gry planszowe strategiczne > At the Gates of Loyang
GRY STRATEGICZNE
logo przedmiotu At the Gates of Loyang

At the Gates of Loyang

Chiny, 2000 lat temu.

cena:

219.00 PLN
wysyłamy w: niedostępny

Podstawowe informacje:


liczba graczy: od 1 do 4
wiek: od 10 lat
czas gry: ok. 120 min.

wydawca: Hall Games
projektant: Uwe Rosenberg

wersja językowa: angielska
instrukcja: angielska

Opis


China, 2000 years ago. Loyang has risen to become the capital of the Han Dynasty and one of the four main capitals of ancient China. In the booming economic climate, the people of this flourishing city require an improved supply of basic foodstuffs. These are supplied by local farmers who grow wheat, pumpkins, turnips, cabbage, beans and leeks in their fields.

After each harvest, the farmers regularly meet at the gates of Loyang to trade their produce. They make deliveries to their regular customers and sell vegetables to casual customers for lucrative profit. But vegetables can also be bartered at market stalls or used as seed to plant new fields. If the farmers need vegetables which they don’t have on hand, they can buy them at their shop.

Twenty different kinds of helpers, each with different skills, are available to assist them. These helpers allow players to employ a wide range of strategies and tactics.

The most successful farmer will be the one who makes the most progress on the Path of Prosperity within the given timeframe. Each step along the path costs money – less to begin with, increasingly higher amounts later on. But money is also needed for investments – so it is crucial to strike the right balance.

Jak to wygląda ?


Recenzje naszych klientów:


zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną



dodano: 2012-04-25 Fantastyczne zaskoczenie autor: Zwieżak

Znakomita gra i piszę to jako mężczyzna, który uwielbia Caylusa, a nie jako "żona, której trzeba dobrze przetłumaczyć karty". Jedna z moich ulubionych pozycji. Oczywiście inny charakter niż Agricola, tym bardziej niż wspomniany Caylus, ale satysfakcja z zabawy (bo przeciez gry planszowe to jednak zabawa mimo zachowań niektórych przy stołach) przeogromna. At the Gates of Loyang to gra o bardzo prostych zasadach (oczywiście juz po tym, jak się zrozumie jej istotę), zmusza jednak do dużego kombinowania, przewidywania, planowania. Mamy do czynienia zarówno z dalekosiężną strategią, jak i z zagraniami taktycznymi. W odróznieniu od tych gier nazywanych cięższymi do "Loyanga" chce się wracac codziennie i to niewątpliwa zaleta tej gry oprócz oczywiście świetnego wykonania, ciekawego pomysłu z kupowaniem punktów zwycięstwa (do końca nie wiadomo jak się rozgrywka zakończy) i - co dla mnie także ważne - znakomitego trybu "solo". Jednoosobówka to zupełnie inna gra niż we 2 czy 3 osoby i sprawdza się - jak dla mnie - znakomicie, znacznie lepiej niż np tryb jednoosobowy w Agricoli, który w istocie służy tylko nauczeniu się gry, a nie ciekawej rozgrywce.
Minusem jest niewątpliwie wysoka cena (równie dobrze wydana i zawierająca więcej elementów Agricola jest wyraźnie tańsza), a także brak wydania polskiego. Na szczęście instrukcja polska, jaka można znaleźć, zawiera również tłumaczenie kart i mimo że niekiedy jest ono kulawe, to po zrozumieniu gry, staje się jasne. Dlatego mimo tych uwag, gra jak najbardziej zasługuje na ocenę maksymalną. Pisząc to, już nabrałem ochotę na kolejną rozgrywkę...
dodano: 2011-11-28 Polecam :) autor: madzia_m1

At the Gates of Loyang posiadamy od początku września tego roku i na tą chwilę jest to nadal gra, w którą gramy najczęściej i najchętniej. Wcześniej non stop na stole lądowała Agricola, teraz trzy osoby z grającej czwórki uznało Loyang za grę lepszą.

Dla mnie Loyang to rewelacyjna gra. Świetnie nam się w nią gra zarówno w dwie osoby, trzy i cztery. Ma ciekawą mechanikę wyboru kart. Każdy kombinuje jak zrobić, żeby dostać najlepsze karty. Często najpierw trzeba dać możliwość współgraczom wzięcia tej dla nas najkorzystniejszej karty, zanim będziemy mogli my ją wykorzystać, co wywołuje odrobinę napięcia i niepewności. W Loyang jest też trochę interakcji (ale dosłownie trochę :), która może nam pokrzyżować plany (np. karta pomocnika, dzięki któremu nasz przeciwnik może nam podmienić stragan ze swoim słabszym lub dostarczyć warzywa do naszego stałego klienta i zgarnąć za to naszą kasę), ale na pewno nie nazwałabym tego mega negatywną interakcją. Uważam, że ciekawy jest także system zdobywania punktów zwycięstwa – każdy punkt trzeba zakupić, ale punkty nie mają stałej ceny każdy kosztuje więcej (pierwszy kupowany w danej rundzie punkt kosztuje 1 monetę, kolejny – tyle jaka jest jego wartość, np. jeśli to ma być Twój dziesiąty punkt, to trzeba za niego zapłacić 10 monet, jedenasty punkt – 11 monet itd.). O zwycięstwie danego gracza decyduje często jeden - dwa punkty, co powoduje, że przegrany często chce się odegrać i zwyciężyć, co powoduje, że gra ponownie ląduje na stole. Ogromną zaletą Loyang jest także zrozumiała instrukcja. Nie musieliśmy tracić czasu na dojście o co w ogóle chodzi, tak jak w przypadku Agricoli. Oczywiście na początku wydaje się, że zasad jest sporo, ale pierwsza rozgrywka rozwiewa wątpliwości.
No i na koniec to na, co zwraca się od razu uwagę – wykonanie. Moim zdaniem gra jest rewelacyjnie zrobiona: śliczne drewniane znaczniki warzyw, które mają nie tylko kolor danego warzywa, ale i kształt, ładne plansze graczy, ciekawe obrazki na kartach. Jak dla mnie bomba :).
Podsumowując: Loyang to lżejsza od Agricoli gra, bardzo ładnie wydana, która dobrze sprawdza się w gronie 4 osób, jak i 2, ma ciekawą mechanikę doboru kart i system kupowania punktów. Z czystym sumieniem mogę polecić tą grę, o ile nie odstrasza Cię jej cena (chociaż uważam, że Loyang jest warte tych 170zł). Polecam! :)
dodano: 2011-08-31 super farmer na sterydach autor: Piotr Czuba

Świetna gra. W zasadzie najlepiej sprawdza się gdy grają w nią dwie osoby, wtedy oczekiwanie na koniec ruchów innego gracza nie jest uciążliwe.
W swojej turze gracz ma dużo do zrobienia i czasem może się przedłużać moment gdy zostanie zrobione wszystko. Można pobrać zestaw kart, można realizować oczekiwania Kupców, wymieniać w kantorkach warzywka, zasiewać pola etc.
Gra która bardzo wciąga i wymaga ciągłego kombinowania i tutaj pojawia się interakcja, Czasem trzeba coś podwędzić Współgraczowi, zamienić stragany/kantorki, zagrać kartę Pomocnika który pokrzyżuje plany innych graczy.
Przednia zabawa i rzeczywiście gra jest najlżejsza z całej trylogii Uwe Rosenberga. Agricola i Le Havre są dużo bardziej złożone

Szczerze polecam. Kobiety bardzo lubią rozgrywki w tą pozycję
dodano: 2011-01-27 Puzzle ze szczyptą złośliwości autor: iguana

Na wstępie zaznaczam, że grę oceniam w kategorii trudności -średniej-.
Daruję sobie opisywanie reguł, a w zamian zaoferuję garść spostrzeżeń.

1.Z trylogii Agricola-Le Havre-Loyang, ta ostatnia jest najlżejsza. Powiedzmy, że średnio trudna. I zdecydowanie inna. W poprzedniczkach występuje konkretna interakcja, tutaj dostajemy łamigłówkę ze szczyptą złośliwości.
2. Niektórzy zarzucają grze brak interakcji, ale nie jest aż tak źle. Mamy tu karty pomocników, które potrafią sporo zmienić i - co mało kto zauważa - fajny mechanizm draftu. Z początku nas drażnił, bo był mało intuicyjny, ale później okazał się ulubionym momentem w rundzie. Kombinowanie, jak zdobyć fajne karty jest swoistą grą w grze. I można nieźle pomieszać szyki rywalowi.
3. Gra jest ładnie wydana, a to w połączeniu z warzywną tematyką przyciąga do stołu kobiety.
4. Mimo, że czerwone warzywko opisane jest w instrukcji jako 'rzepa' i tak wołamy nań burak.
5. Gra ma świeżą mechanikę i jest miłą odmianą po grach z pierwszej setki BGG. Mimo, że uwielbiam ciężkie tytuły, Loyang zostanie w rodzinie. Przy tej grze można pogadać a nawet się powygłupiać.

Sumując: polecam na wieczory z żoną. Jedyny haczyk: trzeba jej dobrze przetłumaczyć karty i wyjaśnić ich działanie. Potem pozostaje odcinanie kuponów.