PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika casper

obrazek
Claustrophobia (edycja polska)
Jest na prawdę ciasno,
Claustrophobia to gra przygodowa osadzona w dość odległych czasach, kiedy na ziemi (a dokładnie pod ziemią) potwory czyhały na śmiałków przemierzających mroczne korytarze. Jest to gra o przeszukiwaniu ciemnych i ciasnych korytarzy, walce z potworami, odnajdywaniu skarbów bądź też drogi ucieczki.
Pudełko z Claustrophobią jest dość sporych rozmiarów (na szczęście nie tak wielkie jak niektóre gry wydawane przez FantasyFlightGames). W pudełku znajdziemy karty, kości żetony i to co najlepsze czyli ręcznie pomalowane figurki. Jest to rzecz absolutnie niespotykana i unikatowa jeśli chodzi o wydawców gier - z reguły figurki są szare i musimy bądź możemy sami je malować. Dodatkowo całkiem niezłą atrakcją są również podstawki pod plansze bohaterów, na których umieszczamy kości i znaczniki ran. Zasady rozgrywki są bardzo proste, bardzo szybko można je wytłumaczyć, a sama rozgrywka również nie zajmuje dużo czasu. Jedyną wadą (dla niektórych to pewnie będzie zaleta) jest konieczność posiadania dużego stołu, gdyż plansza potrafi się rozrosnąć do na prawdę sporych rozmiarów w zupełnie nieoczekiwanym kierunku. Sama rozgrywka polega na rzucaniu kostkami (ustalanie inicjatywy), a następnie wykonywanie akcji postaciami które kontrolujemy - siły dobra i zła. Jeśli chodzi o siły dobra każda postać ma swoje unikalne cechy ustalane indywidualnie właśnie poprzez rzut kostką na początku - następnie kostkę umieszcza się w podstawce, co umożliwia nam kontrole jakie wartości cech wybraliśmy (ruch, obrona, atak). Następnie możemy się poruszać po labiryncie i/lub walczyć. Podobne ruchy wykonuje gracz grający siłami zła. Każda rozgrywka odbywa się na podstawie wybranego przez graczy scenariusza - wraz z grą dostajemy kilka scenariuszy, natomiast kolejne sukcesywnie ukazują się na stronie twórcy gry i są udostępniane całkowicie za darmo - kolejny ukłon (poza malowanymi figurkami) w stronę twórcy. Ogólnie rzecz biorąc Claustrophobia jest bardzo przyjemną grą przygodową. Jest niestety trochę losowa, ale czasami warto pograć i w takie gry. Natomiast jeśli chodzi o wykonanie to jest bez zarzutu.


obrazek
Runewars
Kolejna rewelacyjna gra Konieczki,
Runewars to kolejna gra Corey\'a Konieczki wydana przez jedną z najlepszych wytwórni gier czyli Flight Fantasy Games. Jest to kolejna pozycja osadzona w świecie Runebound\'a. Pierwszą rzeczą, która tak na prawdę odrzuca sporą część nabywców jest niestety cena, która nie należy do najniższych. Jednakże kiedy już możemy sobie pozwolić na wydanie takiej ilości gotówki na planszówke dostajemy produkt wręcz idealny. Pudełko jest olbrzymich rozmiarów (moim zdaniem trochę za duże i spokojnie można by zrobić mniejsze) wraz z bardzo bogatą zawartością: prawie 200 plastykowych figurek, równie dużo żetonów oraz kart. Jednakże najlepszym elementem całej gry jest planszą którą buduje się z kilkunastu elementów (hexów połączonych ze sobą - od 2 do 4 hexów na jeden element) wraz z trójwymiarowymi górami - co jest pierwszym takim rozwiązaniem w grach planszowych. Plansza jest kolorowa, jednostki wyglądają rewelacyjnie (każda armia ma swój własny zestaw jednostek) po prostu jak zwykle ideał - do czego wydawca zdążył nas przyzwyczaić.
Na początku (po tym jak już uda się przebrnąć przez instrukcje, która ma około 50 stron) potrzebujemy około 20 minut na przygotowanie rozgrywki - wybranie nacji, ułożenie dynamicznej planszy i rozmieszczenie obszarów \"domowych\" rozłożenie jednostek, kart i żetonów.
Sama rozgrywka podzielona jest na lata, a każdy rok na 4 pory roku z których każda posiada inne właściwości (np zimą zamarzają rzeki i jeziora, i można je swobodnie przekraczać). W każdej z pór roku gracze mogą wykonać jedną z 8 określonych czynności (ruchy wojsk, walka, zbieranie zasobów, rekrutacja, budowanie fortec, itp). Każdą z akcji w danym roku można wykonać tylko raz. Do tego dochodzą bohaterowie (znani z Runebound,a - nawet figurki są identyczne), którzy mogą wykonywać określone zadania, niezależnie od ruchów armii gracza. Celem gry jest kontrola terenów na których znajduje się 6 smoczych runów. Warto nadmienić że na początku rozgrywki na planszy znajdują się tylko 2 runy w startowym obszarze każdego gracza, pozostałe pojawiają się później - ale żeby nie było za łatwo runy leżące na planszy mogą być prawdziwe bądź fałszywe, a ich zawartość zna tylko gracz kontrolujący dany obszar. Aby zająć dany obszar z reguły trzeba o niego walczyć i to jest właśnie główny element gry. Na planszy rozgrywają się bitwy, jednostki ustawiają się w liniach w zależności od inicjatywy, a następnie kolejno atakują. Co więcej po bitwie wszystkie jednostki, które w niej uczestniczyły i przeżyły są na tyle zmęczone ze w danym roku nie mogą wykonywać jakichkolwiek innych akcji - dzięki temu nie rzucamy jednostkami po całej planszy jak nam się podoba tylko starannie musimy planować nasze posunięcia. Do tego karty zadań i taktyki bardzo uatrakcyjniają rozgrywkę i niejednokrotnie mogą przesądzić o wyniku bitwy.
Ogólnie rzecz biorą gra jest bardzo klimatyczna, rozgrywka przebiega sprawnie bez przestojów (mimo że może trwać do 4 godzin) i zapewnia bardzo dużą dawkę emocji i rozrywki.


obrazek
Agricola
Zdecydowanie zasługuje na grę nr 1.,
O Agricoli napisano już wiele, że jest najlepsza grą planszową, znajdowała się przez bardzo długi czas na 1 miejscu BoardGameGeek. W koncu i mnie skusila do zagrania i musze powiedziec ze nie zawiodłem się. Pierwsze spotkanie z Agricolą to przede wszystkim waga pudełka - ale nie ma się co dziwić widząc ilość drewnianych elementów, kart plansz i znaczników. Mimo że gra do najtańszych nie należy to zawartość w 100% rekompensuję wydatek. Całość wykonana ze szczególną dbałością o szczegóły (np. izby chat różnią się od siebie rozmieszczeniem elementów). Samą rozgrywkę proponuję zacząć od wariantu rodzinnego (wiem, że brzmi to trochę dziecinnie, ale jednak pozwala na zapoznanie się z podstawowymi zasadami, których jest na prawdę nie mało). Następnie naturalnie wprowadzają się do gry małe usprawnienia i pomocnicy. Głównym celem gry jest rozwinięcie swojego gospodarstwa poprzez rozbudowę chat, uprawę zboża i warzyw, hodowlę zwierząt. Dodatkowo możemy powiększać rodzinę, ale tez będziemy potrzebować więcej żywności aby ją wykarmić. Ogólnie rzecz biorąc Agricola jest grą bardzo zbalansowaną i przede wszystkim nagradza wszechstronność gracza - nie da się wygrać będąc potentatem w jednej dziedzinie, zaniedbując inne. W tej grze zdecydowanie opłaca się być średniakiem, ale za to w każdym możliwym obszarze.
Obecnie jestem po kilkunastu partiach (jak na razie bez dodatku torfowisko) i muszę powiedzieć że jak na razie ani jedna partia nie była podobna do innych. Mimo dobrego poznania zasad za każdym razem trzeba przygotowywać oddzielną strategię na każdą rozgrywkę, choćby ze względu na różnych pomocników i usprawnienia, które będziemy mieć do dyspozycji.


obrazek
Runebound: Wyspa Strachu
Świetny dodatek,
Runebound \"Wyspa Strachu\" jest pierwszym dużym dodatkiem do przygodowej gry Runebound. Mówiąc duży mam na myśli zawierający nie tylko karty, ale również nowe figurki bohaterów, żetony oraz co najważniejsze planszę nakładkę. Najpierw kilka słów o wykonaniu - jak przystało na Galaktę stoi ono na bardzo dobrym poziomie, plansza jest solidna, żetony również, bohaterowie jak zwykle do pomalowania, ale bardzo szczegółowe. Jeśli chodzi o planszę to nie jest ona kompletną plansza do Runebounda - trzeba ją położyć na oryginalne planszy, gdyż nowa to tylko nowe tereny bez stosów miast, wyzwań i nierozstrzygniętych wyzwań. Oczywiście główna atrakcja poza plansza jest całkowicie nowa przygoda - tym razem nie walczymy z władcą smoków, lecz musimy odnaleźć ukrytą wyspę strachu i na niej zmierzyć się z ostatecznym przeciwnikiem. Dodam tylko że odnalezienie wyspy jest niczym w porównaniu z tym co nas na niej czeka. Dodatek wprowadza kilka nowych zasad do rozgrywki (oczywiście jest to związane z charakterystyką nowego świata). Główne zasady dotyczą żeglowania, wynajmowania kapitanów (nowy rodzaj sprzymierzeńców) oraz wyzwań na morzu. Oczywiście zasady z podstawowej wersji gry jak najbardziej dalej obowiązują. Jeśli chodzi o przebieg rozgrywki to można zauważyć pewne różnice w porównaniu z podstawową wersją - przede wszystkim dużo szybciej nasi bohaterowie się bogacą. Jest to jak najbardziej zrozumiałe gdyż bez pieniędzy nie dałoby się wynająć kapitana, a co za tym idzie żeglować po morzach. Jest jeszcze jedna rzecz, która bardzo przypadła mi do gustu jeśli chodzi o ten dodatek - są to wydarzenia, które potrafią zmienić wygląd planszy, poprzez zamianę pewnych fragmentów planszy np. połączyć wyspy ze sobą stałym lądem!!! Podsumowując uważam dodatek za bardzo udany, rozgrywka jest odrobinę szybsza i na pewno równie ciekawa jak podstawowa wersja (a może nawet bardziej).

obrazek
Thurn and Taxis
Lekka, łatwa i przyjemna,
Thurn und Taxis to bardzo lekka, a zarazem bardzo wciągająca gierka. Pudełko nie jest dużych rozmiarów, ilość elementów które znajdziemy w środku również nie przeraża. Plansza, kolorowe domki, karty z miastami i powozami oraz karty pomocnicze. Zasady gry są bardzo proste i można je wytłumaczyć dosłownie w 10 minut. Jest to bardzo dużym atutem tej gry, gdyż nie odstrasza osób mnogością zasad, a dodatkowo pozwala zasiąść do właściwej rozgrywki po kilku minutach. W skrócie - w swojej turze bierzemy kartę miasta, następnie dokładamy do trasy i możemy ułożoną trasę zamknąć co pozwala nam na ustawienie domków w odpowiednich miejscach trasy. Dodatkowo w trakcie ruchu możemy użyć jednego z 4 pomocników - każdy z nich posiada cechę, która da nam jakiś bonus np.: możemy wziąć 2 karty zamiast jednej lub dołożyć o jedno miasto więcej do trasy. Jednakże ważne jest to, że możemy skorzystać w swojej turze tylko z jednego pomocnika. Zamykanie tras poza możliwością budowy domków daje nam jeszcze bonusy związane z najdłuższą trasą bądź lepszym powozem. Warto również dodać, że budowanie domków w miastach nie tylko pozwala na uzyskanie kolejnych bonusów, ale także chroni nas przed ujemnymi punktami na końcu gry, które dostajemy za niewykorzystane domki. Właśnie ten element powoduje, że musimy swoja taktykę planować bardzo starannie, gdyż skupienie się tylko na jednym elemencie na pewno nie pozwoli na wygranie gry. Podsumowując Thurn und Taxis to na prawdę udana, prosta gierka. Przejrzyste zasady, różne możliwości dotyczące strategii oraz element losowości jaki wprowadzają karty powodują, że gra ta na prawdę wciąga i po skończeniu partii aż chce się zagrać jeszcze raz.

obrazek
Kohle
Świetna gra ekonomiczna,
Gdy dwa lata temu Brass pojawił się na rynku, gra od razu znalazła się w kręgu moich zainteresowań. Gry ekonomiczne to gatunek, który najbardziej lubię, a tematyka rewolucji przemysłowej dodatkowo mnie zachęciła. Z różnych powodów grę kupiłem dopiero teraz i co tu dużo pisać - nie zawiodłem się. Wydanie niemieckie stoi na dobrym poziomie, plansza jest lepsza i większa niż w angielskiej wersji, pozostałe elementy chyba są na podobnym poziomie. Wydanie jest praktycznie niezależne językowo, kilka napisów po niemiecku mi osobiście nie przeszkadza. W pudełku znajdziemy instrukcje wyłącznie w języku naszych zachodnich sąsiadów, ale polską wersje można znaleźć w sieci. Krążą opinie, że instrukcja jest niezbyt dobrze napisana, ale jak dla mnie wszystko jest zrozumiałe (oczywiście w polskiej wersji). Sama gra jest bardzo wciągająca, do zwycięstwa prowadzi wiele dróg. Gracze budują przedsiębiorstwa, które przynoszą zyski w postaci pieniędzy i punktów zwycięstwa dopiero po ich pełnym zużyciu, co może zdarzyć się wiele rund po ich zbudowania lub wcale. Innym sposobem na pozyskanie punktów zwycięstwa jest budowanie połączeń. Gra jest podzielona na dwa okresy, na końcu których następuje punktowanie. Po zakończeniu pierwszego okresu z planszy usuwane są wszystkie połączenia i większość budynków. Często gracz, który prowadzi po pierwszym okresie, w końcowej punktacji znajduje się na szarym końcu. Wydaje się że tylko odpowiednio zbalansowana strategia może dać wygraną, skoncentrowanie się na jednym aspekcie z reguły prowadzi do porażki. Gra ma niewielki element losowy w postaci kart przedsiębiorstw i miast, jak sam autor napisał gra mogłaby się obyć bez nich, ale z nimi gra się lepiej. Brass został jedną z moich ulubionych gier, a każda rozgrywka dostarcza mi wielkiej satysfakcji.

obrazek
Through the Ages 3rd edition
Uwaga, ta gra uzależnia !!!,
Gdy kilkanaście lat temu spędzałem długie godziny przy pierwszej części komputerowego hitu Sida Meiera Civilization nie wiedziałem, że jej pierwowzorem jest gra planszowa o tej samej nazwie. Minęły lata i historia zatoczyła koło, ukazała się bowiem kolejna gra planszowa, a właściwie karciana czerpiąca z tego pomysłu. Through the Ages, bo o niej mowa, jest chyba najbardziej znaną grą planszową zza naszej południowej granicy. Właśnie fakt powstania w tym kraju i dystrybucja przez CzechBoardGames, niemogący konkurować z firmami z Niemiec czy USA spowodował, ze gra miała utrudniony start i przez pierwszy rok, dwa była mało dostępna. Teraz sytuacja nieco się poprawiła, trzecia edycja wydana została przez większego dystrybutora, chociaż właśnie teraz jej nakład zaczął się wyczerpywać. Pozostaje mieć nadzieję, że niedługo pojawi się wznowienie lub nowa edycja, bo Through the Ages jest grą wybitną. Pudełko z grą jest dość niewielkie, ale ciężkie i wypełnione w środku po brzegi. Elementy są dobrej jakości, choć zdarzają się drobne pomyłki na kartach czy planszy. Polska instrukcja nie istnieje, więc pozostaje skorzystać z angielskiej wersji. Oprócz niej w pudełku jest główna plansza, cztery plansze dla graczy, klocki w kolorach graczy do zaznaczania pozycji na torach, mniejsze klocki w kształcie walca obrazujące robotników, budynki i akcje oraz duża liczba kart. Tak, kart, bowiem jak wspomniałem gra wykorzystuje karcianą mechanikę, co więcej plansza główna nie zawiera żadnej mapy, jest na niej pięć torów oraz miejsca do wykładania kart. I choć trudno w to uwierzyć, mechanika karciana wspaniale odwzorowuje mechanizmy niezapomnianej gry komputerowej. Rozwijamy więc naszą cywilizację poprzez odkrywanie nowych technologii, konstruowanie budynków, produkcje żywności i surowców czy wznoszenie cudów świata, drogich, ale dających duże bonusy. Nasza cywilizacja może być kierowana przez lidera, który zwiększa jej potencjał. Wreszcie oprócz akcji cywilnych, musimy dbać o potencjał militarny naszej cywilizacji poprzez werbowanie jednostek, którymi możemy przeciwnika zaatakować, skolonizować nowy ląd, jak również tylko odstraszyć ewentualnych agresorów. Nasza cywilizacja musi zmagać się z korupcją, jak i potencjalnym ryzykiem głodu czy buntu. Możliwości jest naprawdę dużo, wydaje się, że skomplikowanie gry jest bardzo duże, ale dla wszystkich tych, którzy znają komputerową wersję, reguły są bardzo intuicyjne. Dodatkowo, poznawanie gry możemy podzielić na etapy, bowiem istnieją trzy warianty rozgrywki - mocno skrócony i pozbawiony wielu zasad wariant simple dla początkujących, bardziej zaawansowany advanced i pełny full, który dodatkowo można rozgrywać na kilka sposobów, np. zmniejszając wrogą interakcje pomiędzy graczami. I choć gra premiuje doświadczenie, a nowicjusze mogą czuć się na początku nieco zagubieni, to widziałem partie, w których nowi gracze radzili sobie od razu bardzo dobrze w pełnej wersji gry. Ja jednak zgadzam się z autorem i myślę, ze rozpoczęcie od jednej - dwóch rozgrywek w trybie simple jest dobrym pomysłem, mimo dużych ograniczeń tego trybu. A kiedy zacznie się grać w bardziej rozbudowane tryby, godziny lecą niepostrzeżenie (gra w najlepszej konfiguracji w 3 osoby trwa około 3 godziny w wariancie full przy zaawansowanych graczach), a grać nie można przestać. Jeśli się więc boisz uzależnienia to omijaj tę grę z daleka, dla innych graczy jest to pozycja obowiązkowa.

obrazek
Le Havre (edycja angielska)
Jedna z najlepszych gier ekonomicznych,
Le Havre to kolejny po Agricoli i Fasolkach głośny tytuł Uwe Rosenberga. Niestety, w odróżnieniu od dwóch wymienionych gier, gra nie została wydana w polskiej wersji językowej. Dlatego wszyscy, którzy nie radzą sobie lub nie przepadają za językiem Goethego mają do wyboru jedynie wersje angielska. Wykonanie gry stoi na solidnym poziomie, podobnym do Agricoli (nawet plansza składa się także z trzech części), tyle że nie ma figurek zwierząt znanych z tej ostatniej. Za to mamy ogromna ilość żetonów symbolizujących towary, którymi obracamy w grze. Gracze są przedsiębiorcami w portowym mieście. Każda z tur składa się z akcji obligatoryjnych: uzupełniania towarów w mieście oraz właściwej akcji gracza, którą może być wejście do budynku i wykonanie akcji jemu przypisanej lub pobranie wybranego towaru z miasta. W swojej turze gracz może również skorzystać z akcji opcjonalnej - kupna lub sprzedaży budynku. Po siedmiu turach kończy się runda - gracze muszą dostarczyć wymaganą ilość żywności lub zaciągnąć pożyczkę. Ważnym elementem pomagającym w zapobieganiu niedoborom żywności są statki, które można wybudować lub kupić, tak jak to się czyni w przypadku budynków. Gra trwa pewna liczbę rund, zależną od liczby graczy, po czym następuje finałowa akcja każdego z uczestników rozgrywki, a potem podliczanie punktów, czyli kapitału zabranego w trakcie gry. Tak z grubsza wyglądają reguły gry. Są one dość intuicyjne, dodatkowo pomagają symbole i opisy na kartach oraz planszy. Po pierwszej rozgrywce można grac właściwie bez zaglądania do instrukcji, ewentualnie sprawdza się działanie niektórych budynków. Gra jest dość długa, nawet tryb jednoosobowy zajmuje około półtorej godziny, czas ten można skrócić grając w wariant skrócony. Le Havre nie jest gra, która wprowadzałaby nową jakość do świata gier, mechanika łączy bowiem mechanizmy, które znamy już z innych gier, niemniej czyni to w taki sposób, ze każda rozgrywka dostarcza dużej dawki emocji i satysfakcji. Jednym słowem jest to jedna z najlepszych gier ekonomicznych, pozycja obowiązkowa dla każdego fana tego gatunku.

obrazek
Dominion z dodatkiem Poseł
Świetny pomysł, bardzo dobre wykonanie,
O Dominionie ostatnio zrobiło się na prawdę głośno w świecie gier planszowych, z jednej strony bardzo dobre polskie wydanie gry, z drugiej niezła wpadka z \"Intrygą\". Ale przejdźmy do samej gry. Pierwsze spotkanie z grą to na prawdę ogromne (jak na karciankę) pudełko. W środku znajduje się 5 stosów kart oraz wypraska, której zadaniem jest utrzymywanie kart w całkowitym porządku. Całość zrobiona bardzo porządnie, wykonanie kart nie budzi żądnych zastrzeżeń, a instrukcja jest krótka i zwięzła. Ogólnie zasady Dominiona są banalnie proste i można je opanować dosłownie w 15 minut. Jest to niesamowita zaleta jeśli chcemy zagrać z osobami, które nigdy wcześniej nie miały z tą grą do czynienia. Już po paru minutach można zaczynać rozgrywkę. Ogólna zasada Domionina polega na budowaniu własnej talii kart, która umożliwi nam zakup niezbędnych do zwycięstwa punktów. Cała rozgrywka jest szybka, każdy wykonuje swoje akcje (1 standardowa plus bonusy dodane przez karty), następnie może dokonać zakupu (również jeden standardowy plus bonusy) oraz odrzucić całość na stos kart odrzuconych. Do każdej rozgrywki poza standardowymi kartami złota i zwycięstwa stosuje się 10 zestawów kart królestwa. Jednakże w samej grze zestawów tych znajdziemy aż 25. Oznacza to, że ilość kombinacji różnych zestawów jest bardzo duża, a co za tym idzie każda rozgrywka będzie wyglądać inaczej. Jest to moim zdaniem ogromny atut tej gry (nie znudzi się tak szybko). Jednym słowem gra warta polecenia.
PS. Na koniec chciałbym się odnieść do recenzji, którą napisał Remigiusz Bajor zatytułowaną \"Złamana gra\". Z wieloma osobami miałem okazję przedyskutować ten temat i coś w tym sposobie złamania po prostu nie pasuje. Oczywiście da się wykonywać ruch przez czas dłuższy niż kilka sekund, jednakże nie ma żadnej możliwości przewinięcia własnej talii kilka razy. Jedyne co można zrobić to użyć ją całkowicie w jednym ruchu. Chyba że zostały pomieszane zasady np. przemieszane zakupy z akcjami lub odrzucanie akcji zamiast położenia ich w obszarze gry.


obrazek
Runebound Berło Kyrosa
Sporo kart, nowe możliwości,
Dodatek \"Berło Kyrosa\" to tak na prawdę nie jeden, ale trzy różne dodatki do znakomitej gry przygodowej Runebound. Całość zestawu stanowią tylko karty, których jest aż 90 (przy takiej liczbie kart cena wcale nie wydaje się wygórowana). Każdy z dodatków to 30 nowych kart, które mają za zadanie uatrakcyjnić naszą rozgrywkę w Runebound\'a. Pierwszy z nich \"Legendarne Relikty\" wprowadza do gry nowe przedmioty i sprzymierzeńców, wystarczy je tylko wtasować do istniejącej talii handlu i można zaczyna rozgrywkę. Podobnie sprawa ma się z kolejnym dodatkiem czyli \"W czeluściach grobowca\", jednakże tutaj dostajemy nowe przygody i wyzwania na które możemy natrafić w trakcie naszej walki z władcą smoków. Jest to bardzo dobry dodatek dla wszystkich, którzy mają za sobą kilka partii Runebound\'a i doskonale znają większość wyzwań. Tutaj pojawiają się kolejne, które dodają pewien element zaskoczenia. Ostatnim dodatkiem, który znajdziemy w zestawie jest \"Berło Kyrosa\". Moim zdaniem jest to największa atrakcja zestawu, ponieważ wprowadza do gry całkowicie nowa przygodę, z którą bohaterowie będą musieli się zmierzyć. Zamiast władcy smoków mamy tutaj do pokonania grupę olbrzymów. Warto nadmienić, że talia przygód niebieskich zostaje całkowicie wymieniona na tą z dodatku (czerwonej nie ma w ogóle), natomiast obok talii zielonej i żółtej układa się dodatkowe stosy ze spotkaniami i wydarzeniami, które dużo lepiej pasują do nowej przygody. Dwa z dodatków wykluczają się między sobą - Berło Kyrosa i W czeluściach grobowca, natomiast Legendarne relikty mogą być używane zarówno z jednym jak i drugim dodatkiem jednoczenie. Oczywiście każdy z nich jako pojedynczy dodatek może rozszerzać podstawową wersję gry. Na koniec warto również nadmienić ze twórcy pomyśleli o tym, aby każdy dodatek łatwo było oddzielić od podstawowej talii - na nowych kartach znajdziemy unikalny symbol oznaczający przynależność do dodatku. Podsumowując uważam ten zestaw dodatków jako bardzo dobre urozmaicenie rozgrywki w Runebound\'a - każdy wprowadza coś innego przez co rozgrywka nabiera nowej świeżości.

obrazek
Race for the galaxy: The Gathering Storm
Świetny dodatek i jedno małe ale...,
Race for the Galaxy: Gathering Storm jest pierwszym dodatkiem do bardzo dobrej, kosmicznej gry karcianej. Pierwsza rzecz jaka rzuca się w oczy, gdy dostajemy pudełko do ręki są jego rozmiary - nieporównywalnie mniejszy do podstawowej wersji gry. Po rozpakowaniu okazuje się, że nie ma w środku za wiele elementów - plansza robota, trochę dodatkowych znaczników oraz zapakowana talia kart. Z pozoru plik kart wydaje się całkiem pokaźny, niestety po rozpakowaniu okazuje się, że kart właściwych rozszerzających grę jest zaledwie kilkanaście. Od razu nasuwa się pytanie co znajduje się na reszcie kart - jest to zestaw dla piątego gracza oraz kilkanaście kart pustych. Tutaj moim zdaniem twórcy gry znacząco przesadzili, niby dają możliwość przygotowania własnych światów i technologii na własną rękę, ale nie wydaje mi się żeby wiele osób z tego skorzystało. Dla mnie osobiście jest to całkiem pokaźna ilość kart, które można było spożytkować dużo lepiej. Na szczęście jest to jedyny mankament dodatku i nie psuje \"miodności\" całego zestawu. Poza samymi kartami, które są oczywiście świetnym rozszerzeniem podstawowej wersji gry (nowe planety, nowe 6-cio poziomowe technologie) na uwagę zasługuje moim zdaniem najważniejsza część dodatku a mianowicie ROBOT. Jest to dodatkowa plansza, znaczniki oraz kości, które umożliwiają jednoosobowa rozgrywkę. Wydawać by się mogło, że gra jednoosobowa przeciw robotowi będzie nudna lub też może pozwolić na lepsze zapoznanie się z grą i przećwiczenie różnego rodzaju taktyki na grę z przyjaciółmi. Jak się jednak okazuje ani jedno ani drugie stwierdzenie nie jest całkowicie prawdziwe. Gra przeciwko robotowi nie jest nudna ani trochę. Niestety nie można tutaj zbyt mocno ćwiczyć rożnego rodzaju taktyki, gdyż gra z robotem wymaga zupełnie innego podejścia. Przede wszystkim robot jest całkowicie nieprzewidywalny, a jego zachowania czasami zupełnie irracjonalne - na pewno nikt w danej sytuacji nie zagrałby takiego ruchu. Aczkolwiek ma to swój urok. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że w zależności od wylosowanego świata początkowego zachowanie robota w trakcie niektórych akcji zmienia się, co powoduje że dostajemy 9 równych robotów, a nie tylko jednego. Podsumowując, mimo pewnego mankamentu jakim są puste karty dodatek ten na pewno zasługuje na uwagę każdego, komu spodobało się granie w Race for the Galaxy.

obrazek
Settlers of Catan Card Game
Karty w krainie Catanu,
Myślę, że każdy, kto rozegrał przynajmniej kilka partii w Osadników, pomyślał o tym, jak przygoda w krainie Catanu wyglądała by we dwie osoby. Dzięki tej grze nie trzeba się dalej zastanawiać! W pudełku otrzymujemy sporą ilość kart, dwie kostki i dwa znaczniki. Karty są dobrze wykonane i maja bardzo ładne ilustracje, niestety są niestandardowej wielkości i trudno znaleźć do nich pasujące koszulki. Na początku rozgrywki każdy z graczy dysponuje zestawem kart startowych, z dwiema wioskami połączonymi drogą oraz sześcioma przyległymi obszarami. Jest to zaczątek naszego królestwa, które wraz z kolejnymi turami będzie się rozrastać aż do momentu, aż któryś z graczy zgromadzi 12 punktów, a trwa to około półtorej godziny. A punkty zdobywa się za wioski/miasta, budynki oraz przewagę w jednym z dwóch obszarów - militarnym i handlowym. W moim odczuciu w porównaniu z Osadnikami losowość jest nieco mniejsza, każdy z graczy ma co najmniej jeden region na każda z wylosowanych na kostce surowców liczb. Za to interakcja jest większa, jest sporo sposobów, żeby zaszkodzić przeciwnikowi. Reguły są dość proste, dodatkowo istnieje strona z tutorialem do tej gry. Przeważnie rozgrywki są bardzo wyrównane i losy zwycięstwa ważą się do ostatniej chwili. Dla mnie gra ta obok Race for the Galaxy jest najlepsza karcianka niekolekcjonerska dla dwóch osób. Polecam dla wszystkich miłośników Osadników z Catanu i nie tylko !!!

obrazek
Race for the Galaxy (2nd edition)
Kosmiczna rozgrywka karciana.,
Pierwsza rzecz jaka nasuwa się po zakupie gry to całkiem sporych (jak na karciankę) rozmiarów pudełko - po co do gry karcianej tak duże pudło. Po rozpakowaniu okazuje się że faktycznie, wiele w środku nie znajdziemy, ponad 100 kart, trochę żetonów, oraz instrukcja i pomocnicze plansze - ściągawki ze skrótem zasad. Talia kart jest wstępnie przygotowana do pierwszej rozgrywki - nie ma więc konieczności tasowania kart. Nic tylko rozpakować i grać. Ale dalej niestety nie jest już tak łatwo, gdyż ilość zasad jest całkiem spora. Na całe szczęście już po pierwszej rozgrywce zasady stają się jasne i do instrukcji sięga się później na prawdę rzadko. Również plansze ściągawki stają się szybko zbędne. Ale przejdźmy do samej rozgrywki. Każdy z graczy ma na ręce karty dzięki którym może rozbudowywać swoje galaktyczne imperium. Oczywiście żeby coś zbudować trzeba za to zapłacić. I tutaj ciekawostka otóż środkiem płatniczym w grze nie są zwykłe pieniądze ale karty posiadane przez gracza - oznacza to, że aby wyłożyć kartę wartą 3, trzeba odrzucić trzy karty posiadane aktualnie w ręce. Co więcej na początku każdej tury, gracz nie może mieć w ręce więcej niż 10 kart. Taka konstrukcja zasad powoduje, że trzeba dość dokładnie planować swoje ruch i strategię. Z całym sposobem rozgrywki wiąże się jedna bardzo ważna kwestia, która dla niektórych może być wadą a dla innych zaletą - w grze nie ma praktycznie żadnej interakcji między graczami, każdy rozwija swoje imperium na własną rękę. Jedynie czasami można spróbować przewidzieć jaką akcję wykona przeciwnik i w zależności od tego zaplanować swój ruch. Na koniec warto dodać jeszcze parę słów na temat samego wykonania gry. Jeśli chodzi o karty to są one po prostu śliczne. Grafiki idealnie pasują do przeznaczenia karty i oddają klimat samej gry. Również żetony punktów zwycięstwa maja klimatyczny, kosmiczny wygląd. Podsumowując, gra na pewno jest warta polecenia. Rozgrywka jest szybka (45 - 60 minut), w czasie jednego wieczoru można spokojnie rozegrać kilka partii. Dodatkowo sama gra opiera się w dużej mierze na symbolach, które po krótkim poznaniu okazują się bardzo czytelne i intuicyjne. Jednym słowem, kosmiczna zabawa godna polecenia.

obrazek
Fasolki
Fasolki, fasolki, fasolki,
Czy gra o sadzeniu fasolek może być ciekawa? Okazuje się, ze zdecydowanie tak. Najlepiej do zabawy zebrać kilka osób. Można grać już we dwie osoby, ale przy większej liczbie graczy rozgrywka wiele zyskuje. Reguły są krótkie i proste, gra idealnie nadaje się na rozgrzewkę przed trudniejszym tytułem, jako przerywnik miedzy innymi grami czy jako gra na imprezę. Każda rozgrywka dostarcza dużo śmiechu i zabawy, interakcja pomiędzy graczami jest wysoka, każdy próbuje rozstać się z niechcianymi rodzajami fasolek, które co rusz losujemy. Wykonanie jest bardzo dobre, rysunki fasolek są humorystyczne i zachęcają do zabawy. Polecam gorąco.

obrazek
Ingenious 2 edycja
Idealna gra logiczna?,
Może nie idealna, ale na pewno jedna z najlepszych gier logicznych. Wykonanie stoi na wysokim poziomie. Jakość materiałów jest bardzo dobra, również instrukcja jest napisana w przystępny sposób. W skrócie w grze chodzi o to, żeby dwuczłonowe kafelki z różnokolorowymi symbolami okładać tak, aby te symbole tworzyły linie. Im dłuższa linia, tym więcej punktów dostaje gracz. Punkty podlicza się osobno dla każdego symbolu, a wygrywa ten, który ma najwięcej punktów dla swojego najsłabszego symbolu, czyli dość podobnie jak w Eufracie i Tygrysie tego samego autora. Grę charakteryzują proste i łatwe do wytłumaczenia zasady, które przekładają się na bardzo ciekawa rozgrywkę. Gra się szybko, nie ma przestojów, całkowity czas gry tez nie jest zbyt długi. W grze występuje pewna losowość, kolejne kafelki dobiera się losowo z woreczka, co z jednej strony powoduje, ze każda rozgrywka jest inna, z drugiej stopień losowości jest na tyle niski, ze zwycięża się nie dzięki lutowi szczęścia, a logicznemu myśleniu. Moim zdaniem jest to jedna z najlepszych gier Reinera Knizia, gorąco polecam!!!

obrazek
Arkham Horror: Curse of the Dark Pharaoh
Miłe urozmaicenie rozgrywki,
\"Curse of the Dark Pharaoh\" jest pierwszym dodatkiem wydanym do rewelacyjnej gry Arkham Horror. Pudełko nie jest dużych rozmiarów i na początku nie napawa optymizmem, gdyż cena nie jest niska. Po otwarciu pudełka okazuje się że dostajemy ponad 160 kart, które mają ubarwić nasza przygodę w Arkham. Dodatek ten wprowadza nowy element świata gry mianowicie do miasta przybywa wystawa związana ze starożytnymi reliktami. Nowe karty oferowane przez dodatek umożliwiają zwiedzenie wystawy - dostajemy nowe karty spotkań zarówno w Arkham jak i innych światach, nowych sprzymierzeńców, czary, a co najważniejsze przedmioty z ekspozycji muzealnych. Właśnie owe przedmioty to największa gratka dla fanów gry. Oferują one różne ciekawe bonusy dla gracza. Warto również wspomnieć o 2 sposobach rozgrywki, które oferuje dodatek - wystawa jest głównym mottem gry bądź jedna z wielu rzeczy w mieście. W pierwszym przypadku, gdy wystawa staje się naszą główną przygodą wykorzystujemy tylko karty spotkań z dodatku. Jest to wariant dla zaawansowanych graczy gdyż wszystko będzie się działo dużo szybciej niż w przypadku podstawowej wersji gry. Drugi wariant moim zdaniem jest dużo ciekawszy, gdyż karty z dodatku dokłada się do wersji podstawowej, dzięki czemu mamy dużo większą różnorodność spotkań, a do tego czasami możemy trafić nowe przedmioty. Ostatnią rzeczą, którą możemy znaleźć w dodatku są karty \"Odgrodzonych z sąsiedztwa\" - służą one do zamknięcia dostępu danemu graczowi do pewnych miejsc w mieście (owa blokada z reguły jest wynikiem jakiegoś spotkania w danym miejscu). Podsumowując uważam \"Curse of Dark Pharaon\" za na prawdę udany dodatek, który stanowi duże uatrakcyjnienie rozgrywki w Arkham Horror.

obrazek
BattleLore Dwarven Battalion
Krasnoludy jeszcze silniejsze.,
Dwarwen Battalion to kolejny dodatek do Balle Lore\'a. Tym razem to krasnoludy dostają wzmocnienie i to nie byle jakie. Ale zaczynając od początku, czyli co znajdziemy w pudełku. Dwarwen Battalion jest jednym z mniejszych dodatków co oznacza że znajdziemy w nim 20 nowych figurek. I tutaj pojawia się pytanie, czy cena nie jest przypadkiem zbyt wygórowana jak za tak niewielką ilość figurek? No ale dla prawdziwego fana Battlelore\'a nie powinien to być żaden problem. Tak więc cena moim zdaniem to jest jedyny mały mankament tego dodatku, jednak zawartość rekompensuje taki wydatek. Ale wracając do pudełka, 20 idealnie wykonanych (jak zwykle zresztą, w końcu to Days of Wonders) figurek, a poza tym banery dla każdej ze stron karty ze specyfikacją broni oraz karty specjalistów (dla dodatku Call to Arms). Oczywiście nie zapomniano również o instrukcji, która zawiera szczegółowy opis nowych jednostek oraz 2 dodatkowe mapy. Już sama podstawowa wersja gry przyzwyczaiła nas, że krasnoludy z założenia są silne, a ten dodatek tylko to potwierdza. Mamy krasnoludy z włóczniami (niebieska jednostka), krasnoludy z toporami (niebieskie) oraz dudy lub kobzy (zielona, niebieska bądź czerwona). O ile inne dodatki również wprowadzają włóczników, to topory i dudy zasługują na większą uwagę. Otóż dudy nie maja za zadanie zadawanie obrażeń lecz przestraszenie przeciwnika i zmuszenie do ucieczki - myślę że jednostka ta doskonale nadaje się jako wsparcie tym bardziej że działa również na odległość. W momencie zagrożenia ma za zadanie przegonić wrogą jednostkę. Natomiast krasnoludy z toporami to typowa jednostka ofensywna - silny atak, możliwość powtórzenia jednego bonus strike\'u. W 100% jednostka bojowa. Podsumowując uważam Dwarwen Battalion za bardzo udany dodatek oferujący spore możliwości prowadzenia starcia. Z drugiej strony takie wzmocnienie krasnoludów wymaga od ich przeciwnika jeszcze większego i starannego zaplanowania potyczki. Polecam wszystkim fanom Battlelore\'a niezależnie czy lubicie grać ludźmi, krasnoludami bądź goblinami.

obrazek
Arkham Horror
Dla fanów horrorów i nie tylko,
Arkham Horror - niesamowita przygoda w małym cichym miasteczku, które nagle i w dziwnych okolicznościach zostaje opanowane przez potwory. Do walki ze złem staje grupa badaczy. Przemierzając miasto oraz inne światy starają sie za wszelką cenę nie dopuścić by okrutny przedwieczny stwór opuścił swoje legowisko i zaatakował. Tak pokrótce przedstawia się fabuła Arkham Horror. Kilka słów o zawartości pudełka. Pierwsza rzecz która od razu daje się zauważyć to rozmiar oraz waga samego pudełka. Od razu możemy się spodziewać dużej ilości elementów gry. Poza na prawdę pokaźnych rozmiarów planszą dostajemy mnóstwo kart, żetonów, znaczników i innych elementów. Do rozłożenia całości potrzebny jest duży stół. Sama rozgrywka podzielona jest na kilka tur, w każdej turze gracze wykonują kolejno swoje czynności. I tutaj najeży nadmienić, że Arkham Horror znacząco rożni się od innych gier planszowych. Mianowicie nie gra się przeciwko sobie tylko przeciwko grze. Dzięki temu gracze muszą ze sobą współpracować aby osiągnąć stawiany w grze cel. Dla zdesperowanych możliwa jest gra w pojedynkę. Na samo rozgrywkę trzeba niestety zarezerwować sporo czasu, gdyż z reguły zajmuje ona około 3-4 godzin. Podsumowując Arkham Horror jest na prawdę dobra grą, w którą gra sie bardzo przyjemnie. Trzeba co prawda rozegrać 2 lub 3 partie aby dokładnie poznać wszystkie zasady ale potem gra sie miło i łatwo. Gorąco polecam tą grę, tym bardziej że rzadko jest okazja by współpracować w grach planszowych, a nie rywalizować pomiędzy sobą.

obrazek
Pylos
Wciągająca gra.,
Z pewnością jedna z najlepszych gier dla dwóch osób. Plansza i kule są wykonane bardzo starannie, instrukcja może nie jest błyszcząca i kolorowa, ale chyba nie można tego wymagać, skoro reguły mieszczą sie na jednej stronie. Dzięki krótkim i prostym zasadom już po pięciu minutach od rozpakowania gry można rozpocząć pierwsza rozgrywkę. Dla bardziej zaawansowanych graczy dostępne są dodatkowe reguły, dla młodszych wersja uproszczona. Gra się bardzo przyjemnie, aby wygrać trzeba się nieźle nagłowić. Każde zwycięstwo daje dużą satysfakcję. Czas rozgrywki jest krótki, średnio około 10 minut, rozłożenie gry też nie zajmuje dużo czasu, mimo to lepiej przed rozpoczęciem gry zarezerwować sobie więcej czasu, bo ta gra bardzo wciąga. Polecam !!!

obrazek
BattleLore Goblin Skirmishers
Swietne wzmocnienie goblinów,
Goblin Skirmishers to pierwszy dodatek do rewelacyjnej gry planszowej Battle Lore traktujący o goblinach. Pierwsza rzecz jaka rzuca sie w oczy po rozpakowaniu pudełka to tradycyjnie perfekcyjne wykonanie (do czego Wydawca zdążył już wszystkich przyzwyczaić). Co można znaleźć w pudełku: przede wszystkim 20 nowych figurek (włócznicy, procarze oraz bębniarze wraz z przywódcą), 10 nowych banerów (zielone dla procarzy i grupy bębniarzy oraz czerwone dla włóczników) po 5 dla każdej ze stron, 8 nowych kart (4 karty opisu broni oraz 4 karty specjalistów) a także instrukcje z 2 nowymi mapami do gry. Jeśli chodzi o nowe jednostki to są one dość atrakcyjne i przede wszystkim stanowią mocne wsparcie dla jednostek goblińskich, które w podstawowej wersji wypadają blado na tle krasnoludów. Na uwagę zasługują włócznicy, którzy w połączeniu z Goblin Rush stanowią na prawdę groźną broń. Dodatkowym atutem są bębniarze którzy wraz z przywódcą mogą stworzyć odrębną jednostkę, która daje połowiczne wsparcie dla innych, lub też można wymienić dowolną figurkę na pojedynczego bębniarza w innej jednostce przez co zyskuje ona status BOLD. Wszyscy bębniarze mają białe podstawki, dzięki czemu można łatwo odróżnić czy dana jednostka goblińska ma w swoich szeregach bębniarza czy nie. Poza nowymi mapami, które w pełni wykorzystują nowe jednostki mamy do dyspozycji karty specjalistów co w połączeniu z Call to Arms daje nam pełną dowolność używania dodatku. Dodatek jest obowiązkową pozycją dla wszystkich miłośników Battle Lore\'a.

obrazek
Runebound (druga edycja) (uszkodzony)
Gratka dla fanów Magii i Miecza,
Pierwszym, co rzuca się w oczy po otrzymaniu gry jest jej bardzo staranne wykonanie. Żetony, karty, figurki, czy kostki są zrobione na bardzo wysokim poziomie, a plansza jest po prostu fantastyczna! Teraz pora na pierwszą rozgrywkę. Grać można w już w pojedynkę, ale zabawa przy 3-4 graczach jest znacznie lepsza. Może nie wszystko jest jasne po pierwszym przeczytaniu instrukcji, ale wraz z tokiem rozgrywki arkana gry szybko staja się jasne. Gra ma kilka alternatywnych zasad. Przy standardowych regułach gracze często maja tendencje do asekuranckich zachowań. Na szczęście przy graniu z wykorzystaniem Szlaku Zagłady rozgrywka staje się bardziej dynamiczna i jeszcze bardziej wciągająca. Bardzo fajnie rozwiązany jest system handlu. Jedyną wadą gry wydaje się zbyt mała interakcja pomiędzy graczami. Na plus grze należy również zaliczyć ogromna ilość dodatków, które sprawia, ze gra nigdy się nie zestarzeje.

obrazek
Carcassonne (stare wydanie)
Lekka, łatwa i przyjemna,
Grę zakupiłem jako lekki, dwuosobowy, zabijacz czasu na wakacje. Muszę przyznać że z tego zadania Carcassonne wywiązała się znakomicie.
Gra nadaje się dla każdego, niezależnie od wieku czy też wcześniejszych doświadczeń z grami planszowymi. Reguły zajmują cztery, bogato ilustrowane strony. Ich wytłumaczenie zajmuje 15 minut czasu.
Sama rozgrywka polega na budowaniu planszy, poprzez dokładanie kolejnych, losowo wybieranych elementów w taki sposób, aby stanowiły całość. Po kilkunastu rundach na stole wyrasta nam cały świat, pełen miast, dróg i rozrzuconych po polach klasztorów. Rozszerzenia dodatkowo urozmaicają grę, dodając nowe rodzaje elementów planszy.
Carcassonne jest bardzo dobrze zbalansowana. Jest to idealne połączenie krótko- i długoterminowej strategii. Przyda się także odrobina szczęścia, podczas wybierania elementów.
Jest to gra odmienna od innych, polega na budowaniu a nie niszczeniu. Grać można na różny sposób – współpracując lub konkurując. Jej niewielkie rozmiary sprawiają, że idealnie nadaje się na podróż. Jeżeli gra zaczyna nabierać monotonii – wystarczy dokupienie jednego z wielu dodatków a rozgrywka na nowo nabierze kolorów. Serdecznie polecam.


obrazek
Bluff (Blef)
Ciekawa odmiana tradycyjnych kości,
Gra Blef powstała już jakiś czas temu, ale ostatnio dzięki 2 części Piratów z Karaibów nabrała nowej świeżości. W filmie jest jedna scena gdzie bohaterowie grają właśnie w blefa - jedynie brakuje im planszy na której sie obstawia. W pudełku z gra znajdują się kubeczki, kostki, plansza. Gracze rzucają kostkami, ale nie pokazują ich innym graczom tylko chowają pod swoim kubkiem. Następnie wszyscy obstawiają łączną liczbę kostek pod wszystkimi kubkami, jednakże każdy kolejny zakład musi być wyższy od poprzedniego. Dodatkowo istnieje możliwość urozmaicenia rozgrywki poprzez ujawnienie części własnych kości i ponowny rzut. W takim układzie przeciwnicy znają cześć kostek i mogą na tej podstawie obstawiać i przewidywać. Ogólnie rzecz biorąc gra jest bardzo dobrze zbalansowana zarówno dla 2 jak i większej liczby graczy. Gra ma w sobie elementy hazardu jak również logicznego myślenia (trzeba nie tylko przewidywać co mogą mieć inni jak również analizować zachowania przeciwników i ich zaklady - to może nam zdradzić co ukrywają u siebie). Sama rozgrywka jest stosunkowo szybka - rzucamy kostkami, obstawiamy sprawdzamy, przegrywający traci kostki. Tak aż do momentu gdy tylko jedna osoba zostanie z kostkami. Ponieważ gra nie wymaga żadnego specjalnego przygotowania wystarczy kilkadziesiąt minut aby rozegrać kilka partii. Gorąco polecam.

obrazek
Puerto Rico (stare wydanie)
Najlepsza gra + polskie wydanie = Genialna gra,
Po długich miesiącach oczekiwania wreszcie pojawiła sie polska wersja tej gry. Czy warto było czekać? Zdecydowanie tak!!! W pudelku znajdujemy bardzo dobrze wydana grę, przed pierwsza rozgrywka czeka nas wyjmowanie żetonów z profesjonalnie wykonanych wyprasek. Jako bonus w stosunku do wersji angielskiej otrzymujemy dodatkowe budynki z rozszerzenia. I to za znacznie niższą cenę! Samej rozgrywki chyba nie trzeba reklamować, w kocńcu gra do dłuższego czasu jest uważana za jedna z najlepszych. Gra sie bardzo dobrze już we dwie osoby, a przy większej ilości graczy rozgrywka staje sie jeszcze ciekawsza. Doskonale dopracowana mechanika gry sprawia, że naprawdę bardzo trudno sie oderwać od tej planszowi.
Reasumując: świetna gra, doskonale wydanie, gorąco polecam :)


obrazek
Scotland Yard
Poczuj się jak detektyw lub przestępca,
Pierwsza rzecz, na którą warto zwrócić uwagę przed zakupem gry to ilość graczy. Zarówno na pudełku jak i w instrukcji znajdziemy informacje że gra przeznaczona jest dla 3-6 graczy. Moim zdanie w 2 osoby można grać tak samo jak we 3. Wydaje mi się że gra została jednak stworzona z myślą gównie o 5 lub 6 graczach. W grze jeden z graczy wciela się w role tajemniczego Mr. X, który ucieka przed detektywami ulicami Londynu. Mr. X jest niewidoczny na planszy dla pozostałych graczy, jedyne co widzą inni gracze to jakimi środkami transportu się on porusza. Mr. X natomiast co kilka ruchów musi pokazać detektywom w którym miejscu się znajduje. Liczba detektywów jest rożna i zależna od liczby graczy (dla 3 graczy na planszy są 4 detektywi - każdy gracz kieruje dwoma). Maksymalna liczba detektywów to 5. Moim zdaniem ta liczba niezależnie od ilości graczy nie powinna być mniejsza od 4, gdyż tylko wtedy mamy szansę złapania Mr.X. Gra jest wykonana bardzo solidnie, nie ma problemów z odróżnianiem żetonów, plansza jest dość duża i przejrzysta. Sama rozrywka wymaga sporo logicznego myślenia i przewidywania, a także współpracy pomiędzy detektywami. Ogólnie jest to bardzo dobra rozrywka dla całej rodziny. Polecam.

obrazek
BattleLore The Hundred Years War
Bitwy w średniowieczu,
BattleLore The Hundred Years War jest jednym z czterech (na chwilę obecną, gdyż kolejny już na horyzoncie) dodatków do gry BattleLore, który zawiera dodatkowe jednostki. Po otwarciu pudełka pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy to jakość wykonania (jak zwykle wydawca nie zawiódł oczekiwań). Mimo że jest to tylko (albo aż jak kto woli) dodatek każdy element znajduje się w osobnej przegródce. Figurki wykonane są z najwyższą dbałością o szczegóły. Każda figurka jest osobno, dzięki czemu nie ma możliwości aby została uszkodzona. To samo tyczy się pozostałych elementów. Kupując dodatek otrzymujemy 32 nowe figurki wśród których można wyróżnić 4 różne typy (halabardników, kuszników, włóczników i trębaczy). Dodatkowo dostajemy nowe sztandary, karty z opisem broni i jednostek, karty specjalistów oraz instrukcję z nowymi mapami do gry i krótkim opisem nowych zasad. Najciekawsze oczywiście są nowe jednostki. Każda z nich wnosi do gry jakieś nowe urozmaicenie - czy to możliwość rzucania zwiększoną liczbą kostek w przypadku kontrataku, czy też możliwość wykorzystania 2 oddziałów w jednym natarciu. Mimo, iż dodatek jest głownie ukierunkowany na walki bez użycia czarów, w instrukcji znajdziemy dodatkowy opis, jak ich użyć. Ostatnią rzeczą która warto podkreślić to karty specjalistów, dzięki którym dodatek możemy łatwo połączyć z Call to Arms, dzięki czemu ilość niepowtarzalnych bitew które można rozegrać staje się nieograniczona. Podsumowując, uważam że The Hundred Years War jest bardzo udanym dodatkiem, szczególnie dla osób które nie przepadają za wprowadzaniem magii do gry.


obrazek
BattleLore: Call to Arms
Obowiązkowa pozycja,
Call to Arms jest jednym z pierwszych i moim zdaniem najważniejszym dodatkiem do gry BattleLore (oczywiście wymaga podstawowej wersji gry). W odróżnieniu do wszystkich innych dodatków nie wprowadza on dodatkowych figurek. W zamian za to dostajemy rewelacyjny system dowolnego i zawsze unikatowego rozmieszczenia armii na planszy. W dodatku znajdziemy 6 talii (każda po 7 kart) z rozmieszczenie wojsk, karty specjalistów, nowe banery i tokeny, nowe tereny (bagna i klify) a także nową broń (długi łuk). Początek rozgrywki wygląda podobnie jak w podstawowej wersji gry, tzn przygotowujemy planszę, ale zamiast ustawiać armię tak jak zaplanowali twórcy, wykorzystujemy jedną z talii kart i na tej podstawie rozmieszczamy armie. Dzięki takiemu podejściu za każdym razem nasza armia będzie rozmieszczona inaczej, a co za tym idzie każdą rozgrywkę trzeba od początku planować. Możemy również samemu zaplanować planszę, rozmieszczenie lasów, rzek, itp. Karty rozmieszczenia armii są idealnie wyważone, wiec nie musimy się martwić, że któryś z graczy od początku będzie w lepszej pozycji. Dodatkowym atutem dodatku są karty specjalistów, które urozmaicają rozgrywkę. We wszystkich pozostałych dodatkach (zawierających figurki) zawsze pojawiają się nowe karty specjalistów, co znaczy że inne dodatki doskonale komponują się z Call to Arms. Gorąco polecam wszystkim miłośnikom BattleLore\'a - pozycja obowiązkowa.

obrazek
Roborally
Poczuj sie programista robotów,
W pudelku znajdują sie: kilka plansz, karty robotów, figurki robotów, spora liczba żetonów i klepsydra, która dokładnie odmierza półminutowy okres czasu oraz instrukcja w języku angielskim. Polska wersje instrukcji można znaleźć w necie. Gra może nie jest bardzo gadżeciarska, ale wykonanie stoi na bardzo dobrym poziomie. Wspomniana instrukcja jest raczej cienka, zasady mieszczą sie na kilku stronach, pozostała cześć jest wypełniona przez opis scenariuszy, jakie można stworzyć łącząc że sobą rożne mapy. Zasady są bardzo proste, nawet jeśli nie wszystko wydaje sie na jasne przed pierwsza gra, to już po chwili rozgrywki wszelkie niejasności znikają. Olbrzymimi atutami gry są bardzo duże możliwości różnicowania rozgrywki w zależności od wybranych map, możliwość gry od 2 do 8 osób, przy czym już we dwie osoby gra sie znakomicie, a im więcej graczy, tym robi się ciekawiej. No i przede wszystkim olbrzymia przyjemność płynąca z gry. Nawet osoby, które nie grały wcześniej w gry planszowe, wliczając w to pleć piękną, bardzo szybko przekonują sie do tej gry. Cena gry nie jest mała, ale na pewno warto na nią wydać te pieniądze. Gorąco polecam !!!!

obrazek
Tajemnice Labiryntu
Świetna zabawa dla całej rodziny,
Tajemnice Labiryntu to przede wszystkim gra rodzinna. Dedykowana jest dla 2-4 osób. Warto zaznaczyć że ilość grających zupełnie nie wpływa na atrakcyjność rozgrywki, jak to ma miejsce w niektórych innych grach (im więcej tym lepiej). Gra jak przystało na wydawcę firmę Ravensburger jest bardzo dobrze wykonana - plansza ze stałymi elementami plus ruchome żetony labiryntu, karty i pionki. Wszystko zaprojektowanie i rozplanowane bardzo dokładnie. Zasady gry są bardzo proste i ich opanowanie zajmuje około 5 minut. Chodzi o to aby dotrzeć do wybranych skarbów przed innymi przesuwając ruchome korytarze labiryntu. Najzabawniejsze w tej grze jest to, że próbując utorować sobie drogę do własnych skarbów na pewno zepsujemy drogę innym. Dodatkowo u młodszych graczy gra bardzo dobrze rozwija logiczne myślenie i planowanie każdego ruchu, a więc może pełnić również role edukacyjną. Nie zmienia to faktu że dorośli bawią sie przy niej równie dobrze. Samo przygotowanie rozgrywki jest błyskawiczne, a sama gra trwa nie więcej jak 30 minut, co oznacza że aby dostarczyć sobie odrobinę rozrywki nie potrzebujemy całego wieczoru lub popołudnia. Polecam grę tym bardziej, że cena na prawdę jest przystępna.

obrazek
Ryzyko (stare wydanie)
Dobra strategia dla kilku osób,
Ryzyko jest klasyką gatunku jeśli chodzi o gry strategiczne. Gra składa się z 6 zestawów żołnierzy (piechota, kawaleria i artyleria), planszy, kart (terytoriów i misji) oraz kostek. Grę można rozgrywać na 2 sposoby - podbój całego świata bądź wykonywanie misji. Obydwa warianty wydają się być równie atrakcyjne, jednakże moim w przypadku gry w 2 osoby tylko podbój świata ma sens. Niestety gra została zaprojektowana dla większej liczby graczy (3-6) - w przypadku gry we 2 osoby na planszy pojawiają się siły neutralne, które stanowią pseudo 3 gracza (nie atakują, ale zajmują tereny). W przypadku gry w 3 i więcej osób ten problem nie istnieje więc zastosowanie kart misji jest równie efektywne jak podbój całego świata. Mimo że gra określana jest mianem klasycznej strategi dużo w niej przypadku spowodowanego faktem, że bitwy są rozstrzygane przy pomocy kostek, a więc może się zdarzyć ze 2 piechurów zniszczy nam artylerię :) Jednakże mimo pewnych wad gra jest godna polecenia i na pewno daje spore możliwości przetestowania swoich zdolności dowodzenia armią i planowania bitew.

obrazek
BattleLore Epic
Mieszane uczucia,
EPIC jest dodatkiem do znakomitej gry Days of Wonders - Battle Lore\'a. Dodatek ten składa się z dodatkowej planszy, dodatkowych żetonów lore, żetonów sojuszników oraz znaczniki kolejności graczy. Jest również instrukcja i mapy dostosowane do większej planszy. Do gry w zawarte w instrukcji scenariusze wystarcza oryginalna gra - żadne dodatkowe jednostki nie są potrzebne. Sama rozgrywka przewidziana jest na zwiększoną liczbę graczy - aż do 6 osób. Jednakże styl rozgrywki pozostaje bardzo podobny - są 2 duże armie, każdą z nich prowadzi 3 dowódców - po jednym skrzydle dla każdego. Dodatkowo jeden z graczy jest dowódcą i wydaje rozkazy - pozostali tylko decydują jakie jednostki przesunąć i rozstrzygają bitwy. Jak widać sama rozgrywka tylko nieznacznie różni się od podstawowej wersji gry. Największym atutem jest 2 razy większa plansza, dzięki której można dużo lepiej zaplanować strategię rozgrywki. Aczkolwiek moim zdaniem jest to jedyny atut tego dodatku, gdyż na małej planszy równie dobrze można się bawić w więcej niż 2 osoby - grając zespołowo. Podsumowując - moim zdaniem najlepszym sposobem zagrania w EPICa jest znalezienie kogoś, kto również posiada podstawkę. Wtedy można złączyć plansze, a ze strony Days of Wonders ściągnąc zasady gry i mapy przystosowane pod większą planszę. W takim przypadku, nie musimy wydawać dodatkowych pieniędzy (zyskujemy niewiele), a możemy cieszyć się rozgrywką na większej planszy.

obrazek
BattleLore
REWELACJA,
Pierwsze spotkanie z BattleLore to przede wszystkim dość wysoka cena. Jednakże gra warta jest każdej wydanej na nią złotówki. Dostajemy do reki sporych rozmiarów pudełko zawierające mnóstwo plastykowych figurek (jakość ich wykonania jest bardzo wysoka wiec nie ma problemu z odróżnieniem różnych typów) plansze, karty taktyki i magii, elementy terenu i kostki. Pojedyncza rozgrywka zajmuje około godziny, jednakże trzeba też doliczyć czas na przygotowanie planszy. Sama rozgrywka jest płynna i dynamiczna, a co najważniejsze za każdym razem unikatowa. Warto też zwrócić uwagę na bardzo dobre rozplanowanie scenariuszy w instrukcji - każdy kolejny scenariusz wprowadza do gry nowe elementy, dzięki temu po przeczytaniu kilku pierwszych stron instrukcji możemy rozegrać pierwszą grę. Każda kolejna wprowadza nowe elementy uatrakcyjniające rozgrywkę. Obecnie na rynku jest już dostępnych kilka dodatków, które maja za zadanie jak najbardziej urozmaicić rozgrywkę. Dzięki załączonemu do gry kodowi dostępu do konta na stronie wydawcy zyskujemy dostęp do dodatkowych scenariuszy - zarówno oficjalnych jak i tworzonych przez fanów. Sami również możemy tworzyć własne scenariusze z użyciem generatora i publikować je. Jedynym minusem jest fakt że gra jest wydana w języku angielskim i niestety konieczna jest jego dobra znajomość. Co prawda da się znaleźć tłumaczenia niektórych rzeczy z gry, ale można je wykorzystać tylko jako ułatwienie. Jednym słowem gorąco polecam.