PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika Jbolisega

obrazek
Samotna wyspa
Szybka i powtarzalna,
Gra dostarcza zabawy na ok. 20-30 minut, przy czym po kilku rozgrywkach zaczyna już się nudzić w trybie solo, który jest nieco ograniczony. Dodatkowo ma ona tryb zabawy dla 2-óch osób i różne moduły utrudniające grę. Jest bardzo kompaktowa i angielski tytuł Palm Island bardzo dobrze opisuje czym jest - gra mieści się w dłoni i tak się ją rozgrywa. Jest to duża zaleta ponieważ można pograć niemalże w każdej sytuacji i miejscu. Jak za taką cenę jest warta zakupu, przy czym nie należy liczyć na skomplikowaną strategicznie rozgrywkę i spodziewać się powtarzalności.

obrazek
Trismegistus (polska edycja)
Skomplikowana,
W Trismegistus wcielasz się w mistrza alchemii, przekształcając surowce z ich najbardziej podstawowych form w bardziej złożone. Jest to gra autorstwa Daniele Tascini i jeśli znasz Tzolkin lub Teotihuacan (kolejne łatwe do zapamiętania tytuły na T), wiele aspektów tej gry będzie dla Ciebie znajomych.
Aby wygrać, będziesz wybierać kości ze wspólnej puli i wykonywać akcje. Kości mają pięć symboli (szósty to joker) i są w trzech kolorach, a kombinacja symbolu i koloru ogranicza możliwości akcji. Do tego sama liczba działań, które możesz wykonać za pomocą kości, jest ograniczona wielkością puli, z której ją dobrałeś, więc w miarę wyczerpywania się puli w trakcie rundy, będziesz otrzymywać coraz mniej mocy.

Ta mechanika jest rdzeniem gry i ze względu na swoją oryginalność i złożoność, jest tak interesująca, jak i frustrująca. Aby wygrać musisz myśleć kilka ruchów do przodu, gdyż możliwości działania zawsze będą bardzo ograniczone. Każdej kości można potencjalnie użyć do wykonania maksymalnie pięciu akcji (a zazwyczaj mniej), a gracz dostaje tylko trzy kości na rundę, więc te akcje muszą być wykorzystywane maksymalnie efektywnie. Co więcej, w grze są tylko trzy rundy, więc koniec gry następuje bardzo szybko.

Wyjaśnienie całej mechaniki w Trismegistusie nie jest proste, gra ma sporo zasad i raczej trudne wejście, zdecydowanie jest opcją dla cierpliwych graczy. Bez poznania wszystkich mechanik i ich efektywnego wykorzystania nie ma co marzyć o zbliżeniu się do wygranej. Łatwo jest stracić orientację, co masz zrobić i popełnić błąd, który zagwarantuje przegraną. Jest to idealna gra dla osób, które lubią się uczyć zasad i planować rozgrywkę dużo na przód.


obrazek
Forgotten Waters
Najlepsza gra o piratach ;),
Forgotten Waters to bardzo prosta, choć niełatwa do wygrania, gra w stylu przygodowo-RPG, w której kieruje się losami co najmniej 4 piratów. Oficjalnie gra jest od 3 osób, jednak ma też tryb solo i 2-osobowy, które także się świetnie sprawdzają (w każdym obowiązuje dolny limit 4-ki bohaterów i zmienione są m.in. zasady awansu). Tryby te są dokładnie opisane na oficjalnej stronie gry.

Instrukcja gry Forgotten Waters składa się z paru kartek, rozgrywka jest bardzo intuicyjna. Po wybraniu scenariusza za pomocą strony internetowej gra przeprowadza przez całą konfigurację. Witryna jest tu ważnym aspektem gry, ponieważ zawiera całą historię + podkład dźwiękowy + lektorów czytających tekst, dzięki czemu świetnie buduje klimat. Zawiera także timer dla fazy pierwszej w rundzie, gdzie trzeba wybrać, które z dostępnych akcji ma wykonać nasza załoga i mamy to to tylko 40s, ponieważ na morzu nie ma czasu na myślenie, trzeba działać!

Gra szybko przyciąga historią i zapewnia rozrywkę przez większość długiego czasu gry (ok. 2-3h). Jest to w dużej mierze zasługą fabuły i fantastycznej gry głosowej lektorów. Do tego piszemy własną historię bohatera – dosłownie uzupełniamy luki w tekście i wykorzystujemy je do prowadzenia historii. Awansując odsłaniamy kolejne akapity z fabułą dla postaci i zbliżały się do wygranej.

Dla mnie plusem jest też brak figurek, są za to klimatyczne standsy, które nie wymagają malowania, aby wyglądały dobrze. ;)

Jestem pod wrażeniem tej gry. Jest unikatowa we względu na tematykę i tryb rozgrywki. Jeśli nie przeszkadza Ci konieczność obsługi witryny internetowej podczas rozgrywki, to mogę ją polecić jako jedną z ciekawszych gier przygodowych.


obrazek
Shadows of Kilforth: A Fantasy Quest Game
Unikatowa gra do solo,
Shadows of Kilforth to gra przygodowa RPG oparta na kartach i rozwiązywaniu zadań za pomocą kości. Motyw azjatycki i śliczne grafiki czynią ją bardzo unikatową.
Ciekawa mechanika, która jest oparta na słowach kluczowych, wyszukiwanych na kartach zadań. Rzuty kośćmi są do pewnego stopnia modyfikowalne, a z czasem nazbiera się ich potężna pula, więc gra nie jest przy tym bardzo frustrująca. Warto mieć pod ręka kilka swoich kostek, aby nie przerzucać kilkukrotnie.
Podręcznik zasad bardzo przystępny, do tego można znaleźć na YT kilka dobrych gameplay'i. Ponadto na początku jest dostępny uproszczony wariant rozgrywki, który stopniowo wprowadza w grę.
Dla mnie to przygodówkowy hit - gra ślicznie wygląda, ma przyjemną mechanikę, jest odpowiednio losowa (jak na przygodówkę przystało), ale nie irytuje. Ma trochę RPG w sobie, ponieważ w czasie przygody rozwijamy postać i zdobywamy karty, które ją wzmacniają. Jest tak skonstruowana, że zapewnia sporą regrywalność.
Gra świetna do solowania i to może być jedyna wada, choć niekoniecznie w czasach pandemii. ;)


obrazek
Sword & Sorcery: Nieśmiertelne Dusze
Icewind Dale na planszy,
Sword & Sorcery to dungeon crawler z kampanią, którą przeszłam, co już świadczy bardzo dobrze o tej grze (ostatnio nie przechodzę gier, tylko w nie grywam;).
Klimatem gra bardzo przypomina mi stare cRPG typu Icewind Dale albo Baldur's Gate, gdzie prowadziło się drużynę, walczyło, poznawało fabułę, lewelowało. Jak na razie żadna inna dungeon crawlerowa planszówka (np. Gloomhaven) nie dała mi podobnego wrażenia.
Grę wyróżnia przede wszystkim świetnie robiony system prowadzenia wrogów. Zajmuje on co prawda trochę czasu, ale AI jest wciągające i może bawić równie bardzo, co kombinowanie akcji własnej drużyny. Do tego jest on na tyle logiczny, że spokojnie można go ogarniać w grze solo prowadząc przy tym kilku bohaterów.
Na minus muszę zaliczyć porno-grafiki postaci kobiecych, na szczęście w czasie gry dzieje się dużo, więc nie zwraca się na nie aż takiej uwagi.
Kampania ma kilka rozdziałów, wydaje się krótka, ale dzięki temu nie przytłacza i chętniej się sięga po grę a przy tym zapewnia regrywalność, gdyż podejmuje się w trakcie kilka rozbieżnych decyzji. Ponadto Galakta wydała już pierwszy dodatek kampanijny Tajemny Portal, kolejne także powinny się za jakiś czas pojawić.
Sądzę, że gra może spodobać się osobom, które rozczarował Gloomhaven - systemem ograniczonej puli kart, przytłaczalnościa contentu, brakiem polotu. Tu jest mniej, ale ciekawiej. Czy taniej? Niekoniecznie, jeśli zacznie się kolekcjonować (i grać!) w dodatki, w których Galakta lubi się specjalizować. ;)