gry planszowe strategiczne > Moon Colony Bloodbath Reprint (edycja angielska)
GRY STRATEGICZNE
logo przedmiotu Moon Colony Bloodbath Reprint (edycja angielska)

Moon Colony Bloodbath Reprint (edycja angielska)

Nowa gra od twórcy Dominiona

cena:

194.90 PLN
dostępność: dostępna
wysyłamy w: 24 godziny

dodaj do koszyka

Podstawowe informacje:


liczba graczy: od 1 do 5
czas gry: od 45 do 90 min.

wydawca: Rio Grande Games (2025)
nr katalogowy: RIO647
kod kreskowy: 655132006477
projektant: Donald X. Vaccarino

wersja językowa: angielska
instrukcja: angielska

Opis w serwisie BGG

Opis


Cities on the moon! This will be humanity's crowning achievement. At last, no longer bound to the Earth — the moon, a stepping stone to the stars. The rockets are loaded with supplies and colonists; the robots are programmed and ready. Everything has been planned down to the tiniest detail, and there is no chance whatsoever of failure. To the moon!

Moon Colony Bloodbath is an engine-building, engine-losing tableau game, with a shared deck the players build that makes things happen, many of them bad things that kill people in your moon colony, but some positive, and some that let you build up.

More specifically, each turn one card is revealed from the shared deck, which starts with four work cards, two trouble cards, and two twists. For work, each player takes an action of their choice simultaneously: mining for money, farming for food, research for cards, build a new building, or restock boxes on buildings. Twists vary from one game to the next. Trouble adds a new event card to the deck: hunger, paperwork, glitches, accidents, leaks, power failure — whatever can go wrong will go wrong, then whenever the deck is shuffled, you can prepare for all those events once again.

Players can add cards to the shared deck, too, whether perks that are only for you or developments that affect all players.

The game lasts until one player's moon colony has no people remaining, or until the players reach the bottom of the event deck. At that point, the player with the most survivors wins.

Informacje dot. bezpieczeństwa


Not recommended for children under 3 as the small parts ,ay be swallowed or inhaled

Recenzje naszych klientów:


zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną



dodano: 2025-11-09 Fajne, efektowne, ale na dłuższą metę nużące... autor: Darek Kuzma

Moon Colony Bloodbath to tytuł, który na pierwszy rzut oka zapowiada się naprawdę ciekawie: oryginalny klimat retro science fiction, czarny humor i dynamiczna mechanika łącząca budowanie silniczka z nieuchronną katastrofą. Niestety, już po kilku partiach okazuje się, że ten pomysł szybko się wypala — i pod efektowną fasadą nie kryje się aż tak wiele.

Gra przebiega według stałego schematu. W pierwszej połowie tury gracze rozbudowują swoje księżycowe kolonie — tyle, na ile pozwolą im inni i talia kart. Druga połowa to moment, w którym wszystko zaczyna się sypać: pojawiają się katastrofy, roboty mordują kolejne grupy ludzi, budynki rozsypują się w proch, a kolonie topnieją do zera. Wygrywa ten, kto najdłużej utrzyma się przy życiu — nawet z jednym ostatnim mieszkańcem.

W teorii brzmi to dobrze: narastające napięcie, poczucie nieuchronności, zabawa ryzykiem. W praktyce jednak szybko zaczyna brakować różnorodności. Negatywne wydarzenia są przewidywalne, a tempo rozgrywki – choć szybkie – nie zostawia miejsca na budowanie prawdziwych strategii. Za każdym razem robimy mniej więcej to samo: stawiamy kilka budynków, próbujemy zabezpieczyć kolonię, a potem czekamy, aż talia zacznie ją demolować.

Do tego dochodzi prosty, wspólny deck-building. Każda karta prędzej czy później wypłynie, więc element nieprzewidywalności ma ograniczony ciężar. Wiemy, co się wydarzy — nie wiemy tylko, kiedy. Na początku to buduje napięcie, ale z czasem zmienia się w rutynę.

Nie pomaga też fakt, że poziom decyzyjności jest stosunkowo niski. Możemy reagować na zagrożenia, ale rzadko mamy realne poczucie wpływu. Zwiększająca się liczba negatywnych efektów sprawia, że w drugiej połowie partii gra staje się bardziej obserwowaniem powolnego upadku niż dynamiczną walką o przetrwanie.

Na plus należy zaliczyć oprawę graficzną — czarnohumorystyczną stylizację na amerykańskie science fiction z lat 50. — oraz samo tempo gry. To krótki filler, który działa przez kilka pierwszych rozgrywek. Ale regrywalność szybko okazuje się ograniczona. Nawet specjalne karty, które pojawiają się tylko raz na partię, nie są w stanie znacząco przełamać wrażenia powtarzalności.

Moon Colony Bloodbath nie jest złą grą — ale jest grą, która pokazuje wszystkie swoje karty zbyt szybko. Może sprawdzić się jako przerywnik między większymi tytułami albo coś, co wyciąga się raz na jakiś czas w innym składzie. Ale dla osób szukających głębszych wrażeń i solidnej regrywalności — prawdopodobnie nie będzie to tytuł, do którego się wraca.
dodano: 2025-07-12 Szybka gra w budowanie i niszczenie koloni. autor: ropuch

Bardzo ciekawy i nietuzinkowy tytuł. Gra do 5 graczy. Każdy buduje swoją kolonię na księżycu zagrywając karty budynków, które mają różne umiejętności. Gracze robią to symultaniczne, gdyż talia kart jest wspólna! Odkrywamy kartę i wszyscy robią akcję na raz. Punktami jest nasza populacja. Gdzie jest haczyk? Księżyc to nie miejsce na piknik. Po pewnym czasie okazuję się, że ludzie nam giną i to co raz szybciej :) Idylliczny świat rozpada się wykładniczo. Gra ma ciekawy klimat retro futuryzmu, amerykańskich lat 60. Ładnie wydana, szybka, bardzo prosta w zasadach, a dająca satysfakcję. Może być rozgrzewką przed większym tytułem. Polecam.