PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika malpka089

obrazek
Terraformacja Marsa
Na początek, dla średniozaawansowanych,
Gra prosta, instrukcja dobrze napisana. Lubimy do niej wracać choć ma kilka mankamentów. Wykonanie- niestety to jeden z dużych minusów. Plansze graczy to kawałek twardszego papieru, kosteczki niestety mogą się łatwo przemieszczać- a chyba nie tak powinno być. Warto dokupić planszetki dla gracza z wgłębieniami.
Na początku liczba kart może troszkę przytłoczyć, ale już po dwóch rozgrywkach wiadomo w co warto inwestować a co nie. Wydaje mi się, że jest kilka lepszych dróg do zwycięstwa, co niektórzy mogą uznać za minus- nowy gracz ma mniejsze szanse na zwycięstwo.
Poza tym wiele zależy od wylosowanej na początku gry korporacji. Niektóre są znacznie lepsze od innych.
Jeżeli lubisz zdobywać kostki, żeby móc wydać kostki, żeby móc zdobywać więcej kostek to jest to gra dla ciebie. Bardzo dobra gra euro, która w przyjemny sposób pozwala na budowanie silniczka napędzającego coraz to szybszy rozwój. Niestety z powodu dużej ilości kart istnieje możliwość, że na początku gry postawi się na dany rodzaj kart, a przez resztę gry nie zobaczy się już karty z pożądanym symbolem, więc trochę szczęścia też się przyda. Mechanika jest jednocześnie bardzo prosta, ale to jak te proste mechaniki się zazębiają prowadzi do wielu ciekawych interakcji i zagrań. Już sama podstawka zapewnia multum świetnej zabawy i po pierwszych trochę dłuższych rozgrywkach potem już gra śmiga aż miło.
Jednym z największych atutów gry jest dla mnie ogromna ilość kart oraz ich różnorodność, która sprawia, że rozgrywka jest za każdym razem świeża i prędko się nie znudzi.
Klimat również mile łechta me serduszko, jak również prawdopodobnie wielu innych nerdów, którzy marzą o wycieczce na marsa.

Zdecydowanie wysokie miejsce w rankingu BGG w pełni zasłużone.
Plusy:
- bardzo duża regrywalność (bardzo dużo dostępnych kart)
- świetny klimat
- w miarę proste zasady (przy średniej ciężkości gry)

Minusy:
- cienka tektura na planszach graczy
- poobijane kosteczki


obrazek
The Isle of Cats
Prosta, rodzinna, przyjemna gra :),
Jedna z ulubionych gier rodzinnych.
Jeśli jednak ktoś oczekuje mnóstwa decyzji i płonącego mózgu podczas gry to nie jest to gra dla niego. Gra jest lekka, przyjemna. Pięknie wykonana. Plus za pomysłowe pudełko- nasz kot je pokochał. Nie trwa zbyt długo. Dobrze chodzi na dwie osoby. Nie są odczuwalne żadne przestoje.
W swojej prostocie jest bardzo urokliwa. :)


obrazek
Everdell (edycja polska)
Jak dla mnie ideał :),
Bardzo lubię estetycznie wykonane gry. Często wykonanie produktu stawiam na równi z mechaniką rozgrywki, bo przecież miło grać ładnymi elementami, kartami z śliczną grafiką, dobrej jakości plastikiem/tekturą. Dlatego np. świetna mechanicznie i tematyczne Terraformacja Marsa pod względem wizualnym jest mocno odpychająca dla mnie i nie potrafię w 100% czerpać z niej radości.

Everdell właśnie pod względem wykonania jest rewelacyjne. Już samo pudełko jest miłe w dotyku, matowe i gładkie. Grafiki na kartach, planszy, drzewie są rewelacyjne, oznaczenia na planszach czytelne, ładne surowce zrobione z drewna, plastiku dobrej jakości i gumy. Tektura z której zrobione są karty to bodajże jedna z lepszych jaką widziałem. Podobnie jest z planszą i drzewem - gruby, twardy materiał, miły w dotyku, niepodatny na zgięcia.

Jeśli chodzi o mechanikę rozgrywki to gra jest Euro worker placementem, choć z paroma twistami. Niczym w Cavernie, Agricoli itp. stawiamy swoich robotników na polach pozyskujących surowce, odpowiadających za ich wymianę, pola interakcji z innymi graczami. Zbieramy karty budowli i postaci, które po spełnieniu określonych warunków i zebraniu surowców możemy dodać do naszego miasta, jest ich bodajże 5-6 rodzajów i różnią się efektami (natychmiastowy, przez całą rozgrywkę, co porę roku etc.). Karty budowli pozwalają nam na darmowe wykupienie postaci, która w danej budowli mieszka, jeśli jej karta jest w naszym posiadaniu "w dłoni" lub na polanie. Ciekawą mechaniką jest właśnie dostęp do polany, na której leżą odkryte karty i każdy z graczy może je włączyć do swojego miasta - zapobiega to utykaniu i nudnemu dobieraniu, aż pojawi się coś ciekawego. Fajną sprawą jest także, że karty w naszym mieście często posiadają własne pole dla robotnika z ciekawym efektem - zbieraniem dodatkowych punktów zwycięstwa, interakcją z innym graczem, modyfikacją naszego sposobu grania. Strona wizualna gry może sugerować lekką produkcję dla dzieci, o trudności co najwyżej grzybobrania - nic bardziej mylnego :).

Gra jest umiarkowanie skomplikowana, na pewno lżejsza niż poważne niemieckie euro-kolosy i przy sprawnym wytłumaczeniu, myślę, że po 15-20 minutach wszyscy przy stole będą już rozumieć o co chodzi. Jest sporo kierunków, w które możemy się 'budować' a każda rozgrywka jest nieco inna z powodu losowego przydzielania kart modyfikujących rozgrywkę po bokach polany. Dochodzą jeszcze dodatki, ciekawy tryb dla jednego gracza i mamy sporo zabawy.


obrazek
Inis (edycja polska)
Tak, tak, tak!,
Ta gra jest niesamowita! Elementy są tak pięknie zrobione, karty wyglądają niesamowicie. Mechanika jest jednocześnie bardzo prosta, ale to jak te proste mechaniki się zazębiają prowadzi do wielu ciekawych interakcji i zagrań. W każdym momencie czujesz, że jesteś na tej wyspie razem z pozostałymi graczami i każdy ma szansę wygrać, ale w odróżnieniu od wszystkich eurogier nie trzeba na koniec wyciągać kalkulatora, aby dowiedzieć się kto wygrał.
To, że jest ograniczona ilość możliwych akcji prowadzi do tego, że można kreować strategie na tury do przodu - można specjalnie zabrać kartę święta żeby nie trafiła do gracza, którego region będziemy potrzebowali najechać, nie pozwolić mu zbudować światyni, bo tej jednej mu akurat brakuje, skupić się na eksploracji, bo to najszybsza droga do utrzymania klanu w 6 regionach.
W pierwszej grze odegraliśmy krwawe gody z gry o tron - w stolicy zgromadziło się ok 15 klanów, co pozwoliło na to, aby jeden z graczy miał szansę wygrać kontrolując 6 obcych klanów i zorganizował święto(aby rozpoczęcie konfliktu było nieatrakcyjne), ale inny gracz poczuł się zmuszony do ataku i rozpoczął konflikt, który zakończył się tylko 4 klanami, które pozostały przy życiu. Gracz w stolicy nie wygrał, ale ulice stolicy spłynęły


obrazek
Aeon's End (polska edycja)
Bomba!,
Aeon's End to kolejny z przedstawicieli deck builderów, ale z jedną prostą zmianą, która kapitalnie zmienia ogólny obraz rozgrywki. W klasycznej grze opartej o silnik budowania talii po wyczerpaniu kart w naszym deck'u następuje przetasowanie discardu i utworzenie nowej talii. Tutaj nie tasujemy naszej tali przez co gra nabiera nowego strategicznego charakteru a kolejność odrzucanych kart staje się jednym z istotniejszych aspektów rozgrywki. Taka prosta zmiana a robi robotę!

Sama gra jest imho bardzo klimatyczna. Mnie osobiście za każdym razem kojarzy się z serialem "Stranger Things". Tutaj też mamy małe miasteczko, które musi się bronić przez najazdem hord potworów z trzeciego wymiaru. Uzupełnieniem do tego jest ładne i w miarę staranne wykonanie. Grafiki są ładne i klimatyczne, szczególnie do gustu przypadły mi grafiki nemezis, a więc potworów-boss'ów z któymi będziemy musieli się zmierzyć.

Gra Aeon's End bardzo przypadła mi do gustu. Zasady są proste, bo już po pierwszej rozgrywce większość osób powinna "załapać" o co chodzi a do tego pojedyńcza partia nie powinna przekraczać 1,5h. Gra jest bardzo regrywalna dzięki naprawde dużej ilośći dostępnyc kart (wykorzystujemy w pojedyńczej grze 1/4 z nich) i świetnie się sklauje. Nawet wariant solo potrafi przynieść frajdę z rozgrywki.

Dla mnie bomba, polecam!


obrazek
Rising Sun (polskie wydanie)
Ideał,
Można powiedzieć, że Rising Sun to taki rozwinięty Blood Rage na sterydach. Wykonanie jest perfekcyjne, nie ma się do czego przyczepić. Solidna plansza, figurki eleganckie. Grafiki i cała oprawa graficzna pasuje klimatycznie doskonale.
Właściwie wszystko działa tu lepiej niż w Blood Rage. Bardzo fajna i zmieniająca nawet każdą rundę jest opcja zawierania sojuszy z innymi graczami wskutek czego korzystamy z ich zdolności specjalnych. Jest to fajny pomysł na rozwiązanie pewnej nudy związanej z grą ciągle tą samą zdolnością bo po prostu możemy co turę mieć jedną nową zdolność, w zależności od gracza, z którym się sprzymierzymy.
System walki też jest ciekawy i wymaga zastanowienia i policzenia. Trochę podobny do Cry Havoca. Mamy trzy możliwe akcje do wyboru, żeby którąś użyć musimy w ciemno zapłacić za nią więcej niż przeciwnik. Ważna w Rising Sun jest nawet kolejność rozgrywania bitew. Bardzo fajnie przemyślane karty ulepszeń, które mogą pomagać nam, przeszkadzać przeciwnikom i wprowadzać nowe potwory na plansze.
Jestem zachwycony. To jedna z najlepszych gier, w jakie grałem. Polecam. 5/5


obrazek
Blood Rage (edycja polska)
Ragnarok nadchodzi!,
Krótko mówiąc, jest to "Chaos w Starym Świecie", któremu amputowano ameritrashową losowość, zapakowany w klimat na styku Conana i wikingów. Porównanie narzuca się samo - w końcu ta gra też jest dzieckiem Erika Langa, który po 6 latach od zaprojektowania "Chaosu" wyciągnął solidne wnioski i przekuł je na "Blood Rage". Nie uświadczymy tu irytującej losowości (w grze nie ma kostek - tu bitwy rozstrzygamy tylko i wyłącznie przy pomocy wydraftowanych kart i jednostek, które umieściliśmy na mapie). Nie doświadczymy dysproporcji w siłach - każdy gracz ma dokładnie takie same możliwości, w przeciwieństwie do "Chaosu", w którym narzucano nam losowo grę słabszymi lub mocniejszymi bogami. Zamiast talii przypisanych do każdego gracza, tu mamy draft - kolejna rzecz wpływająca na zbalansowanie i urozmaicenie rozgrywki.

Po rozegraniu OK. 20 partii mogę powiedzieć jedno - gra jest bardzo dobra, szczególnie z dodatkiem wprowadzającym 5 gracza oraz Mistyków. Jej głównym atutem jest to, że losowość ogranicza się właściwie tylko do draftu kart - sama rozgrywka zależy tylko wyłącznie od sprytu i efektywności taktyk wdrażanych przez graczy. Kolejnym plusem jest spora ilość taktyk i mechanik, które mogą nas doprowadzić do zwycięstwa, co przekłada się na regrywalność.

Mimo, że gra to typowy euro-area-control, szata graficzna planszy, kart i jakość wykonania figurek nie pozostawiają miejsca na klimatyczny niedosyt - jest epicko. Figurki wykonane są solidnie - żadna jeszcze nie ucierpiała, niesety karty ścierają się szybko i warto już na początku użytkowania zapewnić im koszulkową ochronę.

Rozgrywka jest dynamiczna, najwięcej czasu z tury pochłaniają drafty które potrafią być solidną zagwozdką. Musimy bardzo uważnie dobierać karty, bo od nich (oprócz naszych jednostek) zależy nasz los w każdej z tur. Dobre kombinacje kart multiplikują nasze efekty, a więc bardzo istotne jest tworzenie dobrych synergii.

Jeśli jesteś fanem mocno kompetetywnych gier typu area-control - "Blood Rage" w 100% trafi w Twoje upodobania.


obrazek
Sagrada (edycja polska)
Azul czy Sagrada?,
Sagrada oprócz tego że prezentuje się wizualnie jak i mechanicznie podobnie jak Azul do którego jest bardzo często porównywana
Można napisać że schemat jest podobny tu układamy i tu ale:
-Rywalowi znacznie trudniej jest odgadnąć co kombinujemy w przeciwieństwie do gry Azul gdzie od początku możemy wiedzieć co kto układa i pozostaje nam tylko pytanie czy popsuć tej osobie plany teraz czy później
-losowość występuje i tu i tu lecz w znacznie mniejszym stopniu w Azulu (co często wpływa korzystnie na rozgrywkę) niż w Sagradzie
-Obie są grywalne tak samo, obie są bardzo przyjemne dla każdego
-wykonane bardzo ładnie jakby Azul miał podobne wgłębienia na planszy punktacji co witraże w Sagradzie na kostki to napisałbym że gra jest kompletna
-Punktacja w grze Azul jest świetnie przemyślana i zrobiona w Sagradzie wybór większej trudności układu naszych kostek tak naprawdę niewiele daje a także punktacja za kolor który zbieramy może całkowicie popsuć nam naszą strategię trochę nie jest to zbalansowane(ostatni mogą być pierwszymi można lubić lub nie)
gry podobne jeśli chodzi o klimat wciągające tak samo i pewne jest że będę grał w obie razem ze znajomymi.
Gry trafiają do mojej kolekcji mocno polecam


obrazek
7 Cudów Świata: Pojedynek
Karciana szermierka,
Bardzo ciekawa strategia dla dwóch osób łącząca w sobie elementy deck-buildingu, losowości i umiejętnego reagowania na poczynania przeciwnika. O ile od strony mechaniki rozgrywki wszystko wydaje się być dopieszczone, o tyle instrukcja pozostawia nieco do życzenia - w moim wydaniu były przynajmniej dwa niedopowiedzenia/błędy i trzeba się było posiłkować angielskim oryginałem znalezionym w internecie. Jakość wykonania jest "tylko" dobra - karty są dość cienkie i wymagają zakoszulkowania. Poza tym nie mam większych zastrzeżeń. Polecam tę pozycję osobom, które mają już jakieś doświadczenie z planszówkami, bo dla początkujących może być nieco za trudna (choć po kilku rozgrywkach i tak powinno się załapać o co chodzi). W moim osobistym rankingu 7CŚ:P zajmują zdecydowane miejsce na podium jeśli mowa o grach dwuosobowych :)
Gra jest wydana z zachowaniem klimatu pełnowymiarowych "7 Cudów". Rozmiar, waga oraz prostota zasad (pod względem czasu potrzebnego na tłumaczenie i opanowanie) jak również duża regrywalność sprawiają, że "Pojedynek" doskonale się sprawdza jako gra, którą można zabrać ze sobą np. na wycieczkę. Do jakości wykonania należy dodać też, że producenci zapewnili wypraskę, która doskonale mieści wszystkie elementy, nawet po umieszczeniu kart w koszulkach.


obrazek
7 cudów świata
Klasyk,
W "7 cudów..." udało mi się pograć na jednej z imprez w wypożyczalni/sklepie z grami planszowymi i moje wspomnienia związane z tym tytułem są jak najbardziej pozytywne. W pierwszej kolejności wzrok przyciąga bardzo ładne wykonanie elementów graficznych gry. Zarówno karty, jak i żetony czy plansze cudów są przejrzyste, kolorowe, bardzo miło się na nie patrzy. Drugi duży plus należy się za instrukcję - ta jest bardzo przystępnie napisana, łatwo w niej się odnaleźć, nie jest przy tym zbyt długa a zawiera także przydatne przykłady wyjaśniające niektóre aspekty rozgrywki.
Sama gra wymaga od nas ciągłego kombinowania od samego początku do końca. W pojedynczym kroku rozbudowujemy swoje miasto za pomocą kart na ręce, a następnie przekazujemy niewykorzystane karty graczowi obok, co zmniejsza czynnik losowy w rozgrywce. Ważne jest też obserwowanie co robią nasi przeciwnicy i jakie kierunki rozwoju obierają, żebyśmy zawczasu już mogli przewidzieć jakiego typu karty dostaniemy w przyszłości. Rozgrywka podzielona jest na 3 ery, w każdej kolejnej mamy zwiększony poziom rozwinięcia cywilizacji, przez to w końcowej partii gry może się na prawdę dużo pozmieniać.
Z wartych odnotowania zalet gry muszę wymienić relatywnie stały czas rozgrywki - nie ma możliwości jakiegoś przeciągania się gry przez sytuację spowodowaną zasadami. Plusem jest także niewielki czas przygotowania do rozgrywki: nie mamy mozolnego rozkładania planszy, rozdzielania żetonów ani tworzenia miliona stosów kart - grę można przygotować do rozgrywki w 1-2 minuty.
Gra idealna dla osób ceniących sobie osiąganie zwycięstwa bez bezpośrednich konfliktów, a poprzez przemyślane realizowanie swojej strategii i okazyjne wrzucanie przysłowiowego kamyka w tryby machin innych graczy.
Opanowanie zasad zajmuje może 15 minut, a pierwsza rozgrzewkowa rozgrywka rozwiewa wszystkie ewentualne wątpliwości. W grze czynnik losowości praktycznie nie występuje, choć przez to że gracze wymieniają się kartami rozgrywki, sytuacja zmienia się co turę i potrafi zaskoczyć. Raczej nie zdarzają się sytuacje w których przez złośliwość losu jeden z graczy jest od początku skazany na porażkę, co również jest ogromnym plusem. Rozgrywka jest dość dynamiczna i nie trwa długo, nawet wliczając dość długie podliczanie punktów pod koniec.

W podsumowaniu standardowa łyżka dziegciu: Cena za te ~150 kart, trochę żetonów i kilka plansz cudów wydaje się dość wysoka. W pewnym stopniu płacimy za pomysł i zasady, ale z pewnością nie będą to pieniądze wyrzucone, tytuł jest zdecydowanie wart polecenia.


obrazek
Legendary Encounters: An Alien Deck Building Game
Perełka z kosmosu ,
Długo szukałem jakiegoś fajnego tytułu w uniwersum Obcego. Z dziecięcych lat kojarzę Polską grę 'Obcy' ale dziś to już relikt. Poszukiwania jednak dobiegły końca...

Gra raduje serce już samym pudełkiem. Ma się uczucie otrzymania czegoś wyjątkowego, superaśnego, dużego. Po otwarciu troszkę jest smutniej, gdyż w środku prócz kart, maty i gąbek rozdzielających nic nie ma. Ale uczucie to szybko znika, po rozłożeniu planszy. Kurcze, jest boska. Śliczna i niezwykle praktyczna dzięki materiałowi a'la podkładka pod mysz. Genialna sprawa. Szkoda że do Resident Evil DBG takiej nie mogli dać razem z pudełkiem :/

Kart jest masa, wszystkie z klimatycznymi obrazkami które osobiście lepiej się spisują niż kadry z filmów. Wyobraźnia i tak odpowiednie sceny nam pokaże w głowie więc według mnie tematu nie ma. Nie mniej już ogarnięcie tych kart to lekka droga przez mekkę. Po pierwszym teoretycznym złożeniu, wydało mi się brakuje kart. Lekka załamka i trwoga, ale stwierdziłem że to mało realne i zacząłem dokładnie analizować te karty. Okazało się że wszystko się zgadza tylko trzeba czytać miniaturowe nazwy decków. OK. Można i tak. Plus taki, że jak już się zaznajomimy co jest czym, później te karty machamy praktycznie instynktownie.

Instrukcja może być wzorem dla innych. Po angielsku, ale krótka i napisana językiem jak bajki dla dzieci. Ilustracje i przykłady wszystko w łatwy sposób wyjaśniają. I co ważne, po przeczytaniu jej raz, praktycznie nie potrzeba do niej wracać. Nawet ewentualny F.A.Q to zbędność. Świetna sprawa.

Sama rozgrywka kozacka. Kocham DB i tutaj jest wszystko to, co jest esencją takiej mechaniki. Klimat, kombinowanie, budowanie talii, zależności pomiędzy kartami a'la łańcuch z Nightfall'a, pożyczanie innym graczom kart. Urywa głowę. Pełna skalowalność. Nie ważne czy gramy pojedynczo czy w pięć osób, zabawa taka sama. A dodatkowe tryby typu Agendy jak w Battlestarze czy granie jako Obcy - wisienka na torcie. No gra nie jest łatwa. To nie pitu pitu. Trzeba się skupić, pomyśleć, przeanalizować czy dany ruch się nie zemści za chwilę. Genialne. No i Facehuggery. Seryjnie jest strach u d*** że się skubaniec pojawi!


obrazek
Innowacje
Top gier karcianych,
Bardzo wałkowana przez nas gra - polecam i oceniam ją jako bardzo dobrą, choć ilość kart bardzo przytłacza a znajomość ich niezmiernie pomaga - zarówno w wygrywaniu jak i w odpowiednio zbilansowanym czasie rozgrywki.

Cieszę się, że nie poddałam się na początku mojej przygody z innowacjami, dzięki czemu mogłam cieszyć się wieloma satysfakcjonującymi rozgrywkami.

Z rzeczy przyziemnych: karty w poszczególnych epokach faktycznie mało zrównoważone - dziesiątki praktycznie bez wyjątku rzucają na kolana i pozwalają w kilkanaście sekund zakończyć rozgrywkę, ale czy z drugiej strony jeśli komuś jako pierwszemu udało się dojść do tej epoki to czyż nie zasługuje na wygraną ;p? w końcu to kunszt sam w sobie. Niektórzy zarzucają innowacjom, że jednym dobrym ustawieniem da się wygrać całą grę - z tym zarzutem się nie zgodzę - trafiały się tragiczne w skutkach kombosy rozwalające przeciwnika na łopatki, ale w większości przypadków dało się z tego dość szybko wyjść dokładając odpowiednie symbole i blokując tym samym niewygodne przymusy.

Więcej uwag póki co nie mam - zaczynam swoją przygodę z Glory to rome i póki co dwie poddane rozgrywki - gdyby nie wcześniejsze doświadczenie z innowacjami byłabym do dalszej walki skutecznie zniechęcona a tak nadal szukam okazji do nowych prób.

Grę polecam - jest emocjonująca, wciągająca, wymagająca - czasem jedynie prowokuje paraliż decyzyjny


obrazek
51. Stan: Master Set
5/5,
"51. Stan: Master Set" zaskakuje nowym wyglądem kart i ulepszoną mechaniką. Zasady stały się łatwiejsze, a sama rozgrywka szybsza. Karcianka umieszczona w świecie Neuroshimy potrafi wciągnąć na długi czas, dzięki bogactwu i różnorodności. Przyjdzie wcielić się nam w jedną z czterech frakcji: Nowojorczyków, Appalachianów, Mutantów oraz Kupców. Posiadają one unikalne zdolności i umiejętności, gdzie każdy powinien znaleźć swoja ulubioną. Mnogość lokacji również przyciąga do rozgrywki sprawiając, że nie sposób się nudzić.

Wojna trwa w najlepsze, cywilizacja przestała istnieć, a panowanie nad światem przejęły bezlitosne maszyny. Trzydzieści lat krwawej wojny doprowadziło kwitnące niegdyś metropolie na skraj ruiny. Stany Zjednoczone będące niegdyś potęga nie mogły się oprzeć ogromnej potędze buntujących się maszyn. Jednak ludzie powoli powstają z kolan i dają odpór nowemu wrogowi. Budują nowe miasta, nowy 51. Stan, walczą między sobą i zdobywają liczne niezbędne do przetrwania przedmioty. Powoli rosnąc w siłę.

Gra wciągnęła mnie od samego początku, a nowatorska mechanika sprawiła, że czas spędzony z grą przebiegał szybko i emocjonująco. Karty można używać na jeden z trzech sposobów, na przykład: wystawiać jako Lokację, napadać i wystawiać jako Zdobycz lub nawiązywać handel i wystawiać ją jako Umowę. Do dyspozycji posiadamy szeroki wachlarz możliwości, co sprawia, że gra nie nudzi się po mimo wielu rozegranych partii. Emocje towarzysza graczom podczas rozgrywki, od początku do końca. Współczynnik regrywalności jest bardzo wysoki. Możemy grać samemu bądź z innymi graczami, co jest również ciekawym rozwiązaniem. Możemy budować i plądrować lokacje, podpisywać umowy oraz wykonywać liczne karty frakcji. Podczas gry zbieramy punkty zwycięstwa, które będą nas przybliżały do wygranej. W 51. Stan: Master Set postawiono nacisk na interakcję między graczami, co było bardzo udanym pomysłem. Możliwość napadania na przeciwników sprawia, że chęć rewanżu napędza kolejne partie. Klarowna instrukcja i proste zasady sprawiają również, że nawet mało zaawansowani gracze poradzą sobie z ta pozycją. Świetna zabawa gwarantowana.

"51. Stan: Master Set" to ciekawa pozycja dająca wiele możliwości podczas rozgrywek. Każda frakcja jest odmienna i sprawia, że musimy wykazać się inną strategią aby odnieść zwycięstwo. Ciekawe i staranne ilustracje dodają dodatkowego klimatu całości. Jest to bardzo udana gra z bogatym światem przedstawionym, czytelną mechaniką, dużą regrywalnością i dobrze wykonaną zawartością. Doskonale nadaje się na imprezy, wciągając graczy na długie godziny emocjonującej rozgrywki. Z niecierpliwością wyczekuję kolejnych pozycji z pod szyldu 51. Stan i życzę emocjonujących rozgrywek w świecie brudu, krwi i rdzy. Gorąco polecam.


obrazek
Azul (polskie wydanie)
Logiczne kafelki,
Abstrakcyjna gra, która bardzo przypadła do gustu całej naszej rodzinie. Odpowiednia zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych graczy. Gra jest prosta, lecz nie prostacka. Pozwala na taktyczne zagrania, a jej serce to jak najlepsze zapełnienie naszej planszetki i zdobycie jak największej liczby punktów.

Przyciąga przede wszystkim pięknym wykonaniem. Kolorowe kafelki wykonane z żywicy, które bardzo sympatycznie leżą w ręku.
Co ważne negatywna interakcja występuje raczej pośrednio, więc nie powinno być to przeszkodą dla tych, którzy jej nie lubią.

+ piękna oprawa graficzna
+ proste zasady
+ niski próg wejścia
+ spora regrywalność (kafelki dobierane są losowo, a planszetka gracza ma dwie strony co różnicuje grę )
+ dość krótki czas rozgrywki
+ możliwość główkowania i układania krótkoterminowej strategi

+/- pośrednia interakcja między graczami

- brak klimatu

Zdecydowanie dobry wybór dla graczy familijnych i miłośników gier abstrakcyjnych, przy czym nie będzie męczyć również zaawansowanych graczy.