gry planszowe przygodowe > Battlestar Galactica
GRY PRZYGODOWE
logo przedmiotu Battlestar Galactica

Battlestar Galactica

Cyloni zostali stworzeni przez człowieka. Zbuntowali się. Ewoluowali. I mają plan.

cena:

179.90 PLN
wysyłamy w: niedostępny

Podstawowe informacje:


liczba graczy: od 3 do 6
wiek: od 10 lat
czas gry: ok. 120 min.

wydawca: Galakta
nr katalogowy:PL-BG01

wersja językowa: polska

Opis


Kiedy Cyloni zaatakowali Kolonie, sponiewierane resztki ludzkiej rasy zostały zmuszone do ucieczki. Teraz nieustannie poszukują kolejnych drogowskazów prowadzących ku Ziemi. Z zewnątrz grozi im cyloński atak, od wewnątrz rozrywają je zdrady i kryzysy. Jeśli ludzkość ma mieć jakiekolwiek szanse na przetrwanie, musi działać razem... ale jak może to zrobić, kiedy każdy z ludzi może się okazać cylońskim agentem?

Gra planszowa Battlestar Galactica to emocjonująca gra pełna nieufności, intryg i walki o przetrwanie, która została oparta na popularnym, epickim serialu o tej samej nazwie. Podczas rozgrywki gracze wcielą się w role swoich ulubionych postaci: mogą służyć ludzkości jako Admirał Floty Kolonialnej, Prezydent Kolonii lub narwany as przestrzeni. Aby przetrwać, ludzka rasa będzie potrzebować ich wszystkich... o ile oczywiście nie będą Cylonami.

Zawartość pudełka:

  • Instrukcja
  • Plansza
  • 10 kart postaci
  • 10 żetonów postaci
  • 4 żetony pilotów
  • 2 żetony broni nuklearnej
  • 12 żetonów statków cywilnych
  • 2 basestary
  • 4 znaczniki centurionów
  • 4 żetony uszkodzeń basestarów
  • 8 żetonów uszkodzeń Galactica
  • 1 znacznik floty
  • 1 żeton obecnego gracza
  • 70 kart Kryzysów
  • 16 kart Lojalności
  • 17 kart Kworum
  • 5 kart Superkryzysów
  • 1 karta pozycji Prezydenta
  • 1 karta pozycji Admirała
  • 105 kart umiejętności
  • 22 karty Punktów docelowych
  • 1 karta Kobolu
  • 1 ośmiościenna kość
  • 32 plastikowe statki
  • 10 plastikowych podstawek do postaci
  • 32 plastikowe statki kosmiczne

 

Recenzje naszych klientów:


zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną



dodano: 2016-03-05 Witamy w Galactice! autor: Piotr Karolak

Bardzo złożona, fantastyczna gra strategiczno-psychologiczna.
dodano: 2015-01-21 autor: kudlacz135

Świetna, pełna intryg gra, gdzie nawet nie znając serialu możemy wczuć się w klimat tworzący się naturalnie podczas interakcji z graczami. W klimacie Sci-fi, można powiedzieć, że Battlestar nadal nie ma sobie równych. Przy całkiem ładnym wykonaniu, gra oferuje interesującą rozgrywkę, która przez świetnie zaimplementowany motyw zdrajcy nie prędko nam się znudzi. Pozycja warta uwagi i swojej ceny :)
dodano: 2013-11-27 jedna z najlepszych autor: Tufturek

Battlestar Galactica zagościła w naszym domu w 2009-ym roku, gdy rozpoczynaliśmy tworzenie naszej kolekcji gier planszowych. Wiele z tytułów, które kupiliśmy w tamtym czasie straciło już swój urok, i zalega na półce, wyczekując tylko momentu w którym trafią na serwis aukcyjny. Ale nie BSG. Nadal sięgamy po nią regularnie, próbując umknąć przed cylońską flotą lub w sekrecie działać na szkodę ludzi. Ta gra ma w sobie niesamowitą żywotność, która wynika głównie z tego, że jednocześnie próbuje się pokonać samą grę oraz pozostałych graczy. To pierwsze jest niemożliwe bez pomocy innych, ale nie wiadomo komu można ufać, a kto jest Cylonem i ma na celu zaszkodzić nam i siać ferment. Może się też zdarzyć, że to właśnie my gramy jako Cylon. Wówczas stoją przed nami zupełnie inne wyzwania, a jednym z nich jest nie uśmiechać się, gdy flotę ludzi spotykają największe nieszczęścia.

Dla fanów serialu, pozycja obowiązkowa. Dla osób, które serialu nie oglądały lub nie lubią, nadal bardzo ciekawe gra kooperacyjna (z elementem zdrajcy). Po wielu rozgrywkach, doświadczeni gracze są zazwyczaj w stanie doprowadzić flotę ludzi do zwycięstwa, ale wystarczy dokupić jeden z dodatków, by ponownie podnieść poprzeczkę poziomu trudności.

Świetne połączenie tematu gry i mechaniki. Nie niepokojeni ludzie są w stanie wiele zdziałać za pomocą potężnych kart umiejętności, ale kiedy większość ich energii (która karty reprezentują) tracona jest na walkę z regularnie pojawiającymi się kryzysami, sytuacja zmienia się diametralnie.

BSG ma wręcz idealną ilość elementów losowych. Jest ich tyle, by każda rozgrywka była niepowtarzalna, ale nie tak dużo, by gracze stracili kontrolę nad grą. Nie ma tu poczucia, że coś się dzieje poza nami i nie mamy na to wpływu, niezależnie od tego czyja aktualnie jest tura, wszyscy są zaangażowani.

Zdecydowanie polecam.
dodano: 2013-04-17 Pancerne Wydanie! autor: mleczkoo

Kolejny topowy tytuł, kolejne zachwalanie gry. By nie powtarzać o kapitalnej mechanice, skupię się znów na szczegółach, czyli jakości wydania gry. Ma to dla mnie istotne znaczenie, a Battlestar spełnia moje wymagania w pełni :)

Plansza PANCERNA, kolory żywe, nie brudzi się, nie rysuje, na zgięciach grafika nie łuszczy się/nie obdziera. Karty bohaterów, mimo niestandardowej wielkości znanej z Magii i Miecza i braku koszulek na rynku, nie niszczą się (a gra ląduje bardzo często na stole). Reszta kart kryzysów i umiejętności - również bardzo porządny papier. Figurki traktuję jako dodatek do planszy, mam neutralny do niech stosunek.

Co do samej rozgrywki pozycja OBOWIĄZKOWA dla fanów serialu, jako gra kooperacyjna również sprawdza się znakomicie. Jedyne 'ale' mam co do losowania cylonów. Dwa losowania (jedno na początku, drugie w połowie rozgrywki) w teorii podtrzymują napięcie i podejrzenia. Z drugiej strony często przy braku cylona na pokładzie, pierwsze tury, a więc de facto połowa rozgrywki, to spacerek, gdzie gracze kooperując grają dla samej sztuki grania. By dolecieć na '8 galaktykę', skąd dzieli nas tylko 1 skok do zwycięstwa, należy lecieć przez inne regiony galaktykami. Galaktyki mają określoną długość skoku. Raz po skoku +2 i +3, cylon ujawnił się dopiero w połowie, gry, kolejny skok +3 i właściwie spacerkiem przeliśmy przez całą rozgrywkę. Innym razem bez cylona 4 zasadzki z talii kryzysów po prostu rozniosły nasz statek w drzazgi. Ot, taki urok ameritrash gierek, czyni ją zdecydowanie 'regrywalnieszą', każda rozgrywka jest inna, ale pamiętajmy, że prawdopodobieństwo rozkłada się również skrajnie. Stąd moje 4 gwiazdki.

Z czystym sumieniem polecam, raczej nie na rodzinne spotkania, ale w grupie planszówkowiczów pozycja obowiązkowa. Gra idealna na 5 osób, ewentualnie 6 lub 4, przy 3 osobach jest płytka i traci swój największy urok. Z rabatami jedna z najbardziej konkurencyjnych cen na rynku.
dodano: 2012-09-28 Wstyd nie znać autor: Krzysztof Dżułyński

Battlestar Galactica to zdecydowanie jedna z lepszych gier kooperacyjnych (z elementem zdrajcy) na rynku. Aby dolecieć do celu i po drodze nie dać rozwalić się maszynom, gracze muszą naprawdę mocno ze sobą współpracować. Ale zaraz... przecież wśród nich może być ukryty Cylon, który tylko czeka, żeby popsuć pieczołowicie przygotowywany plan. To sprawia, że nikomu nie można ufać i właśnie dzięki temu gra nabiera kolorów.

Od początku do końca rozgrywka jest niezwykle intensywna, nad planszą panuje napięta atmosfera,
bowiem nie ma czasu na zbędne ruchy. Paliwo się kończy, woda wycieka a morale spadają. Wzajemne oskarżanie, gra blefu, połowa rozgrywki tak naprawdę toczy się nad planszą. Istotna więc jest dobra ekipa graczy, która lubi dyskutować i wyciągać właściwe wnioski. Ciągłe podejrzenia, knucie intryg, odseparowywanie innych graczy od ważnych stanowisk. Czy też wreszcie kombinowanie jako Cylon, który w ukryciu może wyrządzić ogromne szkody. Początek może być sielankowy, ale z każdym opadającym wskaźnikiem zasobów zaczyna być coraz ciężej, każda karta/umiejętność może być ważna, atmosfera gęstnieje i zaczyna się poszukiwanie Cylona w ludzkiej flocie. Klimat aż wypływa z planszy.

W grze znajdziemy zróżnicowane postacie, każda z unikalnymi zdolnościami, ale także i wadami. Pojedynczo nie zdziałają nic – ich siła tkwi w grupie. Warto zadbać, żeby w załodze zawsze znajdowali się bohaterowie różnych profesji (w sumie cztery). Z umiejętnościami ściśle wiąże się świetny system testów, które gracze muszą zdawać. Tak naprawdę do końca testu nie wiadomo, kto co wyrzucił na stół.

Ogólnie Battlestar Galactica jest grą niezwykle prostą (pomimo zakręconej instrukcji) i łatwą do wytłumaczenia nawet początkującemu graczowi. Zasady są intuicyjne, raczej brak jakiś wyjątków, o których trzeba wciąż pamiętać. Jednak pomimo prostoty, mechanizm daje multum możliwości i dotychczas ani jedna rozgrywka nie była podobna do drugiej.

Warto wspomnieć także o świetnym wydaniu. FFG nie zawiodło po raz kolejny. Ujęcia z serialu, klimatyczne cytaty, czy drobne detale (ścięte rogi – fani zrozumieją :)) są ogromnym plusem. Plastikowe figurki statków są dobrze wykonane, do planszy także nie można się przyczepić. Jedynie szkoda, że Basestary nie zostały wykonane z plastiku. Karty póki co mają się dobrze i nie widać śladów zużycia. Wizualnie gra powinna spodobać się nie tylko fanom serialu.

BSG tak naprawdę nie ma większych minusów. Jedyne, które przychodzą mi do głowy to karta sympatyka, przeważnie psująca rozgrywkę jednemu z graczy. A także ilość osób potrzebnych do komfortowej zabawy. Gra pokazuje pazurki dopiero przy 5-6 graczach, lecz jeśli ktoś nie ma problemów z zebraniem zgranej ekipy, to nie ma problemu. Warto zaopatrzyć się w dodatki, który dostarczają jeszcze więcej możliwości i dobrej zabawy.

Jeszcze jedno... aby w pełni wczuć się w klimat gry, zrozumieć tę ciągłą ucieczkę i niekończącą się walkę ludzi z Cylonami, warto zobaczyć chociażby pilot serialu o tym samym tytule. Choć jego nieznajomość wcale nie przeszkadza, ale dzięki niemu można docenić znacznie więcej smaczków i rozwiązań. W każdym razie gorąco polecam! Jeśli szukasz dobrej (acz nietypowej) kooperacji, która trzyma w napięciu i nie pozwala odejść od planszy – dobrze trafiłeś. Po kilkudziesięciu rozgrywkach wciąż się nie nudzi.
dodano: 2012-07-25 Gra tylko z pozoru kooperacyjna autor: slimebot

Zanim przejdę do oceny gry warto streścić fabułę Battlestar Galactica (dalej BG). Gra jest udaną plaszowo-karcianą adaptacją serialu pod tym samym tytułem, który opowiada historię niedobitków ludzkości zamieszkującej 12 Kolonii uciekających przed ścigającą ich flotą Cylonów – robotów/cyborgów, które zwróciły się przeciwko swym ludzkim stwórcom. Statki transportujące uciekinierów, którzy uniknęli zagłady (populacja poniżej 50 tys.) skupili się wokół krążownika Galactica, który przetrwał uderzenie Cylonów głównie dzięki temu, że jako relikt pełniący funkcję muzeum oparł się niespodziewanemu atakowi informatycznemu. Flocie ludzi brakuje wszystkiego, począwszy od amunicji, broni i paliwa, na personelu, żywności oraz wodzie skończywszy. Opór jest bezskuteczny, dlatego ludzkość postanawia rozpocząć poszukiwania macierzystej planety, z której pochodzą mieszkańcy 12 Kolonii. Przejdźmy jednak do najważniejszej rzeczy: Cyloni to nie tylko opancerzone jednostki bojowe (Centurioni) oraz latające pojazdy (Raidery), ale także organiczne imitacje zwykłych ludzi, którym udało się spenetrować flotę ludzi. Potencjalnie Cylonem może być każdy.
W BG gracze wcielają się w postacie kilku dostępnych członków floty znanych z serialu. Celem ludzi jest dolecieć do docelowej planety (Kobolu), zanim (a) którykolwiek z zasobów (morale, paliwo, żywność lub populacja) spadnie do zera, (b) krążownik zostanie sześciokrotnie uszkodzony, (c) Cyloni dokonają abordażu i opanują statek lub (d) zestrzelone zostaną wszystkie statki cywilne towarzyszące krążownikowi. Aby dolecieć do Kobolu flota musi dokonać kilku skoków z szybkością nadświetlną, przy czym proces przygotowania do skoku wymaga przetrwania kolejnych kryzysów (wynikających z kart), a każdy skok okupiony jest utratą różnych zasobów (głównie paliwa). W wyniku rozstrzygania kolejnych kryzysów (reprezentowanych przez karty ciągnięte przez gracza pod koniec ruchu) można również tracić różne zasoby (najczęściej morale). Utrata statków cywilnych oznacza z kolei spadek populacji. Wreszcie, od czasu do czasu gracze ryzykują utratą żywności, a poszczególni gracze mogą trafić do Aresztu lub Ambulatorium. Podsumowując, w grze praktycznie wszystko działa na niekorzyść ludzi i praktycznie każda droga do porażki jest równie prawdopodobna (być może najmniej problematyczna jest żywność, ale i tu może spotkać nas niemiłe zaskoczenie). Tylko niekiedy udaje się nadrobić straty. Jedyną sensowną strategią jest przygotować się na poświęcenia i brnąć do przodu, zanim flotę osaczą Cyloni lub skończą się zasoby.
Oczywiście ludzie nie są nie są bezbronni. Poszczególni gracze pełnią funkcje pilotów, dowódców wojskowych lub przywódców politycznych. Każda postać dysponuje odmiennymi, tylko w ograniczonym zakresie zazębiającymi się umiejętnościami. Gracze, poza swoimi umiejętnościami mają do dyspozycji akcje wynikające z poszczególnych sekcji krążownika. Dodatkowo niektóre postacie, zgodnie z linią sukcesji oraz w wyniku wydarzeń w trakcie gry, zyskują pozycje Admirała lub Prezydenta (mają do dyspozycji dodatkowe akcje specjalne oraz podejmują odpowiedzialne decyzje). Przetrwanie ludzi jest uzależnione od najpełniejszego wykorzystania potencjału wybranych postaci, ale jeszcze ważniejsze jest to, czy poszczególni gracze będą w stanie wzajemnie się wspierać i uzupełniać swoje kompetencje.
Gdyby projektanci na tym poprzestali, mielibyśmy przyzwoitą grę taktyczną z dużym elementem losowym, budzącą niemałe emocje. Debaty graczy nad dostępnymi i optymalnymi strategiami bywają bardzo wciągające, niekiedy wręcz burzliwe. Ile razy jednak można symulować ucieczkę przed zbuntowanymi maszynami (cliché), tym bardziej że estetyka gry może wielu odrzucać („kosmiczne klimaty”, wszędobylskie nawiązania do serialu s-f, który niekoniecznie musiał przypaść nam do gustu etc.). Na szczęście sytuację ratują dwa istotne, elementy rozgrywki. Pierwszym z nich jest zasada tajności: niemal wszystko, poza rozgrywanymi kryzysami i cechami wybranych postaci, jest tajne (planety, które podgląda zwiadowca i Admirał tuż przed skokiem; ręce poszczególnych graczy etc.). Drugim i zdecydowanie ważniejszym elementem jest tajna lojalność graczy – na początku i w połowie gry (w fazie tajnych agentów) gracze losują karty lojalności, które określają to, czy grają po stronie ludzi, czy może przeciw nim jako zakamuflowani Cyloni, których celem jest zniszczenie floty. Cyloni stanowią zawsze mniej niż połowę graczy i często pojawiają się dopiero w drugiej połowie gry. Tajność w połączeniu z ukrytymi agentami gwarantuje niepowtarzalną atmosferę podejrzeń, braku zaufania, wrogości etc., dając pole do popisu dla umiejętności aktorskich, retorycznych, czy strategicznych. Przetrwanie ludzi jest w dużej mierze uzależnione od tego, czy uda się zidentyfikować i aresztować Cylona, ewentualnie pozbawić go ważnych funkcji, ostatecznie zmuszając go do ujawnienie się i otwartego wystąpienia przeciw ludziom (ujawniony Cylon przejmuje kontrolę nad częścią floty wroga). Tak naprawdę dopiero ten element zapewnia wysoką grywalność BG i czyni z niej pozycję wartą uwagi, nawet w sytuacji gdy zraża nas sama estetyka gry. Zdemaskowanie ukrytego agenta bywa co najmniej tak nagradzające, jak walne przyczynienie się do zwycięstwa własnej frakcji.

BG to kolejna gra ze stajni Fantasy Flight, która zachwyca mnogością elementów, solidnym wykonaniem, oprawą wizualną, a zarazem przytłacza złożonością i nieoczywistością reguł. Po raz kolejny dostajemy do zabawy analogowy komputer, w którym musimy dokonywać podczas rozgrywki setek „obliczeń” polegających na tasowaniu, przekładaniu, losowaniu, przesuwaniu. Zapamiętać musimy dziesiątki skomplikowanych reguł dotyczących ruchu sojuszniczych jednostek w przestrzeni wokół statku, ruchu jednostek wroga w przestrzeni wroga oraz na pokładzie etc. Do tego dochodzą wyjątkowe cechy poszczególnych postaci, o których wielu graczy łatwo zapomina. W trakcie rozgrywki często sięga się do instrukcji, tylko po to by odkryć, że nie oferuje ona rozstrzygnięć między – wydawałoby się – kolidującymi ze sobą regułami; zawsze istnieje pokusa by nie wgryzać się zanadto w instrukcję i interpretować konflikty na korzyść ludzi, choć zawsze można tu liczyć na „życzliwość” utajonych Cylonów.

Grę charakteryzuje dość irytującą losowość, która nie jest związana wyłącznie z mechaniką w dużej mierze opartej na rzucie ośmiościenną kostką czy powtarzającymi się kartami kryzysów. Irytuje przede wszystkim nieprzewidywalne ataki floty Cylonów wynikające z kart kryzysów – w niektórych rozgrywkach możemy przelecieć ogromny dystans do Kobolu i nie natrafić w talii kryzysu na kartę każąca otoczyć krążownik wrogimi jednostki, a w przypadku niektórych rozgrywek takie karty podchodzą nam co kilka dociągnięć i co rusz jesteśmy atakowani przez wroga. Problem ten został rozwiązany dopiero w dodatku Exodus. Szkoda, że po raz kolejny kupujący może odnieść niemiłe wrażenie, że oto dostaje produkt niedopracowany lub – co gorsza – celowo sprzedawany „na raty” w celu maksymalizacji korzyści FF.

W podstawowej wersji gry Cyloni wydają się mieć znaczącą przewagę. Dopiero uwzględnienie reguł każących dokładać do talii lojalności dodatkową kartę „Jesteś człowiekiem” (jest szansa, że grze weźmie udział mniej Cylonów) oraz ograniczenie umiejętności ujawnionych Cylonów daje bardziej zrównoważony pojedynek.

Wart odnotowania jest fakt, że gra „karze” graczy prowadzących Cylonów, którzy przedwcześnie się ujawnią – choć mogą wtedy dość skutecznie zatruwać życie ludziom, to w pewnym sensie mają bardzo ograniczone opcje działania. Przede wszystkim są oni wykluczani z dyskusji z innymi graczami. Innymi słowy, gra nagradza graczy prowadzących Cylonów, którzy starają się szkodzić z ukrycia możliwie jak najdłużej. I dobrze, gdyż w momencie, gdy znani są już wszyscy Cyloni, gra zamienia się w zwykła kooperacyjną rozgrywkę taktyczną, z tą jedynie różnicą, że pewne decyzje podejmuje inteligentny gracz, nie zaś mechanika gry.

Problematyczna jest wreszcie ilość graczy. Choć można grać już od 3 osób, to optymalny wydaje się skład 5-osobowy. Przy czym warto, by każdy gracz miał przynajmniej podstawową znajomość reguł i zasad. Na szczęście te można szybko opanować już w trakcie pierwszej rozgrywki. Problematyczna jest w tym kontekście długość samej rozgrywki – niekiedy trudno jest skompletować grupę osób do gry, która trwa co najmniej 2 godziny.

Na koniec należy zwrócić uwagę na wykonanie krat umiejętności z polskiego wydania. Mają one tendencję do nabierania wilgoci. Brak specjalnych przegródek w pudełku w grze o tak wysokiej cenie budzi również pewne wątpliwości.

Ostatecznie: 4/5

Warto przemóc swą niechęć do tematyki gry, by poczuć charakterystyczny dla niej klimat ciągłych podejrzeń i niepewności.
dodano: 2012-04-13 autor: viveka

Doskonała gra kooperacyjna dla zaawansowanych jak i początkujących graczy, mimo że jest to gra tematyczna , nie wymaga znajomości uniwersum oby się przy niej świetnie bawić ( choć jest to pomocne przy zrozumieniu zasad ). Brak bardziej skomplikowanych reguł i prostota gry pozwala się skupić na aspekcie psychologicznym rozgrywki ( choć niektórych ta prostota może razić - w takim wypadku polecam kupno drugiego dodatku do gry który znacznie skomplikuje i urozmaici rozgrywkę )

Przebieg gry :

Mimo iż na początku może się wydawać że gra jest powolna, a podczas tury innych graczy nic nie robimy, gdy zrozumiemy już trochę mechanikę wszystko się zmieni. Gra skupia się głównie na interakcji między graczami , więc podczas rozgrywki przy stole nie zabraknie rozmów, sporów, wzajemnych oskarżeń etc.

Wydanie :

FFG jak zwykle wypuściło solidny produkt, gra doskonale oddaje klimat serii BSG co widać w kartach, umiejętnościach postaci , fabularnych przypisach przy kartach kryzysu etc . Wydawca zaoferował nam kilkanascie plastikowych modelów statków Cylonów i ludzi , dobrze wykonaną plansze i portrety postaci .

Uwagi :

Mimo wszelkich zalet jakie oferuje BSG, jest to gra dla 5-6 osób , dlatego stanowczo odradzam kupno tej gry jeśli nie posiadamy takiej grupy zainteresowanych osób. Mimo iż wydawca pisze iz mozna grac od 3 osób, niema to sensu.

Pozdrawiam,
Viveka


dodano: 2010-12-03 ok autor: lb_lb

Nie ważne czy znasz serial, gdyż BG to doskonała gra kooperacyjna. Każdy z graczy wciela się w jedną z postaci tytułowego statku kosmicznego, którego zadaniem jest eskortowanie resztek ocalałej ludzkości na odległą planetę Kobol. Zadanie nie jest proste gdyż jeden z graczy jest zdrajcą - Caylonem(wyznaczanym losowo na początku rozgrywki), który najpierw z ukrycia a następnie już jawnie będzie nam przeszkadzał w jego realizacji. Tura gracza składa się dociąganiu kart kryzysów, które przedstawiają rożne negatywne wydarzenia w świecie gry, są to ataki Caylonów, bunty, awarię, braki zaopatrzenia. Zwalczamy je przy pomocy rożno- korowych kart umiejętności. By przezwyciężyć kryzys wszyscy gracze muszą dorzucić karty w podanym kolorze o łącznej wartości równej lub wyższej od poziomu trudności kryzysu. Karty dokładane są zakryte i tasowany by dać możliwość zdrajcy negatywnego działania. Ponadto walczymy ze statkami obcych, walczymy miedzy sobą o władzę, zdrajca-Caylon chętnie będzie widział w swych rękach pozycję admirała floty i prezydenta. Jednak to nie mechanika jest głównym motorem gry. Tu podobnie jak w Grze o Tron interakcji stoi na największym szczeblu zaawansowania. Nie jest to tytuł dla liczących milczków. Walczymy tu z oskarżeniami innych, którzy widza w nas zdrajcę, z tury na turę atmosfera jest coraz cięższa, zdesperowani gracze często dają się podpuścić zdrajcy i pakują niewinna osobę do celi. Gdy jest już na prawdę ciężko zazwyczaj ujawnia się Caylon, przechodzi na specjalnie dla niego przygotowane pola i walczy z nim już otwarcie. Wygrywamy, gdy statek cało doleci do Kobolu, przegrywamy, gdy 5 lokacji statku jest zniszczonych, lub któryś ze wskaźników „populacja”, „morale”, żywność” lub „paliwo” spadnie do zera. Doskonały tytuł gdzie wygrywają ludzie lub obcy.
dodano: 2010-06-04 fenomen autor: Łukasz Posadowski

30 stron instrukcji, masa kart, zdolności postaci, modyfikatory rzutów, prosta i schematyczna plansza... A jednak do trzeciej partii wystarczył już skrót zasad na ostatniej stronie.

Dwie drużyny, ale nikt nie wie kto jest z kim. W dodatku w połowie gry składy się zmieniają. A jednak poczucie wspólnej walki niesamowite.

Gra niemal RPG-owa, z silnym klimatem bazującym na serialu. A jednak gracz W40K, eurowiec, kobiety (sic!), nieznający w ogóle świata Battlestara siedzą 3 godziny i grają.

Bo: Cyloni atakują! Basestar przed nami, wysyła myśliwce! Chronić statki cywilne! Nie - bo zaraz im się uda abordaż na Galactikę. Admirale, użyj atomówki! Nie, sytuacja nie jest jeszcze beznadziejna, wystrzelamy ich. To walimy z dział i wysyłamy naszych. A jeśli admirał jest Cylonem i nie wrzuci kart taktyki do podwójnego rzutu? Powinniśmy już skoczyć i ryzykować utratę populacji? Dobra, wykonać przeskok. Tszszsz! Wszystkie statki cywilne meldują... Nie, brak jednego. To Olimpic Carrier.

Gra ma po prostu nieziemski klimat. Nie chodzi o to, że są postacie z filmu. Nie o to, że na kartach są stopklatki z serialu i "flaworki". Nawet nie o planszę, na której jest Galactica, Colonial One, plastikowe myśliwce i statki cywilne wokół. To same zasady gry są tak skonstruowane, żeby oddać paranoję we flocie ludzi. Każdy może być Cylonem i, jeśli ludzie mądrze pokierują sprawą, prędzej czy później będzie zmuszony się ujawnić, robiąc przy okazji ludziom niezłe kuku.

Możemy więc wysłać kogoś do aresztu. Możemy spróbować zmienić urzędującego prezydenta. A najlepsze jest to, że dokonujemy tego wspólnie. To naprawdę nieważne, kogo jest akurat kolejka. Każdy uczestniczy w dyskusji o obecnej sytuacji. Każdy (niejawnie) dorzuca karty decydujące o pokonaniu kryzysu, czy uwolnieniu kogoś z aresztu. Każdy może pomóc i przeszkodzić, a niezależnie od swoich decyzji i tak nie obejdzie się bez podejrzeń.

To jedna z niewielu gier kooperacyjnych, gdzie naprawdę mi zależy. Gdzie jeden z graczy nie będzie rozkazywał, bo posądzą go o bycie Cylonem i skończy w areszcie. Decyzyjność W Battlestar nie przytłacza, pozwalając skupić się na psychologicznej rozgrywce. Nie walczymy bowiem przeciwko papierowemu graczowi, ale również przeciwko jednemu z naszych - żywemu przeciwnikowi przy stole. To bardzo zmienia rozgrywkę, porównując do Pandemica, czy Arkham Horror.

Poza tym gra jest po prostu ładna. Wyraźna, nie upstrzona plansza, niezłe figurki myśliwców, estetyczna góra planszy z pokrętłami i obszarami Cylonów, proste i czytelne karty. Pomyślano nawet o zapasowych podstawkach pod postacie i dodatkowych zaślepkach do pokręteł, gdyby coś pękło.

W perspektywie mamy dodatek "Pegasus", ale na razie polski wydawca ma ogrom pracy z karcianym Warhamerem i Middle Earth, więc sprawa się odkłada. Może w przyszłym roku...
dodano: 2010-05-06 Nie dla mnie autor: Krzysztof Budny

Jestem fascynatem gier czysto logicznych oraz dzieł Reinera Knizii, W. Kramera – często mocno matematycznych i przy okazji bardzo czystych, intrygujących liczbą możliwości wynikającą z prostych zasad. Bardzo lubię te z bardziej eleganckich gier Wallace’a w których mimowolnie tworzy się część polityczna gry – wpływanie na innych graczy, by zagrali realizując nasz złowieszczy, ujawniający się po kilku kolejkach plan. Wszystkie te gry łączy jedno – podczas partii nie czuję że kogokolwiek oszukuję. Nawet jeśli zagrywam jakieś karty/żetony w ciemno, to moje intencje są czyste.
Battlestar jest inny. Brak zaufania do innych graczy, wzajemne oszustwa i intrygi. Świat brutalny i podejrzanie prawdziwy. Stworzony za pomocą planszy, kilku pionków graczy, kilku plastykowych (w mojej ocenie) kiczowatych modeli statków kosmicznych i kart będących sercem mechaniki. Przyznaję – jeśli idzie o projekt, to jest to jeden z najciekawszych i najbardziej eleganckich w grach quasi-kooperacyjnych jaki udało mi się przetestować. Cóż z tego jeśli odrzucił mnie charakter i długość gry. Zagrywanie kart służących obronie statku przed kolejnymi nieszczęściami jest ciekawe, ale po pierwszej godzinie zaczęło być naprawdę nużące. Zwyczajnie już po 30 minutach brakło mi większej ilości decyzji do podjęcia. Być może wina leży w tym, że zostałem Cylonem (zdrajcą) już w pierwszej rozgrywce (a ja za specjalnie nie lubię i jeśli nie muszę chyba nie potrafię kłamać), być może to moja niechęć do kiczowatych, kosmicznych oper pokroju Star Treka (przy czym Gwiezdne Wojny lubię) i kompletna nieznajomość i niechęć do samego serialu. Z pewnością odradzam zakup osobom o upodobaniach podobnych do moich.
dodano: 2009-10-13 Nie tylko dla fanów serialu autor: Slimak

Widziałeś serial? Chciałem być jednym z Cylonów lub ludzi w walce o przetrwanie? To właśnie teraz masz na to okazje. Jest to gra, która nie tylko zainteresuje fanów serialu. Jest to bardzo dobrze przemyślana gra kooperacyjno-strategiczna. Na początek mamy do wyboru wszystkich ważniejszych bohaterów ludzkich jacy są w serialu a wiec jest w czym wybierać. Dopiero potem w ramach ciągnięcia tak zwanych kart lojalnościowych może okazać się że tak naprawdę jesteśmy Cylonem (naprawdę ciekawa opcja, od początku gry nie można grać za dobrze dla którejś ze stron).
Celem gry jest wykonanie przez Battlestar Galactice i pozostałe statki cywilne skoków, które pozwolą na dotarcie do Kobolu – mitycznego miejsca z którego pochodzą ludzie. Dotarcie na miejsce pozwoli ludziom wygrać. Zadaniem Cylonów jest działanie w ukryciu i przeszkadzanie ludziom jak tylko się da. Uwierzcie, tych sposobów jest bez liku tak wiec Cylonowie mogą wygrać poprzez wprowadzenie odpowiednio wielu cylonów na pokład Galactici, poprzez samo zniszczenie Galactici lub doprowadzenie do wyczerpania się jedno z 4 elementów niezbędnych do funkcjonowania floty( ludzie, paliwo, morale i jedzenie).
Jednak samo wykonywanie skoków nie byłoby pasjonujące gdyby nie ... no właśnie co rundę musimy się zmierzyć z jakimś nowym konfliktem który wybuchł we flocie. Kryzysy te mogą być militarne, NASI przyjaciele Cyloni przylecieli pozdrowić nas z działek, albo wymagające od każdego gracza użycia umiejętności. Tak czy inaczej nie następuje tutaj efekt czekania na swoją kolej i nudę w międzyczasie.

dodano: 2009-09-09 Bardzo polecam autor: rhoman

Jest to jedna z pierwszych kooperatywnych planszówek w jaka ze znajomymi zagraliśmy i zdecydowanie jedna z najlepszych planszówek jaka jest na rynku. W przeciwieństwie do gier typu "Pandemic" naszym przeciwnikiem jest nie tylko gra ale także jeden (a czasami dwoje) z pośród graczy który okazuje się Cylonem. Należy też zaznaczyć ze gra jest dosyć trudna i w kilku pierwszych rozgrywkach raczej ciężko z grą wygrać. Jedyną jak dla mnie wadą gry jest ilość czasu potrzebna na rozgryzienie instrukcji, ale tak to chyba jest z większością gier FFG. Jednakże po opanowaniu reguł łatwo je wytłumaczy nowym osobom :) Tak czy inaczej grę tą mogę zdecydowanie polecić!!
dodano: 2009-09-08 Dobre, ale w określonym gronie autor: killgore

Ta z rozmachem zaprojektowana i wspaniale wydana gra opiera swoją grywalność w głównej mierze na mechanizmie zdrajcy, co jest jej największą zaletą jak i wadą jednocześnie.

Zaletą, ponieważ w odpowiednim gronie (wskazani fani serialu :), które od początku angażuje się w rozgrywkę, rzuca nieco na wyrost oskarżenia i "podkręca" atmosferę gra zamienia się we wciągający pojedynek osobowości. Gorzej kiedy takich osobowości nie ma. Same czynności wykonywane przez załogę są raczej banalne i mocno powtarzalne, więc ciężko emocjonować się mechaniką gry - nie ma tu za wiele miejsca na kombinowanie. Ponadto zdrajcy(ów) nie da się zdemaskować na 100% (chyba, że się ewidentnie podłożą) - wyniki testów ogląda zawsze jedna osoba, której możemy uwierzyć albo uznać, że kłamie i sama jest Cylonem.

Wszystko to powoduje, że jeśli Wasza ekipa będzie sobie po prostu pykać w grę, to raczej za wiele z niej nie wyciągniecie. Jeśli jednak macie kilku znajomych, którzy z ochotą skoczą sobie do gardeł, to uważajcie bo zrobi się gorąco. :)

Tak, do ciebie mówię Cylonku. Co się gapisz kaprawą soczewką? Uważaj bo ci się procesorek przegrzeje od czytania...
dodano: 2009-06-26 autor: pogons

Szukasz gry przygodowej? Lubisz klimaty s-f a wzajemne oskarżanie i krzyk podczas lotu wielkim krążownikiem galaktycznym to dla Ciebie chleb powszedni to BSG jest wlasnie dla Ciebie! Bliżej nieokreślona przyszłośc. Ziemia została zniszczona przez przebiegłe maszyny zwane Cylonami. Ostatni ludzie uciekają w kierunku mitycznej planety w poszukiwaniu domu. Nie wiedzą jednak że na ich statkuznajduję się zdrajca...Cylon, który wygląda i zachowuję się tak jak oni. Tak właśnie wygląda po krótce fabuła gry.
Kazdy z graczy losuje postać, która posiada unikalne zdolności. Gra polega na ciągłych testach, a to zepsuje się silnik, a to dziurawe są zbiorniki z wodą...codzienność. Wtedy gracze musze razem zażegnać kryzys. Proste? Otóż nie! Każd yz gracz yzagrywa karty umiejętności ale w tak isposób aby nikt inny ich nie widzial.Karty są zbierane i sumowane i jeśli kolor i liczba przewyższa ten na karcie kryzysu ludzie przegrywają dana runde i cos traca. Czasem ludzi, czasem żwyność lub paliwo i tak w kółko. Nudne? skad że znowu! Cały czas grze towarzyszy paranoja. Kto jest zdrajcą? kto przeszkadza? ile zostało nam paliwa i cz yuda na msie dolecieć?Gra ma niesamowity klimat i nim nadrabia swoją powtarzalność. POLECAM z czystym sercem każdemu kto szuka gry przygodowo-kooperacyjnej! dla mnie REWELACJA!