GRY STRATEGICZNE
Ślimaki (edycja polska)
Brzuchonogi, łączcie się…
Podstawowe informacje:
liczba graczy: od 2 do 4
wiek: od 10 lat
czas gry: od 45 do 60 min.
wydawca: Galakta (2024)
nr katalogowy: PL-SNL01
kod kreskowy: 5902259207924
projektant: Damian Stankowski
wersja językowa: polska
Opis w serwisie BGG
Do każdego eglemplarza gry Ślimaki zakupionego w przedsprzedaży lub do wyczerpania zapasów, dołączamy 2 karty arsenału
Opis
Ślimaki to dynamiczna gra dla 2-4 osób gotowych poprowadzić do boju oddziały nabuzowanych mięczaków. Każdą grupą pokieruje dowódca, który obdarza podkomendnych specjalnymi zdolnościami frakcyjnymi i zwiększa szanse na zwycięstwo – eliminację przeciwników z gry za pomocą arsenału zabawnej broni. Walka toczy się na kilkunastu wysepkach, które w miarę postępu bitwy ulegają zniszczeniu. W kilka chwil ślimak może znaleźć się w wodzie i boleśnie odczuć skutki zanieczyszczenia mórz! Odsłaniając kolejne poziomy wysp można trafić na liczne niespodzianki – od nowego ekwipunku po wredne pułapki lub niebezpieczne beczki.
Upewnijcie się, że to właśnie wasza frakcja będzie ostatnią na planszy i zasłuży na niewyczerpaną ilość sera na pierogi!
Proste i intuicyjne zasady opierają się o zaplanowanie w tajemnicy 5 akcji oraz wybór ślimaków z oddziału, które je najskuteczniej wykonają – oczywiście o ile rywale wcześniej nie pozbędą się dzielnych żołnierzy. Zabawę wzbogacają specjalne zdolności Bohaterów, dziesiątki kart akcji reprezentujących broń i specjalne ataki oraz dedykowane kości. Szybka, lecz nie pozbawiona strategii i rywalizacji rozgrywka, klimatyczne ilustracje, ogromna regrywalność – oto gwarancja doskonałej zabawy za każdym razem, gdy zasiądziecie do Ślimaków.
Komponenty:
Instrukcja • 1 dwustronna plansza • 2 kości ataku • 1 licznik rund / znacznik 1. gracza • 4 arkusze pomocy • 4 planszetki graczy • 6 kafelków frakcji • 41 dwustronnych kafelków terenu • 18 znaczników ślimaków • 16 plastikowych podstawek • 110 kart akcji • 18 żetonów życia • 18 żetonów deklaracji • 3 żetony dynamitu • 8 żetonów ognia • 2 żetony min • 10 żetonów uszkodzenia terenu • 1 znacznik
skażenia • 3 znaczniki użycia specjalnej zdolności frakcji • 8 muszli
Informacje dot. bezpieczeństwa
Posiada logo CE. Nieodpowiednie dla dzieci w wieku poniżej 3 lat. Zawiera drobne elementy - ryzyko zadławienia.
Recenzje naszych klientów:
zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną
dodano: 2025-11-01
dobre bo polskie ;)
autor:
fajnaania1986
„Ślimaki” od mojego ulubionego wydawnictwa Galakta to pełna emocji gra planszowa, która łączy prostotę zasad z dużą dawką złośliwej rywalizacji. Trudno nie skojarzyć jej z kultową komputerową serią „Worms” – tutaj również nie liczy się tylko spryt, ale przede wszystkim umiejętność skutecznego uprzykrzania życia przeciwnikom. Każdy gracz kieruje grupą ślimaków, które zamiast spokojnie pełzać po planszy, prowadzą zaciętą walkę na śluzowatym polu bitwy.
To właśnie wysoki poziom negatywnej interakcji nadaje „Ślimakom” wyjątkowy charakter. Każdy ruch może wywrócić sytuację do góry nogami, a satysfakcja z udanego ataku bywa tu większa niż z samego zwycięstwa. Gra tworzy przy stole atmosferę śmiechu, złośliwych komentarzy i nieustannego kombinowania – dokładnie tak, jak w starych, dobrych „Wormsach”. Mimo prostej mechaniki, emocje potrafią sięgać zenitu.
Warto też zaznaczyć, że „Ślimaki” nie są zbyt długą grą. Składają się z sześciu rund, a choć pierwsza partia – kiedy dopiero poznaje się zasady – potrafi zająć ponad godzinę, to kolejne rozgrywki zwykle nie przekraczają 45 minut. Dzięki temu gra świetnie sprawdza się zarówno jako lekka propozycja na koniec wieczoru, jak i szybka, pełna śmiechu potyczka w gronie znajomych. Najlepiej działa przy czterech graczach – wtedy napięcie, chaos i zabawa osiągają idealne proporcje.
Warto też wspomnieć o oprawie wizualnej – ilustracje są lekkie, humorystyczne i świetnie oddają absurdalny charakter tej ślimaczej wojny. Niestety, pewien minus stanowią same znaczniki ślimaków. Są one dość małe i podobne do siebie, przez co – przynajmniej dla mnie – momentami trudno było odróżnić, który pionek należy do którego gracza. Właśnie dlatego bardzo popieram pomysł wydawnictwa Galakta, by wprowadzić trójwymiarowe figurki – to świetny kierunek, który poprawi czytelność i doda grze jeszcze więcej uroku. Nie mogę też się doczekać, aż zagram z dodatkiem "Muszle w ogniu" i przeznaczonymi do niego figurkami, które zapowiadają się znakomicie.
„Ślimaki” to idealna propozycja dla osób, które lubią gry z przymrużeniem oka, pełne humoru, taktyki i zdrowej dawki złośliwej zabawy. To tytuł zarówno dla dorosłych, którzy z sentymentu do „Wormsów” z pewnością go pokochają, jak i dla dzieci – bo gra jest dynamiczna, niezbyt skomplikowana i gwarantuje mnóstwo śmiechu przy wspólnej rozgrywce.
Warto też zaznaczyć, że „Ślimaki” to przykład tego, że dobre, bo polskie. Autorem gry jest Daniel Stankowski, który w pomysłowy sposób połączył prostotę zasad z dużą dawką interakcji i humoru, tworząc tytuł przyciągający zarówno doświadczonych graczy, jak i początkujących. Od momentu premiery gra cieszy się dużą popularnością, o czym najlepiej świadczy fakt, że doczekała się już kilku dodruków. To dowód, że polska scena planszówkowa ma się naprawdę dobrze i potrafi zaoferować produkcje, które z powodzeniem mogą konkurować z zagranicznymi hitami.
autor:
fajnaania1986
„Ślimaki” od mojego ulubionego wydawnictwa Galakta to pełna emocji gra planszowa, która łączy prostotę zasad z dużą dawką złośliwej rywalizacji. Trudno nie skojarzyć jej z kultową komputerową serią „Worms” – tutaj również nie liczy się tylko spryt, ale przede wszystkim umiejętność skutecznego uprzykrzania życia przeciwnikom. Każdy gracz kieruje grupą ślimaków, które zamiast spokojnie pełzać po planszy, prowadzą zaciętą walkę na śluzowatym polu bitwy.
To właśnie wysoki poziom negatywnej interakcji nadaje „Ślimakom” wyjątkowy charakter. Każdy ruch może wywrócić sytuację do góry nogami, a satysfakcja z udanego ataku bywa tu większa niż z samego zwycięstwa. Gra tworzy przy stole atmosferę śmiechu, złośliwych komentarzy i nieustannego kombinowania – dokładnie tak, jak w starych, dobrych „Wormsach”. Mimo prostej mechaniki, emocje potrafią sięgać zenitu.
Warto też zaznaczyć, że „Ślimaki” nie są zbyt długą grą. Składają się z sześciu rund, a choć pierwsza partia – kiedy dopiero poznaje się zasady – potrafi zająć ponad godzinę, to kolejne rozgrywki zwykle nie przekraczają 45 minut. Dzięki temu gra świetnie sprawdza się zarówno jako lekka propozycja na koniec wieczoru, jak i szybka, pełna śmiechu potyczka w gronie znajomych. Najlepiej działa przy czterech graczach – wtedy napięcie, chaos i zabawa osiągają idealne proporcje.
Warto też wspomnieć o oprawie wizualnej – ilustracje są lekkie, humorystyczne i świetnie oddają absurdalny charakter tej ślimaczej wojny. Niestety, pewien minus stanowią same znaczniki ślimaków. Są one dość małe i podobne do siebie, przez co – przynajmniej dla mnie – momentami trudno było odróżnić, który pionek należy do którego gracza. Właśnie dlatego bardzo popieram pomysł wydawnictwa Galakta, by wprowadzić trójwymiarowe figurki – to świetny kierunek, który poprawi czytelność i doda grze jeszcze więcej uroku. Nie mogę też się doczekać, aż zagram z dodatkiem "Muszle w ogniu" i przeznaczonymi do niego figurkami, które zapowiadają się znakomicie.
„Ślimaki” to idealna propozycja dla osób, które lubią gry z przymrużeniem oka, pełne humoru, taktyki i zdrowej dawki złośliwej zabawy. To tytuł zarówno dla dorosłych, którzy z sentymentu do „Wormsów” z pewnością go pokochają, jak i dla dzieci – bo gra jest dynamiczna, niezbyt skomplikowana i gwarantuje mnóstwo śmiechu przy wspólnej rozgrywce.
Warto też zaznaczyć, że „Ślimaki” to przykład tego, że dobre, bo polskie. Autorem gry jest Daniel Stankowski, który w pomysłowy sposób połączył prostotę zasad z dużą dawką interakcji i humoru, tworząc tytuł przyciągający zarówno doświadczonych graczy, jak i początkujących. Od momentu premiery gra cieszy się dużą popularnością, o czym najlepiej świadczy fakt, że doczekała się już kilku dodruków. To dowód, że polska scena planszówkowa ma się naprawdę dobrze i potrafi zaoferować produkcje, które z powodzeniem mogą konkurować z zagranicznymi hitami.
"Ślimaki" wydawnictwa Galakta to gra, która — co trzeba przyznać — wyrasta na nieoficjalną, ale prawdopodobnie najlepszą planszówkową adaptację ducha kultowej gry wideo "Worms". I choć nie odwzorowuje jej w całej złożoności, to robi to z pomysłem, lekkością i odpowiednim luzem, które sprawiają, że chce się do niej wracać.
Każdy z graczy otrzymuje cztery ślimaki: trzech szeregowych, różniących się jedynie wyglądem, oraz jednego szefa, wybieranego lub losowanego z puli kilku dostępnych postaci. Każdy ślimak-szef ma swoją asymetryczną zdolność, co nadaje grze wyraźnego charakteru i pozwala dopasować styl rozgrywki do własnych preferencji. Plansza składa się z kafli przedstawiających plażę, zieleń i góry, co umożliwia przygotowanie różnorodnych układów terenu i tworzy niewielką, ale dobrze zaprojektowaną arenę starć. Sama rozgrywka dzieli się na dwie fazy. Najpierw następuje runda programowania, w której gracze w tajemnicy wybierają dwa aktywne ślimaki oraz planują pięć kart akcji, które zostaną później rozegrane w ustalonej kolejności. Dopiero potem przychodzi czas na rundy walki, w których wszystko — jak to w tej grze — może się wydarzyć.
Na początku każdy dysponuje identycznym zestawem kart podstawowych, które można zagrywać na dwa sposoby. Z czasem dobiera się kolejne karty — czerwone i fioletowe. Czerwone to broń: zasięgowe ataki, granaty, miny, dynamit i wszelkie inne narzędzia destrukcji, które pozwalają urządzić niezłą demolkę. Fioletowe zapewniają wsparcie — teleporty, apteczki, narzędzia do przyciągania przeciwników, kij golfowy pozwalający zepchnąć rywala do wody i inne tego typu niespodzianki. Broń wiąże się z rzutami kostką, więc skuteczność ataku zależy nie tylko od strategii, ale i od kaprysu losu. Toksyczna woda jest dodatkowym elementem pola bitwy — ślimaki, które do niej wpadają, nie mogą strzelać z broni czerwonych i stopniowo tracą punkty życia. Jedna z postaci specjalnych może poruszać się i strzelać także w wodzie, ale dla pozostałych oznacza ona spore ograniczenia.
Mechanika pozwala też zmieniać aktywnego ślimaka w trakcie gry, co dodaje nieprzewidywalności i wymusza elastyczne myślenie. Każdy ruch trzeba odpowiednio zaprogramować, pamiętając, że sytuacja na planszy może zmienić się w dowolnym momencie. Świetnie zaplanowany atak może zostać zniweczony jednym przypadkowym kopniakiem lub zepchnięciem do wody. To właśnie ten moment odsłaniania kart, ruchów i decyzji sprawia, że gra nabiera życia: wszystko dzieje się po kolei, w kolejnych turach, a gracze obserwują, jak ich misternie tkane plany rozsypują się w kontakcie z cudzym chaosem.
To nie jest tytuł, w którym liczy się chłodna kalkulacja i długie rozważania nad każdym ruchem. "Ślimaki" to przede wszystkim radosny chaos, z którego rodzą się śmiech i anegdoty powtarzane po partii. Owszem, planowanie ma znaczenie, ale losowość i interakcja sprawiają, że niczego nie da się w pełni przewidzieć. Jeżeli ktoś podejdzie do tej gry jak do ciężkiej strategii, może się rozczarować — kolejki potrafią się wtedy dłużyć, a rytm rozgrywki wyraźnie traci impet. Natomiast gdy wszyscy grają płynnie i bez przesadnego kombinowania, wszystko toczy się z odpowiednią dynamiką, a każda partia ma szansę przerodzić się w prawdziwy festiwal zwrotów akcji.
To właśnie ta nieprzewidywalność, połączona z prostotą zasad, czyni "Ślimaki" tak atrakcyjnymi. W grze jest sporo losowości — zarówno przy rzutach kostką, jak i w efektach niektórych broni — ale w tym tkwi jej urok. W jednej turze można dostać potężny cios, a w kolejnej zepchnąć rywala do wody i odwrócić sytuację. Plansza i możliwości są oczywiście skromniejsze niż w cyfrowym "Worms", ale to nie wada — to po prostu inny sposób przeżywania tego samego klimatu. Zamiast siedzieć przed ekranem, siedzimy przy stole, patrzymy sobie w oczy i próbujemy przewidzieć, kto kogo wysadzi w powietrze.
"Ślimaki" najlepiej działają, gdy tempo jest szybkie, a gracze nie rozwlekają decyzji. Wtedy można zagrać kilka partii pod rząd, zmieniając układ planszy, postacie i taktykę, a gra wciąż pozostaje świeża i zabawna. Dodatek wprowadza nowe zdolności i dodatkowe możliwości, a wszystko wskazuje na to, że Galakta planuje dalszy rozwój tej serii. Nawet jednak bez rozszerzeń podstawowa wersja oferuje solidną porcję rozrywki, która łączy planowanie z szaleństwem w odpowiednich proporcjach.
To gra dla tych, którzy lubią śmiech, lekką anarchię i intensywną interakcję. Dla tych, którzy nie potrzebują analizować każdej ścieżki i wariantu, lecz wolą rzucić granatem, przewrócić stół metaforycznie i patrzeć, co się stanie. "Ślimaki" nie udają ciężkiej strategii i nie muszą, bo w swojej kategorii są po prostu znakomitą zabawą.