PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika kriszna
Sunrise City
Szybko, sprytnie i w 3D,
Sunrise City jest zdecydowanie jedną z najlepiej wydanych gier, w jakie miałem okazję zagrać. Elementy są piękne i bardzo solidnie wyprodukowane i jeszcze bardziej funkcjonalne.
Sama rozgrywka przebiega szybko, sprawnie i bardzo emocjonująco. Każdy z graczy dostaje do ręki kafle gruntu, kafle budynków i trzy karty, do zagrania po jednej w każdej dużej turze. Karty te, reprezentują \'pomagierów\', którzy pomogą nam w jednej z faz każdej tury. Potem przygotowujemy grunt pod rozbudowę miasta układając kolejno kafle gruntu. Te różnią się kolorami i od nich zależy, jakie budynki będzie można na nich wznosić. Na tak złożonej planszy gracze rozdysponowują swoje wielkie znaczniki \'licencji\', dzięki którym zajmują odpowiedni grunt. Tu jest miejsce na nieco taktyki, pseudoaukcji i odrobinę blefu. Potem przychodzi do wznoszenia swoich budynków i punktowania, czyli chyba najciekawszego elementu gry. Budynki zajmują dwa kafle gruntu, co pozwala przyznawać punkty więcej niż jednemu graczowi. Do tego mogą być wnoszone wzwyż! Ale to, co czyni tę grę specjalną, to sposób punktowania. Za budynki przyznawane są małe punkty, które zaznacza się na specjalnym torze. Za każde przekroczenie dziesięciu małych punktów otrzymujemy jedną drewnianą gwiazdkę, czyli punkt zwycięstwa. Jednak jeśli uda nam się zrobić tak, byśmy zatrzymali się na dziesięciu małych punktach, wówczas dostajemy dwie gwiazdki. Dzięki temu wznoszenie budynków zyskuje nowy wymiar, bo nie zawsze opłaca się postawić najdroższy. Po trzech dużych turach gra się kończy i posiadasz największej liczby gwiazdek zostaje zwycięzcą.
Gra jest bardzo szybka, emocjonująca i sprawia wiele frajdy. Ciężko się doczekać na swoją kolej, a stres, że ktoś zabierze nam upatrzony grunt pod budynek potrafi być spory. Do tego wszystkiego dochodzi kombinowanie, jaki budynek postawić, żeby nie przesadzić z punktami. Podsumowując. Jak najbardziej polecam!
Szybko, sprytnie i w 3D,
Sunrise City jest zdecydowanie jedną z najlepiej wydanych gier, w jakie miałem okazję zagrać. Elementy są piękne i bardzo solidnie wyprodukowane i jeszcze bardziej funkcjonalne.
Sama rozgrywka przebiega szybko, sprawnie i bardzo emocjonująco. Każdy z graczy dostaje do ręki kafle gruntu, kafle budynków i trzy karty, do zagrania po jednej w każdej dużej turze. Karty te, reprezentują \'pomagierów\', którzy pomogą nam w jednej z faz każdej tury. Potem przygotowujemy grunt pod rozbudowę miasta układając kolejno kafle gruntu. Te różnią się kolorami i od nich zależy, jakie budynki będzie można na nich wznosić. Na tak złożonej planszy gracze rozdysponowują swoje wielkie znaczniki \'licencji\', dzięki którym zajmują odpowiedni grunt. Tu jest miejsce na nieco taktyki, pseudoaukcji i odrobinę blefu. Potem przychodzi do wznoszenia swoich budynków i punktowania, czyli chyba najciekawszego elementu gry. Budynki zajmują dwa kafle gruntu, co pozwala przyznawać punkty więcej niż jednemu graczowi. Do tego mogą być wnoszone wzwyż! Ale to, co czyni tę grę specjalną, to sposób punktowania. Za budynki przyznawane są małe punkty, które zaznacza się na specjalnym torze. Za każde przekroczenie dziesięciu małych punktów otrzymujemy jedną drewnianą gwiazdkę, czyli punkt zwycięstwa. Jednak jeśli uda nam się zrobić tak, byśmy zatrzymali się na dziesięciu małych punktach, wówczas dostajemy dwie gwiazdki. Dzięki temu wznoszenie budynków zyskuje nowy wymiar, bo nie zawsze opłaca się postawić najdroższy. Po trzech dużych turach gra się kończy i posiadasz największej liczby gwiazdek zostaje zwycięzcą.
Gra jest bardzo szybka, emocjonująca i sprawia wiele frajdy. Ciężko się doczekać na swoją kolej, a stres, że ktoś zabierze nam upatrzony grunt pod budynek potrafi być spory. Do tego wszystkiego dochodzi kombinowanie, jaki budynek postawić, żeby nie przesadzić z punktami. Podsumowując. Jak najbardziej polecam!
Blue Moon City (edycja angielska)
szybka, lekka i (dość) przyjemna,
Porządnie i ładnie wykonana gra karciano-planszowa. Początkowe rozstawienie kafli budynków, po których się poruszamy, ustalane jest losowo, dzięki czemu każda rozgrywka będzie różniła się od poprzedniej. Zasady są bardzo proste. W naszej turze poruszamy się na wybrany budynek i za pomocą kart pomagamy w jego budowie. Kiedy budynek zostanie ukończony, gracze, którzy brali udział w jego wznoszeniu otrzymują punkty. Uzyskujemy dodatkowe punkty za sąsiadujące zbudowane budynki, czyli tworzymy dzielnicę. Zarobione punkty zamieniamy na dodawanie kolejnych elementów obelisku znajdującego się w centrum planszy. Kto będzie miał ich najwięcej - wygrywa.
Kart w grze jest całe mnóstwo - 8 kolorów (ras), z których każdy ma jakąś specjalną cechę. Jedne pozwalają dalej się poruszać, inne przywołują smoki, jeszcze inne zamieniają jedne karty na drugie. Wszystkie te elementy sprawiają, że kombinowania jest bardzo dużo, a jednak gra się nie dłuży. Nie ma też poczucia, że ciągle robimy to samo. Interakcja między graczami jest przyjemna i mało bolesna.
Jednak, na moje oko, grze czegoś brakuje. Być może chodzi o budowanie obelisku - przynosi to zdecydowanie mniej frajdy niż kombinowanie który budynek zbudować i jak użyć kart, żeby się udało. A może po prostu gry dra Knizii nie do końca mi pasują.
szybka, lekka i (dość) przyjemna,
Porządnie i ładnie wykonana gra karciano-planszowa. Początkowe rozstawienie kafli budynków, po których się poruszamy, ustalane jest losowo, dzięki czemu każda rozgrywka będzie różniła się od poprzedniej. Zasady są bardzo proste. W naszej turze poruszamy się na wybrany budynek i za pomocą kart pomagamy w jego budowie. Kiedy budynek zostanie ukończony, gracze, którzy brali udział w jego wznoszeniu otrzymują punkty. Uzyskujemy dodatkowe punkty za sąsiadujące zbudowane budynki, czyli tworzymy dzielnicę. Zarobione punkty zamieniamy na dodawanie kolejnych elementów obelisku znajdującego się w centrum planszy. Kto będzie miał ich najwięcej - wygrywa.
Kart w grze jest całe mnóstwo - 8 kolorów (ras), z których każdy ma jakąś specjalną cechę. Jedne pozwalają dalej się poruszać, inne przywołują smoki, jeszcze inne zamieniają jedne karty na drugie. Wszystkie te elementy sprawiają, że kombinowania jest bardzo dużo, a jednak gra się nie dłuży. Nie ma też poczucia, że ciągle robimy to samo. Interakcja między graczami jest przyjemna i mało bolesna.
Jednak, na moje oko, grze czegoś brakuje. Być może chodzi o budowanie obelisku - przynosi to zdecydowanie mniej frajdy niż kombinowanie który budynek zbudować i jak użyć kart, żeby się udało. A może po prostu gry dra Knizii nie do końca mi pasują.
Cuba (edycja angielska)
dobre, bo ciężkie,
Zacząć należy od tego, że gra jest przepięknie wydana. Grafiki na planszy czy kaflach budynków są znakomite, a do tego czytelne. Drewniane elementy różnią się od siebie kształtem, co bardzo ułatwia połapanie się, co jest czym. Do tego wszystkie elementy gry są bardzo trwałe. Choć Cuba nie jest tania, nabywca może naprawdę czuć się usatysfakcjonowany.
Sama rozgrywka opiera się przede wszystkim na wyborze ról. W każdej turze dysponujemy pięcioma postaciami: czterech z nich używamy do przeprowadzenia odpowiadającej im akcji, zaś jedną do przegłosowania ustaw w parlamencie. Nowe ustawy pojawiają się na początku każdej tury i to one definiują często strategie graczy - od przegłosowanej ustawy zależy, na czym można najlepiej \"zapunktować\". Do tego tylko połowa z proponowanych ustaw może wejść w życie.
Kolejność, w jakiej zagrywamy postaci zależy tylko i wyłącznie od nas. I tak będziemy zbierać zasoby robotnikiem, przeprowadzać transakcję na rynku handlarką, wznosić budynki architektem, korzystać z nich zarządcą lub ładować towary na statek za pomocą burmistrza. Niemal każda z dostępnych postaci posiada akcję podstawową i alternatywną, co dodatkowo komplikuje sprawę.
Częste porównania do Puerto Rico są wg mnie przesadzone. O ile w obu grach zastosowano mechanikę wyboru akcji przez postać, czy czy motywu ładowania towaru na statek, to na tym podobieństwa się chyba kończą. W Cubie wybranie postaci określa tylko naszą akcję, nie innych graczy. Statki również są inaczej punktowane, do tego mają określone zapotrzebowanie. Dodatkowo budynki w Cubie są naprawdę różnorodne i można dzięki nim naginać reguły aż miło. Poza tym Cuba jest o wiele, wiele lepiej wykonana.
Jako, że rozgrywka jest dość skomplikowana, niekoniecznie polecałbym grę dla początkujących - może po prostu zmęczyć. Jednak dla graczy, którzy mają już jako takie doświadczenie, ta pozycja jest zdecydowanie godna polecenia.
dobre, bo ciężkie,
Zacząć należy od tego, że gra jest przepięknie wydana. Grafiki na planszy czy kaflach budynków są znakomite, a do tego czytelne. Drewniane elementy różnią się od siebie kształtem, co bardzo ułatwia połapanie się, co jest czym. Do tego wszystkie elementy gry są bardzo trwałe. Choć Cuba nie jest tania, nabywca może naprawdę czuć się usatysfakcjonowany.
Sama rozgrywka opiera się przede wszystkim na wyborze ról. W każdej turze dysponujemy pięcioma postaciami: czterech z nich używamy do przeprowadzenia odpowiadającej im akcji, zaś jedną do przegłosowania ustaw w parlamencie. Nowe ustawy pojawiają się na początku każdej tury i to one definiują często strategie graczy - od przegłosowanej ustawy zależy, na czym można najlepiej \"zapunktować\". Do tego tylko połowa z proponowanych ustaw może wejść w życie.
Kolejność, w jakiej zagrywamy postaci zależy tylko i wyłącznie od nas. I tak będziemy zbierać zasoby robotnikiem, przeprowadzać transakcję na rynku handlarką, wznosić budynki architektem, korzystać z nich zarządcą lub ładować towary na statek za pomocą burmistrza. Niemal każda z dostępnych postaci posiada akcję podstawową i alternatywną, co dodatkowo komplikuje sprawę.
Częste porównania do Puerto Rico są wg mnie przesadzone. O ile w obu grach zastosowano mechanikę wyboru akcji przez postać, czy czy motywu ładowania towaru na statek, to na tym podobieństwa się chyba kończą. W Cubie wybranie postaci określa tylko naszą akcję, nie innych graczy. Statki również są inaczej punktowane, do tego mają określone zapotrzebowanie. Dodatkowo budynki w Cubie są naprawdę różnorodne i można dzięki nim naginać reguły aż miło. Poza tym Cuba jest o wiele, wiele lepiej wykonana.
Jako, że rozgrywka jest dość skomplikowana, niekoniecznie polecałbym grę dla początkujących - może po prostu zmęczyć. Jednak dla graczy, którzy mają już jako takie doświadczenie, ta pozycja jest zdecydowanie godna polecenia.


