PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika Maciek_P

obrazek
Boso albo w ostrogach
Memory w ciekawszym wydaniu,
Mam tą grę jeszcze w starym wydaniu, kiedy to nazywała się \"Sombrero, czy melonik\" i z tego co widzę mój egzemplarz różni się tylko nazwą i kolorem pudełka. Jednakże opis na tej stronie nijak się ma do reguł znanych mi i mojej rodzinie.
Zasady obowiązują u mnie w domu są następujące - dobieramy główę postaci (losowo), reszta elementów leży zakryta i rozłożona na stole, podobnie jak ma to miejsce w memory. Następnie gra przebiega dokładnie tak jak we wspomnianym memory, odsłaniamy naprzemiennie (każdy po kolei) po jednym kartoniku i jeśli trafimy to dokładamy je do naszej postaci przedłużając naszą turę. Natomiast jeśli nam się nie poszczęści, to kolejny gracz stara się skompletować swoją postać. W trakcie rozgrywki próbujemy zapamiętać gdzie leżą części poszczególnych postaci. Po uzupełnieniu całego ludzika dobieramy nową głowę. Wygrywa ten kto ułożył największą liczbę postaci. Do gry dołączona jest kostka sześcienna, jednak nigdy z niej nie korzystałem.
Gramy w tą grę z całą rodziną od czasu do czasu, już od 15 lat i jeszcze nam się nie znudziła. Jest to prosta, ładnie wykonana gra rodzinna, nie tylko przeznaczona dla małych dzieci. Jeśli chodzi o element edukacyjny to moim zdaniem ważniejsze jest samo ćwiczenie pamięci przez maluchy niż dołączony (bądź co bądź ciekawy) komentarz etnograficzny. Polecam!


obrazek
Dungeoneer: Kraina Lodowej Wiedźmy
Rozwinę trochę swoją poprzednią wypowiedź,
Ostatnio zdawkowo określiłem, że gra mi się nie podobała, ale nie przedstawiłem jej żadnych konkretnych zarzutów. Po lekturze recenzji Karoliny Łyżwińskiej postanowiłem się trochę bardziej rozpisać.

Wykonanie

Wykonanie jest delikatnie mówiąc słabe. Być może przyzwyczaiłem się do lepiej wydanych produkcji, ale estetyka i jakość tej gry nie przypadły mi do gustu. Karty planszy są duże i z cienkiego kartonu przez co stosunkowo łatwo się gną. Żetony zlodowacenia po wyjęciu z wytłoczek sprawiają wrażenie wykonania ze słabej gatunkowo tektury, a miejsca nacięcia przynajmniej w moim egzemplarzu nie były precyzyjne. Wrażenie tandety jest potęgowane przez żetony postaci (pomijając już to, ze w dzisiejszych produkcjach dołączane są plastikowe figurki), które po włożeniu do podstawki miały tendencję do odwarstwiania się, w miejscu styku obu, obrazku od kartonika. W obronie można przeciwstawić cenę gry i jeśli w tym świetle spojrzymy na tę produkcję to można zrozumieć, że tym kosztem nie można było spodziewać się czegoś innego.

Mechanika

Szansa na to, że nijak nie bedzie można, niezależnie od naszych poczynań, ukończyć gry jest dla mnie jednak dużym minusem. Wylosowania zadania w części planszy która jeszcze nie istnieje zachęcić do dalszej rozgrywki nie może. I ta nieszczęsna instrukcja, która utrudnia zrozumienie reguł w moim mniemaniu pogrąża tą grę do końca.

Z czystym sumieniem nie polecam.


obrazek
Alhambra (edycja polska)
Niezbyt skomplikowana, lekka rozrywka,
Ciężko jest jednoznacznie określić tą grę. Nie jest ona porywająca, nie jest dynamiczna, nie zmusza też do głębszego wysiłku intelektualnego. Jednakże stwierdzenie, że Alhambra jest nijaka też mijałoby się z prawdą.

Gra ta ma stosunkowo prostą mechanikę. Podczas rozgrywki możemy zrobić właściwie dwie rzeczy - dobrać kartę monet lub zakupić budynek. Budynek można od razu dobudować do pałacu (według ściśle określonych reguł) lub umieścić w \"poczekalni\" i wykorzystać w przyszłości swoją turę na dobudowanie go w lepszym miejscu. Jedynym sposobem na wydłużenie swojej tury jest zapłacenie za budynek dokładnej sumy pieniędzy (nie więcej i nie mniej) jaką on kosztuje.
Istotą gry właściwie jest umiejętne zrównoważenie liczby tur jaką poświęcamy na gromadzenie pieniędzy (kart monet o różnych nominałach) a czasu włożonego w budowę pałacu, z uwzględnieniem zbliżającej się tury podliczania punktów za budynki (trzykrotnie w trakcie gry); jednakże dokładny czas kiedy ta tura nastąpi nie jest znany.

Wrażenia z gry mam ogólnie pozytywne. Grałem w nią z siostrą i szwagrem, i spędziliśmy przy niej parę przyjemnych godzin. Wysiłek intelektualny nie jest zbyt wielki - trzeba trochę kombinować które karty monet dobrać, zastanawiać się czy ktoś jest w stanie wykupić budynek, na który zbieramy, przed nami, jak ułożyć mur by był najdłuższy oraz ile czasu pozostało do tury zliczeniowej.

Pojedyńcza rozgrywka trwa ok. 45 min. Mobilność i przydatność gry na wyjazdy jest podobna do znanej mi z Carcassonne - jeśli mamy pudełko po kubku lub jakiś inny mały pojemnik to można ją zabrać w podróż. Kartoniki są grube i raczej odporne na uszkodzenia mechaniczne.

Reasumując, jeśli ktoś szuka mało wymagającej rozrywki dla paru osób, a nie chce spędzić przy grze całego wieczoru, to Alhambra spełni te wymagania w stu procentach. Ogólnie polecam!



obrazek
Portobello Market
Ta gra ma swoją historię,
Słyszałem o tej grze pewną historię. Otóż pierwotnie miała to być gra o budowaniu połączeń kolejowych w kraju, którego niestety nie pamiętam, jednakże wydawca stwierdził, że rynek jest już przesycony grami kolejowymi i zamienił tory na... stragany.
Być może w tej opowieści jest całkiem sporo prawdy ponieważ mechanika rozgrywki pozwalałaby na stworzenie gry o tworzeniu połączeń drogowych, kolejowych, sieci wysokiego napięcia, murów i wszystkiego co musi się rozciagać z punktu A do punktu B.
Nie zmienia to jednak faktu, że gra jest bardzo przyjemna i wciągająca. Zasady nie są zbyt skomplikowane, dlatego nadaje się dla całej rodziny, włączając w to dzieci w wieku ok. 5 lat.
Wykonanie gry jest przyjemne dla oka, plansza jest bardzo ładnie namalowana, wykonana z trwałej tektury. Wykonanie pionków przechodniów mogłoby być bardziej pomysłowe, a tak jest, powiedzmy, bardzo symboliczne.
Zgodzę się z przedmówcą - także nie wiem dlaczego ta gra nigdy nie została doceniona. Być może pojawiła się na rynku w czasie kiedy wydano wiele bardzo dobrych tytułów i się zwyczajnie zagubiła w tłumie. Mnie się bardzo podoba. Polecam!


obrazek
Serce
Najprostsza z serii,
Kiedyś pracowałem na festynie jako animator zabaw z łamigłówkami i mieliśmy do dyspozycji całą powyższą serię, której najprostszym przedstawicielem jest \"Serce\". Śmiało mogę powiedzieć, że moje stoisko cieszyło się ogromnym zainteresowaniem, zarówno u dzieci jak i ich ojców:)

Jeśli chodzi o ten konkretny egzemplarz to jest przeznaczony raczej dla dzieci w wieku 4 - 8 lat, choć ze wstydem muszę przyznać, że sam z początku nie rozwiązałem \"Serca\":) Polecam!


obrazek
Cytadela
Świetna na wyjazdy ze znajomymi,
Cytadelę dostałem w prezencie ładnych kilka lat temu i sporo czasu przeleżała w szafie, nieruszana i zapomniana - niesłusznie. Powodów tego było kilka - jak już w coś grałem to byli to najczęściej Osadnicy z Catanu, ponadto moja dziewczyna nieprzepada za tą grą (strasznie ją ograłem przy pierwszej rozgrywce). Zalet ta gra ma conajmniej kilka. Jest tak samo grywalna niezależnie od ilości graczy, po wyjęciu z pudełka zajmuje niewiele miejsca (potrzebny woreczek na żetony), i co najważniejsze sprawia dużo radości.
Cytadela ma w sobie coś z pokera, trzeba rozgryźć pozostałych graczy aby wygrać. Serdecznie polecam!


obrazek
Dungeoneer: Kraina Lodowej Wiedźmy
W ogóle nie "podłapałem klimatu",
Jak w tytule. Dostałem tą grę i od razu, po pierwszej rozgrywce, ją sprzedałem. Być może mój odbiór tego tytułu zależał od osób z którymi grałem - także się nudziły. Z podobnych tytułów polecam Magię i Miecz - o niebo lepsza.

obrazek
Osadnicy z Catanu (edycja drewniana)
Ja też się trochę pozachwycam,
Podejrzewam, że w poprzednich opiniach wszystko co można było powiedzieć o tej grze już padło, ale nie omieszkam dorzucić trzech groszy od siebie.
Gra, moim zdaniem, jest świetna, od niej zaczął się renesans gier planszowych, a ten typ rozrywki stał się znowu modny na salonach:) Jednym słowem - klasyk.
Jest najlepsza dla czterech graczy, wymusza dużą interakcja pomiędzy poszczególnymi uczestnikami rozgrywki, grając można się potargować jak na tureckim bazarze:)
Wady - jest mało mobilna, nie nadaje się na wyjazdy bez samochodu, potrzebna jest w miarę płaska powierzchnia pod planszę. Polecam


obrazek
Talisman: Magia i Miecz
Pierwszy raz grałem tydzień temu...,
... i od razu zapragnąłem ją mieć. Dawno się tak nie ubawiłem przy grze planszowej, ale może zacznę od początku.
Wersja w którą grałem to powyższa czwarta edycja wydana przez Galaktę, jednakże podczas rozgrywki dołączone były wszystkie obecnie dostepne na rynku dodatki, dlatego moja opinia będzie się tyczyć całego zestawu (podstawka plus rozszerzenia planszy - podziemia i góry, oraz wszystkie dodatkowe postacie i karty przygód, oraz obecny żniwiarz).
Z pozoru mechanika gry jest banalnie prosta, wybierasz postać, rzucasz kostką i masz do wyboru dwie drogi - w lewo lub w prawo. Jednak to tylko pozory, strategia zaczyna się już podczas doboru postaci. Losuje się trzy karty postaci (przynajmniej ja tak grałem), każda z unikalnym kompletem cech i umiejętności. Wybiera się jedną z nich, a pozostałe pozostają w rezerwie na wypadek nagłej śmierci naszego bohatera. Ten poczatkowy wybór będzie determinował całą nasza taktykę w późniejszej rozgrywce. Dla przykładu, grając druidem, będziemy się trzymać okolicy puszczy - regeneruje zaklęcia, alchemik nie martwi się nigdy o złoto, a złodziej goni za innymi graczami, by wykraść ich przedmioty.

Pola na któych stoimy poza nazwą różnią się także właściwościami - najczęściej liczbą kart przygody jakie dociągamy, choć nie tylko, gdzieniedzie podejmujemy niebezpieczną grę z losem (mówiąc prościej rzucamy kością:), a konsekwencje rzutu mogą być lepsze lub gorsze) Liczba kart przygody która ciągniemy nie jest bez znaczenia - im więcej dobieramy , tym ryzyko na ciężką walkę wzrasta, ale i nagroda może być wieksza. W trakcie rozgrywki pola mogą zyskiwać nowe cechy (mogą pojawić się na planszy stajnie, areny walk, potwory lub artefakty).
Wygrywa ten kto pokona wszystkie trudności, przejdzie swoistą ścieżkę zdrowia, która przetestuje jego cechy, wejdzie na środkowe pole i zdobędzie koronę władzy

Dodatek Podziemia dostarcza także alternatywną drogę na koronę władzy, z ominięciem całej drogi przez środkową krainę, co znacznie modyfikuje rozgrywkę.

Dodatek \"Góry\" i dodatek \"Podziemia\" rozszerzają planszę gry o dodatkowe krainy. Dodatek Podziemia jest dużo trudniejszy ale nagroda na końcu jest znacznie większa.

Postać Żniwiarza jest moim zdaniem niepotrzebna, trochę psuje ducha rozgrywki, choć pewnie mnóstwo osob ze mną nie zgodzi.

Moje wrażenia z gry są jak najbardziej pozytywne, co już na wstępnie zasygnalizowałem. Grałem w nią w cztery osoby - dwie dziewczyny, dwóch chłopaków, było mnóstwo śmiechu, sporo emocji, wczuliśmy się w klimat przedstawionego świata (grałem Zawadiaką i wziąłem to sobie do serca - żaden smok mi nie był straszny; szkoda tylko, że zginąłem:) Być może zależało to od ludzi z którymi się bawiłem, ale rozrywka była przednia.

Dodatkową zaletą tej gry jest oprawa graficzna - figurki są starannie wykonane, po pomalowaniu wyglądają świetnie:), plansza jest solidna, karty postaci także, całość stanowi ucztę dla oka.

Wadą tej gry może być jej długość, graliśmy ładne pięc godzin, choć mój kolega twierdził, że z reguły gra się dużo krócej.

Serdecznie polecam!


obrazek
War of the Ring
Nigdy nie udało mi się zagrać do końca,
Zacznę prosto z mostu - gra ma jedną podstawową wadę - jest zbyt długa. Samo rozstawianie planszy zajmuję prawie godzinę, wytłumaczenie zasad - drugą. Żeby samemu w miarę się orientować w grze trzeba przeczytać instrukcję tak ze trzy razy conajmniej, choć i to nie gwarantuje pełnej znajomości mechaniki. Reguły skrócone sprowadzają grę do poziomu \"Ryzyka\" w innej oprawie graficznej.
Dlatego, choć pomysł tej gry mnie urzekł, wykonie zafascynowało (gra jest niezwykle ładna, a figurki nadają sie do pomalowania) i ma najlepsze recenzje na BoardGeek.com, ja wystawiam jej tylko trzy gwiazdki.
Po co mi nawet najlepsza gra, jeśli nie moge znaleźć nikogo kto by ją \"zmęczył\" do końca, szczególnie że plansza zajmuje mój cały stół w salonie i nie mogę przełożyć rozgrywki na później.

Dla maniaków i bezrobotnych (choć zakup pochłonąłby lwią część zasiłku).


obrazek
Dominion Rozdarte Królestwo
Świetna, tak powinna wyglądać Magic the Gathering,
Dla wszystkich którzy nie rozumieją lub się nie zgadzają z moim stwierdzeniem w tytule słów kilka.

Gra w wielkim skórcie polega na jak najszybszym stworzeniu talii kart za pomocą której wykupimy jak najwiecej punktów zwycięstwa (posiadłości, powiatów, prowincji) i skutecznie przeszkodzimy naszym rywalom w osiągnięciu tego samego.
Talię którą gramy tworzy się dynamicznie, tzn podczas rozgrywki ciągle dokupujemy kolejne karty, dobierając z puli wcześniej wybranych (przed rozgrywką) kart postaci/miejsc (biblioteka, drwal, festyn itd., do rozgrywki wykorzystuje się około połowy typów kart dostępnych w grze) oraz z kart pieniędzy. Dzięki temu, że w każdej rozgrywce korzystamy tylko z części kart zawartych w pudełku, liczba kombinacji kart w puli początkowej jest ogromna, a co za tym idzie liczba dostępnych strategii jest conajmniej znaczna, a każda rozgrywka wyglada trochę inaczej.
I teraz wyjaśnię swoje stwierdzenie w tytule. Obie gry tzn. Dominion i Magic the Gathering są grami karcianymi i choć mechanika obu gier się znacznie różni, to graczom w jednej i drugiej przyświeca ten sam cel - stworzenie jak najlepszej talii. W pierwszej każdy kupuje podstawowy zestaw kart z którego może tworzyć różne kombinacje, druga jest grą kolekcjonerską - im więcej wydasz tym lepszą masz talię. Pierwsza jest wyzwaniem dla umysłu, druga dla portfela.

Przy grze Dominion zawsze świetnie się bawię dlatego z czystym sumieniem wszystkim moge ją serdecznie polecić!


obrazek
Rój
Ciekawa gra logiczna,
Zagrałem w \"Rój\" parę razy i ogólnie wrażenia mam pozytywne.

W skrócie gra polega na doprowadzeniu do sutyacji w której królowa pszczół przeciwnika jest otoczona ze wszystkich stron owadami. Do dyspozycji mamy różne insekty, każdy o innych właściwościach ruchu.

Gra trochę przypomina szachy, jednakże wydaje mi się być od nich trochę prostsza.

Nie wymaga planszy, jest łatwa w transporcie.

Wykonanie żetonów/pionków jest solidne.

Ciekawa pozycja dla spragnionych intelektualnej potyczki.


obrazek
Carcassonne (stare wydanie)
Jedna z najlepszych gier dla dwóch osób,
Na Carcassonne trafiłem przypadkiem. Razem z dziewczyną szukaliśmy gry dla nas dwojga, dobrej na długie zimowe wieczory, przy czym ona jest zwolennikiem elementu losowego w grze, ja natomiast lubię gdy rozgrywka zmusza do myślenia. I tak pewnego razu Carcassonne polecił mi znajomy i muszę przyznać, że był to strzał w dziesiątkę. Jest wystarczająco zależna od kaprysów losu:) (fragmenty planszy które układamy dobieramy losowo) by często do końca żaden z graczy nie był pewny zwycięstwa, a zarazem wymaga od szczęściarzy trochę pomyślunku, by przekuli pasujące \"puzzle\" w zwycięstwo (nie da się wygrać w tą grę czystym przypadkiem). Co więcej, jest to jedna z nielicznych gier zaprojektowanych dla większej ilości osób, której mechanika sprawdza w przypadku rozgrywki dla dwóch graczy. Drobną wadą tej gry jest jej wielkość - po prostu jak dla mnie jest za mało elementów do budowania planszy, szczególnie jeśli gra się w cztery osoby. Z drugiej strony na rynku dostępne są liczne rozszerzenia, które nie tylko wydłużają rozgrywkę (ok. 30 min w zależności od wprawy i liczby uczestników) ale i urozmaicają tę jedną z najciekawszych, jak i najoryginalniejszych gier ostatnich lat. Serdecznie polecam!

obrazek
Władca Pierścieni - Konfrontacja (stare wydanie)
Świetna gra, nie tylko dla fanów Tolkiena,
Jestem fanem Tolkiena, ale nawet gdybym nie czytał książki to i tak by mi się Konfrontacja spodobała. Gra w nią to porządny pojedynek, z każdą grą dający wiele radości, z miejscem na \"kombinowanie\":) i terstowanie nowych taktyk. Polecam!

obrazek
Świńska gra (edycja skandynawska)
Zabawna gra,
Klasyczna gra w kości tylko pod zabawną oprawą. Bardzo ją lubiłem jak byłem dzieckiem:) Od czasu do czasu warto pograć w większym gronie żeby się trochę pośmiać. Dobra na imprezy, wyjazdy itp. Na dłuższą metę może się znudzić. Wersji językowej niemieckiej nie znam, ale z tego co pamiętam to dużo rozumienia nie ma (\"boczek\", \"ryjek\", \"świńska pozycja\" i tym podobne:)). W sumie warto kupić.