dodatkową zachętą będą tłumy figurek kolonistów, z nadwiązką rekompensujące grafikę odstającą już trochę od dzisiejszych standardów. Dziś w najlepszym przypadki dostalibyśmy drewniane kostki lub żetony...
dodano: 2013-12-29 Genialna autor: biedrone

Gra jest rewelacyjna. Jest to świetny mix kilku typów gier. Mamy tu trochę licytacji, ekonomii, planowania i strategii jednocześnie. Co za tym idzie zwycięstwo można osiągnąć na wiele sposobów, jednakże trudno wypracować jeden słuszny schemat. Trzeba cały czas kombinować, co jest największą zaletą tej gry. Do tej pory grałam już w tę grę kilkanaście razy i każda rozgrywka była inna. Dzięki temu gra się nie nudzi, w przeciwieństwie do Agricoli (która po kilku rozgrywkach stała się zbyt schematyczna.)
dodano: 2011-03-01 Bardzo dobra strategia autor: Lothrain

Jedna z najlepszych gier strategicznych, w jakie miałem okazję zagrać.
Multum wyborów, wymagana wszechstronność i myślenie o wielu aspektach naraz. Jednak po pierwszej rozgrywce wszystko jest już proste i łatwe do ogarnięcia. Kluczem jest zdecydowanie kolonizacja i jeśli ktoś ją zaniedba, raczej szans na wygraną nie ma.

AoE ma oczywiście swoje wady.

Wykonanie pozostawia trochę do życzenia - plansza jest delikatna i zdecydowanie za duża. To największe pudło w mojej kolekcji - większe są chyba tylko giganty od FFG. A zupełnie nie ma takiej potrzeby, bo powietrze hula po pudełko aż miło. Granice między regionami na mapie są nieczytelne, a i same regiony niekiedy zbyt małe, by pomieścić wszystkich kolonistów. Figurki może nie delikatne, bo się nie łamią, ale plastik wygina się na wszystkie strony, przez co część jest lekko pijana. Zwłaszcza mnisi ze swoimi krzywymi krzyżami wyglądają jak kopie braciszka Tucka. Gdyby ktoś pomyślał nad planszą, wystarczyłoby pudło normalnych rozmiarów. Z plusów wykonania trzeba wymienić dukaty, które miło pobrzękują w dłoni i żetony z całkiem niezłej tektury. Cudem znacznie podwyższającym pewnie cenę są figurki statków handlowych. Jedni powiedzą, że to zbędne - moim zdaniem statki są piękne i tworzą fantastyczny klimat, choć niestety nie pływają :(

Gra skaluje się moim zdaniem średnio. AoE III sprawdza się od 3 graczy w górę, im więcej tym lepiej - we dwójkę jest dość schematycznie, za dużo miejsca na planszy, trudno jest sobie wybitnie przeszkadzać. Taki bardziej pasjans się robi - dla dwóch graczy jest wiele lepszych pozycji.

Ale miodność rozgrywki spycha niedociągnięcia wykonania w niebyt. Czasem nawet weselej jest pośmiać się z pijanych portugalskich kolonistów, którzy lądując na brzegu kiwają się na wszystkie strony podążając za smętnie zwisającym krzyżem swego kapłana :) Gra ma niewielką dozę losowości, dzięki czemu nie irytuje, ale nie zżera też mózgu matematycznymi obliczeniami. Tury następują szybko po sobie i nie ma mowy o dłużyznach, czy nudzie. Trzeba pilnie obserwować poczynania przeciwników i podejmować nieraz trudne decyzje.

Grę polecam, choć tania nie jest.
dodano: 2010-11-22 Super gra autor: lb_lb

Rewelacyjna gra w którą chce się grać. Jest równie dobra przy 2 jak i 5 graczach, z czego przy różnej ilości graczy trzeba stosować różne strategie. Wykonanie gry jest przepiękne a Dukaty tworzą niepowtarzalny klimat przy rozgrywce. Mimo swojej złożoności przy drugiej grze staje się bardzo intuicyjna. Problemem mogą być napisy na budynkach ale w serwisie BGG są do ściągnięcia polskie nakleiki. Nie warto sugerować się nazwią nawiązującą do wersji komputerowej, gdyż to zupełnie inna gra.
Polecam
dodano: 2010-02-17 Planszowy równie dobry jak PC autor: bożenka

W końcu miałem okazję zagrać w Age of Empires III i ... :
- pudło jest olbrzymie. Dla kogoś kto nie ma gier planszowych, czy ma ich raptem kilka to świetna sprawa, dla kogoś kto ma ich kilkadziesiąt i więcej to przekleństwo, bo gra mogła być o 1/3 mniejsza, np. planszę szło podzielić na 6 części a nie 4;
- zawartość: plansza (duża i ładna), 5 zestawów po 60 figurek (mamy różnych specjalistów, a więc figurki mają różne kształty, niestety zdarzają się takie, które źle stoją i trzeba je prostować), talary (no, no, tutaj mamy pełny rarytas, monety robią wrażenie), żetony towarów i budynków, karty, kolorowa instrukcja angielska (wygląda nieźle) oraz szarawa, kserowana polska (czytanie małych literek jest uciążliwe i w ogóle nieprzyjemne);
- instrukcja - no cóż, nie jest zła, ale nie jest też idealna, gracz może mieć kilka wątpliwości;
- rozgrywkę można podsumować jednym słowem: super, dodam też drugie: polecam. Rozgrywka może nie jest ani trudna, ani łatwa, jest na pewno bardzo przyjemna, trzeba pomyśleć co chce się zrobić teraz i co chce się dzięki temu osiągnąć za rundę czy dwie, planować trzeba na „zaraz”jak i na całą grę, ponieważ punkty i pieniądze można pozyskiwać przez całą rozgrywkę;
- w Age of Empires III nie zaznasz losowości, no może losowe są ekspedycje, ale przecież pierwsi koloniści też nie wiedzieli w co się ładują, jak dla mnie jest to odzwierciedlenie realiów, a nie losowość;
- komputerowe AoE miało swój niepowtarzalny klimat, planszowy nie jest gorszy, gra przesiąka klimatem, plansza, figurki, całość po rozstawieniu robi wrażenie, po rozgrywce chce się więcej.
Podsumowując, Age of Empires III to gra z kilkoma wadami, które jednak nie mają wpływu na bardzo wysoką ocenę tej pozycji (potwierdza to ranking BGG). Każdy powinien zagrać w tą grę parę razy :) a jak mu się spodoba (a 90% graczy będzie się podobać) to kupić. Gra nadaje się na prezent dla młodych jak i starszych :)
Warto, by pierwszą rozgrywkę poprowadził ktoś, kto już zagrał w AoE, by nie było problemów z interpretacją zasad.
Zapomniałbym... Cena. Cena niby jest wadą, ale są gry w tej samej cenie, a w pudełku znajdziemy znacznie mniej. Oczywiste jest, że każdy wolałby taniej.
Daniel
dodano: 2009-11-12 Bardzo dobra gra z kilkoma wadami autor: Krzysztof Budny

Age of Empires III jest klasycznym przykładem jak zlepek różnych mechanizmów, z których żaden nie jest w jakikolwiek sposób odkrywczy potrafi stworzyć bardzo ciekawą, przyjazną nawet ,,świeżynkom” grę.
Beczka miodu
Jako jedno z europejskich mocarstw walczymy o wpływy w nowoodkrytym świecie. Poprzez odpowiednie zarządzanie kolonistami staramy się ugrać jak najwięcej (zrabować) podczas:
1) odkrywania nowych terenów – zarządzanie ryzykiem. Wysyłając bardzo silną ekspedycję możemy być pewni, że miejscowi Indianie nie wyrżną wszystkich mądrych kapitanów i dzielnych żołnierzy;
2) zasiedlania nowych lądów – punkty za przewagi w dziewięciu regionach liczone są trzy razy podczas gry. Warto wysyłać misjonarzy, nawracają oni tubylców i zwiększają nasze wpływy;
3) sprzedaży amerykańskich dóbr – zbieranie zestawów jednakowych żetonów;
4) ryzykownej, trudnej i drogiej do przeprowadzenia wojaczce z innymi graczami – to zdecydowanie nie jest gra wojenna i możliwość toczenia potyczek jest maksymalnie uproszczona, stanowiąc jedynie dodatek. Dość groźny w rękach doświadczonych;
5) wykorzystywania ulepszeń, nieszczęśliwie nazywanych w grze budynkami, które pozwalają – jak to w eurograch bywa – obejść podstawowe zasady gry.
Wszystkie akcje wykonywane są jedna po drugiej w ustalonej kolejności.
Najpierw należy je ,,zaprogramować”. Czynimy to przy pomocy zwykłych i wyspecjalizowanych – żołnierz, misjonarz, kapitan, kupiec – kolonistów. Co turę mamy ich od pięciu w górę – zależnie od tego ilu dodatkowych kompanionów udało nam się ,,zwerbować” w poprzednich turach. Gracze ustawiają po kolei, każdy po jednym, swoich ludzi na wybranych polach akcji. Kiedy wszyscy skończą rozstawianie – ,,program zostaje odpalony”.
System wielu akcji sprowadzony do kilku pojedynczych ruchów w turze sprawia, że na swoją kolej czekamy bardzo krótko – zarówno przy dwu- i sześcioosobowym składzie. Umożliwia też szybkie odnalezienie się w grze nawet tym, którzy planszówkowymi wyjadaczami nie są. Trzeba przyznać, że całkiem nieźle służy jako pierwsza – wciągająca do planszowego hobby pozycja. Bardziej zaawansowani zawiedzeni nie będą, bowiem gra oferuje szereg strategii prowadzących do zwycięstwa. Niestety jedne okazują się nieco bardziej efektywne od innych, a przynajmniej dużo łatwiejsze do wdrożenia.
,,Gra przeznaczona dla góra sześciu graczy? To musi trwać wieki!” Niekoniecznie. Przewidywany, rozsądny czas rozgrywki obliczymy z algorytmu 0,5h*liczba_graczy. Można doliczyć około 15-20 minut na pełne tłumaczenie zasad i około pół godziny przy zupełnych nowicjuszach (lub pierwszej partii)
Łyżeczka dziegciu
Age of Empires zostało wydane na licencji Microsoftu. W pośpiechu. I to widać. Rozmiary pól akcji na planszy, odkrywanych terenów są czasami źle przemyślane, lub zwyczajnie za małe. Gra cierpi również na kilka innych, zwyczajnie technicznych niedociągnięć. Brak wypraski, czy drogie w produkcji, zupełnie niepotrzebne statki handlowe bolą najbardziej. Elementy walają się bezładnie po wielkim kartonowym pudełku aż huczy. A trza rzec, że ma się co walać. Setki elementów: świetnie wykonane figurki osadników (tworzywo) i rzeczonych statków, plastykowe monety, różne kartonowe żetony – tu mam sporo zastrzeżeń, wielowarstwowy karton nie wygląda na najwyższej jakości… chociaż pomimo ponad dziesięciu partii nic się nie rozwarstwia – zwykłe czepialstwo :), olbrzymia plansza. Właśnie. Plansza. Technicznie - rewelacyjnej jakości! Jednak pięknie narysowana mapa nowego świata często pod koniec wieloosobowej partii jest tak zatłoczona (figurki kolonistów), że sporej chwili potrzeba na rozeznanie się w sytuacji. Niepotrzebnie wydłuża to partię i znacznie zmniejsza czytelność stanu punktowego. Chcący zagrać w sześcioosobowym składzie mogą również nie być zachwyceni – potrzebny do tego kolejny, biały zestaw pionków dostępny był (w Polsce jest już chyba nie do dostania) w postaci ,,dodatku” w cenie około 35 zł. To zdecydowanie za dużo i wygląda nieco na wyciąganie na siłę kolejnych pieniędzy.
Mimo wszystko polecam grę, jako świetną średnio-ciężką eurogrę z niezłym klimatem.