PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika nnazwany

obrazek
Robinson Crusoe: przygoda na przeklętej wyspie - edycja Gra Roku
Mega klimatyczna gra,
Zdecydowanie jedna z najbardziej klimatycznych gier w jakie miałem okazję zagrać. Robinson jest świetnie wykonany. Karty zawierają fajne ilustracje, a zamiast prostych żetonów zasobów dostajemy drewniane znaczniki w różnych kształtach - mała rzecz, ale doskonale buduje klimat. Sama gra przebiega wg względnie prostego schematu. Wybieramy scenariusz i w ciągu kilku/kilkunastu rund staramy się zrealizować jego główny cel. Każda runda symbolizuje 1 dzień, przez co jeszcze łatwiej się wczuć w rolę rozbitka. Głównymi elementami gry są: zbieranie zasobów (w trakcie eksploracji wyspy), budowanie obozu oraz walka z przeciwnikami (dzikie zwierzęta).
Najlepszym elementem gry są bardzo logiczne i realistyczne konsekwencje podejmowanych działań. Nie zbudujesz szałasu - będziesz się gorzej czuł po chłodnej nocy. Nie zbierzesz wystarczającej ilości jedzenia - wpłynie to na Twoje morale i stan zdrowia. Nie poświęcisz czasu na przygotowanie prymitywnej broni - możesz nie przeżyć spotkania z drapieżnikami itd. Całość jest bardzo sensownie ze sobą powiązana i świetnie przemyślana. W żadnej rozegranej partii nie miałem poczucia, że zbieram kolorowe kosteczki i walczę o jakieś punkty - po prostu łatwo się wczuć w rolę rozbitka, który za wszelką cenę stara się przeżyć.
Właśnie - "przeżyć" to słowo kluczowe ;) Gracz szybko zorientuje się, że pobyt na wyspie nie będzie sielanką. Akcje należy podejmować bardzo rozważnie, żeby przypadkiem nie stracić cennego zdrowia. Okazji do tego jest naprawdę sporo. Śmierć któregokolwiek ze współgraczy oznacza koniec zabawy.
Nie ma co ukrywać - gra jest dość wymagająca. O ile początkowy scenariusz jest w miarę łatwy, o tyle kolejne potrafią stanowić wyzwanie nawet dla planszówkowych wyjadaczy. Nie są oczywiście przeszkodą nie do przejścia, a każda porażka motywuje nas do podjęcia kolejnej próby pokonania gry ;)
Scenariusze zasadniczo stanowią tylko ramę rozgrywki - po prostu wyznaczają ogólny cel i warunki gry. Nie zawierają one opisów ani twistów fabularnych, jak np. typowe gry z mechanizmem legacy. Początkowo prostota scenariuszy może wydawać się wadą, ale z biegiem czasu łatwo dostrzec ogromną zaletę tego rozwiązania - można wracać do nich wielokrotnie bez poczucia, że "już to robiłem, wiem co się wydarzy".
Niestety trzeba wspomnieć o kilku wadach:
- nie jest to dobry wybór dla początkujących planszówkowiczów; o ile sama rozgrywka jest bardzo intuicyjna, o tyle przebrnięcie przez grubą księgę zasad (moim zdaniem dość słabo napisaną) może stanowić spore wyzwanie i zniechęcić nowicjuszy; warto, by przynajmniej 1 osoba w zespole miała doświadczenie z bardziej zaawansowanymi tytułami
- trzeba dosyć uważać, żeby nie pojawił się efekt lidera - ponieważ decyzje podejmowane przez gracza niemal zawsze dotyczą przetrwania całego zespołu bardzo łatwo o sytuację, w której jedna osoba będzie próbował narzucić innym sposób gry; sprawdzona ekipa, która potrafi wczuć się w role to podstawa dobrej zabawy
- element losowy jest widoczny, ale moim zdaniem jest tutaj bardzo potrzebny, świetnie buduje klimat (w końcu jesteśmy na nieznanej nam wyspie i musimy być gotowi na wszystko) i w żadnym wypadku nie psuje przyjemności z gry - zaznaczam to jako wadę tylko dlatego, że są osoby, które nie tolerują losowości w żadnej postaci ;)

Pomijając powyższe Robinson jest kapitalną grą, którą zdecydowanie warto mieć w swojej kolekcji: świetnie wygląda, jest bardzo klimatyczna i daje dużo satysfakcji z zabawy. Gorąco polecam! :)


obrazek
Catan (nowa edycja)
Prosta, przyjemna gra dla początkujących,
Trzeba uczciwie przyznać, że to jeden z najważniejszych tytułów w historii - tysiące osób (w tym ja) zaczynały z tą grą przygodę z "poważnymi" grami planszowymi. Na plus wyróżniają się przede wszystkim bardzo przystępna mechanika rozgrywki, przyjemna interakcja między graczami i duża zabawy płynącej z pierwszych partii. Niestety, największa zaleta Osadników (łatwe wprowadzenie w świat gier planszowych) okazuje się też ich największą wadą - gdy kupisz kolejną nowoczesną planszówkę szybko zorientujesz się, że Catan wcale wybitną grą nie jest :) Łatwo zauważyć, że ten sam temat mógłby być uchwycony znacznie, znacznie lepiej od strony mechaniki gry. Największą bolączką jest olbrzymia losowość. To co sprawia przyjemność większości początkujących graczy (nieprzewidywalność, niepewność wyniku rzutu kostkami, element ryzyka), jest zazwyczaj wyjątkowo frustrujące dla tych bardziej doświadczonych. Po drugie mechanika jest naprawdę prosta, nie ma tutaj za wiele do analizowania (choć dodatki trochę ten aspekt naprawiają).
Dlaczego zatem 4 gwiazdki?
Bo Catan to świetne narzędzie do wprowadzenia nowych (zwłaszcza młodszych) graczy w świat zaawansowanych planszówek. Jeżeli przymkniemy oko na losowość i małą złożoność rozgrywki, to będziemy się świetnie bawić z dziećmi lub początkującymi znajomymi.
Co by nie było - wstyd Osadników z Catanu nie znać :)


obrazek
Carcassonne
Warto dać szansę klasykowi,
Co tu dużo mówić - uwielbiam Carcassonne :) Gra jest bardzo prosta, wręcz prymitywna w porównaniu z wieloma tytułami. Losowość tutaj jest ogromna i rozgrywka jest mocno nieprzewidywalna. Co więcej dość łatwo o sytuację, w której jeden gracz osiągnie miażdżącą przewagę nad pozostałymi (pola i te nieszczęsne świnie...). Pomimo tego jest w tym bałaganie coś szalenie satysfakcjonującego, dzięki czemu chętnie wracam do do zabawy co jakiś czas. Patrzenie jak nasza kraina się rozrasta, stawianie nowych miast i dróg oraz niepewność jutra (czytaj: losowanie kafelków) dają masę frajdy. Ponieważ wszyscy gracze budują jedną planszę co chwila nadarza się okazja do interakcji (oczywiście negatywnej ;) ). Nigdy nie wiesz, czy ktoś w ostatniej chwili złośliwie nie zniweczy twojego sprytnego planu stworzenia olbrzymiego pola lub... sam tej kontroli nie przejmie. Dzięki temu trzeba cały czas obserwować poczynania przeciwników i działać zanim oni podejmą działania.
Ponieważ podstawą gry jest układanie kafelków, to im ich więcej, tym weselej. Warto od razu zakupić zestaw lub przynajmniej kilka dodatków (przy czym Kupcy i Budowniczowie oraz Karczmy i Katedry to pozycje obowiązkowe ze względu na nowe mechaniki, które wprowadzają).
Nie każdemu jednak Carcassonne przypadnie do gustu - znam wiele osób, które tej gry po prostu nie cierpią. Trzeba samemu spróbować i zobaczyć, moim zdaniem obowiązkowo z dwoma wymienionymi dodatkami - inaczej gra może sprawiać wrażenie zbyt powtarzalnej.


obrazek
Lords of Waterdeep
Jedna z najlepszych gier z mechaniką worker placement!,
Gra, którą zdecydowanie warto mieć w swojej kolekcji. Od czasu zakupu to właśnie LoWD najczęściej pojawia się u nas na stole :) Dlaczego?

Po pierwsze: bardzo przystępne i banalne zasady. Instrukcję można spokojnie wytłumaczyć w kilka minut nawet komuś, kto rzadko gra w planszówki. Dzięki zwięzłym zasadom i bardzo małej liczbie wyjątków od reguł ogólnych gra idzie sprawnie i po 1-2 partiach wydaje się wręcz banalnie prosta w obsłudze.

Po drugie: pomimo prostych zasad nie jest banalna. Opcji do wyboru jest stosunkowo dużo, także raczej nikt nie poczuje się prowadzony za rączkę. Początkowe fazy gry są raczej szybkie (każdy posiada małą liczbę zasobów), natomiast ostatnie rundy potrafią trwać znacznie dłużej - jest nad czym myśleć ;)

Po trzecie: mechanika, mechanika, mechanika. Wszystko wydaje się tutaj świetnie przemyślane, każdy element zgrabnie uzupełnia całość. Np. dzięki temu, że "pracownicy" (tutaj: agenci) są przydzielani od nowa co rundę nie ma tutaj sytuacji, w której błędne decyzje w pierwszej rundzie pogrążają szanse na zwycięstwo. Powoduje to, że ważniejsza staje się kontrola bieżącej sytuacji i obserwacja poczynań innych graczy. Dzięki podzieleniu rundy na krótkie tury czas oczekiwania na swoją kolej jest krótki - raczej nikt nie będzie się nudził. Natomiast dzięki mechanice kart intryg...

Po czwarte: interakcja. ...w każdej chwili można trochę namieszać w planach przeciwnika. Interakcja (oczywiście negatywna) jest tutaj na naprawdę niezłym poziomie. Sama mechanika wysyłania agentów na bardzo ograniczoną liczbę pól powoduje konieczność wchodzenia sobie w drogę. Natomiast dzięki kartom intryg możemy bardziej bezpośrednio szkodzić swoim przeciwnikom. Na szczęście zagrywki te są bardzo dobrze zbalansowane - są to raczej drobne złośliwości uprzykrzające aktualną turę, niż podkładanie świń brutalnie dobijających wroga. Moim zdaniem to bardzo dobrze - dzięki temu gra nie frustruje nawet, gdy jesteśmy ofiarą takich ataków kilka razy z rzędu :)

Po piąte: klimat. Osoby lubiące D&D powinny szybko wsiąknąć w klimat potajemnych rozgrywek władców Waterdeep. Twórcy gry na każdym kroku bardzo się starają, żeby nie było to tylko suche euro. Wszystkie ilustracje, opisy i mechaniki zawarte w grze budują klimat. Ale żeby być uczciwym - w tej grze rządzi mechanika, jeżeli ktoś nie poczuje klimatu, to ciężko będzie go przekonać, że kolorowe kostki zasobów to bohaterowie czekający na kolejną przygodę.

Podsumowując: naprawdę warto spróbować - nie bez powodu obecnie jest w pierwszej setce najlepszych gier na BGG. Dużo przyjemnej interakcji i proste do ogarnięcia zasady. Przez swoją szybką, dynamiczną formułę gra zachęca do kolejnych potyczek - przy czym nie jest to gra banalna i powinna się spodobać nawet zaawansowanym graczom (choć pewnie już ją od dawna znają ;) ). Gra jest ładnie wykonana i łatwo się wczuć w bycie zakulisowym władcą miasta. Próg wejścia moim zdaniem jest niski, przeszkodą może być jedynie konieczność znajomości j. angielskiego przynajmniej na podstawowym poziomie.