gry planszowe karciane > Urbanista
GRY KARCIANE
logo przedmiotu Urbanista

Urbanista

Gra kooperacyjna o tworzeniu miasta

cena:

32.90 PLN
dostępność: dostępna
wysyłamy w: 24 godziny

dodaj do koszyka

Podstawowe informacje:


liczba graczy: od 1 do 4
wiek: od 8 lat
czas gry: od 15 do 20 min.

wydawca: Lucky Duck Games (2020)
nr katalogowy: LKY SWS-R01-PL
projektant: Steven Aramini , Danny Devine , Paul Kluka

wersja językowa: polska

Opis


Urbanista to kooperacyjna gra karciana o rozbudowie miasta. Gracze muszą ze sobą współpracować, by stworzyć jak największe dzielnice mieszkalne, handlowe czy parkowe i zrealizować specjalne zadania. W każdej grze używa się 3 z 18 zadań, co daje ponad 800 możliwych kombinacji punktacji.

W swojej turze gracz dokłada do miasta jedną kartę z ręki, starając się zdobyć jak najwięcej punktów dla drużyny. Gracze muszą się ze sobą komunikować i wspólnie planować rozbudowę na podstawie tego, co mają w rękach. Punkty zdobywa się za budowę jak największych dzielnic danego rodzaju oraz za realizacje specjalnych zadań. W każdej grze używa się 3 z 18 zadań, dzięki czemu każde nowe miasto będzie wymagało indywidualnej i niepowtarzalnej strategii.

Gra zdobyła nominacje Golden Geek w kategoriach najlepsza gra solo i najlepsza gra karciana.

Jak to wygląda ?


Recenzje naszych klientów:


zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną



dodano: 2021-01-28 Fajna kooperacja autor: Anna Łączyńska

Bardzo fajna i lekka gra kooperacyjna. Zmienne karty celów określające poziom trudności gry i konkretne rzeczy za które punktujemy zapewniają niesamowitą (jak na 17 kart) regrywalność. Balans nie jest jakiś bardzo wyśrubowany (pierwsze dwie partie wygrane), ale kminienie jest przyjemne. Przez brak oczywistych decyzji gra bardzo dobrze korzysta z zasobów intelektualnych wszystkich graczy i angażuje w dyskusję, a jest odporna na syndrom gracza dominującego (co jest problemem np. w Zakazanej wyspie, gdzie optymalne decyzje są dużo bardziej oczywiste). Na pewno będzie często wracać na stół.
dodano: 2021-01-27 autor: leser

Koncepcja gry jest tyleż prosta, co genialna. 18 dwustronnych kart. Na jednej stronie układ dzielnic miasta, na drugiej unikalne zasady punktowania. W każdej rozgrywce odkrywamy 3 losowe karty, które wyznaczają nam cele, przyznawane za ich realizację punkty oraz pułap punktowy, który musimy osiągnąć, aby zwyciężyć. Dzięki temu różnorodność poszczególnych partii jest ogromna, zwłaszcza jak na tak małą grę.
Urbanista ma bratnią grę w postaci Pionierów - rywalizacyjnej dwuosobówki opartej na podobnej koncepcji mechanicznej. Z tej pary rywalizacyjni Pionierzy są wyborem, który osobiście preferuję. Niemniej w kategorii szybkiej kooperacji, którą można przyjemnie rozegrać także solo, Urbanista jest wprost rewelacyjny! I tylko szkoda, że przy wydaniu nie ustrzeżono się dość istotnych błędów...
dodano: 2020-12-22 Obecnie najlepszy przerywnik w pracy/nauce autor: Piotr Bajda

Cieżko znaleźć na naszym rynku gier planszowych gier, które są szybkie w rozłożeniu, zabierają mniej niż 15 minut, mają wysoką regrywalność i mieszczą się w każdej kieszeni.

Urbanista to właśnie taka gra.

Różnorodność wylosowanych celów poczatkowych sprawia, że skupiamy się na innych strategiach przy rozgrywce, 18 kart zmieści każdy w dowolnej kieszeni, a rozłożenie polega na tym, że losuje się z 18 kart trzy, które na odwrocie mają sprecyzowane cele, a resztą układa się miasto, które te cele realizuje.

Do gry dodany jest malutki dodatek, którego jeszcze po 5 partiach nie musieliśmy ogrywać - gra się nam jeszcze nie nudzi i czekamy z dodatkiem do momentu, jak będziemy szukać odświeżenia.
dodano: 2020-11-22 Zbudujmy punktujące miasto autor: Ryber

Urbanista jest jedną z katalogu gier „portfelowych” wydawnictwa Shy Button Games. Założeniem serii jest stworzenie pełnoprawnych gier planszowych składających się w całości z osiemnastu kart, ni mniej ni więcej. Każdy tytuł różni się natomiast od innych tematyką, mechaniką i typem.

Urbanista jest grą kooperacyjną dla 1-4 graczy, i już na wstępie zaznaczę, że przy każdej ilości gra sprawdza się świetnie. Na starcie losowe trzy karty z talii są wykładane rewersami do góry, ukazując punktacje na daną partię oraz cel punktowy do osiągnięcia. Awersy kart ukazują zawsze 4 rodzaje zabudowy miejskiej w różnym rozłożeniu oraz 1-2 drogi. Rozgrywka przebiega w turach, gdzie aktywny gracz wybiera jedną z trzech kart z ręki i dokłada w (prawie) dowolny sposób do miasta na środku stołu, pozostałe karty przekazując następnemu graczowi i samemu dobierając jedną nową kartę z talii. Miasto zaczyna się od losowej jednej karty wyłożonej na środek, i każda następna musi być dołożona do istniejącej, jednak może ją dowolnie zasłaniać (nawet całkowicie).

Celem graczy jest budowanie miasta w taki sposób, aby po zagraniu wszystkich kart osiągnąć cel wyznaczony przez karty punktujące. Stałymi źródłami punktów są największe grupy jednakowej zabudowy. Jednocześnie twórcy gry postanowili, że im więcej dróg w mieście tym gorzej, więc stracimy po 1 punkcie za każdą oddzielną drogę w naszym mieście. Do tego należy podliczyć punktowanie z trzech kart wyłożonych na starcie, i sprawdzamy czy udało się nam zdobyć liczbę punktów równą sumie ukazanej na tych kartach. Szkopuł tkwi w kartach punktujących – każda z 18 kart w talii ma inną zasadę punktującą oraz różną wartość celu punktowego. Niektóre karty dają nawet ujemne punkty za określone ułożenie kart.

Rozgrywka jest ciągłą łamigłówką, przeplataną trudnymi decyzjami. Każda zagrana karta musi być skonfrontowana z celami, bonusami i karami zasad punktujących. Analiza opłacalności i dowolność w układaniu powoduje burzę mózgów, niczym w Biurze Architektury i Planowania Przestrzennego. Konwersacja i konsultacja pomiędzy graczami jest dozwolona i nawet wskazana, ale czy zawsze pomaga?

Największymi plusami tego tytułu są niska cena, proste zasady, trudna rozgrywka, kompaktowość i szybki czas jednej partyjki. Gra sprawdza się w trybie solo tak samo dobrze, jak na więcej graczy. Minusem jest możliwość wystąpienia syndromu gracza alfa (nie dotyczy solo).

Doceniam to, co wydawnictwo uczyniło z tymi „kieszonkowymi” grami. Jak na 18 kart, przyjemności z rozgrywki mam niekiedy więcej niż z gier z 1000-em komponentów.