PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika Raynold1987
Escape Room: Ucieczka z Alcatraz
Bardzo polecam, szkoda tylko, że to jednorazowa przygoda,
Escape Room Ucieczka z Alcatraz – była to nasza pierwsza gra tego typu i… po zagraniu kupiłem pozostałe części! Pudełeczko malutkie, mieści się w plecaku czy torebce. Graliśmy w 2 osoby i uważam, że w takim składzie gra chodzi najlepiej. Przy trudniejszych zagadkach druga osoba zawsze może mieć inne spojrzenie na sprawę, a powyżej 2 osób może być… niewygodnie, ponieważ talia gry z rozłożoną zagadką zajmuje mniej niż 30x30cm na stole. Jest to pełna kooperacja. Jeśli chodzi o klimat - bardzo nam się podobało, nie było to suche rozwiązywanie zagadek. Co więcej, w pewnym momencie gry następuje nieoczekiwany zwrot w fabule, co nas bardzo zaskoczyło i ucieszyło! Nie jest to na szybko wymyślona historia doczepiona do mechaniki. Zagadki – nigdy nie graliśmy w podobne gry i nie byliśmy też w prawdziwych escape roomach, więc musieliśmy przestawić myślenie na bardziej abstrakcyjne :) Nie tylko matematyka, ale spostrzegawczość, logika, łączenie faktów... Uważam, że zagadki są na średnim poziomie trudności, w sam raz na rozpoczęcie przygody z takimi tytułami. Czas gry około około 1,5h bez ciśnienia na trzymanie się czasu i zdobywanie punktów. Podsumowując: grę bardzo polecamy, szkoda jedynie że gra jest jednorazowa – po przejściu zagadek i poznaniu fabuły nie ma sensu grać drugi raz.
Bardzo polecam, szkoda tylko, że to jednorazowa przygoda,
Escape Room Ucieczka z Alcatraz – była to nasza pierwsza gra tego typu i… po zagraniu kupiłem pozostałe części! Pudełeczko malutkie, mieści się w plecaku czy torebce. Graliśmy w 2 osoby i uważam, że w takim składzie gra chodzi najlepiej. Przy trudniejszych zagadkach druga osoba zawsze może mieć inne spojrzenie na sprawę, a powyżej 2 osób może być… niewygodnie, ponieważ talia gry z rozłożoną zagadką zajmuje mniej niż 30x30cm na stole. Jest to pełna kooperacja. Jeśli chodzi o klimat - bardzo nam się podobało, nie było to suche rozwiązywanie zagadek. Co więcej, w pewnym momencie gry następuje nieoczekiwany zwrot w fabule, co nas bardzo zaskoczyło i ucieszyło! Nie jest to na szybko wymyślona historia doczepiona do mechaniki. Zagadki – nigdy nie graliśmy w podobne gry i nie byliśmy też w prawdziwych escape roomach, więc musieliśmy przestawić myślenie na bardziej abstrakcyjne :) Nie tylko matematyka, ale spostrzegawczość, logika, łączenie faktów... Uważam, że zagadki są na średnim poziomie trudności, w sam raz na rozpoczęcie przygody z takimi tytułami. Czas gry około około 1,5h bez ciśnienia na trzymanie się czasu i zdobywanie punktów. Podsumowując: grę bardzo polecamy, szkoda jedynie że gra jest jednorazowa – po przejściu zagadek i poznaniu fabuły nie ma sensu grać drugi raz.
Escape Room: Skarb Czarnobrodego
Moim zdaniem najlepsza część z serii Escape room,
Escape Room Skarb Czarnobrodego – kolejna część serii, do której podchodziliśmy z wypiekami na twarzy, m.in. dlatego, że jest to jak dotąd jedyna część z serii, która nie jest kooperacją a rywalizacją! W grę można grać 1vs1 (i tak graliśmy) lub 2vs2, ale uważam, że nie jest to dobre rozwiązanie, ponieważ komunikując się i próbując rozwiązać zagadkę drużyna przeciwna może podsłuchać sugestie i szybciej odgadnąć rozwiązanie. W skrócie – są 2 takie same talie z zagadkami, gramy na zasadzie: kto pierwszy wpadnie na rozwiązanie to otrzymuje rewers karty z zagadką, na której są nadrukowane monetki. Po przejściu wszystkich zagadek zliczamy monetki i wygrywa osoba, która zebrała ich najwięcej. Naszym zdaniem zagadki są na średnio-łatwym poziomie trudności, ale to dobrze, bo jest presja czasu i rywalizacja a zbyt trudne zagadki mogłyby powodować niepotrzebne nerwy i frustrację a tak mamy przyjemną rywalizację na około 1,5h. Tło fabularne – jesteśmy piratami i próbujemy odszukać ukryty skarb Czarnobrodego. Jest poszukiwanie wyspy, skarbu, a nawet pojedynki, abordaże i bitwy morskie! Uważam, że czuć klimat, który bardzo uprzyjemnia grę. Bardzo polecam! Niestety gra jest jednorazowa i chyba jedynym rywalizacyjnym escape roome w takiej kompaktowej formie i przystępnej cenie.
Moim zdaniem najlepsza część z serii Escape room,
Escape Room Skarb Czarnobrodego – kolejna część serii, do której podchodziliśmy z wypiekami na twarzy, m.in. dlatego, że jest to jak dotąd jedyna część z serii, która nie jest kooperacją a rywalizacją! W grę można grać 1vs1 (i tak graliśmy) lub 2vs2, ale uważam, że nie jest to dobre rozwiązanie, ponieważ komunikując się i próbując rozwiązać zagadkę drużyna przeciwna może podsłuchać sugestie i szybciej odgadnąć rozwiązanie. W skrócie – są 2 takie same talie z zagadkami, gramy na zasadzie: kto pierwszy wpadnie na rozwiązanie to otrzymuje rewers karty z zagadką, na której są nadrukowane monetki. Po przejściu wszystkich zagadek zliczamy monetki i wygrywa osoba, która zebrała ich najwięcej. Naszym zdaniem zagadki są na średnio-łatwym poziomie trudności, ale to dobrze, bo jest presja czasu i rywalizacja a zbyt trudne zagadki mogłyby powodować niepotrzebne nerwy i frustrację a tak mamy przyjemną rywalizację na około 1,5h. Tło fabularne – jesteśmy piratami i próbujemy odszukać ukryty skarb Czarnobrodego. Jest poszukiwanie wyspy, skarbu, a nawet pojedynki, abordaże i bitwy morskie! Uważam, że czuć klimat, który bardzo uprzyjemnia grę. Bardzo polecam! Niestety gra jest jednorazowa i chyba jedynym rywalizacyjnym escape roome w takiej kompaktowej formie i przystępnej cenie.
Escape Room. Atak na Londyn
Polecam tak jak całą serię Escape Room,
Escape Room – Atak na Londyn to kolejna kieszonkowa gra z serii, do której „zapałaliśmy miłością” :) Małe, lekkie pudełeczko mieści się w kieszeni, gra po rozłożeniu zajmuje niewiele miejsca, a instrukcja to raptem kilkanaście zdań. Gry z tej serii traktujemy zawsze jako „fillerek” na około 1-1,5h na rozgrzewkę umysłu przed głównym daniem wieczoru. Podobnie jak inne części tej serii, uważam, że najfajniej gra się w dwie osoby. W Ataku na Londyn moim zdaniem zagadki były nieco trudniejsze od tych np. w Ucieczce z Alcatraz czy Skarbie Czarnobrodego. Co do fabuły – jak zawsze bardzo dobrze splata się z zagadkami. Jako agenci specjalni mamy za zadanie rozbroić bombę, która została podłożona w Londynie i udaremnić plany terrorystów! W drugiej połowie gry mieliśmy świetny zwrot akcji i krzyknęliśmy „wow”, przyznam, że autorzy gry naprawdę się przyłożyli do warstwy fabularnej i da się wciągnąć w klimat! Podobnie jak w innych częściach musimy otworzyć umysł na niestandardowe myślenie, trzeba być spostrzegawczym i pomysłowym, a nie tylko liczyć na kalkulator. Nie raz próbowaliśmy coś rozwiązać „matematycznie” a okazywało się, że nie tędy droga. Zarówno tę grę jak i całą serię bardzo polecamy! Mimo, iż jest jednorazowa to nic tam nie niszczymy, więc można ją komuś pożyczyć do ogrania lub sprzedać i zebrać fundusze na zakup kolejnej części :)
Polecam tak jak całą serię Escape Room,
Escape Room – Atak na Londyn to kolejna kieszonkowa gra z serii, do której „zapałaliśmy miłością” :) Małe, lekkie pudełeczko mieści się w kieszeni, gra po rozłożeniu zajmuje niewiele miejsca, a instrukcja to raptem kilkanaście zdań. Gry z tej serii traktujemy zawsze jako „fillerek” na około 1-1,5h na rozgrzewkę umysłu przed głównym daniem wieczoru. Podobnie jak inne części tej serii, uważam, że najfajniej gra się w dwie osoby. W Ataku na Londyn moim zdaniem zagadki były nieco trudniejsze od tych np. w Ucieczce z Alcatraz czy Skarbie Czarnobrodego. Co do fabuły – jak zawsze bardzo dobrze splata się z zagadkami. Jako agenci specjalni mamy za zadanie rozbroić bombę, która została podłożona w Londynie i udaremnić plany terrorystów! W drugiej połowie gry mieliśmy świetny zwrot akcji i krzyknęliśmy „wow”, przyznam, że autorzy gry naprawdę się przyłożyli do warstwy fabularnej i da się wciągnąć w klimat! Podobnie jak w innych częściach musimy otworzyć umysł na niestandardowe myślenie, trzeba być spostrzegawczym i pomysłowym, a nie tylko liczyć na kalkulator. Nie raz próbowaliśmy coś rozwiązać „matematycznie” a okazywało się, że nie tędy droga. Zarówno tę grę jak i całą serię bardzo polecamy! Mimo, iż jest jednorazowa to nic tam nie niszczymy, więc można ją komuś pożyczyć do ogrania lub sprzedać i zebrać fundusze na zakup kolejnej części :)


