PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika antonio3333

obrazek
Cyklady
Klasyk, ale czy teraz daje radę?,
Hej, właśnie mam kilka już gier związanych z tym tytułem za sobą. Pewnie zastanawia was, czy ten poczciwy staruszek, klasyk wśród gier planszowych nadal daje po ponad 10 latach obecności na rynku? Przedstawię wam moją treściwą opinię.
Ta gra jest według mnie dobrym gateway'em do cięższych, bardziej negatywnych area control. Czy to oznacza, że jest słaba i po ograniu warto ją sprzedać/wystawić na wymianę? Oczywiście, że nie. Ta gra dla laików, a nawet dla wyjadaczy w grach typu area control daje mnóstwo satysfakcji. Podoba mi się w niej to planowanie swojej akcji w postaci licytacji przychylności danego bóstwa. Dzięki temu praktycznie co turę będzie robiło się co innego. Raz poprosi się Aresa o wsparcie militarne i sprawny przemarsz wojsk, następnie można poprosić Zeusa o pomoc w przyszłych licytacjach w postaci kapłanów, albo można najprościej w świecie spasować i poprosić Dionizosa o schronienie, który w przeciwieństwie do innych bogów daje, a nie odbiera i nie oczekuje nic w zamian. Niestety niekiedy można zdać sobie sprawę, że często w tych kulminacyjnych momentach główne skrzypce grają Ares na przemian z Neptunem, co może odbić się niekiedy dla kogoś bolesną czkawką do tej gry. Można wtedy powiedzieć, że niektórzy bogowie są niewspółmierni z tym co robią i co oferują. Ale ja gadam o tym co robią bogowie, a nie powiedziałem o tym jak wygrać w tę grę. Przejąć jak najwięcej wysp na archipelagu tytułowych Cyklad? No nie do końca, ale blisko. Gra jest trochę swoistym wyścigiem budowlanym i żeby wygrać musimy kontrolować 2 (w przypadku gry 2 osobowej 3) metropolie, które składają się z 4 innych budynków oferowanych przez bogów. Jak te metropolie zdobyć? Tak jak wcześniej wspomniałem, można je po prostu z 4 budynków wybudować, nie zważając na to gdzie one są, tylko ważne by wyspy na których się znajdują kontrolować. No właśnie, chcesz być budowniczym? A może jednak chcesz podziwiać jak inni wznoszą piękne metropolie, a Ty jak prawdziwy strateg, bóg wojny i wszystkich przylądków wjedziesz na wyspę z nowo wybudowaną metropolią i wykurzysz stamtąd swojego oponenta? Dróg na osiągnięcie swojego celu jest mnogo, a ogranicza nas tylko nasz umysł strategiczny i trochę szczęście. Tak, szczęście, bo walki rozstrzyga się za pomocą swoich wojsk/flot, które są równe 1 pkt siły, a liczba na kości to jest wartość dodana do siły. Wartości jakie widnieją na kości to 0, 1, 2 i 3, więc nie jest to standardowa kość k6, ale trzeba jednak mieć na uwadze, że walcząc 3 jednostki vs 3 jednostki to często ten rzut decyduje kto wyjdzie z tej walki zwycięsko.
Podsumowując, mimo tej losowości i nawet dużej przestępności ta gra bardzo dobrze działa w obecnych czasach, nie czuć, że się to gdzieś widziało, że to już było i że ju wyszło z mody. Każda partia w Cyklady jest dobrą zabawą dla każdej grupy odbiorców, a zasady są proste i można szybko kogoś wprowadzić w ten świat, bez kłopotliwych pytań i przestoi. Dobre 4,5/5, ale że nie można dawać tutaj połóweczek, to dam naciągniętą piąteczkę, a niech ma :)


obrazek
Spartakus: Krew i zdrada (edycja wspieram.to)
Kiedy wkładasz komuś nóż w plecy, żeby potem wbić i miecz...,
Ta gra jest po prostu świetna. Jeśli lubicie negatywną interakcję z graczami, nieprzewidywalne pojedynki na arenach, sojusze i zdrady jak i poczucie wcielenia się w znakomitego Dominusa szkoły gladiatorów to ta gra jest dla was. Gra podzielona jest na kilka faz. W pierwszej opatrujecie swoich gladiatorów, dostajecie pieniądze za niewolników i płacicie za swoich gladiatorów. Potem Jest faza intryg i tam można już czasem złamać największe przyjaźnie. Na prawdę nie myślcie, że to będzie miła i przyjacielska gra, O NIE!. To jest kncuie, intryga za intrygą a co najlepsze można dogadywać się między sobą, obiecywać złoto, niewolników, gladiatorów, przywileje w walkach na arenie. Najlepsze w tej grze jest to, że praktycznie nie ma momentu kiedy można tylko między sobą dawać pieniądze. Można w każdym momencie zawrzeć pakt, po kryjomu dać pieniądze do ręki by potem mieć sojusznika lub nawet zdradzić zleceniodawcę. Po prostu to jest jedno z głównych dań tej gry, czyli intrygi. Potem jest faza kupowania gdzie po kolei odkrywa się wcześniej wyłożone karty targu w ilości liczby graczy biorących udział w zabawie. Wtedy jedynie można schować pieniądze i z zaciśniętą dłonią pokazać ile można dać za pokazaną kartę czy to niewolnika, gladiatora a może sprzętu gladiatorskiego. Po wyczerpaniu kart targu czas na igrzyska na arenie. Bo co to za gra o gladiatorach bez walk na arenie? Zaczyna się licytacja kto będzie gospodarzem igrzysk. Ten kto da najwięcej będzie miał zaszczyt zaprosić wybranych uczestników by stoczyli walkę na śmierć i życie. Walka jest genialnie przemyślana. Gracze wystawiają gladiatorów z wybranym sprzętem dla nich. Gladiatorze w postaci figurki poruszają się po sześciokątach tworzących arenę. Każdy z gladiatorów ma napisane jakie są jego atrybuty tj. oborna, atak i szybkość. Liczba przy tym reprezentuje liczbę kostek. I właśnie wtedy kiedy dojdzie do starcia i ktoś oberwie mieczem pod żebra musi odrzucić tyle kostek ile dostał obrażeń, czyli mniej kostek na następne tury walki co ładnie odzwierceidla wycięczenie gladiatorów. Walka kończy się gdy któryś z gladiatorów gracza będzie miał już tylko 2 kostki (wtedy jest pokonany), 1 kostkę (wtedy jest ranny) lub nie ma kostek, wtedy dzieje się dekapitacja i gracz traci w brutalnej i krwawej walce gladiatora. W dwóch poprzednich wypadkach gospodarz może zrobić słynny gest kciukiem czy pokonany straci czy jednak zachowa życie. Tutaj też mogą być różne przekupstwa ze stron graczy :) Na koniec areny gracze patrzą kto wygrał zakłady, które obstawili przed rozpoczęciem walki. Po fazie walki wracamy do pierwszej fazy całej gry. Gra banalna i prosta a z dodatkami robi się jeszcze pikantniej. Trudno nawet mi zauważyć tutaj minusy gry. Choć fakt, może mam jeden. Nowe dodatki wprowadzają dodatkowo 3 nowe domy gladiatorów czyli można w tę grę grać aż do 7 graczy na raz. Nie polecam jednak chyba grać w to w 7 osób. Zbyt duży downtime dla mnie. W 6 osób bym się wahał i pewnie by zaważyło na tym czy dużo jest nowych graczy przy stole do tej gry. Jeśli jest dużo, mówię stanowcze nie, a jak najlepiej wszyscy ogarniają reguły to jest w miarę srpawnie ale też się dłuży. 5 osób chyba jest najlepiej i najczęściej bym tak grał, choć na 4 osoby też było fajnie. Nie polecam również grać na 3 osoby, bo wieje wtedy nudą już raczej. Także mocne 5/5 ode mnie dla tej gry, jak się nie ma starej wersji to brałbym nową wersję, choć widziałem gdzie niegdzie jakieś egzemplarze z filmowej wersji Spartakusa. To tyle ode mnie, mam nadzieje, że pomogłem w podjęciu decyzji :)