gry planszowe strategiczne > Caylus (edycja angielska)
GRY STRATEGICZNE
logo przedmiotu Caylus (edycja angielska)

Caylus (edycja angielska)

Klasyczna gra strategiczna
nagroda Deutsche Spiele Preis 2006 - Nagroda główna dla Caylus (edycja angielska)

cena:

199.90 PLN
wysyłamy w: niedostępny

Podstawowe informacje:


liczba graczy: od 2 do 5
wiek: od 12 lat
czas gry: ok. 60 min.

wydawca: Rio Grande Games
projektant: William Attia

wersja językowa: angielska
instrukcja: angielska

Opis


Rok 1289. Wraz z rozwojem terenów granicznych Królestwa Francji, Król Filip postanowił zbudować nowy zamek. Do niedawna Caylus było małą wioską, ale już wkrótce się to zmieni. Na mocy dekretu królewskiego w Caylus ma powstać zamek. Dzięki temu do wioski zjadą się z całego kraju najlepsi architekci, robotnicy, murarze. Dzięki temu, miasto wokół rozwija się wraz z postępem prac budowlanych. Dzięki budowie zamku dookoła rozwija się samo Caylus. Gracze wcielają się w role budowniczych zamku. Budując na zlecenie króla nowe zabudowania miejskie i zamek królewski zdobywają uznanie w oczach króla Filipa a także prestiż wśród mieszkańców. Zwycięży ten gracz, który po skończeniu budowy ma największy prestiż i uznanie.Zawartość opakowania 100 drewnianych domów31 drewnianych pionków36 drewnianych dysków140 drewnianych sześcianów40 monet40 cegiełek drewnianychksiążka zasad

Jak to wygląda ?


Często kupowane razem z Caylus (edycja angielska) :



Recenzje naszych klientów:


zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną



dodano: 2014-11-05 Pierwszy Worker Placement i wciąż jeden z najlepszych autor: turin

Prawdziwy klasyk i król gier europejskich, Caylus nigdy nie przestanie być grany. Przystępne zasady pozwalają szybko zacząć grę, lecz jej przez jej głębię wymagane jest wiele partii by grać dobrze. To prawdziwy mózgożer bez elementu losowego, pozycja wybierana przez doświadczonych graczy do mierzenia się ze sobą jako najlepszy sprawdzian umiejętności. Mechanika jest mimo to prosta: budujemy budynki dające zasoby lub pozwalające je wymieniać na pieniądze i punkty zwycięstwa oraz wysyłamy do nich swoje pionki - robotników. Do tego element większościowy przy budowie zamku oraz łaski królewskie dające dodatkowe premie, o które warto się bić. Gra wymaga zarówno sensownej strategii i bardzo dokładne planowania w przód swoich ruchów jak i przewidywania ruchów innych graczy. Do dobrej gry konieczne jest dokładne szacowanie ile i jakich kto będzie miał zasobów i w związku z tym co będzie w stanie zrobić. Tak dobry balans między graniem samemu, a graniem przeciwko innym graczom rzadko się trafia w grach. Wiele elementów gry, na czele z główną mechaniką wysyłania robotników, ale także zmienną kolejnością graczy jest gęsto zapożyczanych w grach późniejszych, świadcząc o ich świetności. Do kolejnej zalety gry zaliczyć należy jej rewelacyjne skalowanie: w grze w dwie, trzy osoby jest mniej chaosu i łatwiej kontrolować rozgrywkę, ale nawet w 5 osób działa Caylus bardzo dobrze. Polecam wszystkim oczekującym gry o prostych regułach, lecz dającej głębię rozgrywki porównywalną z grami klasycznymi takimi jak szachy. Dodatkowo, w tej edycji rozprawiono się z główną wadą gry, przestarzałym wyglądem. Nowa szata graficzna może nie zdobędzie żadnych nagród, ale jest bardziej szczegółowa i miła dla oka.
dodano: 2013-10-03 Temat to nie wszystko autor: 7koliberek9

Niestety budowanie zamku nie jest najciekawszym tematem na grę więc do tej pozycji podchodziłam bardzo ostrożnie. Okazało się jednak że niepotrzebnie ponieważ rozgrywka dostarcza dużo satysfakcji. Nie spodziewałam się że zdobywanie kosteczek (surowców), budowanie za nie budynków które przyniosą jeszcze więcej kosteczek po to żeby w ostatecznym rozrachunku wszystko zamienić na punkty zwycięstwa może być tak przyjemne. W grze nie występuje losowość ( nie licząc początkowego ustawienia budynków startowych) co pozwala na wiele kombinowania nad optymalizacją swoich ruchów.
Większość partii rozegrałam w gronie dwuosobowym. Po kilku rozgrywkach przy dobrym poznaniu gry prawie w ogóle nie zdarzają się przestoje i zawsze da się z czegoś wyciągnąć punkty. Oczywiście nie zmienia to faktu że jest to trudniejsza pozycja dla bardziej zaawansowanych graczy.
Graficznie nie powala ale za to ilość i jakość elementów to rekompensuje.
Polecam.
dodano: 2012-04-27 KLASYKA EUROGRY autor: kirk

CAYLUS jest typową grą dla bardziej zaawansowanych graczy, lubiących wyzwania intelektualne i strategiczne. Fantastycznie nadaje się zarówno dla 2 jak i 5 graczy (ja osobiście wolę w tej grze pojedynki 1na1). Grę zakupiłem w oczekiwaniu na nielosową, trudną grę planszową, nie z górnej półki cenowej, co było strzałem w 10-tkę. Zdecydowanie polecam zapoznanie się z podstawami gry przed kupnem, a także odradzam jej na prezent - to jest planszówka dla osoby która wie czego chce!!

PLUSY:
-bardzo dobra, naturalna, nielosowa mechanika gry (z tego co mi wiadomo wykorzystana również oficjalnie w Agricoli)
-kompletnie zachowany "duch gry" (czujemy że naprawdę budujemy zamek)
-gra idealna do pojedynków intelektualno-matematycznych dla koneserów
-NIELINIOWOŚĆ i grywalność (nie ma i nie będzie raczej dwóch takich samych partii, co zachęca zdecydowanie do ponownego sięgania po pozycje)
-mnogość elementów (wiemy za co płacimy)
-gra dobrze zbalansowana
-mało tekstu, dużo kombinowania

MINUSY:
-szata graficzna gry jest dość specyficzna i może nie przypaść każdemu do gustu (poza fenomenalną grafiką na pudełku)
-może być problem ze znalezieniem partnera/ów do gry, gdyż gra jest skomplikowana i bardzo angażująca, co zniechęca "przypadkowych" graczy
-jakość drewnianych elementów nie jest idealna i dla estetów będzie zapewne minusem
-trudna instrukcja może odstraszyć młodszych graczy, a także osoby nowo-stykające się z grami planszowymi
dodano: 2012-03-05 Zdecydowanie hit autor: monga

dla osób, które lubią pomyśleć, których nie odstrasza brak losowości i trochę reguł na początek.

Jak kilka lat temu kolega tłumaczył mi pierwszy raz Caylusa - tłumaczenie zajęło na pewno ponad 30 minut, może i bliżej 40 - wydawało mi się - że ma strasznie dużo reguł. Teraz, gdy znam już dziesiątki innych gier, wiem że może trochę tych reguł jest (ale nie aż tak wiele) i że naprawdę są proste do ogarnięcia. Mój 7,5 latek ogarnął je bez większych problemów i nawet bez większej pomocy z mojej strony rozegrał ze mną jedną partię. Aczkolwiek dla 7 latków tej gry oczywiście nie polecam, nie polecam też graczom początkującym, ponieważ mogą się zrazić, nie polecam tym którzy nie lubią długich instrukcji, bo jednak trochę przeczytać trzeba. Natomiast instrukcja jest w moim odczuciu bardzo dobrze napisana i łatwo później w trakcie gry odnaleźć poszukiwany przez nas temat.

Dodatkowo wielką w moim odczuciu zaletą tej gry jest to, że świetnie sprawdza się (jak to pisali poprzednicy) w każdym wariancie - w tym również 2 - osobowym. Jak ktoś lubi eurogry i takie przy których trzeba pomyśleć i ma już jakieś doświadczenia planszówkowe za sobą nie powinien się Caylusem rozczarować, bo to naprawdę bardzo dobra gra jest !
dodano: 2011-11-28 super autor: piotrsmu

zalety:
-absolutny brak losowości
-całkowicie niezależna językowo
-proste zasady
-bardzo wymagająca
-wiele różnych ścieżek prowadzących do zwycięstwa:
budowa zamku, budowa budynków przemysłowych, zdobywanie łask,
budowa budynków prestiżowych, kupowanie punktów,wydobywanie złota
-bardzo dobry mechanizm ustalania kolejności:

dodano: 2011-10-14 daje do myślenia autor: Jan Miedzik

Nie lubisz gier losowych to pozycja dla Ciebie. W grze nie ma kości nie ma losowania jest tylko i wyłącznie myślenie. Grając w Osadników niejednokrotnie zdarza się, że strategia się załamie gdy 5 razy pod rząd wypadnie jakaś jedna liczba, tu cały przebieg rozgrywki zależy tylko od graczy.

Pierwsza partia zajmuje duużo czasu (przynajmniej 2-3h w wersji dwuosobowej jeśli obaj gracze to nowicjusze, w wiekszej grupie zajmuje jeszcze wiecej czasu gdyż ilość możliwych strategi jest olbrzymia i ciężko się zdecydować). Zasady są dość proste lecz jest ich sporo wiec brnięcie przez nie pierwszy raz może odstraszyć niejednego. Grając z doświadczonymi graczami udaje się rozegrać partie w czasie około 1h30 a w wersji 2-osobowej nawet szybciej.

Gra dosyć ciężka i jeżeli ktoś nie lubi się pocić jak myśli lepiej pozostać przy jakiejs prostszej grze (np Osadnicy z Catanu albo Elfenland). Trzeba rówież być ostrożnym w pierwszej fazie gry gdyż przegranie 1 fazy praktycznie równa się przegraniu całej rozgrywki.

W skrócie:
- ciekawa mechanika, wiele strategii, nie ma jednej idealnej strategii, czasem jeden ruch jednego z przeciwników może położyć na łopatki cały plan, modyfikuj strategie w trakcie gry
- zero losowości, dużo myślenia (dla niektórych może to byc minusem)
- mało interakcji (brak handlu, brak wymiany)
- tak samo dobrze grywalna w wariancie 2,3,4 jak i 5 osobowym

Tips:
- pamiętaj o denarkach, szczególnie w początkowej fazie gry, money firts
- 1 pracownik = 3 denary, strata/niewykorzystanie pracownika w początkowej fazie to strata 3 denarów
- nie opłaca się budować farm dających 2 surowce, z budynków drewnianych stawiaj budynki nie będące surowcowymi.
- stawiaj pracowników na polach dających 3 surowce i złocie, dopiero na polach specjalnych
- przed 3 fazą gry staraj się postawić przynajmniej 3 hotele (w wersji na 2 osoby)
- korzystaj z łask królewskich w wersji 2-osobowej, inaczej przegrasz

Polecam wszystkim aczkolwiek osoby zaczynające grę z planszówkami mogą się zniechęcić długością rozgrywki.
dodano: 2011-07-20 obowiązkowy zakup autor: bożenka

Caylus to jedna z pierwszych cięższych gier w mojej kolekcji. Poziom trudności, złożoności tej pozycji był decydującym elementem przy zakupie. Jak czas pokazał nie jest to aż tak ciężka gra jeśli chodzi o zasady. Po jednym czytaniu instrukcji byliśmy wstanie rozpocząć grę. Rozpocząć i zakończyć bez większych problemów.
Gra w zależności od graczy może być ciężką albo średnio-ciężką. To ludzie, ich decyzje, strategie wpływają bezpośrednio na poziom gry. Jest tak, ponieważ w grze poza początkowym rozstawieniem graczy nie ma ani trochę losowości.

Cofnijmy się do pudełka i zawartości. Pudełko wielkościowo standardowe. W porównaniu do obecnych produkcji wizualnie jakoś specjalnie nie zachęca. No, ale pudełko to tylko otoczka. W środku jest plansza i dużo … dużo żetonów pieniędzy i budynków, dużo drewnianych elementów: pionków/robotników graczy w formie walców, dysków graczy, budynków i dużo, dużo małych sześcianików surowców.
Ogólnie całość patrząc na ilość i jakość naprawdę super. Jeśli chodzi o kolorystykę i takie wizualne odczucie to trochę gorzej, ale nie jest tragicznie. To raczej sprawa indywidualna czy się plansza podoba czy nie. Na pewno jest przejrzysta i można odczuć klimat zamku, budowy, tworzenia czegoś. Grafiki budynków na żetonach są intuicyjne i nawet bez czytania instrukcji można się domyśleć, co to za budynek, do czego służy, co on daje. Przygotowanie gry pomimo dużej ilości elementów nie trwa wieki. Ot 2-3min, jeśli ktoś ma częściowo posegregowaną zawartość pudełka.

Sama rozgrywka to przyjemność przez duże P i R i Z i …. i Ś i Ć. 7 faz, z których składa się tura jest dość mocno zróżnicowane jeśli chodzi o czas, poziom trudności, bezpośredni i pośredni wpływ na dalszą rozgrywkę. A fazami tymi są:
- 1 – zbieranie dochodu;
- 2 – rozmieszczenie robotników, to jedna z ważniejszych i zarazem trudniejszych faz, tutaj walczy się o najlepsze miejsca, o to by zająć jak najwięcej tych idealnie pasujących do strategii danego gracza budynków, by wyprzedzić innych na zamku;
- 3 – aktywacja budynków specjalnych. Nie wspomniałem, że planszę można podzielić na kilka głównych części: zamek, tabela królewskich łask, ciąg budynków specjalnych, most, ciąg budynków stałych i neutralnych, i kilka innych. W fazie 3 aktywujemy tylko budynki specjalne i wykonujemy ich zawartość. Oczywiście tylko Ci gracze, którzy wcześniej postawili tutaj swoich robotników.
- 4 – ruch burmistrza, to krótka faza, ale bardzo interakcyjna, właściwie tutaj można mocno namieszać w planach innych graczy;
- 5 – aktywacja budynków, czyli wykorzystujemy możliwości produkcyjne, przetwórcze, konstrukcyjne budynków będących w ciągu za mostem, równocześnie zdejmując robotników, oznaczając nowo utworzone budynki swoimi domkami.
- 6 – budowa zamku, czyli Ci spośród graczy, który zdecydowali się na postawienie robotnika w 2 fazie, teraz muszą wybudować przynajmniej jeden element zamku. Jak wybudują to dostaną punkty, a najlepszy spośród nich dodatkowo uzyska łaskę królewską (punkty, pieniądze, surowiec/surowce, możliwość dodatkowej budowy). Niestety za postawienie robotnika, a nie wybudowanie ani jednego elementu zamku jest kara punktowa.
- 7 – koniec tury

Oczywiście dość lakonicznie opisuję fazy, zasady, które się z nimi wiążą. Reguł jest znacznie więcej, są dość dokładne opisane w instrukcji. Te małe, drobne zasady mają niejednokrotnie wielki wpływ na przebieg gry. Na ruchy poszczególnych graczy. Warto dodać, że punkty zwycięstwa zdobywa się właściwie przez całą grę (wiadomo, gracz z największą ilością PZ zostaje zwycięzcą gry). W fazie 2 ustawiając robotnika na budynku innego gracza daje się mu 1 PZ. W 3 fazie gracz aktywujący pole turniejowe może zdobyć PZ dzięki łasce królewskiej. W fazie 5 za aktywowane budynki i 6 za budowę zamku oraz łaskę królewską również możemy pozyskać PZ.
Interakcja pomiędzy graczami jest właściwie w każdej fazie. Jest ona mniej lub bardziej wyczuwalna. Mniej lub bardziej jawna. Ale jest przez całą rozgrywkę. I właściwie tutaj jest mój jeden zarzut wobec Caylus’a. Rozgrywka z osobami, które nie ogarniają gry jako całości, czy też błędnie oceniają sytuacje powoduje, że gra dużo traci. Błędy, bo w takich kategoriach należałoby mówić o ruchach takich osób sprawią, że ta rozgrywka nie jest zbalansowana. Na szczęście gra sama w sobie jest bardzo zbalansowana. I każdy gracz ma szansę na wygraną, zakładając, że gra uważnie, planuje do przodu najlepiej kilka możliwych posunięć (tak awaryjnie jakby ktoś zaczął blokować), obserwuje współgraczy starając się określić ich strategię i w miarę wcześnie na nią reagować.

Pamiętam jak kiedyś wiele osób pisało, że Caylus nie wybacza błędów. Że wygrywa ten, który popełni ich mniej. Osobiście uważam, że w połowie jest to prawdą, a w połowie nie. Sam niejednokrotnie popełniam więcej błędów niż inni a mimo to do końca liczę się w walce o zwycięstwo. Błędów w tej grze nie da się uniknąć (chyba, że ktoś nad ruchem będzie się zastanawiał nie wiadomo jak długo). Ważne jest to by potknięć było jak najmniej a pozostałe ruchy, które wykonamy były niemalże idealne.

Gra jest warta tego by mieć ją w swojej kolekcji. Oczywiście pod warunkiem, że chcesz mieć cięższą pozycję. Grę z kilkoma ścieżkami do zwycięstwa, wieloma decyzjami do podjęcia. Grę z odczuwalną interakcją pomiędzy graczami, karzącą za błędy, wymagającą uwagi, ale równocześnie dającą wiele przyjemności z samej rozgrywki.

I na sam koniec. Caylus świetnie działa na 2 osoby. Nie jest to porównywalne z rozgrywką w pełnym składzie, ale jest naprawdę przyjemnie. Mechanicznie działa bez zastrzeżeń.

Daniel
dodano: 2010-11-22 Super gra autor: lb_lb

Caylus to całkowicie pozbawiona losowości gra co dla mnie jest potężną jej zaletą. To od nas zależy czy wygramy rozgrywkę, mimo brzydkiej planszy do gry chce się wracać. Najlepiej gra się w maksymalną liczbę graczy dzięki temu gra nabiera emocji. Wygrana w Caylusa budzi we mnie potężne emocje i chce się zaraz rozgrywać dodatkową partię. Nie czuje się zupełnie 2 godzin rozgrywki. Gra wymaga od gracza: planowania i negocjacji. Jest to jedna z najlepszych gier jakie grałem.
dodano: 2010-05-06 Wspaniały autor: Krzysztof Budny

Do Caylusa podchodziłem jak do jeża. Wersja karciana (Magna Carta) absolutnie mi się nie podobała. Grafiki jakoś nie pociągały.
W lato poszukiwałem gry do partii trzyosobowych. Dość ciężkiej, o nieskomplikowanych zasadach. Niebrzydkiej.
Szperałem, wertowałem instrukcje. W chwili zwątpienia sięgnąłem po sztandarową pozycję Ystari. Była napisana bezbłędnie, bez niedomówień.
Zamówiłem. Grę odebrali znajomi, gdyż w międzyczasie wyjechałem na zasłużone wakacje. Miło było w gorący sierpniowy dzień otrzymać taką odpowiedź na ,,jak tam budowa zamku”: ,,to bardziej budowa podzamcza, ale super”. Trafiłem.
Z prostej mechaniki: postaw swojego pracownika, potem wykonaj akcje budynku na którym on stoi wykrzesano wspaniały płomień. Być może dziś pojawiają się gry dodające coś nowego do ,,worker placement”, jednak to Caylus był pierwszy. Jak Elvis, The Beatles, Deep Purple, Black Sabbath i Queen. :) Nie do przecenienia jest również przesuwanie znacznika nadzorcy – umożliwia to burzenie innym planów, lub zapewnienie powodzenia swoim, przyspieszanie lub przedłużanie partii.
Pomimo bardzo prostego rdzenia cała rozgrywka jest mocno urozmaicana przez... zachowania samych graczy. Nowe pomysły na realizowanie planów. Zdarzają się partie gdy prawie do końca podzamcze pozostaje drewniane, bywają takie w których każdy opływa w złoto, innym razem trwa wyścig o łaski królewskie. Wszystko to stworzone właściwie bez elementu losowego (pojawia się tylko przy początkowym rozstawieniu kilku budynków), przez dostawianie drewnianego walca na kartonowe płytki. Geniusz.
Przy czym – niska złożoność zasad nie oznacza łatwych wyborów. Gra jest dość ciężka. Nie wymaga takiego wysiłku intelektualnego jak powiedzmy Reef Encounter, ale zmęczenie intelektu daje się odczuć.
Zdecydowanie jedna z najlepszych gier jakie mam szczęście posiadać w swojej kolekcji.
Jest kilka ,,ale” - dotyczą one jednak doboru (liczby) graczy do partii. Po pierwsze – ze względu na swój ciężar – często gracze namyślają się dość długo przed swoim ruchem (niestety), więc nie polecam gry z wiecznymi analitykami. Po drugie – ze względu na pierwsze – nie polecam w pełnym pięcioosobowym składzie – mogą się całkiem mocno dłużyć. Zdecydowanie najlepiej sprawdza się w trzy osoby.
dodano: 2010-03-17 autor: zephyr

Król euro!

Grę poznałem jako jedną z pierwszych nowoczesnych planszówek w moim życiu obok Puerto Rico i Wysokiego Napięcia, mimo tego że grywam regularnie w klubie ciężko mi znaleźć lepszy tytuł... i nie wydaje mi się żeby to był tylko sentyment.

Gra nie jest ciężka w sensie planowania na milion ruchów do przodu, praktycznie każda tura to oddzielna batalia. Trzeba być konsekwentnym na torach łask królewskich, ale tak naprawdę liczy się jak dużo udało mi się ugrać w każdej kolejnej turze, ile zdobyłem kostek surowców, co zrobiłem z już posiadanymi dobrami.

Dzięki mechanizmowi burmistrza worker placement nie jest suchym kto pierwszy ten lepszy, zajęcie najbardziej wartościowych pól na końcu drogi wymaga pewnej dozy kooperacji z innymi graczami, jednocześnie za utrudnianie życia innym płaci się własnymi pieniędzmi, więc trzeba się 2 razy zastanowić komu się co opłaca - świetny mechanizm.

Strategii tak naprawdę nie ma za wiele, raczej trzeba dostosować się do aktualnej sytuacji i wycisnąć z niej jak najwięcej. W grze jest dużo rywalizacji, najbardziej bezpośrednio widać to w wyścigu po przysługę na zamku, ale listwa punktowa obok planszy pokazuje na bieżąco wyniki współgraczy, co prawda zwłaszcza na więcej graczy w końcówce można sporo przeskoczyć, ale przy nierównym poziomie zwłaszcza na mniej graczy gra dużo traci, za to przy wyrównanych graczach rozgrywka jest naprawdę emocjonująca.

Mechanizmy gry wprowadzają wiele powiązań i po kilku partiach analiza zaczyna obejmować coraz więcej czynników. Ilość kostek u współgraczy, ich rodzaj, ile kto sekcji może postawić, ile ma pieniędzy, gdzie przesunie burmistrza... naprawdę sporo da się przewidzieć i wykorzystać na swoją korzyść.
dodano: 2009-11-17 Rewelacja autor: kasiaciepal

Wreszcie po miesiącach od kupna mogę grać w tę grę. Uważam, że instrukcja jest zagmatwana, bo jeśli chodzi o zasady to sa naprawdę bardzo proste. Przed kupnem gry, nasłuchałam się o tym jak instrukcja jest zniechęcająca, trudna itp, może przez to negartywne nastawienie minęły miesiące zanim opanowałam grę. Odnośnie instrukcji- zasady są tak proste i czytelne, że jeśli instrukcja byłaby krótsza ale bardziej konkretna byłaby do zrozumienia bardzo szybko. Pewne punkty sa za długie i opisane jakby niewiadomo co, a jak wpsomniałam gra jest prosta i ma oczywiste rozwiązania. Zamiast wywodów np o architekcie czy prawniku, można ująć w jednym zdaniu o co chodzi, a przez te długie, zagmatwane opisy nastawiamy się na coś skomplikowanego.
Gra może nie zachwycać wyglądem na tle innych planszówek ale sama rozgrywka jest tak emocjonująca, że w praktyce nie ma to znaczenia, tam za dużo się dzieje, by zwracać na to uwagę, a osobiście gdy dobrze znam już grę mam wrażenie, że takie wykonanie pasuje do tej gry, ona moim zdaniem nie może być za piękna, bo to by kłóciło się z ideą gry.
Czas rozgrywki dla dwóch osób to ok godziny, każda kolejna rozgrywka coraz szybsza. Mimo, że w grze w każdej rundzie wykonujemy podobne czynności, daleko jest od nudy jak w niby podobnych Filarach, czy Stone Age. Moim zdaniem gra nie ma żadnych wad i jest idealna. Zgadzam się wreszcie z zachwytami nad tą gra, bo z reguły doświadczam rozczarowań. Słyszałam opinie, że Caylus jest mózgożerny, liczenie, głowa boli, mózg paruje etc. Może nie jest to lekka gra jeśli się sięgnie po nią po Osadnikach, Stone Age itp ale jakoś nie odnoszę wrażenia, że jest aż tak mózgożerna jak słyszałam. To już W ROKU SMOKA bardziej mnie umysłowo wyczerpywało.
Dla mnie jest to bardzo przyjemna gra, niezbyt ciężka ale konkretna, a nie byle jaka, trzeba się mocniej skupić i postarać, no ale nie aż tak żeby głowa rozbolała. Mechanika super, naprawdę świetny pomysł na grę, wszystko super pasuje- budowanie budynków, zamku, łaski w nagrodę, punkty dla tego co wybudował budynek jeśli przeciwnik stanie na jego polu. I nawet doceniam niezbyt ładna planszę choć wydaję mi się, że to celowy zabieg. Zawsze mam niedosyt gdy gra się kończy... POLECAM
dodano: 2009-06-30 Top 5 wsród gier startegicznych autor: planszolandia

Caylus to gra ekonomiczna. Wydawcą jest firma Ystari Games a autorem Wiliam Attia. Gra jest niezależna językowo, więc nie stanowi problemu rozgrywki z osobami nie znającymi języka. Autor wszystkie niuanse (a jest ich sporo) bardzo trafnie i ciekawie przedstawił w formie grafów na planszy oraz na występujących żetonach. Żetonów także jest całkiem sporo. Zostały podzielone na różne kolory i mają rożne zastosowania. Znajdziemy tu żetony neutralne (różowe), drewniane (brązowe), kamienne (siwe), prestiżowe (niebieskie) i rezydencje, hotele (zielone).

System informacji graficznej zastosowany ma żetonach nie budzi, żadnej wątpliwości, wystarczy wytłumaczyć jeden żeton a pozostałe mają taką samą zasadę działania. Mechanika gry jest prosta i po kilku kolejkach staje się być intuicyjna. W zasadzie opiera się o trafnym przydzieleniu zadań (pracy swoim robotnikom. Prosto brzmi ale proste nie jest. To jest strategia i powiedziałbym strategia z cyklu „gier muzgożernych”. Ciągłe teksty „muszę pomyśleć – daj chwilę” lub „miałem plan ale mi go popsułeś” lub „teraz to ja się muszę zastanowić i policzyć” są tu na porządku dziennym.

Partia rozgrywki jest dosyć długa i się nawet 3 godzin. W Caylusie każdy graczy wciela się w rolę budowniczego a raczej "brygadzisty". Jego celem jest zarządzanie swoimi robotnikami (mamy do dyspozycji sześciu) w celu pozyskania materiałów, surowców oraz funduszy - dukatów. Gromadzone materiały służą do rozwoju infrastruktury miasta Calylus, co w konsekwencji daje możliwość wznoszenia zamku złożonego z lochów, murów i wież. Budowa stanowi główny cel gry. Gdy wzniesiemy zamek w całej okazałości gra w zasadzie się kończy, a wygra gracz, który podczas tej budowy uzyskał najwięcej punktów znanych punktami prestiżu wygrywa.

Gra podzielona jest na kilkanaście rund. Każda runda dzieli się na fazy: W telegraficzny skrócie jest ich siedem
W tej grze nie ma przypadku. Nie wygrywa gracz, który nie miał koncepcji na grę i nie kontrolował rozgrywki. Tu trzeba weryfikować swoje działania i działania przeciwników na bieżąco. Gracza bardziej doświadczeni niestety mają większą przewagę w grze. Po kilku turach można zobaczyć ich przewagę punktową.