GRY STRATEGICZNE
Zamki Burgundii (polskie wydanie)
Buduj, hoduj, handluj... i manipuluj kośćmi!
cena:
109.90 PLNwysyłamy w: niedostępny
Podstawowe informacje:
liczba graczy: od 2 do 4
wiek: od 12 lat
czas gry: od 90 do 90 min.
wydawca: Rebel.pl
kod kreskowy: 5902650610903
projektant: Stefan Feld
wersja językowa: polska
Opis
Dolina Loary w trakcie XV wieku. Gracze wcielając się w role wpływowych książąt starają się powiększać swoje wpływy i bogactwa. W trakcie 5 faz gry gracze zbierają decydujące o zwycięstwie punkty przez handel, hodowlę zwierząt, budowę miasta czy odkrycia naukowe.
Dwie kości wyznaczają dostępne opcje akcji ale to gracze zawsze dokonują ostatecznych wyborów. Czy to przez handel lub hodowlę zwierząt, budowanie miasta czy odkrycia naukowe, wiele dróg prowadzi graczy do dobrobytu i sławy!
Wiele sposobów na zdobywanie punktów zwycięstwa w tej grze o budowaniu wymaga przemyślanych ruchów runda po rundzie oraz planowania z wyprzedzeniem. Dzięki różnym posiadłościom gra pozostaje wyzwaniem dla graczy przez długi czas ponieważ żadne dwie partie nie są takie same.
Zwycięzcą jest gracz z największą ilością punktów zwycięstwa na końcu gry.
Często kupowane razem z Zamki Burgundii (polskie wydanie):
Recenzje naszych klientów:
zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną
dodano: 2020-11-27
nie szata zdobi człowi... grę
autor:
Miszon
Zamki Burgundii to dowód na to, że nie wolno oceniać książki/gry po okładce.
A nawet po wnętrzu pudełka.
Co tu dużo mówić: grafiki użyte w grze ani nie są jakieś superfunkcjonalne, ani przejrzyste, a do piękności to im daleko jak "stąd do Marsa". Mówiąc krótko: gra jest okropnie brzydka. Wygląda jak wydana w latach '90.
Ale właściwie na tym kończą się złe rzeczy, które można o niej napisać.
Mamy tutaj:
- proste zasady, do wytłumaczenia w kilka minut
- a w dodatku w zasadzie wszystkie zasady są widoczne w formie ikon na planszetkach każdego z graczy
- głębia rozgrywki, dużo myślenia i kombinowania, czyli to co tygrysy lubią najbardziej
- rozgrywkę działającą równie dobrze na 2, jak na 3 i 4 osoby
- dużo planszetek graczy, dających zwiększoną regrywalność co jeszcze wzmacnia losowy dociąg kafelków, które układamy w każdej z 5 rund na planszy wspólnej
- rewelacyjne zastosowanie kostek: każdy wynik na nich wyrzucony może być równie dobry, to zależy tylko od tego, jak chcemy te kostki wykorzystać. Przez co mimo że to gra kościana, to losowość jest bardzo niewielka, na pewno nie można powiedzieć że przegrało się bo się "miało pecha"
- w grze punktuje właściwie wszystko co robimy, przez co mamy wiele dróg do zwycięstwa, możemy dowolnie kształtować swoją strategię.
Podsumowując: REWELACJA.
To już klasyk, gra się nic nie zestarzała (pomijając grafikę, ale w zasadzie ta też się nie zestarzała, bo już w momencie premiery na rynku była stara ;-) ).
autor:
Miszon
Zamki Burgundii to dowód na to, że nie wolno oceniać książki/gry po okładce.
A nawet po wnętrzu pudełka.
Co tu dużo mówić: grafiki użyte w grze ani nie są jakieś superfunkcjonalne, ani przejrzyste, a do piękności to im daleko jak "stąd do Marsa". Mówiąc krótko: gra jest okropnie brzydka. Wygląda jak wydana w latach '90.
Ale właściwie na tym kończą się złe rzeczy, które można o niej napisać.
Mamy tutaj:
- proste zasady, do wytłumaczenia w kilka minut
- a w dodatku w zasadzie wszystkie zasady są widoczne w formie ikon na planszetkach każdego z graczy
- głębia rozgrywki, dużo myślenia i kombinowania, czyli to co tygrysy lubią najbardziej
- rozgrywkę działającą równie dobrze na 2, jak na 3 i 4 osoby
- dużo planszetek graczy, dających zwiększoną regrywalność co jeszcze wzmacnia losowy dociąg kafelków, które układamy w każdej z 5 rund na planszy wspólnej
- rewelacyjne zastosowanie kostek: każdy wynik na nich wyrzucony może być równie dobry, to zależy tylko od tego, jak chcemy te kostki wykorzystać. Przez co mimo że to gra kościana, to losowość jest bardzo niewielka, na pewno nie można powiedzieć że przegrało się bo się "miało pecha"
- w grze punktuje właściwie wszystko co robimy, przez co mamy wiele dróg do zwycięstwa, możemy dowolnie kształtować swoją strategię.
Podsumowując: REWELACJA.
To już klasyk, gra się nic nie zestarzała (pomijając grafikę, ale w zasadzie ta też się nie zestarzała, bo już w momencie premiery na rynku była stara ;-) ).
dodano: 2018-11-16
Świetna gra
autor:
corqan
Zamki Burgundii jest grą w której gracze budują swoje królestwa za pomocą kości i kafli. Każdy gracz ma 2 kości i za pomocą nich zbiera nowe pola do królestwa, buduje kafelki, sprzedaj towary. Osoba która będzie to robić najlepiej i zdobędzie największą ilość punktów wygrywa. W grze budujemy miasta, pastwiska, porty, zamki, zdobywamy specjalne zdolności ułatwiające grę lub dające dodatkowe punkty.
Zasady w grze są proste, a mimo to gra jest bardzo różnorodna i daje dużą regrywalność. Jest wiele dróg do zwycięstwa i strategii do obrania. Gra bardzo dobrze się skaluje i sprawdza się zarówno jako dwuosobowa jak i w pełnym komplecie.
Jedyną wadą gry jest jej wykonanie. Kafelki są brzydkie, kolory czasem ciężko odróżnić. Jednak jest to bardzo mały problem i nie psuje rozgrywki.
Zamki Burgundii jest świetną grą dającą dużo radości. Bardzo polecam!
autor:
corqan
Zamki Burgundii jest grą w której gracze budują swoje królestwa za pomocą kości i kafli. Każdy gracz ma 2 kości i za pomocą nich zbiera nowe pola do królestwa, buduje kafelki, sprzedaj towary. Osoba która będzie to robić najlepiej i zdobędzie największą ilość punktów wygrywa. W grze budujemy miasta, pastwiska, porty, zamki, zdobywamy specjalne zdolności ułatwiające grę lub dające dodatkowe punkty.
Zasady w grze są proste, a mimo to gra jest bardzo różnorodna i daje dużą regrywalność. Jest wiele dróg do zwycięstwa i strategii do obrania. Gra bardzo dobrze się skaluje i sprawdza się zarówno jako dwuosobowa jak i w pełnym komplecie.
Jedyną wadą gry jest jej wykonanie. Kafelki są brzydkie, kolory czasem ciężko odróżnić. Jednak jest to bardzo mały problem i nie psuje rozgrywki.
Zamki Burgundii jest świetną grą dającą dużo radości. Bardzo polecam!
dodano: 2018-10-29
"MUST HAVE"
autor:
Michał Koszkul
Mistrz S. Feld stworzył ... co tu dużo gadać - majstersztyk!
Jeżeli szukasz planszówki dla dwóch osób to kupując tę pozycję zapewnisz sobie wiele emocjonujących rozgrywek. W 3 lub 4 graczy jest równie świetna, ale polecam szczególnie jeśli trudniej Ci o towarzyszy.
Jeżeli zaczynasz z planszowym hobby to również trafiona decyzja!
Mechanika gry oparta o rzut kostkami rozwiązuje rozgrywkę w innowacyjny sposób dając graczom możliwość manipulowania ilością oczek! Świetny tytuł by wprowadzić świeżaków i mugoli do naszego świata !
Wykonanie jest poprawne, nie ma się czego czepiać bo materiał jest wytrzymały, estetyczną nutkę tracą kolorystyka i ilustracje, są po prostu mdłe i nijakie co sprawia, że klimatu tutaj jak na lekarstwo...
... ale nie o klimat tu chodzi, a o fantastyczną rozgrywkę, rywalizację w dobrym smaku, po której ma się apetyt na jeszcze, jeszcze i jeszcze więcej rund !
Obowiązkowa pozycja !
autor:
Michał Koszkul
Mistrz S. Feld stworzył ... co tu dużo gadać - majstersztyk!
Jeżeli szukasz planszówki dla dwóch osób to kupując tę pozycję zapewnisz sobie wiele emocjonujących rozgrywek. W 3 lub 4 graczy jest równie świetna, ale polecam szczególnie jeśli trudniej Ci o towarzyszy.
Jeżeli zaczynasz z planszowym hobby to również trafiona decyzja!
Mechanika gry oparta o rzut kostkami rozwiązuje rozgrywkę w innowacyjny sposób dając graczom możliwość manipulowania ilością oczek! Świetny tytuł by wprowadzić świeżaków i mugoli do naszego świata !
Wykonanie jest poprawne, nie ma się czego czepiać bo materiał jest wytrzymały, estetyczną nutkę tracą kolorystyka i ilustracje, są po prostu mdłe i nijakie co sprawia, że klimatu tutaj jak na lekarstwo...
... ale nie o klimat tu chodzi, a o fantastyczną rozgrywkę, rywalizację w dobrym smaku, po której ma się apetyt na jeszcze, jeszcze i jeszcze więcej rund !
Obowiązkowa pozycja !
dodano: 2018-08-08
Zamki Burgundii to najlepsza z najbrzydszych gier.
autor:
Sebastian Adamiak
Na pierwszy rzut oka Zamki Burgundii totalnie mnie odrzuciły. Wygląd i samo wykonanie gry woła o pomstę do nieba. Ikonografia po pewnym czasie okazuje się całkiem użyteczna, ale za pierwszym razem była mało intuicyjna. Zasady choć teoretycznie proste, to w wypadku pierwszej rozgrywki nastręczały nieco problemów. Pierwsze dwa, trzy etapy niemiłosiernie się dłużyły…
…i nagle, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystkie elementy wskoczyły na swoje miejsce, mechaniki stały się prościutkie, tempo gry przyśpieszyło jak Kamil Grosicki na skrzydle i nie pozostało nic innego jak delektować się rozgrywką. Zamki Burgundii to gra genialna. Po połowie pierwszej partii zrozumiemy wszystkie akcje i zobaczymy ocean możliwości w prostej i przystępnej formie.
Z partii na partię gra się coraz szybciej i szybciej. Wchodzimy w pewien automatyzm i jest to po prostu piękne. Co więcej gra jest szalenie regrywalna, dzięki różnym mapom i dowolności w wyborze miejsca punktu startowego. Mamy w Zamkach relatywnie proste zasady, dobre tempo rozgrywki, tonę zabawy i masę okazji do kombinowania. Co to powoduje?
Ano to, że Zamki Burgundii są pierwszą grą w naszym domu, która nie była składana ze stołu przez kilka dni z rzędu. To naprawdę niesamowite, ale po prostu nie opłacało się chować czegoś w co człowiek chciał grać. I jeszcze raz. I jeszcze jeden. Genialna dwuosobowa gra, która absolutnie zasługuje na tytuł Planszowej Gry Roku 2018 i powinna jeszcze wrócić do pierwszej dziesiątki rankingu BGG.
Rozgrywka wieloosobowa ma malutką wadę. Trwa zauważalnie dłużej niż dwuoosobowa partia. Może nie na tyle, żeby nużyć grających, to nadal jest pasjonujący pojedynek intelektualny wszystkich obecnych przy stole osób, ale jednak tempo trochę siada i wkrada się odrobina zmęczenia tą grą. Tutaj już nie mieliśmy odruchu grania natychmiast kolejnej partii, po zakończeniu poprzedniej.
autor:
Sebastian Adamiak
Na pierwszy rzut oka Zamki Burgundii totalnie mnie odrzuciły. Wygląd i samo wykonanie gry woła o pomstę do nieba. Ikonografia po pewnym czasie okazuje się całkiem użyteczna, ale za pierwszym razem była mało intuicyjna. Zasady choć teoretycznie proste, to w wypadku pierwszej rozgrywki nastręczały nieco problemów. Pierwsze dwa, trzy etapy niemiłosiernie się dłużyły…
…i nagle, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystkie elementy wskoczyły na swoje miejsce, mechaniki stały się prościutkie, tempo gry przyśpieszyło jak Kamil Grosicki na skrzydle i nie pozostało nic innego jak delektować się rozgrywką. Zamki Burgundii to gra genialna. Po połowie pierwszej partii zrozumiemy wszystkie akcje i zobaczymy ocean możliwości w prostej i przystępnej formie.
Z partii na partię gra się coraz szybciej i szybciej. Wchodzimy w pewien automatyzm i jest to po prostu piękne. Co więcej gra jest szalenie regrywalna, dzięki różnym mapom i dowolności w wyborze miejsca punktu startowego. Mamy w Zamkach relatywnie proste zasady, dobre tempo rozgrywki, tonę zabawy i masę okazji do kombinowania. Co to powoduje?
Ano to, że Zamki Burgundii są pierwszą grą w naszym domu, która nie była składana ze stołu przez kilka dni z rzędu. To naprawdę niesamowite, ale po prostu nie opłacało się chować czegoś w co człowiek chciał grać. I jeszcze raz. I jeszcze jeden. Genialna dwuosobowa gra, która absolutnie zasługuje na tytuł Planszowej Gry Roku 2018 i powinna jeszcze wrócić do pierwszej dziesiątki rankingu BGG.
Rozgrywka wieloosobowa ma malutką wadę. Trwa zauważalnie dłużej niż dwuoosobowa partia. Może nie na tyle, żeby nużyć grających, to nadal jest pasjonujący pojedynek intelektualny wszystkich obecnych przy stole osób, ale jednak tempo trochę siada i wkrada się odrobina zmęczenia tą grą. Tutaj już nie mieliśmy odruchu grania natychmiast kolejnej partii, po zakończeniu poprzedniej.
dodano: 2018-08-03
Ukryte piękno
autor:
dkubinski
Zamki Burgundii autorstwa Stefana Felda są eurogrą przeznaczona dla 2-4 graczy. Zadaniem gracza jest umiejętne zapełnianie swojej planszy posiadłości żetonami różnych budynków, statków, kopalń i pastwisk. Będzie otrzymywał za to punkty i specjalne zdolności. Żetony pozyskuje się że wspólnej puli na planszy, a wszystko to pod dyktando rzutów dwiema kośćmi.
Można by mieć obawy, że kości wprowadzą zbyt dużo losowości do gry. Z jednej strony tak jest, jednak kluczowym elementem jest odpowiednie nimi zarządzanie. Tu nie ma w zasadzie "złych" rzutów, chociaż nad niektórymi trzeba czasem więcej pogłówkować.
Zasady są proste i łatwe do wytłumaczenia. Próg wejścia jest niski. I tu właśnie ujawnia się największą siłą tej w sumie niepozornej gry: można w nią grać na wielu poziomach. Od spokojnej rodzinnej gry, gdzie beztrosko rozbudowujemy swoją posiadłość, aż do level master, gdzie planujemy na pięć ruchów do przodu. I oba te sposoby są pełnoprawne i zabójczo satysfakcjonujące!
Można mieć (słuszne) pretensje o estetykę tej gry i jakość wykonania. Grafiki są dość nudne, kolorystyka mdła, a żetony cieniutkie. Ale perfekcyjna mechanika i kolosalna wręcz regrywalność całkowicie zasłaniają te mankamenty. Regrywalność zapewnia losowy "dociąg" kafli, rzuty kości, a jeśli komuś mało, to może wprowadzić asymetryczne plansze graczy (choć o ich zbalansowanie toczą się zajadłe spory).
Zaniki Burgundii są znakomitą grą, całkowicie zasługująca na wysokie miejsca, jakie zajmuje w rankingach. Doskonale łączy przejrzyste zasady ze złożonością rozgrywki i satysfakcją z gry dla wszystkich graczy - "niedzielnych" i "geeków".
autor:
dkubinski
Zamki Burgundii autorstwa Stefana Felda są eurogrą przeznaczona dla 2-4 graczy. Zadaniem gracza jest umiejętne zapełnianie swojej planszy posiadłości żetonami różnych budynków, statków, kopalń i pastwisk. Będzie otrzymywał za to punkty i specjalne zdolności. Żetony pozyskuje się że wspólnej puli na planszy, a wszystko to pod dyktando rzutów dwiema kośćmi.
Można by mieć obawy, że kości wprowadzą zbyt dużo losowości do gry. Z jednej strony tak jest, jednak kluczowym elementem jest odpowiednie nimi zarządzanie. Tu nie ma w zasadzie "złych" rzutów, chociaż nad niektórymi trzeba czasem więcej pogłówkować.
Zasady są proste i łatwe do wytłumaczenia. Próg wejścia jest niski. I tu właśnie ujawnia się największą siłą tej w sumie niepozornej gry: można w nią grać na wielu poziomach. Od spokojnej rodzinnej gry, gdzie beztrosko rozbudowujemy swoją posiadłość, aż do level master, gdzie planujemy na pięć ruchów do przodu. I oba te sposoby są pełnoprawne i zabójczo satysfakcjonujące!
Można mieć (słuszne) pretensje o estetykę tej gry i jakość wykonania. Grafiki są dość nudne, kolorystyka mdła, a żetony cieniutkie. Ale perfekcyjna mechanika i kolosalna wręcz regrywalność całkowicie zasłaniają te mankamenty. Regrywalność zapewnia losowy "dociąg" kafli, rzuty kości, a jeśli komuś mało, to może wprowadzić asymetryczne plansze graczy (choć o ich zbalansowanie toczą się zajadłe spory).
Zaniki Burgundii są znakomitą grą, całkowicie zasługująca na wysokie miejsca, jakie zajmuje w rankingach. Doskonale łączy przejrzyste zasady ze złożonością rozgrywki i satysfakcją z gry dla wszystkich graczy - "niedzielnych" i "geeków".
dodano: 2018-07-15
Super gra euro dla 2 i 3 graczy
autor:
Piotr Franczak
Ciekawa gra, w której rzucamy kośćmi a następnie zamieniamy je na konkretne akcje. Zasady są dość proste, natomiast możliwości kombinowania jest bardzo dużo. W moim przypadku gra najlepiej sprawdza się na dwóch i trzech graczy (czas rozgrywki odpowiednio ~60 i ~90 minut), aczkolwiek na 4 też gra się bardzo dobrze gdyż gra świetnie się skaluje.
Plusy:
- duża regrywalność
- proste zasady w stosunku do możliwości gry
- ciekawe mechaniki w grze
- dobry balans gry
- unikalność kolejnych rozgrywek
- bardzo dobrze się skaluje
Minusy:
- grafiki nie są zbyt piękne
- jakość komponentów mogłaby być trochę lepsza
autor:
Piotr Franczak
Ciekawa gra, w której rzucamy kośćmi a następnie zamieniamy je na konkretne akcje. Zasady są dość proste, natomiast możliwości kombinowania jest bardzo dużo. W moim przypadku gra najlepiej sprawdza się na dwóch i trzech graczy (czas rozgrywki odpowiednio ~60 i ~90 minut), aczkolwiek na 4 też gra się bardzo dobrze gdyż gra świetnie się skaluje.
Plusy:
- duża regrywalność
- proste zasady w stosunku do możliwości gry
- ciekawe mechaniki w grze
- dobry balans gry
- unikalność kolejnych rozgrywek
- bardzo dobrze się skaluje
Minusy:
- grafiki nie są zbyt piękne
- jakość komponentów mogłaby być trochę lepsza
Recenzja odnosi się do klasycznej wersji gry, nie późniejszej re-edycji, big boxa ani "wypasionej" edycji Awaken Realms.
„Zamki Burgundii” to jeden z tych tytułów, które po latach wciąż bronią się samą mechaniką. Żadnych plastikowych figurek, żadnych efektownych insertów, żadnych fajerwerków — tylko sucha, elegancka struktura, która działa jak dobrze naoliwiona maszyna. Stefan Feld stworzył grę, która nie potrzebuje wytłumaczenia klimatu ani fabuły, bo cała radość płynie z planowania i precyzyjnego składania małych przewag w dużą przewagę końcową.
Na początku partii każdy gracz dostaje swoją planszę księstwa — może być symetryczna, ale asymetryczne układy są ciekawsze, bo od razu stawiają przed nami różne wyzwania przestrzenne. W centrum leży główna plansza z magazynami numerowanymi od 1 do 6, z których będziemy dobierać żetony terenu: zamki, budynki, statki, kopalnie, itd. Rzucamy dwiema kośćmi i w swojej turze wykonujemy dwie akcje — najczęściej pobierając kafelki z magazynów lub budując je na planszy. Jeśli wynik nie pasuje, można go skorygować za pomocą żetonów robotników, które działają jak małe modyfikatory ±1. Proste, a jednocześnie wymagające bardzo dokładnego gospodarowania każdą akcją.
Nowo pozyskane kafelki nie trafiają od razu na planszę — najpierw trzeba je odłożyć na jedno z trzech pól magazynowych na swojej planszetce. Ta ograniczona przestrzeń jest jednym z kluczowych elementów napięcia w grze: nie da się odkładać wszystkiego, trzeba budować szybko i mądrze. Budynki często dają natychmiastowe premie — dodatkowe pieniądze, kolejne kafelki, czasem nawet bonusową akcję — a zamki umożliwiają wykonanie dodatkowego ruchu, co potrafi kompletnie zmienić tempo rozgrywki. Kopalnie zapewniają stały dochód w srebrnych monetach na koniec każdej fazy, a żółte kafelki zapewniają długofalowe korzyści: znoszą ograniczenia, wzmacniają akcje albo punktują na koniec gry za określone układy.
Nie wszystko jednak sprowadza się do zarządzania własną planszetką. Niektóre żetony pozwalają przesuwać się po torze kolejności. To subtelny, ale kluczowy wyścig: kto jest pierwszy, ten ma największy wybór przy dobieraniu kafelków z planszy, a w tej grze moment decyzji często decyduje o wyniku. Dodatkowo statki umożliwiają pobranie towarów z dowolnego magazynu, co daje elastyczność, której nie da się przecenić. Towary składowane są osobno i można je sprzedawać całymi kolorami — sprzedaż daje punkty oraz monety, które z kolei pozwalają kupować kafelki z czarnego magazynu, czyli dodatkowej puli dostępnej dla wszystkich.
Wszystko to składa się na system, w którym nie ma zbędnych elementów. Każdy ruch kosztuje, każda akcja ma swoją wagę. Nie opłaca się robić czegokolwiek „na złość” przeciwnikowi, bo każda tura to walka o własną efektywność. Interakcja sprowadza się głównie do podbierania sobie kluczowych kafelków i wyścigu o kolejność, ale w praktyce potrafi to wystarczyć, by emocje rosły z rundy na rundę.
„Zamki Burgundii” rozgrywają się w pięciu fazach po pięć rund każda. To czysta matematyka — pięćdziesiąt akcji, z których większość trzeba dobrze przemyśleć. Jedno źle wykorzystane oczko może oznaczać utratę kilku punktów, a w tej grze kilka punktów potrafi zdecydować o zwycięstwie. Kiedy jeden gracz domyka duży region i zgarnia potężny bonus punktowy, a drugi zostaje z niedokończonymi polami i pustym magazynem — nie ma wątpliwości, kto lepiej zaplanował całą partię.
Warto wspomnieć o edycjach. Awaken Realms przygotowało wersję monumentalną, piękną, z figurkami i dodatkowymi wariantami, w tym trybem solo. To wspaniały gadżet, ale absolutnie nie jest potrzebny, by cieszyć się grą. Klasyczna edycja Rebela, z tymi beżowymi planszetkami i malutkimi kafelkami, wciąż działa doskonale — bo tu liczy się tylko to, jak dobrze potrafisz wycisnąć maksimum z minimum.
„Zamki Burgundii” to eurogra w najczystszej postaci. Nie próbuje udawać, że opowiada historię o średniowiecznym księstwie, nie karmi narracją. Ale jeśli lubisz gry, w których decyzje naprawdę mają znaczenie, w których każdy ruch musi być przemyślany i w których efektywność jest równie satysfakcjonująca, co wygrana — ten tytuł po prostu nie ma sobie równych. Po tylu latach wciąż lśni — nie grafiką, nie plastikiem, tylko czystą, genialnie skrojoną mechaniką.