gry planszowe rodzinne > King of New York
GRY RODZINNE
logo przedmiotu King of New York

King of New York

Nowe miasto, nowe reguły, nowe potwory... ta sama walka i ten sam cel. Zostać królem!

cena:

139.00 PLN
dostępność: dostępna
wysyłamy w: 24 godziny

dodaj do koszyka

Podstawowe informacje:


liczba graczy: od 2 do 6
wiek: od 8 lat
czas gry: ok. 30 min.

wydawca: Iello (2014)
projektant: Richard Garfield

wersja językowa: angielska
instrukcja: angielska

Opis


There’s always something happening in the city that never sleeps. Maybe it’s the lights, maybe it’s the energy, or maybe it’s the giant monsters trying to demolish the place!
 
Get ready for Richard Garfield’s follow up to the best-selling King of Tokyo! Who will be the King of New York?
King of New York introduces lots of new ways to play, while still keeping the core ideas of King of Tokyo.
There are Buildings to Stomp! Vengeful Military Units to Destroy! Six brand new Monsters!
Every roll of the dice might mean that your monster feels the OUCH, as military units open fire.
 
Will you grab the spotlight, and become a celebrity Superstar?
Or will you become the defender of the city, and befriend Lady Liberty?
Each of New York’s boroughs has its own charms, but to truly rule the Big Apple, you have to control Manhattan.
 
Defeat the other monsters and rule the city.... Become the King of New York!
 
 
Features:
• The new game by Richard Garfield, designer of King of Tokyo and Magic : the Gathering®
• Simple, fast-paced and lively as King of Tokyo, with more depth and decisions to be made
• Enthralling theme
• From 2 to 6 players
• Incredible artwork by Régis Torres
 
Contents:
• 8 dice
• 1 game board
• 66 cards
• 46 effect tokens
• 6 monster boards
• 6 monster cardboard figures and their plastic stands
• 45 Building/Unit tiles
• Approx. 50 Energy cubes
• 1 rulebook
 

Recenzje naszych klientów:


zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną



dodano: 2015-06-03 Taki właśnie powinien być sequel autor: maarhabaj

King of New York to sequel King of Tokyo, jednakże wcale nie zastępuje swojego poprzednika. Rozbudowuje pomysły i zwiększa złożoność, bardzo mocno oddzielając się od poprzednika. Najlepiej patrzeć na nie jako dwie inne gry, a nie jako nową wersję. Mam obie gry w kolekcji i tak pozostanie. KoT wyciągam jak chcę szybko i bez myślenia "powalczyć" z domownikami o Tokyo. KoNY bierzemy jak mamy więcej czasu i chcemy trochę pokombinować, ale dalej dobrze się bawić i pośmiać. Należy także zaznaczyć, że potwory możemy dowolnie przenosić między grami.
dodano: 2015-05-18 Ciekawsze, ale czy lepsze...? autor: malash

King of New York miało być kontynuacją, czy może raczej następcą bestsellerowej gry „King of Tokyo”. Z tej perspektywy - wciąż jest to dobra, klasyczna napierdzielanka wielkimi potworami w małym mieście. Nadal wygrać można na dwa sposoby – zdobywając 20 punktów, bądź wybijając wszystkich przeciwników. Jest jednak kilka nie-takich-drobnych szczegółów, które nadają najnowszej wersji hitu o potworach całkiem mocnego powiewu świeżości i zupełnie nowego życia.

ZASADY:
Wciąż mamy centralne pole i obrzeża. Odpowiednikiem Tokio jest teraz Manhattan. Stanie poza Tokio jest zaś teraz zastąpione staniem na jednej z pozostałych dzielnic. W każdej z nich są zaś trzy stosy budynków, które będziemy mogli burzyć.
Trzy wyniki na kostkach pozostały niezmienne – serce, łapka i energia. Działają dokładnie tak samo jak w „King of Tokyo”. Nowościami są zaś symbole: gwiazdka, budynek i czaszka. Zdobywanie punktów zostało skondensowane do jednego symbolu i nieco zmienione. Jeden, czy dwa symbole gwiazdy nic nam nie dadzą. Dopiero kiedy wykulamy trzy gwiazdki zdobywamy 1 punkt oraz przechodnią kartę „Superstar”, która zapewnia nam kolejne punkty za każdy symbol gwiazdki wyrzucony od tej pory. Drugą nowością jest symbol budynku, który wnosi nową mechanikę – możliwość burzenia miasta, która z samego swojego założenia jak i odzwierciedlenia prostą mechaniką jest absolutnym majstersztykiem. Każdy budynek daje jakąś nagrodę: niszcząc budynki mieszkalne zdobywamy punkty zwycięstwa, burząc szpitale – podleczamy swojego potwora (także na Manhattanie!), zaś depcząc elektrownie – zyskujemy rzecz jasna energię. Wszystko jest na tych żetonikach. Za każdy zniszczony budynek odwracamy na druga stronę, na której znajduje się pojazd wojskowy. Chyba Was to nie dziwi, co...? Niszczysz miasto – przyjeżdża wojsko. Rozwiązanie mechaniczno-tematyczne zawarte w prostej formie dwustronnych żetonów – miodzio. A czym nam to wojsko grozi? O tym mówi ostatni nowy symbol, czyli czacha. Kiedy w swojej turze wyrzucimy jedną czachę – całe wojsko w naszej dzielnicy wali w nas z armat. Kiedy wyrzucimy dwa symbole – wojsko w naszej dzielni wali zarówno w nasze monstrum jak i w naszego obecnego „współlokatora” na naszym polu. Kiedy zaś wykulamy aż trzy wyniki – wtedy jatka obejmuje całe miasto i każdy żeton armii wali w potwory w swoich dzielnicach. Wojsko można również niszczyć symbolami budynków na kostkach.

WYKONANIE:
Niestety pola planszy są tak małe, że stawiając na nich figurki potworów – kompletnie tracimy przejrzystość w aspekcie budynków i wojsk. Jeśli zaś w jednej z dzielnic wygenerujemy ok. 3-4 żetonów armii, to nawet fizycznie nie ma miejsca na potwora. Jedynym rozwiązaniem pozostaje więc umieszczanie – zgodnie z tradycją podyktowaną przez pierwszą część – figurek potworów poza planszą, tuż obok dzielnicy w której stoją.

WRAŻENIA:
Trzeba przyznać, że od początku King of New York sprawia wrażenie „wersji 2.0” swego poprzednika. Nowe rozwiązania: dzielnice, wojska, karty przechodnie – to wszystko robi solidny efekt WOW, gdy siada się do tej odświeżonej gry o potworach. Jednak zarówno ja, jak i większość osób z którymi grałem odnoszą wrażenie, że New York jest przekombinowany i w obliczu tych wszystkich zmian zanikła gdzieś ta fajna prostota gry, a co za tym idzie jej urok. Partie w Nowym Jorku jakby bardziej się dłużą, jest w nich więcej nagłych, można by rzec „przypadkowych” śmierci i pozostaje pewien dysonans. Gra, która z logicznego punktu widzenia powinna wgnieść starszą wersję w ziemie (wszak posiada nowe, fajne rozwiązania) pozostawia uczucie dezorientacji (jak i niesmaku, poprzez ciasne pola dzielnic). Jakby te zmiany, które przecież tak świetnie wyglądały na papierze… nie do końca przekładały się na dobrą zabawę, którą miały oferować. Klimatycznie zdecydowanie gra zyskuje, ale pod względem mechaniki pozostawia duży znak zapytania.

PODSUMOWANIE:
Zalety:
+ więcej opcji na kostkach – nie ma już tylu wyników punktowych;
+ mechanika burzenia budynków i generowania wojska jest prosta i świetna;
+ gra nadal niesie ze sobą wiele radości;
+ nadal tematyka wymiata, a klimat jest odczuwalny jeszcze bardziej;
+ ciekawsze karty mocy.
Wady:
- długie (względem poprzednika) i dosyć niewygodne przygotowywanie gry;
- za ciasna mapa by była przejrzysta. Potwory i tak trzeba trzymać poza planszą;
- „czachy” na kostkach mogą być irytujące;
- chyba trochę przekombinowana.