gry planszowe karciane > Unmatched: Bitwa Legend (edycja polska)
GRY KARCIANE
logo przedmiotu Unmatched: Bitwa Legend (edycja polska)

Unmatched: Bitwa Legend (edycja polska)

W bitwie nikt nie jest równy!

cena:

149.90 PLN
dostępność: dostępna
wysyłamy w: 24 godziny

dodaj do koszyka

Podstawowe informacje:


liczba graczy: od 2 do 4
wiek: od 9 lat
czas gry: ok. 30 min.

wydawca: Ogry Games (2021)
projektant: Rob Daviau , Justin D. Jacobson

wersja językowa: polska

pasujące koszulki: standard ccg (124 szt.)

Opis


Unmatched to gra figurkowa o pojedynkach postaci z różnych krain i epok, od herosów
znanych z mitów i legend, do bohaterów książek i filmów. Każdy z nich dysponuje
własną talią kart, która wyraża jego wyjątkowy styl walki.
Możesz mieszać i zestawiać bohaterów z dowolnych zestawów Unmatched, ale pamiętaj:
ostatecznie zwyciężyć może tylko jeden.

Bohaterowie dostępni w tym zestawie:

Król Artur ze swoim pomocnikiem Merlinem, Alicja z Dżabersmokiem,

Meduza z Harpiami oraz Sindbad z Tragarzem.

Zawartość gry:

4 figurki bohaterów
120 kart akcji
7 wskaźników zdrowia
4 karty postaci
6 żetonów pomocników
1 dwustronna plansza

Jak to wygląda ?


Recenzje naszych klientów:


zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną



dodano: 2021-11-02 Wojna i pokój autor: Piotr Wojtasiak

Do baru wchodzą Sindbad, król Artur, Meduza i Alicja z Krainy Czarów i mówią: „Chcecie się bić?”. 30 minut później wychodzi tylko jedno z nich. Tak w telegraficznym skrócie mogłaby wyglądać fabuła Unmatched: Bitwa Legend – o ile przyjmiemy, że ów bar to tak naprawdę bitewna arena tylko czekająca na baśniowe i legendarne postaci.

Na pograniczu gier i świata piłki nożnej istnieje twór zwany „fantasy football”. Rozrywka ta polega na tworzeniu wyimaginowanych drużyn piłkarskich, zapełnianiu ich prawdziwymi piłkarzami i zdobywaniu punktów w oparciu o ich realne statystyki. Unmatched: Bitwa Legend to w pewnym sensie taki właśnie fantasy football. Tyle, że przedmiotem rozrywki nie jest tu piłka nożna, a walka na śmierć i życie, a postaci nie mają statystyk... bo nie istnieją naprawdę.

Runda 1 - Mitologia vs. Literatura

W pudełku mamy cztery postaci z zupełnie różnych czasów i różnych kręgów kulturowych. Postaci, które w naszej kolektywnej świadomości nie miałyby szans nigdy się spotkać – może poza wyjątkowo naciąganymi wytworami fanowskiej fikcji. Tutaj nie dość, że możemy połączyć je w dowolny sposób i w każdej konfiguracji, to jeszcze możemy odpowiedzieć na odwiecznie nurtujące ludzkość pytanie: czy duża Alicja w Krainie Czarów naprawdę jest silniejsza niż Meduza i trzy harpie?

Runda 2 – Gracze vs. Gracze lub Gracz vs. Gracze

Unmatched jest figurkowo-karcianą grą pojedynkową dla 2 do 4 graczy, z czterema na wskroś asymetrycznymi bohaterami (i bohaterkami) do wyboru. Każda z postaci ma własną talię kart, dedykowanego pomocnika (niekoniecznie jednego), reprezentujące ich figurki i żetony, a także indywidualną charakterystykę walki oraz umiejętność specjalną.

Gra umożliwia stoczenie walk na jednej z dwóch aren, dostępnych na dwustronnej planszy. Walki odbywają się w trybie 1 na 1 lub 2 na 2 – w rozgrywce trzech graczy jeden kieruje dwoma postaciami. Jest to rozwiązanie niekonwencjonalne, ale działa zaskakująco dobrze – o czym jeszcze wspomnę. Sama rozgrywka pozbawiona jest zbędnej warstwy fabularnej – zwyciężyć i pozostać na polu walki może tylko jeden z graczy lub jedna z drużyn.

Runda 3 – Człowiek vs. Mechanika

Od strony mechanicznej Unmatched sprowadza się do naprzemiennego wykonywania przez graczy akcji, mających na celu doprowadzenie do rychłego i możliwie efektownego zgonu przeciwnika i/lub jego pomagierów. Gracze na start dobierają na rękę po 5 kart ze swojej talii, a następnie decydują, w jaki sposób uprzykrzą i skrócą życie swoich adwersarzy.

Gra oferuje trzy dostępne akcje, zaś w swojej kolejce gracze wykonują łącznie dwie z nich – w dowolnej konfiguracji. Mogą dobrać kartę i wykonać ruch po planszy, mogą wykonać fortel (czyli zrealizować akcję z karty) albo wykonać atak. Zasięg ruchu zależny jest od charakterystyki wybranej postaci, podobnie jak sposób ataku: w zwarciu lub z dystansu. Ten drugi obejmuje wszystkich wrogów widocznych w zajmowanej przez walczącego strefie.

Runda 4 – Człowiek vs. Karty

Jak wiemy z lekcji fizyki, najlepszą obroną jest zwykle atak. A jak wygląda on w Unmatched Potyczki odbywają się tu w dość prosty sposób. Atakujący i obrońca zagrywają po jednej zakrytej karcie, po czym jednocześnie je odkrywają, rozpatrując ich siłę oraz dodatkowe efekty widoczne na kartach i ustalają, czy atak się powiódł.

I to właśnie te efekty sprawiają, że Unmatched nie sprowadza się do ciągłego porównywania wartości ataku i obrony. To tu kryją się różnice w stylach walki naszych herosów i to tu odbywa się znaczna część strategizowania, które jest zasadniczą częścią gry, a także jej najbardziej wyjątkową cechą.

Efekty mogą mieć zastosowanie przed walką, w trakcie lub już po jej zakończeniu. Od dobierania kart, przez zwiększanie i zadawanie obrażeń, odzyskiwanie punktów życia, aż po anulowanie wszystkich efektów na kartach przeciwnika – możliwości jest mnóstwo, co jedna to bardziej ekscytująca. Karty potrafią drastycznie zmienić przebieg starcia lub dać uczestnikom taktyczną przewagę zaraz po niej. Odkrywanie potencjalnych kombinacji to właśnie ten uzależniający składnik, dzięki któremu do Unmatched chce się wracać. Nie, wróć. Dzięki któremu nie chce się od Unmatched odchodzić. Bo przecież ten kolejny pojedynek będzie tym tryumfalnym, prawda?

As w talii, as w drużynie

Alicja potrafi zmieniać rozmiar, dzięki czemu zyskuje punkty do obrony lub ataku, co wymusza u gracza precyzyjne planowanie swoich zagrań z lekkim wyprzedzeniem. Meduza wydaje polecenia swoim trzem harpiom, które równie łatwo zabić... co wskrzesić. Sindbad wymaga nie tylko sprawnego zarządzania kartami na ręce, ale też kontrolowania stosu odrzuconych, które w znaczący sposób mogą wzmocnić jego ataki. Sam Król Artur, mimo potężnego Excalibura w talii swoją moc czerpie głównie z dystansowych działań wiernego sługi, Merlina, który wspiera go usłużnym atakiem z dystansu i ułatwia taktyczną zmianę pozycji po walce.

Rozważne wykorzystywanie swoich pomocników jest tu niemal tak samo istotne, jak prowadzenie głównych bohaterów. Pomagierzy wyprowadzają ataki, skupiają na sobie uwagę wroga, blokują własnym ciałem dostęp do innych walczących, a także korzystają z tylko sobie dostępnych kart i umiejętności. Wszystkie karty w grze mają bowiem jasno określoną postać, która może ich użyć. Wprowadza to ciekawe napięcie, gdyż czasem nie sposób przeprowadzić skuteczą obronę czy atak, mając rękę pełną kart pomocnika... który wyzionął ducha kilka rund wcześniej.

Ogrza przysługa

Gdy odbierałem egzemplarz recenzencki od Jacka z Ogry Games, usłyszałem tylko jedną sugestię – żeby zagrać Królem Arturem, bo nikt nim nie potrafi wygrać. Odebrałem to jako wyzwanie i wierząc w moje legendarne skillsy rzecz jasna wybrałem Artura do swojej pierwszej partii. Kilkadziesiąt minut później zostałem rozgromiony przez własną żonę, w grze reprezentowanej przez Meduzę i jej harpie. I dawno nie czułem tak przyjemnego podniecenia z przegranej.

Bo choć moja pierwsza przegrana była doprawdy wstydliwa – kilka kolejnych było równie dotkliwych, choć mniej wstydliwych – to wcale nie zniechęciła mnie do dalszej walki. Unmatched nie daje się od razu ujarzmić, ale czyni cały ten proces nauki ekscytującym i nieco tajemniczym, jak próby ujeżdżania dzikiego mustanga.

Znaj wroga swego... bardziej niż siebie samego

W Unmatched potwierdza się rzecz dotycząca wielu innych gier zawierających asymetryczne frakcje i napędzanych kartami – znajomość talii przesądza tu o zwycięstwie lub porażce. I mowa tu zarówno o własnej, jak i talii przeciwnika. Świadomość wszystkich kombinacji i możliwości, jakie daje bohater i jakiego wsparcia udzielą mu pomocnicy jest tu absolutnie kluczowa – a do jej zyskania nie wystarczy pobieżne ogranie każdej z postaci.

Gra nabiera rumieńców z każdą kolejną rozegrają partią i bardzo szybko uczy, że nawet jeden stracony czy źle przemyślany ruch może przeważyć szalę zwycięstwa na drugą stronę. Odpowiednie zarządzanie ręką tak, by mieć karty na każdą okazję i móc nie tylko efektywnie atakować, ale i przed atakami się bronić jest tu umiejętnością nieodzowną. Zdawanie się na przychylność losu nie jest w Unmatched rozwiązaniem optymalnym.

Legendarni gladiatorzy, mityczne fajterki

Nauka reguł rządzących Unmatched to kwestia kilku minut – instrukcja jest krótka, przejrzysta i napisana przyjaźnie dużym fontem. Nie ma tu wielu słów kluczowych ani niejasnych pojęć, brak w grze mikrozasad czy kontrowersyjnych sytuacji. W istocie, niedługo po rozpakowaniu jej z folii można przystępować do walki. Bez wgłębiania się w rozwinięte scenariusze czy skomplikowaną fabułę, bez dylematów moralnych i bez rozpatrywania kart zdarzeń. Przyjemność w wersji arcade.

Po opanowaniu zasad i rozegraniu się nieco, Unmatched odrobinę przypomina w obsłudze konsolowe bijatyki. Dwie strony spotykają się nad stołem, wybierają oręż, wybierają arenę i przystępują do walki. Setup jest zerowy, a strategiczna rozkmina zaczyna się już od pierwszej ręki i pierwszego ruchu. Pojedynki są zawsze ekscytujące, areny pozwalają na ciekawe manewry strategiczne, a karty dostarczają niemal nieskończonej rozrywki w kombinowaniu i dostosowywaniu taktyki do ruchów przeciwnika. Nauczyłeś się grać Meduzą przeciw Alicji? To teraz naucz się jak pokonać Sindbada – ta sama strategia może okazać się niewystarczająca. Gra mocno zachęca, by wciąż się jej uczyć i wciąż rozwijać. A co, jeśli jakimś cudem nauczymy się już wszystkich postaci z podstawowego pudełka?

Umarł Król, umarł Sindbad niech żyje... Buffy?

Na polskim rynku dostępne są dwa pudełka Unmatched – podstawka i dodatek Robin Hood vs. Wielka Stopa. W oryginalnej wersji występuje jeszcze 9 dodatków, pozwalających wcielić się m.in. w dinozaury z Parku Jurajskiego, Sherlocka Holmesa, Achillesa, Czerwonego Kapturka, Bruce'a Lee, Draculę, Beowulfa, postaci z serialu Buffy: Postrach Wampirów, a nawet komiksowych bohaterów Marvela. Część z nich to edycje standalone, niewymagające innych części gry. Niektóre poza komponentami postaci zawierają też dodatkowe plansze. I na tym na pewno nie koniec, bo potencjał do tworzenia nowych dodatków jest niemal nieograniczony – wszystkie powyższe pozycje zostały opublikowane w ostatnich dwóch latach.

Zanim więc zdążą Ci się ograć postaci z podstawki i pierwszego dodatku, na rynku z pewnością pojawią się kolejne pudełka pełne niespodzianek. Unmatched w swej asymetryczności jest doprawdy urzekające i pozwala graczom na ciągłe odkrywanie gry na nowo: nowa postać, nowa strategia, nowy gracz, nowa plansza, inny rozkład startowy... chętnie obliczyłbym, ile to kombinacji i permutacji, ale nie opanowałem matematyki na wystarczającym poziomie by zrobić to poprawnie. Musi Ci wystarczyć moje zapewnienie, że z Unmatched czekają Cię długie, długie godziny czystej frajdy, zanim poznasz wszystkie tajemnice choćby jej podstawowego wydania.

3x TAK

Polskie wydanie Unmatched: Bitwa Legend jest po prostu świetne. Karty są klimatycznie ilustrowane, w nieco komiksowym stylu, a do tego wydrukowane na mocnym papierze. Figurki dostarczane są w postaci lekko cieniowanej, co ucieszy wszystkich niemalujących graczy. Całość zaś mieści się w cudownej wyprasce, która nie tylko ma specjalną przegródkę na wszystko, ale również zawiera delikatne tłoczenia z elementami odnoszącymi się do postaci. Bardzo, bardzo solidna robota i ogromne ułatwienie w rozkładaniu i pakowaniu gry – gdyby wszystkie wypraski tak wyglądały, bylibyśmy przeszczęśliwą grupą pasjonatów.

Osobny akapit należy się kartom promo, które – w przeciwieństwie do innych bonusów tego typu – nawet nie próbują w niewidoczny sposób wmieszać się w podstawowe talie. Ogry Games wspięło się tutaj jeszcze o szczebelek wyżej i nie dość, że uraczyło graczy darmowym rozszerzeniem do gry (dostępność zależy zapewne od sklepu), to jeszcze uczyniło to rozszerzenie

Od premiery gry minęło dopiero kilka tygodni, a wydawnictwo Ogry Games już zapowiedziało wrześniowy turniej w Unmatched, który może zapoczątkować cykliczne rozgrywki ligowe w innych miastach. Mechanika gry idealnie wpisuje się w konwencję takich turniejów, a jeśli okażą się one sukcesem to zapewne już niedługo usłyszymy newsy o kolejnych dodatkach zmierzających na polski rynek. Kto wie, może doczekamy się kiedyś prawdziwie polskich bohaterów. Janosik vs. Trygław? Pan Samochodzik vs. Miś Uszatek? Kmicic vs. Reksio? Gustlik vs. Diabeł Piszczałka? To byłaby... czysta rzeź!

0x NIE

Gra skaluje się w dziwny sposób – 2 graczy stoczy w niej pojedynek, 4 graczy zetrze się drużynowo, zaś trzech graczy... również podzieli się na dwie drużyny. Co ciekawe, zarówno w „parzystych” jak i nieparzystych wariantach gra radzi sobie zupełnie dobrze.

Pojedynek jeden na jeden jest odrobinę szachowy w przebiegu, zaś przy czterech postaciach na planszy robi się zauważalnie ciasno – możliwości ucieczki są mniejsze, a szansa na zostanie przyskrzynionym przez dwóch przeciwników jest zupełnie realna. Gra w trójkę wymaga od jednego z graczy małego rozdwojenia jaźni, ale jest to rozdwojenie dość przyjemne i mało stresujące – czasu na zastanowienie się jest sporo, a manipulowanie dwoma postaciami stwarza intrygujące możliwości strategiczne.

Z całych sił próbowałem znaleźć jakąś wadę, żeby trochę zbalansować zachwyty, ale poległem gorzej, niż w starciu Artura z Meduzą. Unmatched jest po prostu bardzo dobrą grą, która w kontekście swojego modelu wydawniczego może okazać się zjawiskiem, obecnym w planszowym świecie jak Catan, Carcassonne czy Wsiąść do Pociągu. Tylko z większą ilością przemocy, rzecz jasna.