PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika ashur

obrazek
Gloomhaven (polskie wydanie)
Dziesięć kilogramów przygód,
Gloomhaven który należy do taktycznych gier strategicznych osadzony w świecie fantasy jest niebywałym tytułem w branży gier planszowych.
Prawdopodobnie projektant gry miał już za sobą dużą liczbe gier dzięki czemu był w stanie wyciągnąć najlepsze wartości z nich, połączyć je i stworzyć to co ukazuje się nam w postaci tej gry.

Pierwsze skojarzenie które przychodzą do głowy to Mage Knight, który również sprowadza się do podjęcia taktycznej decyzji w postaci wybrania kart i zagrania ich w odpowiedni sposób z dwoma możliwymi efektami (górna część i dolna). Inne skojarzenia mogą iść w kierunku takich gier jak Descent wędrówki w mroku, gdzie grupa poszukiwaczy przygód brnie przez przygotowani scenariusze i niektóre decyzje mają wpływ na dalszy przebieg oraz losowe zdarzenia wpływają również na to co się dzieje.

Zmiksowanie wymienionych tytułów w jednym pudełku ważącym około 10 kg daje conajmniej kilkadziesiąt o ile nie kilkaset godzin zabawy przy stole od 1 do 4 osób - choć osobiście nie grałbym w ten tytuł poniżej dwóch osób.

Najważniejsze cechy które rzucają się w oczy zaraz po otwarciu opakowania to gigantyczna plansza która jest elementem legacy, mnogość postaci którymi będziemy mieli szanse zagrać, dziesiątki kart zdarzeń które w losowy sposób modyfikują rozgrywkę, ogromna ilość przedmiotów i setki kart potworów które definują ich zachowanie.

Zasady rozgrywki na początku mogą wydawać się przytłaczające, szczególnie, że mamy sporą ilość elementów do śledzenia. Tutaj pomocna jest aplikacja "Gloomhaven Helper" która polecam użyć po kilku wstępnych partiach, tak aby nauczyć się "flow" gry. Większość misji polega na pokonaniu przeciwników, poprzez co nie są one różnorodne, dla jednego będzie to wada dla innego zaleta. Osobiście śmiem twierdzić, że oczekiwałbym ciekawszych scenariuszy pod kątek celu.

Najciekawszym elementem gry jest przechodzenie postaci na emeryture, dzięki czemu odblokowujemy nową postać i mamy szanse nauczyć się nią grać od zera. Mankament z mojego punktu widzenia to mały wpływ przedmiotów które używają postacie na rozgrywkę. Teoretycznie pojedyncze użycie przedmiotu ma duża moc, ale we większości przypadków użyjemy go wyłącznie raz na scenariusz.

Na sam koniec dodam jeszcze porównanie do "następcy" Gloomhaven, czyli "Szczęki Lwa" które są pewnym uproszczeniem rozgrywki, czyli mamy mniej postaci, mniej stanów i kilka innych rzeczy jest również uproszczonych. Natomiast, poprawiają one znacznie niektóre zasady i wspomnianą złożoność scenariuszy ponad "pokonaj wszystkich", poza tym, są to niemal identyczne gry - szczęki są duzo krótsze.

Jeżeli uwielbiacie tytuły wymagające analizy oraz myślenia to szczerze polecam Gloomhaven.


obrazek
Gloomhaven Szczęki Lwa
Prawdopodobnie najlepszy taktyczny dungeon crawler obecnie na ry,
Spoglądając z perspektywy oryginalnego Gloomhaven, "Szczęki Lwa" sprawują się świetnie jako swego rodzaju wstęp do mechaniki
zawartej w dużej wersji gry z pewnymi uproszczeniami.

Zaraz po otwarciu pudełka czeka nas informacja aby skupić się instrukcji wprowadzającej która prowadzi nas za rękę krok po kroku w jaki sposób
gra się rozgrywa. Taka forma ma miejsce przez pierwsze 5 scenariuszy dzięki czemu po ich przejściu mamy pełną wizję rozgrywki na
przyszłe sesje. Dodatkowo w przypadku zagwostki zasad mamy pełne kompedium z poszczególnymi zasadami lub opisem elementów w alfabetycznym szeregu.

Z mojego punktu widzenia najlepsze rozwiązanie to księga scenariuszy która zawiera już plansze wraz z rozmieszczeniem przeciwników i tekstem dzięki czemu zaoszczędzamy ogromną ilość czasu na rozlożenie i przygotowanie do rozgrywki. Poza tym, wszystkie drobne element (pułapki, żetony życia) są w gotowej wyprasce co zapewnia łatwy dostęp. Do tego wydawca zawarł w opakowaniu określoną ilość koszulek tak aby można było rozdzielić wszystkie żetony potworów.

Odnosząc się jesze raz do dużego Gloomhaven ilość mechanik pozostaje niemal taka sama, natomiast nie ma aż tyle stanów postaci, dzięki czemu możemy się skupić na rozgrywce a nie na analizowaniu. Zasady w pewnych kwestiach są też uproszczone, przykładowo zasięg widzenia, lub skakanie. Nie ma tu również pewnych ulepszeń dla postaci, dzięki czemu czas spędzony między scenariuszami jest krótszy.

Każda sesja to swego rodzaju łamigłówka która wymaga optymalizacji użycia kart postaci, tak aby się nie wyczerpały za szybko, stąd dla kogoś kto lubie niebanalne tytuły "Szczęki Lwa" sprawdzą się świetnie.

Jako, że jest to gra typu legacy w trakcie rozgrywki będziemy naklejać naklejki na mape przygód odblokowując kolejne scenariusze lub przekreślać już istniejące - wymaga to od nas 2 przejść całej gry, aby "zwiedzić" każdy zakątek. Dodatkowo każda postać ma do odblokowania pewien sekret na późniejszym poziomie.

Większość tekstu do tej pory to same zalety, może pare słów o drobnych wadach lub elementach który według mnie są gorsze. Rozwój postaci jest ciekawy, ale uważam, że brakuje tu jeszcze czegoś, nowa umiejętnośc, atut i większa ilość życia to za mało, żeby czuć że nasza postać staje się potężniejsza. Podobna sprawa jest z przedmiotami, nie są one bezużyteczne, ale czuć ich marginalny wpływ na rozgrywkę. Brak tu swego rodzaju epickości i legendarnych przedmiotów rodem z Baldur's Gate (może nadchodzące Frosthaven tu pomoże ;)). Pomimo "prostoty" gra wymaga sporego zarządzania wieloma elementami - umiejętności potwórów, żywioły stany. Jedno pominięcie może mieć duży wpływ na to, czy postać zostanie pokonana lub nie.

Podsumowując, jest to jedna z najlepszych gier na rynku w jakie miałem szanse zagrać, gdybym miał porównać ją do innych gier, to powiedziałbym że to miks gry Descent Druga Edycja oraz Mage Knight, z tym, że Mage Knight jest trudniejszy :).