PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika mannsar

obrazek
Tapestry (polskie wydanie)
Wymagająca gra cywilizacyjna z przepięknymi komponentami,
Różne gry cywilizacyjne wykorzystują rozmaite mechaniki, aby przedstawić postęp kraju/nacji w czasie. W Tapestry rozwijamy się na torach eksploracji, nauki, technologii i wojska za cenę surowców zgromadzonych w trakcie tur przychodu. Chociaż w końcowym rozliczeniu wszystko sprowadza się do wyniku punktowego, możliwości zdobywania punktów są przeróżne, co pozwoli graczom o odmiennych podejściach wspólnie cieszyć się rozgrywką. Mamy tu możliwość skupienia się na mapie i walki o kontrolę nad terytoriami; mamy technologie, których rozwijanie przynosi natychmiastowe profity i przyspiesza dalszy postęp; inwestycja w naukę kilkukrotnie daje możliwość zanegowania zasad gry dla własnych korzyści; eksploracja pozwala zaś sięgnąć kosmosu, co wiąże się z benefitami większymi niż poruszanie się po mapie na ziemi. Unikalnym i bardzo satysfakcjonującym elementem gry jest rozwijanie własnych stolic (na pierwszym planie na zdjęciu); stolica daje nam i punkty, i zasoby, o ile umiejętnie rozbudowujemy ją w przestrzeni - liczy się zapełnianie pól w wierszach, kolumnach i tzw. dzielnicach (kwadratach 3x3 na macie 9x9; logika ta podobna jest do Sudoku).

Dlaczego wracam do tej gry? Reguły nie są skomplikowane a sama gra jest stosunkowo szybka, ale zarazem ma w sobie tę głębię, która wymaga planowania, kombinowania, ustalania strategii i ich późniejszej adaptacji. Nawet po przegranej partii czuję się usatysfakcjonowany wyzwaniem, jakie Tapestry przede mną postawiło. Wirtualny gracz od Automa Factory pozwala cieszyć się rozgrywką jednoosobową, ponieważ Automa jest przeciwnikiem wymagającym nawet na normalnym poziomie trudności (czyli drugim z sześciu dostępnych). Asymetryczne maty cywilizacji i stolic zapewniają ogromną regrywalność a poziom wykonania stoi na nieprawdopodobnym wręcz poziomie, począwszy od fakturowanej instrukcji, przypominającej w dotyku tkaninę, na uroczych (i pomalowanych!) miniaturkach budynków kończąc. Ciekawym aspektem jest brak konieczności chronologicznego rozwoju (to właśnie konieczność przechodzenia przez te same etapy na początku gry sprawia, że odbijam się od kolejnych komputerowych edycji Sid Meier’s Civilization); w Tapestry kamienie milowe rozwoju wybiera się z ręki kart dociągniętych wcześniej z przetasowanej talii. Dzięki temu możemy wejść w terraformację krótko po wynalezieniu ognia, by za jakiś czas cofnąć się do wieków ciemnych. Podobnie funkcjonują technologie: wynalezienie linii montażowej nie wymaga wcześniejszego odkrycia gwoździa.

Nie tak dawno pojawiła się w sprzedaży polska wersja nowego dodatku: Sztuka i Architektura. Cieszy fakt, że wydawca nadal rozwija grę, a zarazem stanowi to dobry moment do zapoznania się z całą serią.


obrazek
Tainted Grail: Upadek Avalonu
Fenomenalne RPG w otwartym świecie,
Na Tainted Grail zwróciłem uwagę z powodu arturiańskiego klimatu oraz nastawienia na fabułę. Gra okazała się strzałem w dziesiątkę i jestem nią absolutnie zachwycony. A oto powody:
1. Nietypowy przeciwnik. Świat chylący się ku upadkowi? To oczywiście było. Ale w grach bardzo często "zło" ma konkretną (i zwykle sztampową postać): złego lorda, prastarego smoka, demona. Tutaj motorem napędowym fabuły jest postępujące skażenie świata - Dziw (the Wyrdness), obejmujące we władanie kolejne fragmenty wyspy i przepoczwarzające ludzi i zwierzęta. Natura Dziwu jest niejasna i autentycznie tajemnicza, poznajemy ją stopniowo przede wszystkim przez jej wpływ na otoczenie.
2. Nietypowy punkt wyjścia. Bohaterowie, którzy naprawią świat? To już tym bardziej było. Ale nie jesteśmy jednym z tych bohaterów. Bohaterowie wyruszyli ratować świat i zaginęli. My nie zostaliśmy uznani za wystarczająco dobrych, ale tylko my zostaliśmy.
3. Ciekawa mechanika walki i dyplomacji. W czasie spotkań walki lub spotkań dyplomatycznych nie używa się kości; zamiast nich zagrywa się karty ze stosownej talii. W zamian za punkty doświadczenia możemy ulepszać talie w trakcie gry, dodając do nich nowe zdolności, a usuwając te, których nie chcielibyśmy używać. Zdolności są w pewnej mierze skrojone pod bohaterów, a bardzo często ich działanie jest sensownie powiązanie z nazwą. I tak na przykład Cios kończący (karta walki) będzie miał negatywne konsekwencje, jeśli przeciwnik się pod nim podniesie, natomiast skuteczność Gróźb (karta dyplomacji) jest wprost proporcjalna do agresji postaci, ale jej zagranie niekorzystnie odbija się na reputacji.
4. Otwarty świat. Tainted Grail fenomenalnie robi coś, co wydawało mi się niemożliwe do osiągnięcia w grze planszowej. Daje żyjący własnym życiem otwarty świat, w którym gracz idzie gdzie chce i robi to na co ma ochotę. Dróg do sukcesu jest wiele, ale musimy je sami odkryć: przed nami zarysowany jest tylko ogólny cel, który pozwoli na ukończenie scenariusza.
5. Świat przedstawiony. Gra nie zawiera planszy sensu strcite, lecz zamiast tego w czasie naszych podróży odkrywamy kolejne fragmenty Avalonu narysowane na dużych kartach, które to fragmenty łączymy ze sobą, tworząc wycinki mapy. Świat jest bardzo przemyślany i spójny, a bohaterowie prawdziwi. Szczególnie niewielki dodatek "Echa przeszłości" pozwala poznać ważne wydarzenia z życia naszych postaci, dzięki czemu zyskują oni wielowymiarowość, stają się przekonujący i bliscy naszemu sercu.

Na koniec chciałbym się odnieść do zarzutu, który niemało graczy formułuje pod adresem Tainted Grail, a mianowicie że jest w nim mnóstwo grindu. Krytykę tę wiele osób powtarza w postach na BGG i przez dłuższy czas wahałem się przed zakupem gry właśnie z tego powodu. Z własnego doświadczenia chciałbym powiedzieć, że wrażenie grindu nie pojawia się, jeśli podczas gry nie staramy się zajrzeć pod każdy kamień i przeczytać każdego wpisu z obszernego Dziennika eksploracji. Wbudowane w grę mechanizmy survivalowe sprawiają, że nie możemy zobaczyć wszystkiego, znaleźć wszystkiego, odwiedzić każdej lokacji i porozmawiać z każdą napotkaną postacią. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych może być to poważna wada, dla mnie jednak oznacza to mnóstwo regrywalności oraz budowanie swojej własnej historii w oparciu o liczne możliwości.

Gra bardzo mnie wciągnęła, aż trudno się od niej oderwać. Myślę, że może się spodobać fanom Sword & Sorcery, Runebounda (3. edycji) czy Gloomhaven. Gdyby można było, dałbym 6/5. Gorąco polecam!