PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika pawelacb

obrazek
Dochodzenie + karty promocyjne
Rewelacja,
Nie lubię gier tego typu, Avalona wręcz nie znoszę. Na sam pytanie "To może zagramy w Avalona" wychodzę z pokoju. Z dużym sceptycyzmem podszedłem więc do tego tytułu. Ale wszyscy chcieli spróbować a że pora była słuszna (3:00 w nocy) to nie oponowałem. I pomimo tego sceptycyzmu okazało się, że gra wymiata. Jest niezwykle emocjonująca, nie ma tu syndromu lidera czy sztucznego chodzenia na jakieś głupie wyprawy. Jest zbrodnia, jest zabójca i trzeba go schwytać. Jest to gra "nad stołem", mnóstwo dedukcji, możliwości i poszlak. Każdy jest podejrzany i każdy podejrzewa pozostałych. W grze od 5 osób pojawiają się dodatkowe postacie jak pomocnik zabójcy i świadek i gra robi się jeszcze lepsza. Dla każdego fana Avalonu to must have, bije tego pierwszego na głowę pod każdym względem, łącznie z ogromną regrywalnością. Dla pozostałych graczy to znakomity tytuł, można zagrać również z casualami, emocji starczy dla wszystkich. Polecam.

obrazek
Tramways Engineer's Workbook
Wyjątkowo ciekawy i nowatorski pomysł,
Grałem i mam Tramways, grę która jest dość wymagająca i która ma tryb solo ale najciekawiej działa na 3-4 osoby. Teraz pojawił się jej odpowiednik dla 1-2 graczy. Od razu zdecydowałem się na zakup i absolutnie nie żałuję. Prawie 50 logicznych zagadek, wszystko w ciekawej otoczce tematycznej. Próbujemy dostarczać pasażerów do miejsc docelowych. W tym celu budujemy tory i przewozimy ich tramwajami. Wszystko bardzo spójne i eleganckie. To gra logiczna więc tak naprawdę temat jest tam na siłę, ale spokojnie, nie ma obawy że się nie przyjmie. Naprawdę można się wciągnąć. Poszczególne epizody (jest ich 46) mają coraz większy poziom trudności i odblokowują kolejne warunki wygranej a także kolejne zasady. Naprawdę świetna zabawa Solo na wiele godzin.

obrazek
Great Western Trail (edycja polska)
Znakomita gra,
GWT to na pewno nie jest moja ulubiona gra. Nie znajdzie się na liście to 5, nawet biorąc od uwagę rozgrywki z dodatkiem który jest znakomity. Nigdy jednak nie odmówię zagrania w GWT i zawszę będę się dobrze przy niej bawił. Każda rozgrywka jest inna, podobnie jak strategie i możliwości jakie daje setup. Różne konfiguracje budynków, różnych kolejnościach. Inne rozłożenie bonusów, inny zestaw krów do pozyskania. Ta gra nie ma prawa się nudzić. Do tego jest odporna na downtime (w większości przypadków) i bardzo sprawna mechanicznie. Trudno o słabe punkty. To gra która mnie nie zachwyca tak jak kilka innych tytułów, ale mam pewność, że nigdy nie rozczaruje. Świetnie się skaluje na 2,3,4 osoby. Jeżeli chcecie postawić na pewniaka to stawiajcie na krowy!

obrazek
Star Realms (polskie wydanie)
Kapitalna 2-osobówka,
Star Realms poznałem poniekąd przez przypadek, kiedy dosiadłem się do gościa na festiwalu "Gramy" w Gdańsku. Rozegraliśmy 2 partie, a ja poszedłem kupić pudełeczko.

Jako fan deckbuildingu i Dominiona, byłem oczarowany prostotą mechaniki i dynamiką rozgrywki. Dużo łatwiej jest mi ją zabrać ze sobą na wyjazd niż wielkie pudło Dominiona. Malutkie, kieszonkowe pudełeczko zapewnia masę zabawy dla 2 graczy. Gra się szybko, a po partii jest syndrom "jeszcze jednej partii" :)

Partii na żywo rozegrałem kilkadziesiąt, natomiast w aplikacji na smartfona ponad 150 z przeciwnikami online, a z AI pewnie koło 300 i... dalej mi się nie znudziła ;)

Co ciekawe, zagranie tylu partii w Star Realms (zwłaszcza z AI), sprawdziło, że zupełnie inaczej podchodzę do partii w Dominiona. Dużo lepiej gram w tego klasyka dzięki umiejętnościom zdobytym w Star Realms.

Za taką cenę jest to produkt praktycznie idealny. Niewielkie wady, które wymieniłem poniżej, są dla przeciętnego gracza spokojnie do pominięcia. Gorąco polecam fanom deckbuildingu, jak również osobom zaczynającym przygodę z planszówkami - będzie to dobry gateway do mechaniki deckbuildingu.

Plusy
- szybka, dynamiczna rozgrywka
- pocket size sprawia, że grę można zabrać praktycznie wszędzie
- banalne zasady, łatwo nauczyć nowych graczy

Minusy
- pudełko zbyt małe, żeby pomieścić karty z koszulkami
- karty do punktacji można od razu odłożyć na półkę i używać appki na komórkę (np. SR score)
- polskie tyły kart wyglądają inaczej od angielskich przez co granie z boosterami angielskimi jest utrudnione (chyba że kupi się koszulki przezroczyste od frontu, a kolorowe z tyłu)


obrazek
Modern Art
Rewelacja,
Nie lubię gier licytacyjnych - i to nie lubię ich z pasją. Unikam ich jak ognia. Po czym zagrałem w Modern Art, który ma jeden jedyny mechanizm - licytacja. I od tego czasu zawsze jestem pierwszy do grania do tej gry. Zasady są proste, ale jak to w tytułach Dobrego Doktora - zapewniają bardzo solidną grę. Gra jest oparta na interakcji, szacowaniu wartości ile dany obraz może być wart, nawet jeśli nie na rynku, to dla jednego z graczy. I mieszanka 5 stylów licytacji powoduje, że patrzysz na grę pod wieloma kątami. Dobranie odpowiedniego rodzaju licytacji aby potem nagle zasypać rynek malunkami danego artysty i zakończyć rundę - gra zapewnia bardzo klimatyczne i wciągające decyzje. I interakcja pomiędzy graczami jest fantastyczna. Polecam!

obrazek
Brzdęk! + karty promocyjne
Znakomita!,
Znakomita gra która mechanicznie jest połączeniem deckbuildingu oraz Press your luck. Jako poszukiwacze skarbów schodzimy do podziemi gdzie czekają na nas różne niebezpieczeństwa, ale podejmujemy to ryzyko dla chwały i klejnotów. Gra jest ciekawa i zabawna. Barwna i emocjonująca. Czasami ryzykujemy bardzo chcąc zdobyć jak najwięcej PZ, czasami gramy zachowawczo czekając na zbytnią nonszalancję współgraczy. Mechanicznie jest świetnie, wszystkie karty mają sens, dzięki nim możemy rozbudować swój deck i odpowiednio nim zarządzać. Sporo jest kombinowania, sporo sposobów na wygraną. To wszystko broni się również tematycznie. Jest presja, jest przygoda i są emocje jak w klasycznych grach przygodowych. Grę absolutnie polecam każdemu, świetnie wypada wśród wytrawnych graczy, znakomicie bawią się całe rodziny wielopokoleniowe. Z Deckbuilderów to chyba jedna z moich ulubionych gier. Zasady są proste a dynamika gry duża. Tury lecą szybko, gra trwa około 1h i to jest świetny wynik. Nic tu nie jest na siłę, nic nie komplikuje rozgrywki. Również dodatki które mam nadzieję pojawią się po polsku nie mieszają zbytnio w zasadach i gra zawsze jest płynna.

obrazek
Bolidy
Szybka, losowa i ekscytująca. ,
Mam mieszane uczucia w odniesieniu do tej gry. Z jednej strony jest fajna, sprytna i sprawia wiele radości, z drugiej strony jest jednak mocno losowa. Jeżeli zależy ci na wyścigach które trwają poniżej 30 min, są lekki szybkie i emocjonujące, ale losowe – to jest idealna gra dla ciebie. Jeżeli jednak szukasz w grach strategii i planowania, lubisz mieć kontrolę nad tym co się dzieje na planszy – to nie jest gra dla ciebie. Ja ją jednocześnie lubię i nie lubię. Chętnie w nią zagram ze znajomymi, żeby się pośmiać i zrelaksować, ale spora losowość i brak większego wpływu na rozwój sytuacji potrafi denerwować. Wprawdzie ciekawym rozwiązaniem jest obstawianie kolejności bolidów graczy biorących udział w wyścigu a także możliwość grania więcej niż jednym z nich, ale w dalszym ciągu dla mnie to gra wyścigowa więc chcę się ścigać. Dlatego rodzinnie tytuł się sprawdzi na pewno, czy sprawdzi się wśród graczy zależy od ich podejścia do rozgrywki i dystansu do tego tytułu. Bo „Bolidów” nie można traktować zbyt serio, trzeba się przy nich po prostu dobrze bawić niezależnie od końcowego wyniku.

obrazek
Tuareg
Kapitalna 2-osobówka,
Tuareg to gra z wydana w 2012 roku pod tytułem "Targi". Kompletnie nie rozumiem potrzeby zmiany nazwy na "Tuareg" i uważam, że oryginalna brzmiała znacznie lepiej, Jednak nie grymaszę zbytnio bo to tylko napis na pudełku a dzięki Galakcie po 6 latach od oficjalnego wydania możemy się wreszcie cieszy polską edycją tej znakomitej 2-osobowej gry. Targi to przede wszystkim karty które tworzą plansze gry. Plansza niemal cały czas się zmienia. Jedne karty rozpatrujemy i odrzucamy a na ich miejsce trafiają nowe. Mechanicznie to worker placement, jego ciekawa i dość innowacyjna wariacja. Wykonanie jest solidne i estetyczne. Sama rozgrywka po prostu znakomita. Podobnie jak regrywalność. Tuareg to jedna z najlepszych, a może nawet najlepsza z 2-osobówek do 1h w jakie kiedykolwiek grałem.

obrazek
Santa Maria (edycja polska)
Super gra,
Santa Maria to gra która budzi różne różne emocje i jest różnie przyjmowana przez graczy. często zarzuca się tej grze że jest zwykłą układanką, takim pasjansem w którym nie ma praktycznie interakcji. To prawda interakcji w grze jest stosunkowo niewiele, ale to jest taki typ gry trzeba to lubić albo nie. Ja bardzo lubię Gry w których sam mogę sobie układać strategie i robić coś na własnej planszy, dlatego zainteresowałem się Santa Marią jeszcze przed polskim wydaniem. gra bardzo dobrze działa niezależnie od ilości graczy również tryb Solo jest bardzo satysfakcjonujący rozgrywka jest szybka i przyjemna i i co najważniejsze za każdym razem inna ze względu na dużą zmienność elementów gry punktowania końcowego bonusów które dają możliwość grania w inny sposób niż przeciwnicy a także kości które i układu budynków które powoduje że za każdym razem będziemy grali trochę inaczej. Nie wszystkim Santa Maria się spodoba to na pewno. warto jednak wypróbować ten tytuł a ja stwierdziłem że warto tylko mieć w swojej kolekcji ponieważ gra kosztuje naprawdę niewiele a oferuje przy tym bardzo dużo. Można grać w rodzinie, można grać z graczami zaawansowanymi. po wykonaniu i oprawie graficznej Nie będę się wypowiadał dla mnie nie jest brzydka nie jest ładna ale mamy różne gusta więc rozumiem że nie wszystkim może się podobać. Osobiście Bardzo polecam.

obrazek
Otys
Dobre szybkie euro,
Otys to ciekawe euro, w którym gracze Zarządzają swoimi nurkami wykonując nimi akcje. Nie jest to wcale takie proste, a zdobywanie punktów wymaga odpowiedniego przygotowania umiejętnego planowania i odpowiedniego wyczucie czasu. Gra trwa mniej więcej godzinę, może 70 minut. To jest idealny czas na taką rozgrywkę na taki ciężar grze i na tyle możliwości ile ta gra daje. A możliwości daje całkiem sporo. Gra oparta jest na akcjach powiązanych i i bonusach. Szczególnie lubię taką mechanikę, elegancką, która z akcji daje bonus a z bonusu daje jeszcze kolejny bonus. Możesz to nie jest Lacerda, może gra nie jest tak Głęboka może mechanika nie jest taka elegancka, ale jak na godziną rozgrywkę ty to jest naprawdę dobry przyjemny i nie jest go trudno się nauczyć. zawsze chętnie siądę do rozgrywki Szczególnie że po dwóch trzech rozgrywkach nawet jeszcze nie Spróbowaliśmy wariantu zaawansowanego który napewno wprowadzić dodatkowe ciekawe opcje.

obrazek
High Society
Znakomita szybka karcianka licytacyjna.,
Ostatnio udało mi się zagrać w kolejną karciankę od Knizia. Kolejny raz była to gra licytacyjna. Pomyślałem ile można? Kiedy zagraliśmy okazało się jednak że to jest naprawdę świetny tytuł. Przede wszystkim szybki, partia nie trwa dłużej niż 30 minut. mechanicznie jak we wszystkich grach tego autora jest naprawdę dobrze szczególnie jeżeli chodzi o Gry licytacyjne w których jest mistrzem. udało mi się zagrać do tej pory w kilka gier licytacyjnych ale żadna nie zrobiła na mnie tak dobrego wrażenia jak ten tytuł. W teorii to prosta gra, kilkanaście kart do zdobycia i prosta mechanika licytacji. W praktyce okazuje się że to bardzo emocjonujący tytuł który ma dużo większą głębie niż się wydaje. szczególnie podoba mi się sposób w jaki rozstrzygany jest końcowy rezultat rozgrywki. przed po liczeniem zdobytych punktów w pierwszej kolejności odpada gracz który na koniec gry pozostawił sobie najmniejszą ilość pieniędzy. w związku z czym można licytować, można przebijać innych, można zdobywać mnóstwo punktów, ale na koniec okazuje się że to nie wystarczyło ponieważ odpadasz przed punktowaniem końcowym. Równie ważne jest jakie nominały wykładamy do licytacji, to nie jest bez znaczenia i może wpłynąć pod koniec gry na to czy będziemy mogli innych przebić i czy będzie nam się to opłacało. osobiście grę Bardzo polecam szczególnie dla graczy którzy nie są miłośnikami gier licytacyjny ale chcieliby mieć taki tytuł w swojej kolekcji. Każdy miłośnik licytacji powinien chodźby spróbować zagrać w ten tytuł.

obrazek
Kingdomino
,
Domino, każdy w nie grał kiedy był małym dzieckiem. Nic nadzwyczajnego, klasyczna gierka która może zabić nudę na chwilę, ale nie za często. Trochę ponad rok temu Cathala pojawia się z kolejnym Domino a wszyscy mówią CO? Domino? Ale co tu można wymyślić, to nie może być dobre, ot średniak dla dzieci żeby stukać kasę na casualowych graczach. Ja myślałem podobnie, do czasu kiedy postanowiłem przekonać się osobiście co takiego stworzył Cathala. I co się okazało? Że stworzył genialną grę o niesamowitej regrywalności, opartą o domino, ale zupełnie inną. Grę rodzinną w którą z przyjemnością zagrają również zaawansowani gracze. Gra, która pomimo sporego pudełka, mieści się w małym śniadaniowym pudełku i można ją zabrać absolutnie wszędzie. My zabraliśmy ją na wczasy i graliśmy wszędzie gdzie się dało, nawet w pociągu (IC ze stolikami). Jedna partia to 20 min, gra jest szybka dynamiczna a punktowanie w każdej rozgrywce wygląda zupełnie inaczej. Nie napisałem jeszcze najważniejszego, Kingdomino ma kapitalny zaawansowany wariant 2-osobowy w którym układamy duże królestwo złożone ze wszystkich elementów domino. Wariant który uważam za świetny a samą grę za wybitną w swojej kategorii. Polecam do gry rodzinnej, z dziećmi i z dorosłymi, polecam i sam kupię, ale czekam na wersję zaawansowaną Queendomino które zostanie wydane w 2018 roku. W które miałem przyjemność grać i które uważam, za grę wybitną w kategorii szybkich, średnio zaawansowanych gier euro.

obrazek
Azul (edycja angielska)
Najlepsza gra logiczna w jaką grałem.,
Powiem szczerze, że Azul to fenomenalny tytuł. Łatwe i przystępne zasady, piękne wydanie i kapitalna rozgrywka. Gra ma dużą głębie, chodź chodzi przecież o zbieranie setów kafelków w różnych kolorach. Gra pod względem mechanicznym jest przemyślana znakomicie. Wszystko działa płynnie i szybko. Nie ma przestojów w grze, nie ma wątpliwości w zasadach. Można grać pod siebie, można grać tak, żeby przeszkadzać pozostałym współgraczom. Wszystko to zawarte w prostej i pięknej formie. Okazuje się, że w dzisiejszych czasach, kiedy gry muszą mieć tony elementów, kilka mechanik spiętych w jedną całość, można zrobić tak prostą grę która bije na głowę chyba wszystkie tytuły które zostały wydane w 2017 roku. Azul jest idealny do grania w każdym gronie, niezależnie od wieku graczy. Rozgrywka zamyka się w 30-40 min. Świetnie skaluje się niezależnie od ilości graczy. Ta gra nie ma słabych punktów po prostu. Polecam każdemu.

obrazek
Terraformacja Marsa: Wenus
Bardzo ciekawy dodatek,
Z jednej strony dodatek bardzo dobry, nowe karty, nowy tor terraformacji. Nowe powiązania kart. Gra się inaczej, są nowe strategie. Z drugiej strony gra się mocno wydłuża lub nie, ale w tym wariancie sztucznie terraformujemy marsa podnosząc statystyki na koniec swojej tury. Trochę mi to nie pasuje, ale ze względu na dość mocno wydłużoną rozgrywkę jest konieczne. Dodatek na pewno wart zagrania, jak na to co dostajemy nie jest zbyt drogi. Bez niego da się grać, z nim jest inaczej. Ważną kwestią jest losowość która jeszcze dodatkowo wzrasta ponieważ jest jeszcze więcej kart a to powoduje, że te właściwe na które czekamy mogą nie wyjśc lub wyjść dużo później. Oczywiście wymusza to zmianę strategii. Ogólnie dobry dodatek który dość mocno odświeża rozgrywkę, szczególnie osobom które mają za sobą kilkanaście lub kilkadziesiąt partii.

obrazek
Terraformacja Marsa: Hellas i Elysium
Zdecydowanie najlepszy dodatek,
Kosztuje grosze a daje 2 nowe mapy. Nie zmienia rozgrywki od strony mechanicznej. Nie wymaga praktycznie żadnych nowych zasad. Za to nowa mapa, nowe nagrody i bonusy dają dużą różnorodność. Zmieniają strategie, tempo gry, szczególnie w odniesieniu właśnie do zdobywania punktów za nagrody. Przy tak niskiej cenie tak wysoka różnorodność rozgrywki jest bezcenna. Dla mnie ten dodatek jest lepszy od Venus, wprawdzie nie ma tu nowych kart które budują nowe kombinacje, ale za niewielką cenę otrzymujemy naprawdę solidną porcję regrywalności i dużą różnorodność dzięki 2 całkowicie nowym mapom.

obrazek
Ocaleni
Wielkie zaskoczenie na plus,
Ocaleni to znakomity worker placement. Przede wszystkim zawiera kilka rozwiązań które nie są może innowacyjne, ale świetnie razem współgrają i tworzą naprawdę ciekawe i bardzo emocjonujące euro. Mamy więc Worker Placement, ale nietypowy ponieważ na koniec tury nie zdejmujemy naszych pionów i zaczynają następną turę z miejsca w którym zakończyły obecną. Ponieważ dwa nasze znaczniki graczy nie mogą stać na jednym polu, wykonanie niektórych akcji wymaga dobrego planowania. Dodatkowo na współgraczach możemy wywoływać presję i próbować w ten sposób zabrać ich zasoby. Nasze znaczniki graczy mają różną "siłę", jak wchodzimy na pole akcji zajęte przez innego gracza i nasz pionek ma wyższą wartość od przeciwnika to dochodzi do wywołania presji i przeciwnik musi odrzucić amunicję albo oddać swoje zasoby. Gra może nie ocieka klimatem, ale jak na euro jest całkiem nieźle. Na klimat wpływają także wydarzenia które są losowe (wiem, losowe i euro - to się nie może podobać) i zawsze negatywne. Utrudniają, zabierają, zabijają. Jeżeli gracze ich nie usuną spełniając warunek na kartach wydarzenia będą działały w każdej rundzie w której są aktywne. Postapokaliptyczna tematyka gry trafiona w punkt. W połączeniu z piękną szatą graficzną przywołuje tylko dobre skojarzenia (ironia). Gramy więc w dużej mierze po to, żeby szukać i zdobywać ocalałych. Do tego musimy ich żywić. Nie jest łatwo, żywimy ich w każdej turze. Nawet Agricola pod tym względem wypada blado. Ogólnie gra świetna, polecam i zachęcam do zagrania. Tylko, żeby grę docenić i zrozumieć jak bardzo jest różnorodna i regrywalna należy zagrać przynajmniej 2-3 krotnie.

obrazek
Century Korzenny Szlak
Szybka, prosta i bardzo regrywalna!,
Nie lubię prostych gier, już mnie znudziły. Nie mówię, że gra musi mieć instrukcje o grubości książki i milion zasad. Chodzi raczej o możliwości i decyzyjność. Prosta gra to mało możliwości i mała decyzyjność. Taki Splendor do którego moim zdaniem absolutnie niesłusznie porównywany jest Korzennych Szlak to niewątpliwie taka właśnie gra. Prosta, mało zależności i w efekcie po kilku lub max kilkunastu partiach nie chcę się już wracać do tego tytułu. Korzenny Szlak to wyjątek od reguły. Instrukcja ma 2 strony, grę tłumaczy się 8 min a mimo to mamy wielką grę o prostych zasadach ale dużej głębi i bardzo dużej regrywalności. Przetwarzanie kostek w inne kostki i realizacja kontraktów - właśnie o to chodzi w grze. Niby nic a jak dużo jednocześnie. Żeby się o tym przekonać koniecznie trzeba zagrać. Jak zagramy to dopiero zaczynamy widzieć tą mnogość opcji zamkniętą w prostych zasadach i stosunkowo małym pudełku. Osobiście uważam, że to jedna z najlepszych gier tego roku, i jedna z najlepszych w ogóle w swojej kategorii. Bije Splendor na głowę regrywalnością, ilością strategii, różnorodnością w punktowaniu i budową silniczka. W Splendorze zbieramy kolory, żeby kupować karty. Jak pójdziemy w określone kolory a karty nie podpasują to wiele nie ugramy. W Korzennym Szlaku też zbieramy kostki w różnych kolorach ale możemy je przetwarzać na lepsze, gorsze i dostosowywać swoją strategię na bieżąco. Do tego punktujemy nie tylko za kontrakty ale i specjalne monety oraz kostki w określonych kolorach które zostaną nam na koniec gry. Osobiście uważam, że Korzenny Szlak to świetny filerek dla doświadczonych graczy i pełnoprawna znakomita gra rodzinna.

obrazek
Quests of Valeria
Wariacja na temat Lords of Waterdeep,
Uwielbiam Lords of Waterdeep, uważam, że to jedno z najlepszych euro i świetny worker placement. Niestety brak polskiego wydania i dość znacząca ilość tekstu w języku angielskim powodują, że LoW nie jest tak popularna i powszechnie znana jak np. Epoka Kamienia. Szkoda, bo LoW idealnie pasuje na lekkie euro dla całej rodziny, ale kiedy przy stole zasiądzie 5 nerdów, gra pokazuje pazury i staje się rasowym workerem ze sporą dozą negatywnej interakcji.

Wspominam o tym nie bez powodu, Quest of Valeria to niewielka gra karciana w której próżno szukać drewnianych elementów czy dużej planszy. Gra opiera się wyłącznie na kilkudziesięciu kartach ale jest niemal kąpią LoW. Zadaniem gracza jest pozyskiwanie sprzymierzeńców i realizowanie zadać za które otrzymujemy punkty zwycięstwa. Quest of Valeria to mini wersja LoW tylko nie tak piękna i satysfakcjonująca. Nie znaczy to, że gra jest słaba. Mechanicznie wszystko działa dobrze, klimatu oczywiście nie ma za grosz ale wizualnie gra prezentuje się bardzo dobrze. Ikonografia jest czytelna a zasady proste i dające sporo możliwości. Grałem dwukrotnie, w obu przypadkach bawiłem się naprawdę dobrze. Rozgrywka trwa około 45 min, niestety w niektórych sytuacjach przestoje są trochę zbyt długie. Szczególnie pod koniec gry, kiedy wiemy, że została nam 1-2 tury i koniecznie chcemy coś jeszcze ugrać. Gra kończy się w turze w której jeden z graczy zrealizuje swój piąty cel. Rundę kończymy na normalnych zasadach i podliczamy punkty. Taki warunek zakończenia gry nie należy do moich ulubionych ale wymusza ciągła koncentrację i czujność. Zaletą w stosunku do LoW jest brak zależności językowej, przynajmniej bezpośrednio. Na kartach są wyłącznie ikony, które mają swoje wyjaśnienie w instrukcji. Sama instrukcja mogła by trochę obszerniej wyjaśniać wszystkie efekty, ale nie jest to przeszkodą we właściwym zrozumieniu gry. Druga zaleta to gabaryty. W grę zagramy prawie wszędzie. Wystarczy mały stolik. W związku z tym to idealna gra w podróży. Nie pozwoli zatęsknić za LoW. Minusem jest cena. W tym przypadku będę bezlitosny. 120 zł za kilkadziesiąt kart to gruba przesada. Jeżeli gra kosztowałaby 70-80 zł to warto ją dołączyć do swojej kolekcji. Za 120 zł bym jej nie zakupił.


obrazek
Kanagawa
Piękne wydanie i ciekawa gra rodzinna.,
Zacznę od wydania, jest bardzo piękne i nawiązuje klimatem do Tokaido. Otoczka fabularna gry dotyczy Japonii co widać absolutnie na każdym kroku. Piękne grafiki i pejzaże, piękne wykonanie znaczników graczy. Fantastyczna mata bambusowa (prawdopodobnie) która spełnia rolę planszy. Najwyższa jakość, piękne wydanie. Co do samej gry to pudełko jest bardzo niepozorne i dość małe. W środku mamy karty, trochę elementów drewnianych i tekturowych oraz wspomnianą planszę gry. Instrukcja napisana bardzo dobrze. Zasady bardzo proste. Dobieramy karty (1-3) i decydujemy czy będziemy używać ich jako narzędzi w naszym studiu malarskim czy będą częścią naszego pejzażu. Żeby malować pejzaż musimy posiadać odpowiednie narzędzia. Jak spełnimy określone warunki to dostaniemy dodatkowe punkty zwycięstwa. Tak wygląda w skrócie rozgrywka. Grałem kilkakrotnie i uważam, że gra świetnie się sprawdzi jako prosta, niedługa (35 min) gra rodzinna. Malowanie pejzażu sprawia sporą przyjemność, prostota zasad i spora dawka możliwości jakie daje nam gra powoduje, że każdy przyjemnie spędzi czas.

obrazek
Serce smoka
Szybka emocjonująca i zaskakująco regrywalna. ,
Smoka to jedna z takich gier, które niesłusznie zostały zapomniane przez większość graczy. Szukając kolejnej, szybkiej
gry dwuosobowej, którą mógłbym zabrać na wakacje zapytałem planszówkowego wyjadacza o coś wartego polecenia. Po usłyszeniu
tytułu pomyślałem sobie: co to w ogóle jest? Szybka lektura zasad, a następnie myśl: przecież to takie proste, wręcz banalne
i nudne, jak planszówkowy geek mógł mi coś takiego polecić... Nie oceniając książki po okładce postanowiłem dać grze szansę.
Namówiłem swoją drugą połówkę na szybką partyjkę online. Ależ zaskoczenie nas spotkało! Wykładanie losowo dobieranych kart
stało się nagle interesujące i emocjonujące. Następnego dnia postanowiłem kupić egzemplarz, który wyruszył z nami w podróż.
W przeciągu niecałego tygodnia rozegraliśmy ok. 15 partii i nadal nie jesteśmy grą znudzeni. To świetny filler, gra na 10-15
minut, bardzo dobra rozgrzewka przed cięższymi tytułami. Gra z każdą partią nabiera na wartości. Poznajemy ilość kart danego
rodzaju w talii, zaczynamy kalkulować, blefować, próbować przechytrzyć przeciwnika, zwieść go do wzięcia kart potencjalnie
wartościowych, żeby za chwilę samemu zgarnąć w bezpieczny sposób pokaźną sumę punktów. Jedna z naszych ulubionych lekkich gier
dwuosobowych, która z pewnością pozostanie w kolekcji. Kolejny świetnie przemyślany i zaprojektowany tytuł pana Rodrigera Dorna.
Warto również zaznaczyć, że gra od strony wizualnej prezentuje się nader ciekawie. Za niewielkie pieniądze dostajemy godny uwagi
tytuł, który nie wiedzieć czemu nie zrobił wokół siebie tyle szumu co wszędzie polecany Jaipur czy też Zaginione Miasta.


obrazek
Concordia (wydanie polskie)
W mojej opinii TOP5 !,

Gdybym kupował gry patrząc na ich okładki to Concordia nigdy nie trafiłaby do mojej kolekcji. Na szczęście kupując ten tytułzamknąłem oczy i otworzyłem dopiero gdy podniosłem szpetne wieko pudełka.... Pisząc już całkiem poważnie to po faktycznie niezbyt urokliwej okładce i średnio chwytliwej nazwie ciężko spodziewać się dobrej i ciekawej gry. Jednak nie dajmy się zwieść pierwszemu wrażeniu, bo naprawdę warto poznać Concordię. To kolejne świetne euro, które zdobyło szturmem nasz obecne TOP5 gier.

Razem z narzeczoną zakochaliśmy się od pierwszej partii. Elegancja zasad i mechaniki po prostu zwala z nóg. Tak jak Zamki Burgundii czy Orleans, tak i Concordię można szybko wytłuamczyć i opanować, a sama rozgrywka dostarcza wielu ciekawych decyzji i wyborów nie powodując u graczy nadmiernego paraliżu decyzyjnego. W naszym odczuciu gra się w ogóle nie dłuży, bardzo przyjemnie się
rozwija, a poziom interakcji w postaci wyścigu o kolejne miejsca czy karty idealnie trafił w nasze gusta. Concordia za sprawą dwustronnej planszy świetnie się skaluje i w zależności od ilościu osób siedzących przy stole delikatnie się zmienia. Po kilku partiach, pomimo niewielkiej ilości zmiennych gra nam się nie znudziła, lecz nie ukrywam bardzo czekamy na dodatek w naszej rodzimej wersji językowej. Jedynym mankamentem może być dla niektórych fakt, że w trakcie gry nie przesuwamy naszych znaczników po torze punktacji. Jeden z naszych znajomych stwierdził, że nie czuje przez to w trakcie gry kto prowadzi, a kto został daleko w tyle. Warto również dodać, że jakość wykonania i cała estetyka gry po jej rozłożeniu cieszy oko, co ciężko stwierdzić patrząc na okładkę.

Szczerze polecam wszystkim fanom euro gier!


obrazek
Domek
Super,
O Domku robiło się głośno od dłuższego czasu. Wydawnictwo Rebel skutecznie nakręcało zainteresowanie graczy na ten tytuł. Od samego początku grę wyróżniały wspaniałe grafiki. Jednak jako doświadczony gracz miałem świadomość, że ładne grafiki potrafią sprzedać grę, która poza walorem estetycznym nie będzie oferowała nic ciekawego. Z tego powodu gra "Domek"
nie była na mojej liście "muszę w to zagrać, muszę to mieć". Sytuacja lekko się zmieniła po premierze gry, kiedy to zaczęły pojawiać się bardzo dobre opinie (wśród recenzentów, jak i moich znajomych). Wszędzie można było przeczytać, czy też usłyszeć, że Domek pomimo prostoty zasad jest świetną grą nie tylko familijną, ale również mogącą służyć za filler między cięższymi tytuałmi. Zaintrygowany takimi opiniami postanowiłem pożyczyć egzemplarz od znajomego, aby przekonać się na własnej skórze czy faktycznie Domek zasługuje na moją uwagę. I co? Chyba najlepszą rekomendacją będzie fakt, że już na drugi dzień postanowiłem nabyć swój własny egzemplarz!

Ta gra jest niesamowicie uniwersalna. Może służyć jako gra familijna, może być fillerem, możemy ją wyjąć przy znajomych, którzy nie grają w planszówki, możemy zagrać w nią ze starymi wyjadaczami. Każdy, ale to naprawdę każdy jest w stanie odnaleźć w "Domku" coś dla siebie. Pomimo bardzo prostej mechaniki i tak naprawdę jednej akcji, którą będziemy wykonywać
przez 12 rund mamy wciąż poczucie decyzyjności i kontroli nad tym co robimy. Gra wymaga od nas podejmowania różnych decyzji, daje nam możliwość obrania różnych strategii, co pozwala czerpać z rozgrywki masę przyjemności. Nie oczekujmy tutaj móżdżenia na miarę Terra Mystica czy innych gier euro, ale jak na tak prosty pomysł naprawdę jest tutaj dużo gry w grze.

Wisienką na torcie jest oprawa wizualna. Każda karta pomieszczenia to inna grafika, opowiadająca nam swoją historię. Na wielu z nich możemy odnaleźć również smaczki w postaci rozłożonych gier planszowych, plakatów, pojazdu De Lorean, co jest swoistym ukłonem w stronę geeków.

Podsumowując, Domek to świetny produkt, dla bardzo szerokiego grona. Wydawnictwo Rebel wiedziało co robi wydając tą grę. Według mnie ten tytuł jest skazany na sukces i staje się dużą konkurencją dla innych gier gateway'owych pokroju Ticket to Ride, Catan, Dixit itp.

Cena, jakość, rozgrywka zdecydowane 5/5.


obrazek
Wybuchowa Mieszanka
Super gra w średnim wydaniu. ,
Wybuchowa mieszanka to bardzo sympatyczna i lekka gra w której liczy się głównie spostrzegawczość i trochę sprytu z wykorzystaniem magicznych eliksirów i ich efektu. Zabawa jest przednia, nie wymaga praktycznie żadnej wiedzy i ogrania w grach planszowych, zasady można wytłumaczyć w 10 min. Grę rozkłada się w 5 min i tyle też składa. W grze chodzi o zbieranie kulek które są składnikami potrzebnymi do produkcji różnych eliksirów magicznych. Eliksiry przynoszą punkty zwycięstwa i jednorazowe akcje które mogą sporo pomóc lub namieszać w czasie gry. Gra nie trwa więcej niż 30-40 min, w 2-3 osoby skaluje się podobnie, nie wiem jak w 4 osoby. Gra sprawi frajdę dzieciom, mój 10-letni syn ją uwielbia chodź gra w gry planszowe od kilku lat i wiele trudniejszych gier już ograł. Mimo tego, to Wybuchowa Mieszanka jest aktualnie jego numer 1. Rodzice będą mieli tyle samo przyjemności z grania co ich pociechy dlatego to świetna gra rodzinna i świetny początek przygody z planszówkami. Dla starych wyjadaczy gra nie oferuje zbyt wiele, ale mimo to nikt nie odmówi partyjki ponieważ jest świetnym filterkiem i znakomitym sposobem na relaks planszówkowy. Wszystko było by pięknie gdyby nie średnie wydanie. Grafiki są piękne, podajnik na kulki został poprawiony względem oryginału i działa bez zarzutu. Niestety same kulki są słabej jakości, sporo jest porysowanych a także wgniecionych kulek. Może tylko ja miałem pecha ale tak niestety sprawa wyglądała w moim egzemplarzu. Kolejna sprawa to źle docięte szablony z kafelkami eliksirów. Bez nożyka nie można kafelków eliksirów wyjąć z tekturowej wypraski nie narażając się na ich uszkodzenie. Mimo tego gra zdecydowanie warta uwagi a dla grających rodzin i casualowych graczy to zakup obowiązkowy.

obrazek
Wyspa Skye
Nie jestem zachwycony.,
Nie rozumiem ogólnego zachwytu nad tą grą. Nie rozumiem czemu ktokolwiek określa ją mianem lepszej wersji Carcassonne. Te gry nie mają ze sobą nic wspólnego po za kafelkami i sposobem ich dokładania. O ile Carcassonne uważa za grę prostą, dosyć losową ale bardzo satysfakcjonująca i dość klimatyczną, o tyle Wyspa Skye to gra pozbawiona emocji, powolna, mało emocjonująca i w moim mniemaniu nudna. Gra opiera się na prostej mechanice licytacji ale rozwiązanej w przemyślany i stosunkowo nowatorski sposób. Niestety już na tym etapie gra okazuje się losowa nie mnie niż wspomniane wcześniej Carcassonne. Nie mamy do końca wpływu na to co dostaniemy (losujemy 3 kafle) ani co uda nam się zakupić od innych graczy (każdy z graczy może odrzucić 1 kafel terenu) a już najmniejszy wpływ mamy na to co uda nam się zdobyć z kafli które wylosowaliśmy. Jeżeli nam udało się wylosować mocne kafle a przeciwnicy wylosowali przeciętne to na 100% własnych kafli nie uda nam się zatrzymać, chyba, że zapłacimy za to dużą cenę ale to się nie zawsze opłaca. Gra ma fajny mechanizm liczenia punktów i sporą różnorodność jeżeli chodzi o zadania za które punkty otrzymujemy. W każdej grze biorą udział tylko 4 kafle punktujące na 16 możliwych więc regrywalność pod tym względem jest spora. Niestety to jeden z lepszych elementów gry, który powoduje, że gra dostaje ode mnie ocenę 3 a nie 2. Mechanizm o który wspomniałem działa fajnie, ale sama gra nie oferuje wiele więcej ponad to, jest bardzo spokojna, wręcz nużąca, absolutnie wyjałowiona z klimatu. Grałem kilka razy, ani razu nie chciałem zagrać od razu ponownie, chodź gra nie trwa dłużej niż 45 min. W moim odczuciu w grze występuje efekt kuli śnieżnej i nawet dodatkowe monety dla graczy którzy mają mniej punktów nie rekompensują dobrego ułożenia kafelków i szczęścia przy ich nabyciu. Nie chcę nikogo do gry zniechęcać, nie mówię, że to jest zły tytuł, rozczarował mnie jednak. Spodziewałem się więcej, jakości, więcej taktyki i więcej frajdy z gry a skończyło się na przeciętności. Warto sprawdzić i zagrać przed zakupem.

obrazek
Steampunk Rally
Wyścig pełen euro,
Na wstępie muszę nadmienić, że w tym wyścigu nie wyczuwa się prędkości, nie mamy wrażenia uczestnictwa w szalonym wyścigu gdzie wszystko dzieje się szybko a my mamy tylko chwile na analizę i reakcję. To nie prosta gra dla najmłodszych jak Wielbłądy, Żółwie czy Jeże, to euro w klimacie wyścigu z zarządzaniem kostkami i wykonywaniem akcji które udało nam się uruchomić na naszym wynalazku. Nie czuć tu pędu a gracz który jako pierwszy minie linię mety wcale nie musi być zwycięzcą.

Gra nie należy do najłatwiejszych, nie jest to bardzo trudne euro, wymagające planowania od pierwszej do ostatniej tury, to średni poziom trudności, nastawiony na krótkotrwałe planowanie. W ST Rally długotrwała strategia jest praktycznie niemożliwa, sytuacja zmienia się dość często i nie zawsze mamy bezpośredni wpływ na te zmiany. Trudność gry polega na odpowiednim doborze kart i pozyskiwaniu kości, dzięki którym możemy wykonywać akcje. Karty to elementy naszego wynalazku, kości służą za energię dzięki czemu możemy poruszać naszą maszyną i produkować więcej kostek, robimy to żeby produkować kolejne kostki i wykonywać jeszcze więcej akcji ruchu. Odpowiednie zarządzanie jest ważne, równie ważne jest pozyskanie odpowiednich kart wynalazku, żeby nasze akcje się wspierały i zazębiały. Kolejny problem to "wentylacja" która jest jedynym sposobem i akcją dzięki której z wykorzystanych pól akcji na naszych kartach możemy pozbyć się kostek, nie jest to jednak takie proste a czasami wręcz niemożliwe. W związku z tym musimy się liczyć z sytuacją w której niektóre elementy naszego wynalazku i akcje będą jednorazowe. Do tego dochodzi jeszcze aspekt utraty części kart naszego wynalazku w trakcie wyścigu, niestety części się zużywają a teren czasami jest trudny do przejechania. Musimy się liczyć z odrzuceniem niektórych a czasem nawet wielu kart z naszego pojazdu "Wynalazku" nim dotrzemy do końca gry. Do tego dochodzą jeszcze specjalne karty "dopalaczy" które potrafią nieźle namieszać, czasem pomóc, czasem przeszkodzić w realizacji naszej strategii, w zależności czy my je zagrywamy czy nasi współgracze i jakie są ich intencje.

Gra ma dużą regrywalność, nie jest może dynamiczna jakbyśmy się spodziewali po wyścigach ale jest bardzo miodna i daje dużo zabawy. Nie można tej gry traktować na równie z trudnymi euro, jeżeli ktoś będzie chciał realizować długotrwałą strategię to znaczy że nie rozumie idei gry, nie potrafi się bawić i nie powinien sięgać po ST Rally. Jeżeli nie będziemy planowali w pierwszym ruchu całej strategii i damy się ponieść klimatowi a ten niewątpliwie jest i jest go dużo, to wszyscy będziemy się świetnie bawili.

Gra nie jest krótka, trwa około 2h, sporo się dzieje na naszych planszach, największym zarzutem i chyba jedyny jest to, że część akcji, szczególnie tych związanych z wykonywaniem ruchu i przetwarzaniem kości w naszym wynalazku będziemy wykonywali symultanicznie. Nie raz i nie dwa wykonamy jakieś niesamowite combo które przesunie nas na torze wyścigu mocno do przodu i tylko my będziemy wiedzieli czemu tak się stało ponieważ każdy z graczy będzie skoncentrowany na swoich akcjach. Niestety nie da się grać w kolejności, nie starczyło by dnia na zagranie całej partii w 5-osobowym gronie.

Gra jest świetna, wykonanie o którym wcześniej nie wspominałem na bardzo wysokim poziomie, tak graficznym jak i mechanicznym. Polecam spróbować, najlepiej zagrać 2-3 razy, nie polecam wyrabiać sobie opinii o grze po pierwszej partii. To gra którą można docenić po 3 partii a czasami po pierwszej niepotrzebnie się do niej zniechęcić.

pawelacb


obrazek
Hack Trick
Mała sprytna, niepozorna.,
Na grę natrafiłem przypadkiem. Nieciekawa okładka, mało zachęcająca po rozłożeniu plansza i dziwny tytuł sprawiły, że obok gry przechodziłem obojętnie.
Los jednak chciał, że przechodząc obok stoiska Fullcap Games na Pyrkonie był wolny stolik. Mając z żoną akurat chwilkę coś nas tknęło i postanowliśmy dać tej małej grze szanse.
To była świetna decyzja! Oboje jesteśmy wielkimi fanami małych, sprytnych gierek, świetnie działających w dwie osoby, które można zabrać do kieszeni lub zagrać przy obiadku.
Tak, taki właśnie jest Hack Trick. Zaskakująco ciekawa wariacja gry kółko i krzyżyk, w której od dwóch do czterech graczy (przy czterech graczach wariant drużynowy) może stanąć do pojedynku umysłów.
Sama mechanika jest banalnie prosta: albo dobieramy kartę, albo zagrywamy kartę. Po zagraniu karty sumujemy jej wartość z wartością karty wcześniej wyłożonej w sekwencji, a wynik tej sumy wskazuje nam pole
na które kładziemy nasz znacznik. Naszym celem jest ułożenie trzech znaczników na planszy w linii (poziomej, pionowej lub pod skosem) albo trzech znaczników na jednym polu. Brzmi nudno? Nic bardziej mylnego!
Dorzućmy do tego liczenie kart i prawdopodobieństw, możliwość eliminacji znaczników przeciwnika, a następnie wykorzystywanie ich w celu poznania sumy kart na ręce naszego rywala, możliwość
zmuszenia naszego przeciwnika do wyłożenia karty z ręki, a otrzymamy grę która naprawdę pokazuje pazur i potrafi sprawić że nasz mózg zacznie parować.

Jako fan małych, sprytnych gier polecam mimo wszelkich wątpliwości jakie mieć możecie sprawdzić grę Hack Trick, zwłaszcza jeżeli spojrzymy na cenę Emotikon smile
Red7 oraz Poprzez Wieki mają u nas na stole nowego, silnego konkurenta!


obrazek
Waggle Dance
Dobra pra rodzinna,
Kupiłem z ciekawości i dlatego, że cena była naprawdę okazyjna. Normalnie nie sięgam po takie tytuły, tym razem zadecydowała w dużej mierze ciekawość zawodowa, na codzień mam sporo wspólnego z miodem i pszczółkami. Gra wykonana jest bardzo porządnie, sporo elementów jak na tak małe pudełko. Piękne kostki z pszczółkami na jednej ze ścianek. Instrukcja przystępna ale niestety zawiera błędy w tłumaczeniu. Co do samej rozgrywki to jest dość prosta ale bardzo klimatyczna i przyjemna. Kostki są naszymi pszczołami które wysyłamy do wykonania różnych akcji część jest bardzo tematyczna jak pozyskiwanie pyłku, rozbudowa ula, opieka nad jajkami z których wykluwają się nowe pszczoły (kostki) czy produkcja miodu. Inne akcie są za to dość abstrakcyjne jak dobór karty z akcją specjalną czy wymiana pyłku w jednym kolorze na inny. Ogólnie gra się bardzo przyjemnie, gra nie zajmuje na stole dużo miejsca, nie trwa też przesadnie długo, około 20 min na gracza. Fajnie skaluje się przy każdej ilości graczy, na dwie osoby zablokowana jest połowa miejsc na kości akcji więc trzeba lepiej rozporządzać swoimi pszczołami żeby wykonać w turze wszystkie akcje które planujemy. Waggle Dance to lekkie euro, nastawione na nowych i młodszych graczy, jako wprowadzenie do gier euro sprawdzi się znakomicie, również jako gra dla młodszych graczy. Jest ciekawa, porusza ciekawą tematykę i to w sposób mądry i bardzo klimatyczny. Większość akcji ma sens, czujemy się rzeczywiście jakbyśmy tworzyli ul i miód. Przestrzegam jednak zaawansowanych i średniozaawansowanych graczy, to gra nie dla nich. W grze jest jedna strategia, nie ma wielu dróg go wygranej a o samym zwycięstwie zazwyczaj decydują drobiazgi bo każdy rozwija się bardzo podobnie.

obrazek
7 Cudów Świata: Pojedynek
Bardzo dobra pozycja,
7 cudów: Pojedynek
Od zawsze z moją drugą połówką lubiliśmy grać w 7 cudów. Jedynym mankamentem wielkopudełkowego wydania była potrzeba zebrania większego grona, żeby móc się w pełni cieszyć rozgrywką. A co jeśli większość czasu przy planszy spędzamy właśnie w dwie osoby? Zeszłoroczne Essen przyniosło odpowiedź i rozwiązało nasze problemy - 7 cudów: Pojedynek!
Już po pierwszej partii wiedzieliśmy, że gra dostarczy nam wiele godzin rozrywki.

Po pierwsze draft kart zastąpiono dobieraniem kart z ogólnodostępnej piramidy, co wyeliminowało problemy gry dwuosobowej z oryginalnych 7 cudów. Nadal jednak pozostaje spora decyzyjność przy takim rozwiązaniu. Za każdym razem biorąc kartę zastanawiamy się, nie tylko czy jest ona nam potrzebna, ale czy przypadkiem nie odblokujemy jakiejś mocnej karty naszemu przeciwnikowi.

Po drugie dość krótki czas rozgrywki świetnie wpisuje się w nasz tryb życia, gdzie większość partii gramy "do obiadku czy kolacji". Mimo to nadal czujemy się jakbyśmy grali w pełnoprawny tytuł, a nie bezmyślny fillerek.

Po trzecie emocje towarzyszące grze ciężko wyrazić słowami. Faktycznie czuć tutaj "Pojedynek", starcie dwóch mózgów prowadzących swoje cywilizacje i walczących o swoje interesy. Dzięki różnym sposobom zakończenia gry, trzeba mieć się na baczności. Nie można się ślepo skupić tylko na jednej ścieżce.

Po czwarte - regrywalność! Dzięki temu, że w pojedynczej rozgrywce nie pojawiają się wszystkie cuda, żetony nauki oraz karty poszczególnych er, każda partia jest inna.

Jeśli szukasz świetnej gry dwuosobowej to właśnie ją znalazłeś. 7 cudów: Pojedynek to pozycja obowiązkowa, ale czego innego można było się spodziewać po tak świetnych autorach jak A. Bauza czy B. Cathala?


obrazek
Dolina Kupców
Jedna z najlepszych gier 2015 roku!,
Dolina Kupców to śliczna, prosta, kolorowa gra dla dzieci. Źle!
Nic bardziej mylnego. Owszem, Dolina Kupców graficznie przypomina gry dziecięce. Jest bardzo kolorowa, cukierkowa, postacie i grafiki są wręcz „słodkie”. W grze występują wiewiórki, pandy, kameleony i inne słodkie zwierzaki. Szczerze mówiąc - nareszcie! Ktoś wreszcie stworzył grę nie nawiązującą tematyką do świata fantasy. Nie ma tu Elfów, Krasnoludów czy innych Trolli. Wygląda dziecinnie ale ilustracje są przepiękne i naprawdę klimatyczne. W sumie cała gra jest klimatyczna. Akcje które wykonujemy, karty które pozyskujemy, czuć w tym klimat gry.
Co do wykonania to stoi na wysokim poziomie, jakość kart jest bardzo dobra, instrukcja zwięzła, dobrze napisana. Gra nie jest tania jak na to co otrzymujemy w zamian (110 kart i kostka), ale warta każdej złotówki. To świetny tytuł, w tych 110 kartach jest więcej możliwości, akcji, trików i fanu niż w całek podstawce Dominiona która zawiera 500 kart. Każda talia zwierząt zawiera tylko 15 kart z czego kilka z nich to startowe karty zwierzątek które otrzymujemy na początku gry. Karty mają różne koszty zakupu i są bardzo zróżnicowane. Każda frakcja jest inna, mają różne umiejętności. W każdej talii jest kilka różnych kart z różnymi efektami które na potrzeby gry nazywa się trikami. Triki zmieniają rozgrywkę o 360 stopni i są kwintesencją tej gry. Gra się świetnie skaluje na 2,3,4 osoby. Przy 2 graczach jest najbardziej różnorodna ze względu na to, że tylko 3 talie zwierząt (łącznie jest ich 6) biorą udział w rozgrywce, za każdym razem możemy mieć więc kompletnie inne połączenie talii i różne sposoby kupowania kart i budowania swoich straganów. `W 3-4 osoby jest więcej talii w grze, nie znaczy to że gra się gorzej, nic podobnego. Gra wymiana, to jedna z najlepszych gier deck buildingowych, wielka moc w małym pudełku. Gra nie jest trudna ale nie jest też łatwa, wymaga trochę ogrania więc radzę się nie zniechęcać przy pierwszej lepszej okazji. Gra potrafi być wredna, złośliwa, spokojna lub losowa. Wszystko zależy jakie talie wybierzemy. Polecam każdemu, do gry w rodzinnym gronie, ze znajomymi. Jeden z najlepszych moich zeszłorocznych zakupów, absolutnie top 3 gier w które w zeszłym roku grałem.


obrazek
Intryganci
i tak i nie!,
Intryganci to party game dla stosunkowo niewielkiej liczby graczy, maksymalnie pięciu. Jak na grę imprezową (za którymi nie przepadam) jest całkiem znośna, może nawet udana, jednak na pewno nie zasługuje na miano bardzo dobrej. Zasady są proste, można się ich nauczyć w 3 min. Gra ma charakter imprezowy i bardzo dużą dawkę negatywnej interakcji. Zasadniczo w grze nie tyle chodzi o to, żeby spełnić warunek wygranej, bardziej koncentrujemy się na tym, żeby inni gracze przegrali. Zwycięskie wyłożenie kart zdarza się bardzo rzadko. Zazwyczaj będziemy otrzymywali punkty jak inni gracze będą przegrywali. To nie jest mój ulubiony typ gier i sposób zdobywania punktów, jeżeli cała gra sprowadza się do wymuszenia przegranej przeciwnika, to taka gra mnie nie satysfakcjonuje. Na plus czas gry, prostota, duża dawka interakcji. Minusów niestety jest więcej. Po pierwsze mało czytelny tekst na kartach, następnie słaba oprawa graficzna, wszystko jest nieczytelne, wydawca chciał dobrze ale przedobrzył. Mało czytelne i użyteczne karty pomocy które nie mają nazw kart. Sama rozgrywka jest ok, niestety gra jest strasznie losowa i powtarzalna, Gdybym miał możliwość zagrania w jakąś popularną grę imprezową to pewno wolałbym zagrać w Intrygantów, nie jest to zła gra, nie jest to mój typ gier, ale przy piwku daje radę. Polecam sprawdzić przed zakupem. Ten typ interakcji i gry nie każdemu może pasować.

obrazek
Orleans
Nadspodziewanie dobrze,
Jak wiadomo Orleans to worker placement, ale inny niż większość gier tego typu. Różnic jest wiele, najważniejszą z nich jest sposób dobierania naszych podwładnych. Losujemy ich z woreczka, nie wszystkim się to spodoba, jest tu nuta albo nawet kilka taktów losowości i to właśnie jest dodatkową siłą tej gry. To nie jest trudne euro, porównać tą grę można ze Szklanym Szlakiem, trochę trudniejsza niż epoka kamienia. Spokojnie można w nią zagrać również w rodzinnym gronie. Dziecko 9-11 lat powinno już dać radę i grać efektywnie. Nasz syn ma 9-lat i niestety już zdążył rodziców ograć w Orleans :) Bez dawania żadnych for. Gra jest ładnie wykonana, chodź nie równo, są lepsze i gorsze elementy. Wszystkie plansze graczy i plansza główna są wykonane bardzo ładnie, grafiki mają swój klimat. Żetony są ok, ale już kafelki dodatkowych budynków nie wyglądają najlepiej, jakieś toporne, grafiki ok, ale kształt i wykończenie mogłoby być lepsze. Wracając do rozgrywki, ciekawie rozwiązano wykorzystanie naszych podwładnych. W każdej turze możemy wykorzystać tylko część z nich, ilu zależy od tego jak wysoko doszliśmy na torze rycerstwa. Poddanych losujemy z woreczka, może się zdarzyć, że nie będziemy mieli szczęścia i nie wszystkich potrzebnych pomocników wylosujemy w danej turze. To może denerwować niektórych graczy, dla mnie jest to dodatkowa trudność i swoista uroda tej gry. Odpowiednie pozyskiwanie pomocników po przez wykonywanie wybranych akcji ma znaczenie, żeby zwiększyć sobie szanse na wylosowanie tych właściwych trzeba ich odpowiednio dużo pozyskać. Gra sporo kombinowania i kilka dróg zdobywania punktów. Jak mam się do czegoś na siłę przyczepić to wysoka cena gry, niewspółmierna do tego co otrzymujemy w środku. Brakuje drewnianych ludzików, ale tych można sobie dokupić w dodatkowym zestawie, tyle, że to wydatek kolejnych kilkudziesięciu złotych.

obrazek
7 cudów świata
mistrz,
Co można napisać na temat gry o której powiedziano lub napisano już prawie wszystko? Gram głównie rodzinnie z synkiem który ma niecałe 9 lat. Długo wahałem się nad zakupem 7 cudów, wydawało mi się że draft i sama idea kart dla 9 latka to za dużo, nie wspominając już o tworzeniu własnej talii. Myliłem się jak rzadko, gra jest rewelacyjna a mój 9-latek w chwilę zrozumiał o co w niech chodzi. Oczywiście nie zawsze wygrywa przez co jet mocno niepocieszony ale grać potrafi i wykorzystuje możliwości taktyczne gry z pełną premedytacją. Oczywiście nie każdy 9-latego da radę w nią zagrać, my regularnie gramy w gry od 3-4 lat, nie polecam zaczynać przygody z planszówkami z 9-latkiem od tej gry. Sama gra jest fantastyczna, od zakupu nie schodzi z naszego stołu, Michał (syn) grałby tylko w 7 cudów, nawet żona gra chętnie a to naprawdę wielka sprawa. Gra ma wiele dróg zwycięstwa, jest łatwa do nauczenia ale jest też wymagająca.

obrazek
7 Cudów Świata - Liderzy
rewelacyjny dodatek,
Niektórzy twierdzą że ten dodatek nie ma potencjału i nie do końca się sprawdza. W naszym przypadku jest wręcz odwrotnie. Lubię grać w podstawkę ale odkąd mamy ten i kolejne dodatki to zawsze gramy razem z nimi. Nie wyobrażam sobie gry bez liderów. Liderzy dają dodatkowe możliwości taktyczne, możemy zaplanować partię nie tylko w oparciu o cud który wylosowaliśmy ale także i wygranych w drafcie liderów. Dodatkowo 7 cudów to gra w liczenie i sprawdzanie przeciwników. Patrzymy co mają zagrane i liczymy co jeszcze jest w kartach nieodkrytych. Możemy w ten sposób w pewnym sensie kontrolować przeciwników. Są partie gdzie już na początku trzeciej ery wiem że wygrałem, mogę kontrolować grę. Z liderami już nie jest tak łatwo, sami liderzy punktują, można ich wykorzystać do budowy cudu lub dzięki efektowi jaki oferują zwiększyć szansę na swoją wygraną czy dobór właściwych kart. Nie wszyscy liderzy są równie dobrzy i ciekawi, niektórych nie wybiera się prawie nigdy, jednak inni, właściwie zagrani dają dużą przewagę i powodują że gra jest bardziej nieprzewidywalna.

obrazek
7 Cudów Świata: Miasta
kolejny świetny dodatek,
Podstawka jest świetna, liderzy dodają dodatkowy fan i możliwości taktyczne, urozmaicają i wzbogacają podstawową grę. Miasta to dodatek który powoduje że gra jest jeszcze bardziej nieprzewidywalna, mamy jeszcze więcej możliwości taktycznych, dróg do zwycięstwa. Teraz dodatkowo gra się trochę dłużej i buduje większą talię. Jest wreszcie negatywna interakcja, nie jest jej dużo ale tak w sam raz. Jeżeli nie chcemy grać militarnie to mamy możliwości wycofania się z wyścigu zbrojeń w konkretnych erach a to może popsuć szyki przeciwnikom. Nowe cuda, nowe gildie, nowi liderzy i nowe możliwości taktyczne. Fajne jest to że teraz każda partia jest inna, już nie tylko gildie i liderów dobieramy losowo ale i czarne karty miast których jest 9 dla każdej Ery a wykorzystujemy w grze tylko 3. Fantastyczne wydanie, wspaniały dodatek.

obrazek
CV
Weryfikacja oceny na 4,
Grę oceniłem zgodnie ze swoją opinią ale muszę nadmienić że mój 8-letni syn gra w CV z wypiekami na twarzy i jest to aktualnie jego ulubiony tytuł. Po 6-7 partiach podtrzymuje wszystko o czym napisałem w poprzedniej recenzji ale gra pomimo wszystko broni się całkiem nieźle i z każdą partią zabawa jest coraz lepsza. Fajne jest to że gra jest dla każdego i każdy może w nią zagrać. Ocena synka to 4+, moja to 3+ więc wystawiamy średnią ocenę 4. Polecam jako lekką grę rodzinną.

obrazek
Zakazana Wyspa
zbyt łatwa i schematyczna,
Wykonanie piękne, wysokiej jakości kafelki planszy, trochę gorzej z kartami do gry ale za to metalowe pudełko i artefakty fantastyczne. Niestety jak zawsze nikt nie pomyślał o tym że gracze chcą mieć karty w koszulkach i oczywiście wypraska nie jest do tej modyfikacji przystosowana. Gra niezła ale niestety dość prosta nawet na trudniejszych ustawieniach i bardzo schematyczna. Można zagrać kilka razy ale szybko się nudzi i po kilku partiach staje się artefaktem na regale z grami.

obrazek
CV
nie jest źle ale mogło być lepiej,
Grę wybrałem sobie i dostałem, jako prezent pod choinkę, więc do tej pory rozegrałem dopiero 2 partię i moja opinia może być nie do końca obiektywna, może się też z upływem czasu zmienić. Wracając do recenzji to muszę przyznać, że gra wygląda nieźle i również nieźle się przy niej bawiliśmy. Nie znaczy to, że nie ma wad, wręcz przeciwnie, ma ich więcej niż się spodziewałem. Sam temat budowy swojego życiorysu to strzał w 10. Mechanika gry też jest w porządku chodź pod koniec gry mamy tyle kości i żetonów, że nie jesteśmy w stanie ich wykorzystać w swojej turze. Sposób pozyskiwania kart i ich rotacja na planszy wydają się również dobrze zaplanowane. Nie trzeba za dużo miejsca żeby zagrać w ten tytuł, przygotowanie gry zajmuje 2-3 minuty a to tyle, co nic. Gra nie wymaga wielkiego wysiłku umysłowego i nie daje zbyt wielu możliwości strategicznych, ale sprawdza się znakomicie jako lekki tytuł rodzinny. Niewątpliwą zaletą gry jest to, że nie ma wielkiego znaczenia kto wygra i ile punktów zdobędzie (przynajmniej w naszym gronie, chodź w innych grach potrafimy być bardzo zawzięci). Niestety gra ma też sporo minusów, które wymienię poniżej w punktach.

1. Brak klimatu
Gra ma piękne ilustrację i fajne nazwy kart, to fakt. Chciałoby się jednak powiedzieć \"co z tego\". Tak naprawdę mogłoby nie być ilustracji i klimatycznych nazw, wystarczą kolory kart. Wszystko opiera się o kolory i to na nich głównie koncentrują się gracze zapominając prawie całkowicie o podziwianiu ilustracji. Szkoda, ponieważ liczyłem na salwy śmiechu i dużo zabawy związanej z pozyskiwanymi kartami i rozwojem naszego życiorysu.

2. Brak jakiejkolwiek interakcji pomiędzy graczami.
Cała interakcja polega na podbieraniu kart, które upatrzyli sobie inni gracze. To tyle, żadnych wrednych zagrań czy chociaż małych złośliwości, gra po prostu tego nie przewiduje a szkoda, bo w prawdziwym życiu dużo częściej niż byśmy chcieli musimy sobie radzić z ingerencją osób trzecich.

3. Niewiele od nas zależy
W grę gra się bardzo przyjemnie i temu nie zaprzeczam, ale tak naprawdę niewiele w niej zależy od nas i mam takie niejasne wrażenie, że nawet najlepszy taktyk i strateg nie wyciśnie z tego tytułu wiele.

4. Nierówne fazy gry.
Chodzi mi o to, że fazę młodości rozgrywamy bardzo długo. Mogę nawet powiedzieć, że sam początek gry jest trochę nużący. Z kolei starość rozgrywa się tak szybko, że kompletnie brakuje już czasu na jakąkolwiek strategię, karty kończą się niemal natychmiast. Kiedy więc mamy dużo czasu na strategię i myślenie to brakuje nam żetonów i szczęścia w kościach żeby tą strategie wprowadzić w życie, kiedy symboli mamy bogactwo to z kolei nie ma już czasu na to żeby z nich skorzystać i zagrać strategicznie.

5. Pudełko a dokładnie wypraska.
Wysokiej jakości wypraska plastikowa to niewątpliwie miły plus, ale nie rozumiem dlaczego producenci gier nigdy nie myślą o tym że gracze używają koszulek do zabezpieczania kart? To tak trudno sobie przyswoić! Oczywiście karty w koszulkach nie mieszczą się w wypraskę. Dodatkowo nie rozumiem dlaczego wypraska nie może zawierać osobnych przegródek dla różnych rodzajów kart, przecież w czasie gry każdy rodzaj kart jest na osobnym stosie, jednak po grze wszystkie trafiają do jednej przegrody. Jak karty są w koszulkach to niestety trafiają na dół kartonu, pod wypraskę, co powoduje, że do następnej partii całkowicie się pomieszają i trzeba je ponownie segregować.

5. Instrukcja
Może gra nie jest specjalnie skomplikowana, ale instrukcja to równoważ, ponieważ jest mało czytelna i trzeba się w nią dobrze wczytać żeby powiązać ze sobą wszystkie mechanizmy i ważne dla gry i graczy zasady.


Podsumowując, gra jest fajna, ale nie świetna, zabawna, ale nie ma to większego znaczenia dla rozgrywki, nie wpływa na nastrój graczy oraz nie buduje klimatu. Mechanika jest w porządku, gra jednak przypadnie do gustu głównie graczom niedzielnym. Dobrze sprawdzi się jako gra rodzinna.
Polecam ale bez przesady, jak dla mnie mocna 3, może 3,5.


obrazek
Steam Park (edycja angielska)
nadspodziewanie fajna gra,
Zacznę od tego że przed zakupem naoglądałem się sporo recenzji wideo i nasłuchałem różnych opinii na temat tej gry. Można powiedzieć że podjąłem przemyślaną decyzję ale w rzeczywistości bardzo obawiałem się tego zakupu. Gra miała być prezentem gwiazdkowym dla mojego 8-letniego syna. Syn prosił o grę przygodową ale dla 8-latka który dopiero uczy się czytać trudno o sensowną grę o takiej tematyce. Wracając jednak do meritum sprawy i w kilku punktach podsumuję czy gra stała się hitem czy „szitem”

1. Tematyka, nazwa i klimat.
Sam temat gry nie miał dla mnie większego znaczenia, może być budowanie parku rozrywki Równie dobrze mogło by być budowanie Zoo lub schroniska dla bezdomnych. W swoich poszukiwaniach natrafiłem na zdanie kilku recenzentów że gra nie ma klimatu Steam Parku i to ją w dużej mierze dyskredytuje. Nie widzę związku, nie byłem nigdy w takim parku ale szczerze mówiąc nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ja czułem klimat chodź może i nie jest odbiciem rzeczywistego parku, są jednak ładne trójwymiarowe atrakcje, są fajne budynki specjalne i klimat parku rozrywki. Gra wygląda graficznie bardzo ładnie i to się liczy i to wpływa na jej klimat.

2. To co w pudełku i nie tylko
Pudełko z grą jest spore, ładnie wykonane. Niestety wypraska to nie jest majstersztyk, dwie przegrody, mniejsza na małe elementy gry i większa – mieszcząca wszystkie złożone atrakcje czy też kolejki. Producent dołożył kilka woreczków strunowych dzięki czemu wszystkie elementy mogą być uporządkowane. Generalnie wykonanie większości elementów jest porządne, drewniane pionki, ładny worek do ich przechowywania w czasie gry i fajne, lekkie kostki. Problem stanowi natomiast wyciśnięcie kartonowych elementów z arkuszy ponieważ cięcia są niedokładne i trzeba bardzo uważać żeby ich nie uszkodzić. Atrakcje 3D wyglądają fajnie i nastrojowo, nie wszystkie elementy do ich złożenia pasują idealnie ale nie ma się co czepiać. Fatalnie wygląda jedynie sprawa z walutą (dublonami) które nominały mają nadrukowane tylko z jednej strony. Nie rozumiem producenta, to głupota i irytujący problem w czasie gry.


3. Rozgrywka czyli to co najważniejsze
Gra nie jest bardzo wymagająca, dzieciaki w wieku 8-9 lat nie powinny mieć problemu ze zrozumieniem jej zasad. Podoba mi się połączenie rzutu kością (na czas) z późniejszą fazą planowania parku i jego rozbudowy. Wszystko działa płynnie i grę spokojnie można skończyć w 50-60 minut. Wygrać można na dwa sposoby, zagrywając karty lub stawiając zwiedzających na swoich atrakcjach. Pomimo tego gra daje sporo możliwości taktycznych, ważne są budynki specjalne, ważne jest również rozplanowanie wszystkich elementów na planszy. Trzeba zwracać dużą uwagę na bród który może nas pogrążyć przy podliczaniu wyniku. Mechanika jest ok, zabawy jest dużo i gra się bardzo przyjemnie. My graliśmy w 4 osoby i w takim układzie gra się bardzo dobrze, nie wiem jak się skaluje przy mniejszej ilości graczy. Mój syn jest bardzo zadowolony i reszta graczy (dorosłych) również była. Na pewno powrócimy po raz kolejny do tego tytułu i pozostanie u nas na dłuższy czas.


4. Czego brakuje
Brakuje 2 rzeczy. Pierwsza i najważniejsza to instrukcja w języku polskim. Poświęciłem sporo czasu żeby grę przetłumaczyć. Sama instrukcja pozostawia trochę do życzenia jeżeli chodzi o czytelność i przejrzystość zasad. Drugi problem to karty w języku angielskim. Dziwne jest to że większość kart zawiera wyłącznie tekst a nie zawiera podpowiedzi graficznych czego dotyczy. W związku z tym oprócz tłumaczenia instrukcji musiałem również przetłumaczyć karty i dodatkowo wykonać wkładki z tłumaczeniem polskim i z znacznikami graficznymi sugerującymi jaki jest cel dla każdej karty. Skoro mają w to grać 8-latkowie to może warto było wysilić się trochę bardziej.

Generalnie gra jest świetna, daje jej ocenę 4,5, przy obu rozgrywkach bawiliśmy się świetnie, gra wydaje się re-grywalna i dobrze zbalansowana. Polecam wszystkim chodź dla osób które płynni nie czytają po angielsku może przysporzyć trochę kłopotów.


obrazek
Small World Cursed
denerwujący i cudowny zarazem,
Dodatek który posiadamy bo oczywiście posiadać go trzeba i to bez dwóch zdań. Z jednej strony bardzo fajne rasy, Gobliny użyte w odpowiednim momencie gry dają sporą przewagę, Kobolty są w cenie zawsze, to w naszym przypadku jedna z 2-3 najpopularniejszych ras. Obie rasy zdecydowanie na plus, trochę gorzej z cechami specjalnymi. Część z nich naprawdę rewelacyjna, daje przewagę i jest chętnie dobierana, szczególnie Were i Marauding, Hordy też są fajne. Niestety wśród cech specjalnych jest też Cursed. W naszej opinii to najgorsza możliwa cecha, powoduje znaczną irytacje u grających i w mojej opinii jest kompletnie niepotrzebna. Tylko z powodu tej cechy daję 4 anie 5 gwiazdek. Ogólnie dodatek polecam, bez niego nie wyobrażam sobie gry.

obrazek
Grand Dames of Small World
Zakochałem się w kapłankach, problem w tym że mam konkurenta,
Ostatni z dodatków zawierających cechy specjalne i nowe rasy. Oczywiście jak pozostałe dodatki jest niemalże wymagany do gry, no może nie wymagany ale bardzo, bardzo polecany. Zacznijmy od cech specjalnych, mamy tu Historyczne i Pokojowe. Historyczne z braku laku mogą być, nie dają wiele ale w odpowiednim etapie gry mogą kilka punktów ZW przynieść. Niestety granie tą cechą na początku gry nie ma sensu, wiele zależy od układu na planszy i dobrego wyczucia momentu. Co do Pokojowych to jest to świetna cecha, szczególnie jak na planszy jest dużo wymierających ras. Co do samych ras to jest pięknie. Może nie do końca grywalnie ale pięknie bez dwóch zdań. Biały damy to słaba rasa, nie wiem do końca kiedy można ją sensownie zastosować, chyba tylko w przypadku kiedy są połączone z jedną z najlepszych cech \"were\" i jest parzysta tura. W takim przypadku zajmujemy te 5 czy 6 pól i jak utrzymamy białe damy do naszej następnej tury to mamy fajną rasę wymierającą. Cyganki są śliczne ale ich cecha specjalna i sposób w jaki się nimi gra nie zawsze się sprawdza. Jeżeli dobrze się wymrze i na planszy pozostaje nam masa pionków naszej wymierającej rasy to cyganki są idealną kolejną rasą, jeżeli są brane jako pierwsze to nie zawsze się to opłaca. Ostatnia i najpiękniejsza rasa to Kapłanki, są śliczne, bajeczne wręcz. Jestem w nich niemal zakochany, niestety jak wspomniałem mam konkurenta. Mój 7-letni synek jest nimi równie zauroczony i zazwyczaj to on ma szczęście wybrać je jako pierwszy. Po za ich niezwykłą urodą, kapłanki mają też super cechę jaką jest ułożenie wieży w czasie wymierania, jeżeli na planszy nie ma smoka to są praktycznie nietykalne. Podsumowując, dodatek nie bez małych wad. Dałbym ocenę 4 ale Kapłanki oceniam na 6 w związku z tym średnia ocen to 5. Polecam

obrazek
Small World - Be Not Afraid...
,
Dodatek który do podstawowej wersji gry wprowadza pięć nowych ras i również pięć cech specjalnych. Niewątpliwie dodatek bardzo pożądany i potrzebny, urozmaica rozgrywkę, więcej ras i cech to więcej zabawy. Pudełko na żetony bardzo fajne i przydatne. Chodź wydaje się że dodatek nie ma wad to w moim odczuciu zaburza grę i wypych niektóre z podstawowych ras w niej zawartych na margines. Dzieje się tak z powodu nowych ras które występują w dużej liczbie i niemal zawsze stają się kąskiem dla wszystkich grających. Wróżki czy barbarzyńcy to rasy bardzo liczne, dają duże możliwości szybkiego podboju, chyba wręcz za duże. Z kolei leprechauny (chyba najlepsza rasa z dodatku) dają sporo dodatkowych punktów dzięki garnkom złota. W związku z tym część ras z podstawy jest \"trędowata\" i nikt ich nie wybiera, chyba że mają naprawdę wyjątkową cechę specjalną. Dziwi mnie też samo wyważenie ras w dodatku. O ile 3 rasy które wymieniłem wydają się bardzo korzystne o tyle w przypadku homunkulusów wszystko zależy od tego jak długo będą pomijane przy wyborze ras. Dziwna też jest sytuacja z pigmejami, niby świetna opcja rzutu kością nie jest wcale aż taka świetna ponieważ samych pigmejów jest jak na lekarstwo. Czasami można jakiegoś pigmeja dzięki temu uratować ale to za mało, może jak by były 3-4 dodatkowe żetony tej rasy to widział bym w tym sens. Co do cech specjalnych to większość jest świetna i dobrze wykorzystana może dać dużą przewagę i sporo zabawy. Wyjątek stanowi chyba jedynie cecha corrupt która nie wiele wnosi, mało jest momentów w grze w których wybór tej cech przyniósł by realną korzyść. To moja subiektywna opinia. Szkoda części ras z podstawy tak jak i części cech specjalnych które stały się całkowicie nieatrakcyjne po wprowadzeniu do gry tego ( i nie tylko) dodatku.