PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika Adamoo

obrazek
Spartacus A Game of Blood and Treachery
Idący na śmierć pozdrawiają,
Nie jestem fanem serialu, gra została mi polecona z racji dużej interakcji pomiędzy graczami oraz prostej mechaniki. I tak też jest w tej grze. Porządek gry jest banalnie prosty; urzymanie, faza intryg (zagrywanie kart/spieniężanie ich),handel i walki na arenie. Ten ostatni etap jest najbardziej emocjonujący! W dużym skrócie, walki odbywają sie przy pomocy rzutu kością k6 a kości danego gladiatora są jego zyciem. Ile to razy słaby gladator pokonywał "wypasionego" tylko dzięki szczęsciu!

Na wielki plus zasługuje ta gra dzięki możliwości gry nad stołem! Negocjacje i spory czasem nie mają końca a i tak wszystko weryfikuje arena :) Wykonanie jest dobre, trochę żałuję, że zakoszulkowałem karty dopiero po kilku grach, polecam zrobić to na samym początku.

Z minusów trzeba wymienić nieszczęsne pieniądze - są papierowe i przy ciągłm miętoszeniu po prostu trochę już sie zużyły. Grafiki to klatki prosto z serialu, więc jak ktoś go nie za bardzo lubi to może trochę być mniej zadowolony niż "fan".

Jeżeli ktoś lubi negatywną interakcje to koniecznie musi miec spartakusa, na 100% się nie zawiedzie!


obrazek
Spartacus: The Serpents and the Wolf
2 nowe domy w spartakusie sporo mieszają,
Dodatek który rozszerza spartakusa do gry w 6 osób! To największa zmiana jaką wnosi to rozszerzenie. Tak więc, jeżeli 4 osoby to za mało aby cieszyć się spartakustem to musisz mieć ten dodatek.

Sam domy nie są jakieś przepakowane, dobrze wpasowywują się do pozostałych i nie czuć tutaj braku balansu. Dodatkowe karty niewolników i intryg trochę odświerzają rozgrywkę, choć w trakcie gry mi nie udało się uzyć ani jednej. Po prostu gina w talii z podstawki.

Generlanie gra w 6 osób to jeszcze więcej intryg, negocjacji i tym samym jeszcze więcej emocji!

Do problemów jakie spotkałem to, że raz zabrakło złota w skarbcu i nie było z czego dawać graczom ;/ Ale to był pojedyńczy epizod.



obrazek
Spartacus: Shadow of Death
Duże pudło mało treści,
jako dodatek dodaje nowy typ walki na arenie, tak zwanego Primusa, czyli walki druzynowe na arenie. Poza tym pozwala dodać jeszcze jednego gracza, to daje możliwość grać w 7 osób (jeżeli ma się poprzedni dodatek). Poza tym "uaktualnia" kilku gladiatorów. Nie będę spojlerował aby nie psuć niespodzianki :) Te "drobne" uaktualnienie pozwala być zabójcze.

Ogólnie uważam że ten dodatek jest dużo gorszy od poprzedniego, nie z powodu dodania jednego domu ale ogólnie treści, kart intryg,handlu jest mniej niż w poprzednim.

Gra w 7 osób jest trochę skomplikowana i wkrada się downtime którego w moim odczuciu nie czuć przy 6.

Tak więc, jeżeli masz poprzedni dodatek i baaardzo Ci się podoba gra to warto mieć i ten. Jeżeli masz poprzedni dodatek i chciałbyś odświeżyć spartakusa to proponowałbym poważnie zastanowić się nad kupnem.


obrazek
Catan (nowa edycja)
Klasyk gier planszowych,
Można rozwodzić się w nieskończoność nad osadnikami z catanu. Dla mnie to pierwsze doświadczenie z "nowoczesnymi" grami planszowymi. Proste zasady, wielce regrywalna z sporą dozą kombinowania i odrobiną losowości. Nie ma za dużo negatywnej interakcji więc nada się również dla najmłodszych. Kilka dróg do zwycięstwa powoduje, że Ci starsi mogą czerpać radość z gry razem z tymi "młodszymi" .Nowa edycja ma plastikowe elementy zamiast drewnianych, w moim odczuciu trochę szkoda.

Małą wadą jest to, poczatkowe rozstawienie bardzo determinuje dalszą grę. Przy grupie ogranej w ten tytuł, jak ktoś skopał początek to miał bardzo nikłe szanse na zwycięstwo.

Jeżeli ktoś chce wejść w świat gier planszowych to śmiało może zaczynać od "Osadników z Catanu" na pewno się nie zawiedzie!


obrazek
Cosmic Encounter: Cosmic Alliance
Kosmiczny dodatkowy gracz,
Cosmic Encounter sam w sobie jest pokręcony, a ten dodatek tylko to pogłębia :) Oczywiście na plus! Kosmiczne kaczuszki to tylko wierzch nowych wrażeń jaki przynosi ten dodatek.

Jak jesteś fanem Cosmic Encounter to nie bedziesz się zbyt długo zastanawiał. Kolejne rasy są tak samo "ciekawe" jak te z podstawki a niektóre nawet i lepsze.

Zasady grania w drużynach bardzo zmieniają rozgrywkę na plus. Już nie ma czajenia się każdy na każdego albo jak to bywa w moim gronie wszyscy na jednego :)

Must have dla fana CE!


obrazek
Osadnicy: Narodziny Imperium
Silnik do zdobywania punktów w klimacie budowania cywilizacji,
Osadnicy to piękna i elegancka gra o "budowaniu" cywilizacji. Bardzo szanuje tą gre za koncept i wykonanie. Mi osobiście nie przyapdła do gustu. Interakcja pomiędzy graczami jest umiarkowanie satysfakcjonujaca i mało opłacalna (trzeba wydać 2 razy więcej (a czasem nawet 3 razy) zasobów do ataku niż w przypadku ataku na siebie). Trochę odniosłem wrażenie, że grałem sam ze sobą niż z innymi i to było dość smutne, bo od gier oczekuje interakcji i emocji. Tutaj prawie wszystko jest wiadome, kto ile weźmie zasobow, ile ma sie kart na ręku, jakie budynki dają jaki bonus. Powoduje to, że Osadnicy są trochę susi i jak ktoś dobrze rachuje to już w pod koniec gry wie czy ma szanse na wygraną czy też nie.

Wielkim plusem jest jakość wykonania, super dużo drewnianych elementów, bardzo dobrej jakości karty, super kartonowe elementy. Bardzo jasna instrukcja i dobry tryb solo.

Wadą jest brak wypraski na elementy, są woreczki ale to wszystko wtedy i tak grzechocze jak grzechotnik na pustyni.

Słowem podsumowania, odniosłem wrażenie, że to optymalizacja z grafikami budynków. Równie dobrze mogło by być grafiki z XXI wieku i było by tak samo.


obrazek
Sheriff of Nottingham
Panie szeryfie proszę mnie puścić :),
Doskonała gra z blefem w tle. Tyle czasu ile spędziłem na śmianiu się przy niej moge liczyć w godzinach. Zasad jest mało i są na tyle jasne, że łapie je każdy w mig. Reszta zostaje po stronie graczy. Przekupstwo, zastraszanie, błaganie i inne metody wpływania na szeryfa dozwolone :) Gra idealnie sprawdza sie w gronie rodzinym jak i w pubie.

Jakość kart nie jest doskonała i po jakiś 20 partiach widać, że są sfatygowane. Woreczki też są jako takie i trzeba się liczyć z reperowaniem ich lub wymiana na coś innego.

Rozgrywka nie jest zbyt długa więc jest dobrym przerywnikiem do czegoś większego lub po prostu do spędzenia miło czasu.

Łyżką dziekciu jest fakt, że optymalną droga do zwycięstwa nie jest nadmierne ryzyko a raczej mówienie prawdy i przemycanie legalnych produktów. Ale ten problem podobno rozwiązuje dodatek (nie grałem, więc nie wiem).



obrazek
Pędzące Żółwie
Dalej dalej do sałaty!,
Gry Pana Reiner Knizia są proste w zasadach i złożone w rozrywce, to wręcz znak rozpoznawczy. Tutaj tez tak jest, zasady tłumaczy się w 5 min a móżdżenia jest sporo ale bez zbędnego przymulania. W każda ilość osób gra się bardzo dobrze. Z przyjemością grała 11 latka jak i 56 latka :) Wracam do gry prawie codziennie i za kazdym razem dobrze się przy tym bawiąc.

Jest bardzo podatna na "wewnetrze" modyfikacje zasad i elementów. Generalnie ogranicza nas tylko wyobraźnia.

Polecam każdemu początkującemu jak i wyjadaczowi :)



obrazek
Colt Express
W samo południe napaść na express,
Jeżeli ogladałeś westerny/spagetti westerny lub czytałeś przygody Winnetou lub lubisz napadać na pociągi (do czego nie zachętam!) to gra jest idelana dla Ciebie.

Colt express to czysta przyjemność i góra emocji. Ganianie się po trójwymiarowym pociągu daje sporo satysfacji a interacja pomedzy graczami jest wysoka i bardzo prosta. Proste zasady i akcje jakie można wykonać pozwalają praktycznie od razu zasiąść do rozgrywki.

Planowanie napadu i czasem ugadywanie się jak sobie pomóc pozwala poczuć klimat bandytów na dzikim zachodzie. 6 różnych postaci nie pozwala na szybkie znudzenie się rozgrywką.

Trochę wadą jest ograniczona rola szeryfa (zmienia się to w dodatku) i słabej jakości karty (bardzo cienkie)


obrazek
Colt Express: Szeryf i Więźniowie
Szeryf w akcji,
W moim odczuciu najlepszy dodatek do Colta. Szeryf przestaje być pionkiem który trochę przeszkadza. Gracz grający szeryfem ma niezwykle ciężkie (jeżeli nie najcięższe) zadanie przed sobą. Musi zrealizować cele które pojawiają mu się wraz z postępem gry. To nie raz okazało się nie lada wyzwaniem jak np ma sie rozbieganych przestepców po całym pociągu a szeryf jest naładowany ołowiem.

Niezbędny dodatek dla miłosników Colta, chociażby dla tego, że dzieki niemu można grać w 8 osób! Gra sie nie dłuży a ubaw jest jeszcze większy.

Trochę na minus jest, brak miejsca na dodatek w pudełku od podstawki ale to tylko drobna niedogodność.


obrazek
Red7
Kolorowy zawrót głowy,
Red7 to jedna z tych gier które są szybkie i przyjemne. Jednocześnie dając sporo satysfakcji z rozgrywki. Dla niektórych będzie wadą pewna losowość, ale trochę w tym tkwi piękno tej gry. Pomimo słabych kart (z pozoru) trzeba trochę się nagłowkować aby wyjść z tej sytuacji zwycięsko. Takie sytuacje powodują największą radochę :) wariant podstawowy jest dobry aby poznać grę. Zaawansowane zasady to prawdziwa bitwa na mózgi i nowe wyzwania.

Gra jest estetycznie wydana, z solidnym pudełkiem. Trochę na minus jest mylący kolor indygo i fiolet ale da się z tym grać :)

Red7 polecam kazdemu kto lubi szybkie gry z umiarkowaną dozą kombinowania :)


obrazek
Space Empires: Replicators
Potężne odświerzenie Space Empires 4X,
Jeżeli grałeś w Space Empires 4X i czujesz, że o grze wiesz wszystko to ten dodatek wywróci Twoje myślenie! Replikatory to wejście na wyższy poziom. Nowe zasady dodają sporo nowego - uproszczenie rozwoju swojego imperium. Nowe scenariusze, nowe technologie, nowe statki, kafle upiekszające plansze i opcja grania do 5 graczy. To wszystko miód na serce dla fanów SE.

Wadają jest, że twórcy zalecają posiadanie poprzedniego dodatku Space Encounters. Trochę to słabe w moim odczuciu ponieważ, to ekstra dodatek i może ktoś nie chcieć go ponieść. Bez niego również da się grać ale wtedy gra jest jakoś nie pełna.

Polecam wszystkim fanom SE:4X!

PS: Wariant na 5 osób to definicja gier 4X, prawdziwa młócka na całego. Emocje sięgające zenitu jak kolejne floty padają jak muchy przy rozpedzonej maszynie replikatorów.


obrazek
Pendragon: The Fall of Roman Britain
Najbardziej hardcorowy COIN,
Koledzy wargamerzy którzy dobrze znają i posiadają gry z seri COIN uprzedzali, nie bierz "Pendragona" jako swojego pierwszego COINa, nie przejdziesz przez niego. Muszę przyznać, że mieli rację.

Kompletnie nie miałem dużego doświadczenia z grami typu COIN (counter insurgency), grałem w "Cuba Libre" i bardzo mi się podobało. Pengradona wybrałem z powodu klimatu w jakim jest osadzony. Jak się okazało mechanicznie jest "podobny" do Cuba Libre ale jest kompletnie inną grą. Porównałbym to do bokserów wagi muszej i cięzkiej, z czego Pendragon jest tą ciężką.

Problem trochę polega na ilości zasad i złożoności rozgrywki. Sama instrukcja ma 44 strony zapisanej drobnym druczkiem z wielkim bogactwem zasad. Wszystkie się ze sobą elegancko łączą ale nie jest to lektura którą czytasz i już wiesz jak grać. Raczej pozwala Ci to przygotować się do wstępnej rozgrywki zapoznawczej. Wielkim plusem są komentarze "Play note" które uzupełniają reguły.

Jakość wykonania stoi na najwyższym poziomie, piękna mapa na grubym kartonie, bardzo solidne karty (nie trzeba wsadzać w koszulki), żetony na lakierowanym papierze. I sporo drewna w 4 kolorach :)

Rozgrywka jest dość unikalna, jak to zwykle bywa w grach typu COIN, każda ze stron gra się inaczej i innaczej zdobywa się punkty. Po 2 rozgrywkach dochodzę do wniosku, że Dux (Rzymianie) mają najciężej z 4 dostepnych nacji. Pozostałe równiez nie mają lekko ale Rzymianie mają wyjątkowo pod górkę. Emocje pojawiają się przy każdej ze stron i nie ma mowy tutaj o nudzie czy przestojach. Gra toczy się wmiarę sprawnie, jeżeli nie ma nadmiernego myślenia co teraz zrobić.

Ogólnie gra jest bardzo, bardzo dobra. Jeżeli chcesz zacząć przygode z grami wojennymi to nie polecam Pendragona. Jeżeli jesteś wyjadaczem i nie znasz gier z serii COIN, to przestrzegam, że lepiej wziąć którąś wcześniejszą część np: Cuba Libre czy A Distant Plain. W każdym innym przyapdku zachęcam gorąco do sięgnięcie po tą grę, ciężko na niej się zawieźć.


obrazek
Pax Renaissance
Zakulisowe gry o władze renesansowych bankierów,
Mało kto pamięta taką gre jak "Lords of Renessance" ale 20 lat póżniej pojawia się Pax Renaissance. Jeżeli ktokolwiek zastanawiał się jak to jest wpływać na losy świata za pomocą banków to ta gra to właśnie symuluje. Oprawa może wydawać się minimalistyczna ale taki styl ma wydawnictwo Sierra Madre Games, praktycznie tylko karty i trochę różnego rodzaju znaczników. Dla jednych będzie to wada ale warto podkreślić, że gra dzięki temu bardzo łatwo się przenosi nie zajmuje bardo dużo miejsca. Mi nie raz zdarzało się rozgrywać partie w pociągu i spokojnie się mieściłem z moim przeciwnikiem.

Gra ma elegancką mechanikę i nieprzeciętny klimat, plus wielką regrywalność. Po ok 8 rozgrywkach nie widzę jakiejś domiujacej strategii dającej szybkie zwycięstwo, moi współgracze również (a zazwyczaj to ma matematycy :P ). Dodatkiem jest wartość edukacyjna gry, każda karta jest opatrzona króciutkim tekstem o wydarzeniu z karty, zgodnie z prawdą historyczną.

Podsumowując, gra jest wyjątkowa i nie warto marudzić na jakieś tam drobne niedogodności (brak planszy, małą ilość kart czy brak wyprasek w pudełku, słaba instrukcja załączona do gry - w interecie są living rules). Wszytko to odchodzi w niepamięć jak już usiądzie się do tej gry i zaangażuje całą swą moc obliczeniową :)



obrazek
John Company
Praca w Kampanii Wschodnio Indyjskiej,
Jeżeli ktokolwiek grał w The Republic Of Rome to można określić John Company jako młodszego, grzeczniejszego brata (ale tylko trochę ponieważ gra nie jest tak krwawa jak poprzednik).

Gra wprowadza w klimat przedsiębiorstwa z XVII w. gdzie kazdy z graczy zostaje wyznaczony do jakiejś roli w przedsiębiorstwie. Generalnie gra ma niesamowity klimat, proste zasady i intensywną rozgrywkę. Ma w sobie sporo losowości ale można poniekąd na nią wpływać.

Osobiście miąłem okazję grać tylko w 4 osoby i przy takiej ilości nie czuło się, że cokolwiek się przeciąga.

Gra jest bardzo podręczna i nie ma za dużo elementów. Dodatkowo ma piękną plansze która już sama w sobie jest mini sciągawką z zasad.

Gra oferuje wiele różnych scenariuszy a ppodejrzewam, że przy odrobinie kreatywności to i samemu mozna jakiś wymyslić.

Podsumowując, granie w John Company może flustrować i nie koniecznie ma się 100% kontroli nad tym co się dzieje ale odpowiedzialność rozkłada się na kazdego z graczy i tylko od nich zależy jak potoczą się ich losy :)


obrazek
Bios Genesis (2nd edition)
Komórkowy survival!,
Bios:genesis to wyjątkowa gra. Po pierwsze instrukcja jest mini wykładem z mikrobiologi. Jest do przebnięcia w skończonym czasie i z dobrym słownikiem :) Rozgrywka jest typowym surviwalem, nic dziwnego, w końcu ponad 4 miliardy lat temu Ziemia nie była rajem a wrzącym kotłem biomasy i lawy, od czasu do czasu bombardowana coraz to ciekawszymi elementami z kosmosu. Wszystko to czuć w grze i tylko dobrze przemyślana akcja jest w stanie "ocalić" tworzone przez graczy życie. Gra jest losowa i stosunkowo trudna ale przez to bardzo emocjonująca oraz bardzo edukacyjna. Widać, że autor włożył dużo wysiłku w zgłębienie tematu o początkach ziemi.

Wykonanie bez zarzutu, karty są solidne, znaczniki równe i wystarczajcej ilości. Ogólnie oceniam gre na 5 (tak naprawdę na 4,5 ; ale nie można dać połówek). Wielka zaleta to, że łączy się z kolejną grą BIOS:Megafauna! Ale to już inna historia.


obrazek
Virgin Queen: Wars of Religion 1559-1598
Kandydat na najcięższą grę polityczno wojenną,
Jeżeli ktoś grał w "Here I stand" to nie trzeba dużo mówić o "Virgin Queen". To po prostu udoskonalona wersja pierwszego tytułu z 4 razy więcej opcjami. Gra jest potężna. 44 stronicowa instrukcja jest po brzegi wypełnina zasadami, pewnie po usunięciu grafik oraz przypisów pewnie skórczyła by się do ok 34 ale to i tak sporo.

Mam poważne wątpliwości czy to jeszcze jest gra, czy to przypadkiem nie symulacja wydarzeń z XVIw. Gra ma bardzo mocny wydzwięk historyczny, jeżeli ktoś tego nie czuje to prawdopodobnie nie będzie się zbyt dobrze bawił.

Drobna uwaga, aby pomieścić wszystkie żetony w względnym porządku proponuje od razu zaopatrzyć sie w organizer albo pojemnik z przegródkami. Ilość znaczników jest wielka, woreczni strunowe nie zdają egzaminu. Robi się po prostu bałagan!

Jakość wykonana na najwyższym poziomie, plansza twarda z grubego papieru, karty lakierowane a znaczniki z dobrej jakości papieru. Dobrze wychodzą z wyprasek.

Udało mi się rozegrać 2 partie każda z nich trwała ok 10h (efektywnego grania; przerw nie licze). I przyznam że było to za każdym razem dość męczące. Jest wiele gier które są bardziej satysfakcjonujace i krótsze.

Tak więc, jeżeli nie jesteś wielkim fanem walki dynastii o dominację w XVI w Europie to nie kupuj "Virgin Queen" w innym przpadku brać i grać!


obrazek
Cytadela
Brutalne średniowieczne miasto,
Można cytadele podsumować w trzech słowach; szybka, prosta i zabawna. Jest to typowa gra do precli i piwa. Niezbyt mózgożerna ale nie da się grać kompletnie nie będąc zaangażowany. Ekstra smaczki wprowadza dodatek,gdzie mamy sale balową i kilka innych śmiesznych kart. Gra trochę słabo się skaluje, przy 8 graczach rozrywka jest dość ociężała i się dłuży. Najlepiej się gra do 4 osób, ewentualnie 5. Dwa słowa o jakości kart. Nie wiem jak obecna edycja, ale moja (kupiona w 2008; jeszcze w szerokim pudełku. Nie takie wąskie jak te na zdjęciu) ma przeciętnej jakości karty. Od razu je powkładałem do koszulek. Kolega który na to się nie zdecydował, po ok 40 - 50 partiach miał bardzo sfatygowane karty (przetarte grafiki oraz rozwarstwiające się na rogach).

obrazek
Manoeuvre: Distant Lands
Jeszcze więcej manewrowania!,
Zacznę od drobnej uwagi. Dodatek nie ma własnego pudełka. Wszystko zapakowane jest w duży worek strunowy wzmacniany tekturą a elementy są w ekstra worku. Takie pakowanie na matrioszkę.

Od razu razem z paczką znajomych wzięliśmy się za testowanie dodatku razem z podstawką. Cztery nowe armie, są inne niż te z podstawki. Odnosi się wrażenie, że są trochę silniejsze i mają mocniejsze karty dowodzenia oraz jednostek (np Japończycy - Death with Honor-zabija jednostkę a przy tym zadaje każdej wkoło 1 obrażeń, czy Szwedzi, prawie każda karta jednostki ma bombardowanie). Miłym akcentem jest dodanie więcej znaczników pierwszego gracza oraz redut i kilku innych, tak by można było wygodnie grać w więcej par, co jest wspomniane w instrukcji.

Drobne rozczarowanie mnie spotkało przy oglądaniu nowych plansz terenów. Kolory są trochę inne niż w grze podstawowej. Grafiki na planszach przedstawiające pustynie nie są jakieś powalające.

Podsumowując, dodatek odświeża i tak już według mnie dobrą grę. Nie jest to "must have", ale warto rozważyć jeżeli gra się "turnieje".


obrazek
Wilderness War 2015 Edition
Bardzo dobra pozycja dla początkujących adeptów gier wojennych,
Zacznę od tego, że planszomania.pl zasługuje na najwysze uznanie za obsługę klienta i stawia go to wyżej niż nie jeden sklep w Polsce.

W Wilderness War miałem okazję zagrać kilka razy u znajomego. Nigdy nie miałem do czynnienia z grami wojennymi i podchodziłem do nich jak do jeża. Teraz muszę, przyznać, że dużo straciłem. Gra jest wydana na bardzo wysokim poziomie. Twarda plansza, solidne żetony, dobrej jakości karty. Graficznie wykonana bez zarzutu, plansza cieszy oko. Nie ma tutaj zbędnych elementów. Warto dodać, że karty powinno się wsadzić w koszulki, zdecydowanie przedłuży to ich żywotność. Znajomy zrobił to po ok 10 partiach i niektóre karty były już trochę sfatygowane, ale raczej przez transport niż samą rozgrywkę.

Zasady - proste i czytelne. Ilość opcji wykonania jest znaczna ale nie przytłacza. Osobiście zauwazyłem ,że część kart jest lepsza od innych i częściej są zagrywana w konkretny sposób.

Pozwolę sobie skomentować czas rozgrywki, najszybciej udało nam się rozegrać scenariusz 2 w ok 2h. (obaj znaliśmy zasady oraz mieliśmy za sobą 2 gry (w tym jedna przy tym samym scenariuszu). Tutaj mała uwaga, pomimo rozegrania 2 razy tego samego scenariusza to tylko kilka pierwszysch ruchów było podobnych, później rozgrywka kompletnie innaczej się rozwineła. Gra ma w sobie troche losowości, ale na rosądym pozimie i nie dominuje w rozgrywce.

Jest jednak łyźka dziekciu w tej beczce miodu, bez tacki na żetony lub jakiejś własnej konstrukcji trzymającej elementy gry, elementy będą sie trochę szybciej zużywać. Gra jest trochę historyczna i jeżeli ktoś nie lubi tego klimatu(Ostatni Mohikanin i temu odobnych) to będzie według mnie odczuwał mniejszą przyjemność z gry.

Podsumowująć, jest to solidnie wykonana gra wojenna z przejrzystymi zasadami ii emocjonującą rozgrywką. Mnie to ujeło i tym samym zapragnąłem zdobyć własny egzamlarz.