PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika tytus
Nexus Ops (druga edycja)
Znakomita!,
Jestem po kilku partiach 2 i 3 osobowych. I jak dla mnie - gra jest mistrzowa :) Ale po kolei:
Instrukcja:
Piękna (jak zwykle jeśli chodzi o FFG), napisana bardzo sprawnie, choć momentami pewne sprawy budzą wątpliwości. Wyjaśniają je jednak opisy na stronie internetowej FFG jak i dział Rules na stronie Nexus Ops w BGG.
Figurki:
Wykonane fantastycznie. Co prawda fajnie by było gdyby tak jak przy pierwszym wydaniu świeciły w ciemnościach, ale te przynajmniej nie śmierdzą. Dobre kolory, dobre wykonanie. Naprawdę najwyższa półka.
Kafelki:
Dobre, twarde wykonanie. Grafiki są nienajlepsze, chyba jedynie Magma Pool się broni. Chodzi o to, że jak już się je ułoży w plansze można dostać oczopląsu... Niby tak różne barwy (szara, niebieska, zielona, czerwona), to jednak oczy szaleją. Zwłaszcza jak się położy zielone figurki na zielony las. Rany. Pod tym względem lepiej było w wydaniu oryginalnym. A jeśli chodzi o Monolith... No cóż. Grafika nie przedstawia jakiegoś potężnego Czegoś, jest to raczej tylko nazwa. Dlatego będę robił sobie swój własny, jak już wykonam - wrzucę zdjęcie do tego posta.
Inne komponenty:
Karty są i małe i duże. Choć nie lubię z reguły małych - tutaj pełnią one role punktów i jako tak traktowane, są w porządku. Angielskie opisy są bardzo jasne, czytelne. Nie budzą wątpliwości. Duże karty mają dodatkowo rysunki - dodają klimatu. Do tego główna \"waluta\" gry czyli, Rubium - małe żetoniki z wypraski. Okej. Kafelki ekspolarcji tak jak kafelki główne - paskudne
Rozgrywka:
Podczas swojej tury mamy 6 akcji.
Najpierew za posiadane przez nas Rubium (gre zaczynamy z okreslona liczba w instrukcji), kupujemy postaci (jest ich także 6, Ludzie najtańsi, najgorzej walczą - Smok dla porównania najdroższy, ale walczy najlepiej) i wrzucamy je na swoją bazę.
Druga akcja to (jeśli chcemy) przesunięcie każdej figurki o jeden.
Trzecia to eksploracja - jeśli figurka stoi na nieodkrytym jeszcze kafelku ekspolarcji, odsłania go i zgarnia to co on daje.
Czwarta to ewentualna walka - dwie korporacje na jednym heksie (rozwiązywana rzutem kością zaczynając od najsilniejszej figurki na danym polu).
Piąta to kopanie, czyli pobieranie rubium z kafelków, oznaczonych rafinerią (robią to tylko Ludzie, Fungoidy i Kryształowcy).
Szósta i ostatnia zaś to dobranie karty misji (w ciemno, daje nam zadanie, za którego wykonanie dostajemy określone na niej punkty).
Gra kończy się kiedy któryś z graczy zdobędzie 12 punktów.
Dodatkowe zasady:
Jest ich cała masa, można warianty mieszać ze sobą. Naprawdę świetna sprawa, nie psują kompletnie gry. Stworzona została też alternatywna karta postaci, na której Ludzie to Klony z innymi mocami, ale tego wariantu jeszcze nie próbowałem.
***
Czyli co myślę:
Mimo wszystkich minusów, gra daje tyle przyjemności i zabawy, że daje jej spokojnie 10 na 10. Jest to lekko-średnia gra, z losowością, która jednak w przypadku każdej partii jaką do tej pory rozgrywałem kompletnie nie przeszkadzała - wręcz przeciwnie, dawała dodatkowy zastrzyk czystego funu. Coprawda kobiety przyglądają się raczej ze zdziwieniem okrzykom \"Ha! Teraz mój Lava Leaper wchodzi na Magma Pool i atakuje Twojego Crystalinera 2+\", ale... I tak polecam wszystkim na spróbowanie, jak dla mnie must have!
Znakomita!,
Jestem po kilku partiach 2 i 3 osobowych. I jak dla mnie - gra jest mistrzowa :) Ale po kolei:
Instrukcja:
Piękna (jak zwykle jeśli chodzi o FFG), napisana bardzo sprawnie, choć momentami pewne sprawy budzą wątpliwości. Wyjaśniają je jednak opisy na stronie internetowej FFG jak i dział Rules na stronie Nexus Ops w BGG.
Figurki:
Wykonane fantastycznie. Co prawda fajnie by było gdyby tak jak przy pierwszym wydaniu świeciły w ciemnościach, ale te przynajmniej nie śmierdzą. Dobre kolory, dobre wykonanie. Naprawdę najwyższa półka.
Kafelki:
Dobre, twarde wykonanie. Grafiki są nienajlepsze, chyba jedynie Magma Pool się broni. Chodzi o to, że jak już się je ułoży w plansze można dostać oczopląsu... Niby tak różne barwy (szara, niebieska, zielona, czerwona), to jednak oczy szaleją. Zwłaszcza jak się położy zielone figurki na zielony las. Rany. Pod tym względem lepiej było w wydaniu oryginalnym. A jeśli chodzi o Monolith... No cóż. Grafika nie przedstawia jakiegoś potężnego Czegoś, jest to raczej tylko nazwa. Dlatego będę robił sobie swój własny, jak już wykonam - wrzucę zdjęcie do tego posta.
Inne komponenty:
Karty są i małe i duże. Choć nie lubię z reguły małych - tutaj pełnią one role punktów i jako tak traktowane, są w porządku. Angielskie opisy są bardzo jasne, czytelne. Nie budzą wątpliwości. Duże karty mają dodatkowo rysunki - dodają klimatu. Do tego główna \"waluta\" gry czyli, Rubium - małe żetoniki z wypraski. Okej. Kafelki ekspolarcji tak jak kafelki główne - paskudne
Rozgrywka:
Podczas swojej tury mamy 6 akcji.
Najpierew za posiadane przez nas Rubium (gre zaczynamy z okreslona liczba w instrukcji), kupujemy postaci (jest ich także 6, Ludzie najtańsi, najgorzej walczą - Smok dla porównania najdroższy, ale walczy najlepiej) i wrzucamy je na swoją bazę.
Druga akcja to (jeśli chcemy) przesunięcie każdej figurki o jeden.
Trzecia to eksploracja - jeśli figurka stoi na nieodkrytym jeszcze kafelku ekspolarcji, odsłania go i zgarnia to co on daje.
Czwarta to ewentualna walka - dwie korporacje na jednym heksie (rozwiązywana rzutem kością zaczynając od najsilniejszej figurki na danym polu).
Piąta to kopanie, czyli pobieranie rubium z kafelków, oznaczonych rafinerią (robią to tylko Ludzie, Fungoidy i Kryształowcy).
Szósta i ostatnia zaś to dobranie karty misji (w ciemno, daje nam zadanie, za którego wykonanie dostajemy określone na niej punkty).
Gra kończy się kiedy któryś z graczy zdobędzie 12 punktów.
Dodatkowe zasady:
Jest ich cała masa, można warianty mieszać ze sobą. Naprawdę świetna sprawa, nie psują kompletnie gry. Stworzona została też alternatywna karta postaci, na której Ludzie to Klony z innymi mocami, ale tego wariantu jeszcze nie próbowałem.
***
Czyli co myślę:
Mimo wszystkich minusów, gra daje tyle przyjemności i zabawy, że daje jej spokojnie 10 na 10. Jest to lekko-średnia gra, z losowością, która jednak w przypadku każdej partii jaką do tej pory rozgrywałem kompletnie nie przeszkadzała - wręcz przeciwnie, dawała dodatkowy zastrzyk czystego funu. Coprawda kobiety przyglądają się raczej ze zdziwieniem okrzykom \"Ha! Teraz mój Lava Leaper wchodzi na Magma Pool i atakuje Twojego Crystalinera 2+\", ale... I tak polecam wszystkim na spróbowanie, jak dla mnie must have!
Marakesz
Latające dywany!,
Jeśli szukasz przyjemnej, szybkiej i prostej gry dla zapełniania luk pomiędzy jakimiś dłuższymi rozgrywkami, chcesz w świat planszówkowy wprowadzić nowych znajomych - Marakesz jest tytułem w sam raz dla Ciebie!
Po krótce o regułach: kładziesz dywan w swoim kolorze na jednym z pól dotykających boku pionka, który przesuwasz poprzez wcześniejszy rzut kostką. Jeśli następna osoba stanie na twoim dywanie, płaci ci opłate w wysokości zajętych przez ciebie pól. Ale, ale! Dywany złączone to większy haracz :)
Niby gra zależna od losowości (kostka), ale drogi, które obierzemy, sposób w jaki położymy dywany, jakie damy możliwości następnemu zawodnikowi powodują naprawdę zawzięte partie. Czasem jeden ruch może obrócić się przeciwko nam... Trzeba dobrze oscylować pomiędzy nałożeniem dywanu na wolne pole a na te już zajęte przez innego gracza.
Gra jest naprawdę solidnie wykonana, dywany zrobione są z bardzo przyjemnego materiału, żetony kasy twarde i nie do zniszczenia.
Co najważniejsze - nie było jeszcze osoby, której Marakesz by się nie spodobał, a testowałem go na dzieciakach, osobach 20 letnich, a także starszych. To chyba prawdziwy MUST HAVE wśród pozycji przeznaczonych dla od 2 do 4 osób. 5 gwiazdek.
Latające dywany!,
Jeśli szukasz przyjemnej, szybkiej i prostej gry dla zapełniania luk pomiędzy jakimiś dłuższymi rozgrywkami, chcesz w świat planszówkowy wprowadzić nowych znajomych - Marakesz jest tytułem w sam raz dla Ciebie!
Po krótce o regułach: kładziesz dywan w swoim kolorze na jednym z pól dotykających boku pionka, który przesuwasz poprzez wcześniejszy rzut kostką. Jeśli następna osoba stanie na twoim dywanie, płaci ci opłate w wysokości zajętych przez ciebie pól. Ale, ale! Dywany złączone to większy haracz :)
Niby gra zależna od losowości (kostka), ale drogi, które obierzemy, sposób w jaki położymy dywany, jakie damy możliwości następnemu zawodnikowi powodują naprawdę zawzięte partie. Czasem jeden ruch może obrócić się przeciwko nam... Trzeba dobrze oscylować pomiędzy nałożeniem dywanu na wolne pole a na te już zajęte przez innego gracza.
Gra jest naprawdę solidnie wykonana, dywany zrobione są z bardzo przyjemnego materiału, żetony kasy twarde i nie do zniszczenia.
Co najważniejsze - nie było jeszcze osoby, której Marakesz by się nie spodobał, a testowałem go na dzieciakach, osobach 20 letnich, a także starszych. To chyba prawdziwy MUST HAVE wśród pozycji przeznaczonych dla od 2 do 4 osób. 5 gwiazdek.
Klątwa Mumii (Fluch der Mumie)
Rodzinna Mumia!,
Klątwa Mumii ma prawo zaskoczyć! Pionowa plansza, magnesowe pionki, sprytna mechanika... To podstawy tej solidnie wykonanej, bardzo rodzinnej gry.
O co chodzi? Po krótce:
Przed rozpoczęciem rozgrywki gracze ustalają, który z nich będzie Mumią. Osoba ta siada po jednej stronie planszy, a reszta zawodników (po doborze pionków w wybranych przez siebie kolorach) zasiada przed drugą stroną - stroną poszukiwaczy skarbów. Tak, tak! Bo o tajemnicze skarby w pełnej ich piramidzie chodzi!
\"Poszukiwacze\" losują pięć kart, każdą w innnym kolorze, przedstawiających cenne zdobycze. Starają się oni odpowiednimi rzutami kostką stanąć na polach z wizerunkiem skarbu zgodnym z kartą. I tak trzeba ich zdobyć pięć. Ale gdzieś tam czai się Mumia... Ona swoją kostką próbuję nas złapać - zrobi to trzy razy, a my jesteśmy Kaput! Tyle, że Mumia nas nie widzi, a my ją (magnes łączący dwa pionki - jednej z jej strony, jeden z naszej) tak.
Jest to naprawdę dobra gra rodzinna. Grałem wielokrotnie w gronie: 50, 22 & 21 i 7.5 lat - zabawa była przednia. Szczególnie ten najmniejszy miał mega frajdę gdy biała mumia o włos mijała jego zielony pionek... A jak później łapał nas będąc właśnie nią, to nie mógł powstrzymać śmiechu, swojej dziecęcej radości.
To chyba najcenniesze co może być... Gdy ci, do których produkt ewidentnie jest skierowany dają mu najwyższą z możliwych not.
Od Romka 5/5. :)
Rodzinna Mumia!,
Klątwa Mumii ma prawo zaskoczyć! Pionowa plansza, magnesowe pionki, sprytna mechanika... To podstawy tej solidnie wykonanej, bardzo rodzinnej gry.
O co chodzi? Po krótce:
Przed rozpoczęciem rozgrywki gracze ustalają, który z nich będzie Mumią. Osoba ta siada po jednej stronie planszy, a reszta zawodników (po doborze pionków w wybranych przez siebie kolorach) zasiada przed drugą stroną - stroną poszukiwaczy skarbów. Tak, tak! Bo o tajemnicze skarby w pełnej ich piramidzie chodzi!
\"Poszukiwacze\" losują pięć kart, każdą w innnym kolorze, przedstawiających cenne zdobycze. Starają się oni odpowiednimi rzutami kostką stanąć na polach z wizerunkiem skarbu zgodnym z kartą. I tak trzeba ich zdobyć pięć. Ale gdzieś tam czai się Mumia... Ona swoją kostką próbuję nas złapać - zrobi to trzy razy, a my jesteśmy Kaput! Tyle, że Mumia nas nie widzi, a my ją (magnes łączący dwa pionki - jednej z jej strony, jeden z naszej) tak.
Jest to naprawdę dobra gra rodzinna. Grałem wielokrotnie w gronie: 50, 22 & 21 i 7.5 lat - zabawa była przednia. Szczególnie ten najmniejszy miał mega frajdę gdy biała mumia o włos mijała jego zielony pionek... A jak później łapał nas będąc właśnie nią, to nie mógł powstrzymać śmiechu, swojej dziecęcej radości.
To chyba najcenniesze co może być... Gdy ci, do których produkt ewidentnie jest skierowany dają mu najwyższą z możliwych not.
Od Romka 5/5. :)


