PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika mwka

obrazek
Mykerinos
dobra,
Mykerinos to gra o wykopaliskach archeologicznych. Rozgrywka toczy się jednocześnie na dwóch frontach. Pierwszym z nich jest muzeum, gdzie możemy zdobywać punkty (bardzo często przesądzające o wygranej bądź porażce). Oczywiście możemy walczyć też o dominacje na wykopaliskach. Co ciekawe poza punktami można zdobywać patronów, cechujących się użytecznymi umiejętnościami. Dzięki nim możemy wysyłać więcej robotników na teren odkryć, jak i kopać w miejscach wcześniej niedozwolonych. Każdy z graczy posiada z góry ustaloną liczbę pionków (jeden z patronów może ją zwiększyć) i stara się zająć najcenniejsze lokalizacje. Sama mechanika gry jest bardzo elegancka i prosta, mimo skojarzeń z licytacją. Rozgrywka przebiega sprawnie i przyjemnie, jednak grze wyraźnie czegoś brakuje - fabuły. Ani grafika, ani niewielka liczba elementów nie ułatwiają tworzenia ciekawego nastroju (przeciwnie do gry Tikal). Wykonanie gry jest dobre ale minimalistyczne. Plansza jest maluteńka, dosłownie kartka z zeszytu. Płytki wykopalisk, podobnie jak karty nie wyróżniają się niczym specjalnym – są OK. Mi osobiście trochę to przeszkadza, choć to kwestia gustu :) Podsumowując gra dobra, ale bez rewelacji. Co więcej relatywnie wysoka cena ( w stosunku do zawartości pudełka) nie zachęca do zakupu.


obrazek
Wilki i Owce
zajebista,
Ta, gra jest rewelacyjna. Zasady są niesamowicie proste - nawet dziecko połapie się szybciutko w czym rzecz. Układamy kwadraty, tworząc sielski krajobraz wsi, tak aby stać się właścicielem największego pastwiska. Idea może wydawać się prosta, czy nawet prostacka, ale to tylko pozory. Po pierwsze wykonanie gry jest na najwyższym poziomie (owieczki jak żywe tęsknie patrzą na nasze poczynania). Po drugie jest to znakomita strategia, możliwości realizacji własnych planów oraz przeszkadzania w poczynaniach przeciwników jest bez liku. Zawsze, można komuś zamknąć (zbyt małe do zwycięstwa) pastwisko albo nie pozwolić przeciwnikowi na zamknięcie jego terenu. Zwykle wszyscy gracze przeszkadzają sobie ile się tylko da. Nagle faktem stają się niewypowiedziane sojusze i wspólne przedsięwzięcia. Ale najważniejsza jest w tym wszystkim radość czerpana z każdej rozgrywki. W tą grę po prostu chce się grać. Sprawdza się zarówno w gronie planszówkowych nowicjuszy (łatwo wtedy łykają bakcyla) jak i pośród bardziej ogranych złośliwców, którzy nie przepuszczą okazji do rozgromienia innych pasterzy. Po kilku kilkunastu partach łatwo odgadnąć strategie wygrywającą (bądź do niej dążącą), jednak dotyczy to zazwyczaj wszystkich graczy. Zatem rozgrywka pozostaje w miarę wyrównana. Na koniec dwa minusy. Pierwszy to nazwa, kojarzy się z grą na szachownicy – francuskie „wojny baranów” brzmią dużo lepiej. Woreczek na kwadraty jest za mały, przez co szybko się niszczą – polecam jakąś zamianę na większy (u mnie świetnie się sprawdza ten ze „scriby”). Ale mimo wszystko to jedna z najlepszych gier w jakie grałem, zdecydowanie polecam.


obrazek
Super Farmer De Lux
tak sobie,
Ta gra jest dziwna - źle powiedziane – zadziwiająca. Zasady wymiany zwierzątek sprowadzają się tylko i wyłącznie do znajomości tabliczki mnożenia. A właśnie celem gry jest takie ich rozmnażanie i wymiana, aby otrzymać po parze z każdego gatunku (króliki, owce, świnie, krowy, konie). Pojawia się też element niszczycielski w postaci lisów i wilków (reprezentowanych przez ładne plastykowe figurki) podkradających naszą trzódkę. Jest na to rada w postaci psów (małych i dużych). Nadal wszystko kręci się wkoło tabliczki mnożenia. Co więcej element losowy jest olbrzymi. W jednej chwili możemy wszystko stracić. I wtedy tworzymy stadko od nowa. Jest co prawda wariant dynamiczny, nieco łagodzący los, ale mimo wszystko wszystko zależy od rzutu kośćmi. W czasie gry zawsze ktoś będzie rozczarowany tą prostotą, spodziewając się czegoś więcej. Co najciekawsze, mimo tych wszystkich wad gra potrafi wciągnąć. Po skończonej grze prawie zawsze ktoś powie: może jeszcze raz? To naprawdę zaskakujące, bo zasady gry jak i cała oprawa jest bardzo ale to bardzo prosta. Mimo tych wszystkich śmiechów i chichów w czasie gry nie sądzę aby przypadła ona dorosłym graczom do gustu i aby grali w nią częściej niż dwa razy do roku. Dlatego mimo dobrego wykonania (i niestety sporej ceny) nie polecam o ile nie będzie ona służyła nauce tabliczki mnożenia dzieciom.


obrazek
Zaginione Miasta
średnie stany średnie,
Ta gra to zdecydowanie najsłabszy zakup ostatniego czasu. Wiem, że ma ona całe rzesze swoich wielbicieli i nałogowych graczy ale ani ja ani moja luba się do nich nie zaliczamy. Dlaczego? Już tłumacze. Zawartość skądinąd ładnego pudełeczka to mała prostokątna plansza z pięcioma polami oraz talia kart również z pięcioma kolorami. Oczywiście na kartach nie znajdziemy tradycyjnych oznaczeń kolorów, zamiast nich kolorowe obrazki przedstawiające dalekie strony świata. Właśnie z tymi dalekimi stronami wiąże się tytuł gry. Naszym celem jest odkrywanie dawno zaginionych miast. Niestety podczas gry ten hipotetyczny klimat nie jest odczuwalny w najmniejszym nawet stopniu. Rozgrywka polega na wykładaniu losowanych kart (osiem kart – wyłożone uzupełniamy z talii) na pola planszy zgodnie z kolorem. W jednym kolorze karty są numerowane od 2 do 10 i dodatkowo 3 karty zakładów (zwielokrotniają wynik). Oczywiście im więcej kart wyłożymy tym lepiej. Kiedy wybierzemy wszystkie karty z talii gra jest zakończona a punkty liczone:
(suma cyferek w kolorze - 20 ) razy ewentualne zakłady + 20 ewentualna premia za kolor większy niż 8 kart.
Następnie całą procedurę gry powtarzamy 3 razy i finalnie podliczamy punkty.
Niestety ze względu na brak jakiejkolwiek interakcji nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to taki pasjans na 2 osoby. Ponadto ciągłe liczenie punktów w grze jest po prostu nudne. W moim przekonaniu sensem gry jest skuteczne „zarządzanie ryzykiem”. Gra jest bardzo ale to bardzo losowa i trudno doszukać się w niej jakiejś strategii. Oczywiście poker też jest losowy a często wygrywają ci sami gracze. Zatem los to nie wszystko. Pointa jest taka, iż jest to jedna z wielu gier losowych – jeśli lubicie takie gry to polecam jeśli nie to radze omijać szerokim łukiem. Całość jest ślicznie wydana ale w tej cenie wolałbym kupić dwie talie dobrych plastykowych kart.

ps
Próbowaliśmy z drugą połówką coś w tej grze znaleźć ale poddajemy się.


obrazek
Jaskinia Trolla
bis proszę,
Celem tej przesympatycznej gry jest ograbienie ze wszystkiego co wartościowe (czyli złota) jaskini trolla. Do swojej dyspozycji mamy drużynę składającą się z barbarzyńcy, złodziejki, rycerza, krasnoluda i kilkunastu najzwyklejszych badaczy. Łatwo zgadnąć, że Ci ostatni żądnych specjalnych uzdolnień nie posiadają. Za to Ci pierwsi tak. Przykładowo złodziejka wykorzystując jeden punkt akcji może dostać się do dowolnego miejsca na planszy. Z kolei w czasie podliczania złota krasnolud podwaja jego wartość. Oprócz poszukiwaczy przygód możemy kontrolować również potwory takie jak: zjawa, ork albo jaskiniowy troll (tak w czteroosobowej grze są ich cztery a nie jak w tytule jeden:). Losując kolejne postacie wprowadzamy je którymś z czterech wejść do jaskini. Następnie przemieszczamy do kolejnych pomieszczeń wykorzystując cztery punkty akcji (przykładowo przemieszczenie czterech poszukiwaczy). Ponadto w czasie całej gry każdy z graczy może wylosować żeton z magicznym artefaktem albo nakazem podliczenia punktów (na końcu gry też liczy się punkty). W grze występuje jeszcze tylko kilka innych zasad. Przez co wytłumaczenie wszystkich reguł jest proste i każdy z nowych graczy szybko „chwyta o co chodzi”. Rozgrywka jednak nie jest taka prosta i zmusza do logicznego myślenia. Jeśli do tego dochodzi dobry klimat fantasy to daje w efekcie bardzo dobrą grę. W którą można grać zarówno w dwie osoby jak i cztery (wtedy na planszy jest na prawdę gęsto i wiele się dzieje). Dodatkowym dla mnie atutem jest duża interakcja między graczami. Oczywiście wykonanie prezentowane przez Galakte jest na wysokim poziomie. I na szczęście gra się nie chce znudzić!

Szczerze polecam


obrazek
Scriba
dobra gra,
Scriba w przeciwieństwie do swojego pierwowzoru -Scrabble- oferuje dwa warianty gry. Pierwszy z nich prawie niczym nie różni się od oryginału. W moim przekonaniu odmienny rozkład premiowanych pól i pojawiające się pola z mnożnikiem \'\'-4\'\' (w Scrabble nie ma minusowych pól) w żaden sposób nie zmieniają sensu gry. A polega ona na losowaniu tabliczek z literkami a następnie układaniu z nich wyrazów. Oczywiście w miejsce wykorzystanych kostek dobieramy nowe i tak w kółko do zapełnienia planszy. Jednak niewiele ma to wspólnego z nudą wypełniania krzyżówek (których nie cierpię), w tej grze można komuś przeszkadzać:).W Scribie istnieją też 4? specjalne tabliczki (strzałki i kropka), których użycie tłumaczy instrukcja, a które raczej sztucznie urozmaicają rozgrywkę. Oczywiście układane wyrazy powinny być poprawne. I tu pojawia się możliwość konfliktów i sprzeczek o to czy dane słowo istnieje czy jest wymysłem żądnego punktów gracza. Dlatego polecam grać ze słownikiem w pobliżu. W drugim wariancie gry o rozkładzie premiowanych pól decydują sami gracze rozmieszczając różnego rodzaju żetony. Mi zdecydowanie najbardziej pasuje wariant pierwszy czyli \'\'normalne\'\' Scrabble. Pozostałe dodatki nie czynią gry bardziej atrakcyjną a wprowadzają zamieszanie. Ale znam ludzi, którzy zachwycają się drugim wariantem gry tak więc pewnie nie jest z nim tak źle. Dlatego kupując Scribe w najgorszym przypadku otrzymają Państwo grę tożsamą ze Scrabble w dużo niższej cenie. Zważywszy również na dobre wykonanie gry wydaje się być lepszym wyborem niż oryginał.

Śmiało mogę polecić tę grę. Niby nic nadzwyczajnego a chętnie się do niej wraca.

ps
chciałem wystawić 4+ ale nie ma takiej opcji


obrazek
Tikal
super,
Celem gry jest zbadanie starożytnego miasta majów (Tikál – najprawdopodobniej dawna stolica imperium Majów). Podczas każdej tury gracz losuje jeden sześciokątny żeton terenu (świątynie, dżungle, skarb,wulkan). W ten sposób mapa Tikál\'u jest odkrywana, a raczej tworzona zespołowo przez wszystkich graczy (w każdej rozgrywce jest inna). Następnie mając do dyspozycji dziesięć punktów akcji kieruje swoją ekspedycją archeologiczną, przemieszczając swoje pionki (zużywając za przejście miedzy heksami 1 do 6? punktów akcji) . Kolejne poziomy świątyń są badane a skarby zabierane z gwatemalskiej dżungli. Tak zdobyte punkty są podliczane po tym jak któryś z graczy wyciągnie żeton terenu przedstawiający wulkan – jest ich trzy sztuki. W czasie gry wynająć 3punkty akcji można zmusić kogoś do wymiany skarbu (tak aby kompletować więcej warte zestawy skarbów). Ponadto raz zbadana świątynia może zostać przejęta przez któregoś z konkurentów chyba, że wydając pięć punktów akcji postawi się przy niej strażnika (w czasie całej gry można mieć tylko dwu strażników) . Koniec gry następuję w momencie ułożenia ostatniego elementu planszy. Wtedy po raz ostatni gracze podliczają punkty i ustalają końcowy wynik. Podsumowując mechanika gry jest bardzo przyjemna. Łatwa do opanowania i jednocześnie zmuszająca do myślenia. Ale w grze bardzo ważny jest też klimat. Kierując wyprawą bardzo łatwo poczuć się jak Indiana Jons za swoich najlepszych lat:)
Dodatkowo wykonanie gry jest fantastyczne. Plansza i żetony terenów są prześlicznie wydrukowane. A przestawianie po nich drewnianych pionków to czysta frajda:)

Zdecydowanie polecam

ps
znakomita gra również dla dwu osób


obrazek
Tangram
super,
Tangram to chińska gra znana od tysiącleci (chyba trzech). Obecnie składa się z 7 części tak zwanych tanów:
dwa duże trojkąty, dwa małe trójkąty, jeden średni trójkąt, jeden mały kwadrat,jeden mały równoległobok. Ilość i kształty poszczególnych tanów zmieniały się wielokrotnie na przestrzeni wieków. Gra polega na ułożeniu obrazka wedle wzorca. Układając trzeba pamiętać o wykorzystaniu wszystkich klocków i o tym aby nie zachodziły one na siebie. Jednakże najważniejsze w tej układance są owe wzory, które będziemy układać. Są ich tysiące. Są wśród nich różne zwierzątka (zajączki, ptaszki, psy i wiele innych), ludzie w najróżniejszych pozach. Ale są też przedmioty codziennego użytku oraz literki, cyferki.i figury geometryczne. Ta różnorodność sprawia, że każdy powinien znaleźć coś interesującego dla siebie. Ponadto w przypadku dzieci nie do przecenienia jest edukacyjny charakter układanki. Ze względu na niewielkie rozmiary i prostotę układanki można się nią bawić w prawie każdym miejscu, wystarczy nawet mała składana półeczka w pociągu. Aby przekonać się jak bardzo ta z pozoru niewinna układanka może zawładnąć naszym czasem proponuje zagrać w którąś z powszechnie dostępnych wersji online. Jednak nic nie może konkurować z własnoręcznym obracaniem i układaniem klocków. Teraz jest to możliwe (jeszcze kilka lat temu tanów w Polsce kupić nie było gdzie). Na koniec kilka słów o wykonaniu układanki. Osobiście bardziej pasują mi duże, ciężkie drewniane klocki. Mimo to czasami takie małe cienkie elementy są dla mnie dużo wygodniejsze i chętniej je zabieram w (nie)daleki świat.
Podsumowując
Tangram to najlepsza na początek układanka z kategorii Tiling puzzle

ps
cena całkiem przyzwoita


obrazek
Pentomino
:),
Pentomino to znana od wieków układanka logiczna składająca się z 12 elementów. Każdy z tych elementów powstał z pięciu identycznych i przylegających do siebie kwadratów. Wszystkie tak powstałe klocki można obracać i odwracać. Cała zabawa polega na takim ułożeniu elementów aby utworzyły prostokąt o wymiarach: 6x10, 5x12, 4x15, 3x20. Dla przykładu pierwszy prostokąt można ułożyć na 2339 sposobów (dowód matematyczny otrzymano dopiero w latach sześćdziesiątych) ale zapewniam, że nie jest to takie proste i minie troszkę :) czasu zanim to sie uda. Poszukiwania kolejnych rozwiązań trwają jeszcze dłużej. Ponadto można układać 3 wymiarowe kostki np. 2x3x10 albo 3x4x5 (pod warunkiem, że poszczególne elementy składają sie nie z kwadratów a z sześcianów). Istnieje możliwość gry w pentomino w kilka osób. Zadany prostokąt wypełnia się na przemian. Wygrywa ten kto ostatni położy klocek. Gra w dwie osoby jest mało interesująca bo wygrywa osoba rozpoczynająca grę (słaby dowód) a trzy osoby to już trudno do drewnianej układanki namówić...
Innymi słowy gra bardzo wciąga i trudno się od niej oderwać.
Szczerze polecam


obrazek
Monopoly (stare wydanie)
możę być gorzej ?,
Powyższa gra jest bardzo dobrze znana prawie wszystkim. Tych kilka poniższych słów chciałbym skierować do tych nielicznych, którzy gry nie znają. Celem gry jest doprowadzenie do bankructwa innych gracz albo zdobycie w określonym czasie największego majątku (nieruchomości i gotówka). Zasady gry są bardzo proste, żeby nie powiedzieć prostackie. Rzucamy kostką i poruszamy się w koło planszy. Po drodze możemy kupować tereny aby w przyszłości inni gracze płacili nam za postój na naszych włościach. Oczywiście kiedy my staniemy na nie swoim terytorium to płacimy. W między czasie losując różne karty możemy coś dostać albo stracić. W dalszej perspektywie możemy inwestować we własne posiadłości (stawiając domki i hotele), pomnażając tym samym nasze dochody. I niestety w kółko to samo wałkuje się do końca gry. Nawet handel czy wymiana z innymi graczami niewiele pomaga. Trzeba jednak zaznaczyć, że pierwsze kilka gier jest zajmujących , z czasem coraz mniej chętnie sięga się po Monopoly (podobne zdanie ma zdecydowana większość moich znajomych, którzy grali w grę więcej niż 10 razy). Pointa gry jest taka: dobrze rzucasz kostkami – wygrywasz, źle rzucasz – nie wygrywasz. W moim przekonaniu to jedna z najsłabszych gier planszowych. Może tylko grzybobranie i chińczyk darze większą niechęcią. Jestem przekonany, że w tej cenie można kupić znacznie ciekawsza grę. Nie ryzykując długotrwałego zniechęcenia do planszówek.

NIE WARTO !!!