PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika kisio
Taluva (stare wydanie)
Bardzo dobry wybór,
Idealna dla 2 osób, przy większej liczbie można odnieść wrażenie chaotyczności. Początkującym graczom trudno jest ogarnąć zmieniającą się sytuację pomiędzy własnymi ruchami. Na 2 osoby mamy całkowitą kontrolę i w odpowiednim momencie możemy reagować na poczynania przeciwnika.
Rozgrywka zajmuje 20-30min. dzięki temu można zagrać kilka razy z rzędu (nie nudzi się).
Dodatkowo pięknie wydana, podoba się kobietom :)
Bardzo dobry wybór,
Idealna dla 2 osób, przy większej liczbie można odnieść wrażenie chaotyczności. Początkującym graczom trudno jest ogarnąć zmieniającą się sytuację pomiędzy własnymi ruchami. Na 2 osoby mamy całkowitą kontrolę i w odpowiednim momencie możemy reagować na poczynania przeciwnika.
Rozgrywka zajmuje 20-30min. dzięki temu można zagrać kilka razy z rzędu (nie nudzi się).
Dodatkowo pięknie wydana, podoba się kobietom :)
Hansa
Solidna pozycja,
Kolejna gra stworzona przede wszystkim dla dwóch osób. Przy większej liczbie traci blask, nie da się przewidzieć sytuacji na planszy pomiędzy swoimi ruchami.
Jeśli grają doświadczone osoby staje się naprawdę \"ciężką\" pozycją, zarazem z banalnie prostymi zasadami.
Należy wyprowadzić z błędu wszystkich, którzy oczekują, że Hansa to gra ekonomiczna. Nic bardziej mylnego, można ją zaliczyć do grona gier z mechaniką pick-up and deliver.
Najlepsza gra Michaela Schachta.
Solidna pozycja,
Kolejna gra stworzona przede wszystkim dla dwóch osób. Przy większej liczbie traci blask, nie da się przewidzieć sytuacji na planszy pomiędzy swoimi ruchami.
Jeśli grają doświadczone osoby staje się naprawdę \"ciężką\" pozycją, zarazem z banalnie prostymi zasadami.
Należy wyprowadzić z błędu wszystkich, którzy oczekują, że Hansa to gra ekonomiczna. Nic bardziej mylnego, można ją zaliczyć do grona gier z mechaniką pick-up and deliver.
Najlepsza gra Michaela Schachta.
San Juan
,
Młodszy brat Puerto Rico, jego uproszczona wersja. Dla tych, którzy znają PR jest to pozycja, która pozwoli odzyskać trochę świeżości wysłużonemu PR (krótsza rozgrywka, trochę inne mechanizmy prowadzące do zwycięstwa). Dla tych, którzy nie znają PR, a chcieliby kupić San Juan polecam zakup powstałej na bazie SJ - Race for the Galaxy, która jest bardziej rozbudowaną i dużo lepszą grą niż San Juan.
,
Młodszy brat Puerto Rico, jego uproszczona wersja. Dla tych, którzy znają PR jest to pozycja, która pozwoli odzyskać trochę świeżości wysłużonemu PR (krótsza rozgrywka, trochę inne mechanizmy prowadzące do zwycięstwa). Dla tych, którzy nie znają PR, a chcieliby kupić San Juan polecam zakup powstałej na bazie SJ - Race for the Galaxy, która jest bardziej rozbudowaną i dużo lepszą grą niż San Juan.
Carcassonne: Zamek
,
Najlepsza część Carcassonne, która wyszła spod rąk dr. Knizi.
Jeśli będziecie grali tylko w 2 osoby, to nie ma się co zastanawiać nad zakupem (zwykłe Carcassonne nie daje rady).
W porównaniu do \"zwykłego\" Carcassonne mamy tutaj mur, który ogranicza nam pole gry, tworząc swoistą planszę. Jego obecność wymusza na nas bardziej strategiczne podejście podczas rozgrywki.
Dla fanów Carcassonne pozycja obowiązkowa, dla tych, którzy będą grali tylko w 2 osoby również.
,
Najlepsza część Carcassonne, która wyszła spod rąk dr. Knizi.
Jeśli będziecie grali tylko w 2 osoby, to nie ma się co zastanawiać nad zakupem (zwykłe Carcassonne nie daje rady).
W porównaniu do \"zwykłego\" Carcassonne mamy tutaj mur, który ogranicza nam pole gry, tworząc swoistą planszę. Jego obecność wymusza na nas bardziej strategiczne podejście podczas rozgrywki.
Dla fanów Carcassonne pozycja obowiązkowa, dla tych, którzy będą grali tylko w 2 osoby również.
Bohnanza Wydanie Jubileuszowe
Solidna pozycja,
Całkiem przyjemna gra imprezowa. Zazwyczaj służy jako wypełniacz pomiędzy kolejnymi grami w \"cięższe\" pozycje.
Cała gra polega na tym, aby przekonać współgraczy, że nasza propozycja wymiany jest dla nich (nie dla nas) najbardziej korzystna, niekiedy trzeba wykazać się sprytem w celu pozbycia się niepotrzebnych nam fasolek.
Moim zdaniem wydanie niemieckie góruje nad polskim nazwami fasolek. W moim gronie graczy zamiast właściwych nazw używamy: \"okobohne\", \"kupabohne\" i innych. Zawsze jest przy tym wiele zabawy.
Polecam jako solidną grę.
Solidna pozycja,
Całkiem przyjemna gra imprezowa. Zazwyczaj służy jako wypełniacz pomiędzy kolejnymi grami w \"cięższe\" pozycje.
Cała gra polega na tym, aby przekonać współgraczy, że nasza propozycja wymiany jest dla nich (nie dla nas) najbardziej korzystna, niekiedy trzeba wykazać się sprytem w celu pozbycia się niepotrzebnych nam fasolek.
Moim zdaniem wydanie niemieckie góruje nad polskim nazwami fasolek. W moim gronie graczy zamiast właściwych nazw używamy: \"okobohne\", \"kupabohne\" i innych. Zawsze jest przy tym wiele zabawy.
Polecam jako solidną grę.
Metro (edycja polska)
nie dla wszystkich,
Można ją ocenić w kilku aspektach:
1. W zależności od liczby graczy - im mniej graczy (2-4), tym gra jest bardziej \"elegancka\", chodzi gładko, nasza zdobycz punktowa na koniec zależy w większym stopniu od naszych decyzji. Z kolei przy 5-6 graczach staje się bardziej chaotyczna, na planszy robi się coraz ciaśniej, nasze planowane ruchy przeplatane są krzyżującymi nam plany ruchami przeciwników (patrz pkt. 2).
2. W zależności od profilu graczy (mysie-pysie, gracze agresywni) może przerodzić się z całkiem spokojnej gry strategicznej w prawdziwą wojnę na planszy, gdzie negatywna interakcja będzie odgrywała największą rolę. W tym momencie najważniejsze będzie przeszkodzenie innym graczom (zakańczanie ich połączeń), a dopiero po tym nasza korzyść.
W moim towarzystwie gra sie przyjęła, ale grana jest tylko jeśli do planszy siadają ci, którzy od początku będą psuli zamiary innych.
Specyfiką (mankamentem?) jest to, że w przypadku zakończenia wszystkich swoich połączeń pozostajemy w grze i albo pomagamy innym, albo im przeszkadzamy.
nie dla wszystkich,
Można ją ocenić w kilku aspektach:
1. W zależności od liczby graczy - im mniej graczy (2-4), tym gra jest bardziej \"elegancka\", chodzi gładko, nasza zdobycz punktowa na koniec zależy w większym stopniu od naszych decyzji. Z kolei przy 5-6 graczach staje się bardziej chaotyczna, na planszy robi się coraz ciaśniej, nasze planowane ruchy przeplatane są krzyżującymi nam plany ruchami przeciwników (patrz pkt. 2).
2. W zależności od profilu graczy (mysie-pysie, gracze agresywni) może przerodzić się z całkiem spokojnej gry strategicznej w prawdziwą wojnę na planszy, gdzie negatywna interakcja będzie odgrywała największą rolę. W tym momencie najważniejsze będzie przeszkodzenie innym graczom (zakańczanie ich połączeń), a dopiero po tym nasza korzyść.
W moim towarzystwie gra sie przyjęła, ale grana jest tylko jeśli do planszy siadają ci, którzy od początku będą psuli zamiary innych.
Specyfiką (mankamentem?) jest to, że w przypadku zakończenia wszystkich swoich połączeń pozostajemy w grze i albo pomagamy innym, albo im przeszkadzamy.


