gry planszowe karciane > Zaginione Miasta
GRY KARCIANE
logo przedmiotu Zaginione Miasta

Zaginione Miasta

Jedna z najlepszych gier karcianych dla 2 osób.

cena:

69.90 PLN
wysyłamy w: niedostępny

Podstawowe informacje:


liczba graczy: 2
wiek: od 10 lat
czas gry: ok. 30 min.

wydawca: Galakta
nr katalogowy:PL-SAM01
projektant: Reiner Knizia

wersja językowa: polska

Opis


Dla odważnych i żądnych przygód jest wiele zaginionych miast do odnalezienia. Poszukiwania mogą cię zaprowadzić w Himalaje, do brazylijskich lasów równikowych, w ruchome piaski pustyni, starożytne wulkany czy nawet do Królestwa Neptuna. Musisz oczywiście wybierać - których ekspedycji ty się podejmiesz, a które zostawisz innym. Możesz zwiększać swoją inwestycję w dana wyprawę, zwielokrotniając nagrodę za jej sukces ale równocześnie ryzykując więcej w razie porażki. Gracz, który zakończy najwięcej udanych ekspedycji wygrywa.

Autorem gry Zaginione Miasta jest jeden z najsłynniejszych projektantów gier Rainer Knizia. Natomiast sama gra jest uważana za jedną z najlepszych gier przeznaczonych dla dwóch graczy jakie zostały do tej pory wydane. Gra charakteryzuje się prostotą zasad, których można się nauczyć w 3 minuty. Jednak po kilku rozegranych grach dostrzega się coraz więcej możliwych strategii dzięki czemu gra nie nudzi się. Zaginione Miasta dostarczają wiele zabawy i są przeznaczone praktycznie dla wszystkich.

Grę wydaje Galakta na licencji firmy KOSMOS. Jest drukowana w Niemczech co gwarantuje najlepszy poziom wydania.

Zawartość pudełka:

  • 1 plansza
  • 45 kart ekspedycji
  • 15 kart zakładów (karty są znacznie większe niż zwykłe karty do gry)
  • instrukcja

Chcesz dowiedzieć się więcej ?



Recenzje naszych klientów:


zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną



dodano: 2017-06-19 Jedna z najlepszych 2-osobówek! :) autor: Magdalena Wartak

Zaginione miasta to moja druga (i na pewno nie ostatnia!) pozycja gier autorstwa Reiner'a Knizia. Fenomenalnie prosta w zasadach i zaskakująco niepowtarzalna - każda nowa rozgrywka jest inna. Różnorodność strategii nie pozwala, aby gracz znudził się po drugiej, czy trzeciej partii. Świetna jako początek wieczoru z grami (1 rozgrywka trwa ok 20-30 minut), ale także jako pozycja kluczowa (ja osobiście mogę w nią grać ok 10-15 razy pod rząd i się nie nudzi). Jeśli ktoś zna Shotten Totten i lubi w to grać, to z całą pewnością Zaginione Miasta przypadną mu do gustu. Grafika na kartach bardzo ładna, polecam jednak karty zapakować w koszulki (lub zalaminować), gdyż stosunkowo szybko się zużywają. W skrócie - dla mnie jedna z najlepszych gier dwuosobowych na równi z Shotten Totten - polecam gorąco każdemu!!! :) I co najważniejsze - można ją schować do plecaka i wyruszyć z nią w każdą podróż :)
dodano: 2014-10-29 autor: razul

Zaginione miasta to klasyka gier dwuosobowych. Całość jest mocno abstrakcyjna i na pierwszy rzut oka wydaje się nieciekawym wykładaniem kart w kilku kolorach. Jednak już po kilku rozdaniach widać, że grze nie brakuje głębi i ważnych wyborów. Dodatkowego smaczku dodają karty zakładów. Rozgrywka jest szybka i wciągająca, a po zakończonej partii zwykle ma się ochotę na rewanż.
Jakość wydania jest zadowalająca. Co ważne, karty po kilkudziesięciu partiach nie wyglądają na zbytnio zużyte. Jest to ważne również dlatego, że karty są w dość nietypowym rozmiarze co uniemożliwia zastosowanie popularnych koszulek.
Ostatnio ukazał się dodruk polskiego wydania, jest więc szansa aby uzupełnić kolekcję o ten klasyczny tytuł.
dodano: 2011-01-10 Magia Reinera Knizii autor: Krzysztof Budny

Reiner Knizia kolejny raz użył swojego talentu by z talii kart stworzyć coś wspaniałego.
W swojej turze decydujemy czy zagrać kartę, czy ją odrzucić. Następnie: dobieramy kartę ze stosu, tym samym przyspieszając koniec gry, albo dobieramy jedną z odrzuconych kart. Niby niewiele. Jednak cel w jakim zagrywamy karty – zdobycie więcej niż w 20 punktów w każdym z kolorów który zaczęliśmy układać – wymusza nieustanną optymalizację naszego planu, trochę liczenia kart (bez przesady – tylko to co zostało zagrane i jest u nas na ręku), trochę dodawania. Matematyka w tej grze nie męczy. Przynosi sporo radości i satysfakcji, gdy po skończonej partii okazało się że nasze umiejętności zarządzania ryzykiem (bo o to w grze na dobrą sprawę chodzi) pozwoliły zakończyć partię z wynikiem wyższym niż przeciwnik (mimo iż ujemnym :) ). Zaginione Miasta nie są jednak treningiem naszego umysłu, podstaw rachunku prawdopodobieństwa na poziomie szkoły podstawowej. Są rewelacyjną, odprężającą zabawą dla dwóch osób. Czy gra ma wady? Jest losowa – moim zdaniem mniej niż np. Ingenious – jednak zwykle wygra lepszy gracz. Karty i pudełko są trochę przerośnięte.
Polecam, zwłaszcza na początku przygody z planszówkami.
dodano: 2011-01-04 Trafiony zakup autor: psn

Postanowiłem z dziewczyną rozpocząć przygodę z grami. Jako, że żadne z nas się na tym nie znało postanowiliśmy zawierzyć opinii pracowników sklepu oraz recenzentom i forumowiczom:)
Dużo wyjeżdżamy więc zainteresowaliśmy się przede wszystkim grami dla 2 osób - wybór padł na Zaginione Miasta. Pierwsza gra, pierwsza instrukcja i pierwsze pozytywne zaskoczenia. Zrozumiała i przejrzysta mechanika - dla nas idealna gra na początek.
Udany zakup w "ciemno" spowodował, że zaczęliśmy zastanawiać się nad kolejnymi zakupami. Jednak pamiętamy aby od czasu do czasu rozegrać partyjkę w ZM:)
dodano: 2011-01-04 autor: leser

W kategorii gier dla par jest to całkiem niezła pozycja. Obiegowa opinia jakoby Zaginione Miasta wyjątkowo przypadały do gustu kobietom wydaje mi się uzasadniona (moje testy ją potwierdzają;). Gra potrafi wciągnąć i wbrew pierwszemu wrażeniu nie jest czysto losowa. Jednak w moim przypadku nie wytrzymała próby czasu, po kilkunastu, może dwudziestu paru partiach już z własnej inicjatywy do niej nie zasiądę.
Na zakończenie warto dodać, że gra jest bardzo ładnie wykonana.
dodano: 2010-12-07 Łatwe zasady i dużo kombinowania! autor: Dorota Konowrocka

Świetna gra! Zdecydowanie jedna z moich ulubionych, bo przy pewnej wprawie wystarczy 15 minut, żeby rozegrać partyjkę, a takie krótkie gry dobrze mieć w domu, bo nie każdego dnia ma się ochotę na rozgrywanie 2,5 godzinnej partii. W skrócie: gracze dostają po osiem kart ze stosu i po kolei je wykładają przed sobą, tworząc sekwencje maksymalnie pięciu "wypraw", i z każdym wyłożeniem uzupełniają karty na ręku dobieraną nową kartą ze stosu. Mogą też odrzucać karty na pięć stosów kart odrzuconych, z których wierzchnie karty można dobierać w fazie dobierania na rękę. Jeśli zdecydują się rozpocząć "wyprawę", ponoszą jej koszt w wysokości 20 punktów, więc lepiej dla nich, żeby wyłożyli co najmniej tyle kart o wartościach od 2 do 10, żeby chociaż pokryć koszty wyprawy - cała nadwyżka ponad 20 to już ich zysk. Jak zbudują bardzo długą sekwencję, dostaną dodatkową premię: 20 punktów. Jeśli na samym początku wyłożą od 1 do 3 kart zakładów, ich zyski (lub straty) zostaną odpowiednio pomnożone od x2 do x4. Innymi słowy, lepiej się nie zakładać, jeśli na końcu miałoby się okazać, że wyprawa poszła kiepsko :) Prościutkie zasady, a bardzo dużo przyjemności i kombinowania: jak odrzucać, żeby odrzucona karta nie podpasowała przeciwnikowi? Zakładać się, czy nie? decydować się na niepewną wyprawę, licząc na to, że przyjdą nam jeszcze karty, czy nie? wykładać już wyższe wartości czy czekać jeszcze na niższe? Mój siedmiolatek też ją bardzo lubi, a ja się cieszę, że na końcu jest dużo dodawania i mnożenia w zakresie do 200 mniej więcej i liczymy to sobie razem :) Na plus też bardzo ładna plansza i bardzo ładne rysunki na kartach, choć wydaje mi się, że karty mogłyby być odrobinę mniejsze. W sumie: serdecznie polecam, dobrze wydane pieniądze.
dodano: 2010-11-21 autor: Bartłomiej Szymański

Jedna z fajniejszych gier dla 2 osób w jakie grałam. Proste zasady, łatwa rozgrywka i niewielkie opakowanie sprawiają sprawiają że gra stała się nieodłącznym towarzyszem w trakcie podróży.
Uwielbiam ją również za to że pomaga mi nauczyć 4-letnie dziecko cyferek :)
dodano: 2010-11-03 Wywraca życie do góry nogami autor: scheherazade

"Zaginione miasta" to jedna z niewielu gier w mojej kolekcji, która wywróciła moje życie do góry nogami. Nie ma właściwie dnia bym w nią z kimś nie grała, albo w rzeczywistości, albo wirtualnie. Obecny bilans to 179 rozgrywek, z czego 91 wygrałam. Nie jest to może zachwycający wynik, ale mieści się w tym srebrny i brązowy puchar turniejowy (co prawda wirtualny, ale jest). Taka ilość rozegranych partii pozwoliła mi na sformułowanie pewnych wniosków dotyczących strategii w poszczególnych etapach gry.

Początek: dla całej rozgrywki najważniejszy jest sam początek gry. Tu podejmuje się decyzje, w jaką wyprawę się uwikłać, ile w nią zainwestować (poprzez karty zakładów), co odrzucić. Niestety tym etapem gry rządzi bardzo duża losowość. Pierwsze osiem kart rzutuje na całą dalszą grę. Najlepszy układ jest wtedy, gdy mam jakąś wyprawę z kartami o wysokich wartościach, najgorszy - gdy jest mnóstwo kart zakładów oraz kart o niskich wartościach. W pierwszym przypadku rozpoczynam wyprawę, w drugim odrzucam karty o niskich nominałach lub powtarzające się karty zakładów. Nigdy nie inwestuję we wszystkie wyprawy, najczęściej w trzy, później rozpoczynam ewentualnie czwartą wyprawę. Jeśli otrzymuję sporo kart z tej samej wyprawy, to rozwijam tę jedną, nie pokazując przeciwnikowi, co jeszcze posiadam.

Środek: jest to najmniej emocjonujący fragment gry, rozwijam wyprawy, często sporo kart odrzucam, dokładnie analizując co wyłożył przeciwnik. Z niepotrzebnymi kartami czekam tak długo, aż będę miała gwarancję, że przeciwnik nie dociągnie jej ze stosu odrzuconych. Czasem stosuję metodę "podrzucania" kart z danej wyprawy przeciwnikowi, dzięki czemu zyskuję jego karty ze stosu głównego. W tej części też stosuję metodę nieodkrywania wszystkich swoich atutów, szczególnie wtedy, gdy przeciwnik ma rozpoczęte takie same wyprawy.

Zakończenie: ten etap niesie najwięcej emocji, szczególnie wtedy, gdy czeka się na przysłowiową "ostatnią deskę ratunku". Gdy pozostaje w stosie do ciągnięcia około 15 kart, wtedy już wykładam wszystko co mam, dokładnie obliczając ilość ruchów, jakie pozostały do końca. Rzadko rozpoczynam tu nową wyprawę, jednak podejmuję to ryzyko, gdy mam szansę znacznie podnieść sobie punktację lub gdy nie mam nic do dołożenia do moich wypraw. Gdy pozostaje około 10 kart - wykładam karty o najwyższych wartościach lub też "modlę się" o takie ;-).

dodano: 2010-09-12 jest zabawa autor: Jerzy Zambrowski

Gra bardzo fajna., do grania już z 7 latkami
Jej zalety:
krótka, trzy rozdania a więc można zrobić przerwę na obiad :), nie potrzebuje planszy, trzeba pomyśleć, trzeba zaryzykować :), trzeba policzyć punkty - bardzo dobre ćwiczenie dla uczniów szkół podstawowych.
Jej wada:
czasem los daje w kość
W sumie:
warto mieć w domu
dodano: 2009-11-06 klasyk uwielbiany przez kobiety :) autor: flowerus

Zaginione Miasta Knizii to jedna z ulubionych gier mojej żony i interesująca pozycja, żeby wprowadzić kogoś w świat gier planszowych i karcianych (zwłaszcza kobiety).
Gra wydaje się na początku bardzo prosta, ot taki pasjans na dwoje. Jednak po kilku grach zaczyna się dostrzegać wielość strategii, które zależą w dużej mierze od tego z jakimi kartami zaczynamy rozgrywkę i jakie karty dochodzą nam na początku. Bo co jest lepsze: czekać aż dojdą lepsze karty czy zaryzykować wyprawę już teraz, zaryzykować kolejną wyprawę czy trzymać się pewnych punktów? Najlepszym elementem moim zdaniem są karty zakładów, które sprawiają, że pozornie wygrana gra w ostatniej rundzie okazuje się klęską i na odwrót.
Losowość jednak czasem daje w kość, bo niczym innym nie potrafię wytłumaczyć sytuacji, że wygrywamy na przemian z żoną seriami. Jednego dnia jest ona zwycięża we wszystkich rozdaniach, innego ja wygrywam.
Mimo tych wad i wysokiej jednak ceny za talię kart, polecam zakup. Zaginione Miasta to klasyk, dobry przerywnik między innymi grami i świetny wypełniacz, kiedy np. mamy tylko kilkanaście minut na grę.
dodano: 2009-03-16 super gra dla 2 graczy! autor: kasiazdanuk

Super gra. Polecam wszystkim, którzy lubią pobawić się liczbami i nad tv przekładają spotkanie z drugą osobą.
Szybka w rozgrywce. Trochę losowa i nieraz z kart nie da się nic wycisnąć. Jednak, by wygrać, strategia rozkładania kart (podejmowania ekspedycji) jest niezbędna (chyba że szczęście dopisuje przeciwnikowi:().
Sprawdza się w różnych okolicznościach i w różnym towarzystwie. Nawet 6,5 letnia bratanica zaczyna w nią grać, na razie jako podpowiadacz: mówi w który kolor wyjść, jaką kartę wyłożyć, ale łapie zasadę i niebawem stanie się być może pełnoprawnym graczem i godnym przeciwnikiem;)
Chętnie do niej sięgam. POLECAM!
dodano: 2009-01-11 Gites autor: Kula

Świetna gra dla dwóch osób, odkąd zamieszkała z nami gramy w nią kilka razy dziennie. Do tego ma banalne zasady, nie zajmuje wiele miejsca więc można ją zabierać w podróż. Długo szukałem dobrej gry dla dwóch osób i w końcu się udało.

I rzeczywiście kobiety uwielbiają w to grać.
dodano: 2008-10-19 autor: bozenka

Największym plusem tej karcianki jest to, iż jest ona dla dwóch graczy.Można zasiąść przy niej praktycznie w każdej chwili. Szybka, i - jak to zazwyczaj w karciankach bywa - dość losowa gierka.

Najważnieszym pytaniem jest "czy ryzykować i zaczynać nową wyprawę?", trudne to pytanie szczególnie na początku gry, gdy karty nam nie przypasują. I tutaj uwidacznia się charakter osób grających: czy lubią ryzykować, dzięki czemu zyskać mogą dużo lub też stracić dużo, czy też lepiej się nie wychylać w obawie przed dużą stratą. Ja raczej staram się przyjmować drugą strategię, po tym jak zebrałam w rozgrywce wiele minusowych punktów :) Gra składająca się z trzech rund pozwala dogonić punktowo przeciwnika - często nawet wystarczy wygrać jedną rundę, by wygrać całą grę.
Gra być krótka, szybka, prosta - i tak właśnie jest. Polecam.
dodano: 2008-10-03 Bez rewelacji. autor: Blue

Grę kochają kobiety :D. W moim odczuciu to dobra pozycja. Skazana niestety na bardzo duża dozę losowości(mimo wszystko dobry gracz zawsze wygra ze słabym, ale gdy grają gracze z równym poziomem możnaby równie dobrze rzucić kością kto ma wygrać).
Gry nie posiadam, grałem z moją dziewczyną w wersję on-line i przerobioną talia kart. Moim zdaniem trochę za droga jak na to że to praktycznie zwykły set kart wzbogacony o jeden kolor,a z planszy i tak mało kto korzysta.

Minusem jest też fakt że gra jest dla 2ch i tylko dla 2ch osób. Tymniemniej dla par polecam.
dodano: 2007-10-25 Bardzo ok autor: rafor

zakladajac ze jest to gra za 40 zlotych, trzeba przyznac, biorac pod uwage, ze jest to gra prosta, zajmujaca mlo miejsca, jest ok. potrzebowalem gry, ktora bede mogl zabrac w dalekie wakacje, ktora nie bedzie duzo wazyc, duzo zajmowac miejsca, w ktora bedzie mozna pyknac na plazy - i ta gra sie na pewno sprawdzi.

krotko o grze - jak dla mnie to skrzyzowanie pasjansa z gra logiczna, bardzo sprytne, i o ile zagramy z kims kto slabo liczy w pamieci - nie bedzie super ciekawa, o tyle jesli bedziemy mieli sprytnego przeciwnika, dobrze kalkulujacego rozgrywke - gra sie szybko i pryjemnie.

zdecydowanie polecam biorac pod uwage zalozenia opisane na starcie
dodano: 2007-10-12 prosta wciągająca karcianka autor: pajonkhfat

Największą zaletą tej gry jest prostota. Zasady są do wytłumaczenia w przysłowiowe 5 minut, a sama gra wręcz na tym bardzo zyskuje, a nie traci. Jak graliśmy po raz pierwszy, to przy rozegraniu 3ciej partii (gra się 3 razy), patrzyliśmy na siebie przez chwilę i padało pytanie "jeszcze raz?", choć był środek tygodnia 2ga w nocy :) Można więc powiedzieć, że gra wciąga.
W miarę grania rozgrywki stają się coraz szybsze i często schodziliśmy poniżej 20 min na partię.
Sama otoczka (fabuła gry), jak już ktoś wspomniał raczej nie jest potrzebna, wygląda to tak, jakby ktoś zaprojektował bardzo dobrą grę matematyczną, a potem jakiś marketingowiec siadł do tego i wymyślił "historię", zresztą według mnie zupełnie niepotrzebnie, bo i bez niej gra jest rewelacyjna.
Do minusów zaliczam dosyć duże karty, które niby zawierają ładne grafiki przygód, ale przez ich rozmiar są mało funkcjonalne. Drugi minus to plansza, której na dobrą sprawę też mogłoby nie być :) Kolory na niej są mało charakterystyczne, można pomylić żółty z białym itp.

Ogólnie grę oceniam bardzo dobrze, jeżeli ktoś chciałby pograć wieczorkiem z dziewczyną/żoną to ta gra nadaje się rewelacyjnie. Polecam
dodano: 2007-10-10 przyzwoita karcianka dla 2 osób autor: rp74

Rainer Knizia to jeden z moich ulubionych twórców gier. Zawsze sięgając po którąś z jego produkcji oczekuję najwyższej jakości. Niestety wśród mnóstwa gier, które stworzył zdarzają się również przeciętne. Do takich zaliczyłbym właśnie Zaginione Miasta. Nie jest to gra zła, ale i też nie wybitna.
Wykonanie gry jest poprawne. Denerwuje trochę krzywa plansza, której choćby nie wiem co nie da się poprawnie rozprostować na stole. Poza tym karty mogłyby być ciut mniejsze. Obecne bardzo niewygodnie się tasuje. Ale ogólnie jeśli chodzi o wykonanie, jest OK.
Do gry dołączona jest fabuła o odkrywaniu zaginionych światów. Niestety jest ona całkowicie zbędna, gdyż gra jest zupełnie abstrakcyjna i w trakcie rozgrywki nawet przez moment nie poczujemy się jako odkrywcy. Dla graczy ceniących sobie klimat w grze będzie to poważny minus. Zasady są proste i bardzo jasne. Wystarczy raz przeczytać instrukcję i nie trzeba do niej wracać. Na opakowaniu znajdujemy informację, że strategia jest w rozgrywce ważniejsza niż szczęście. Niestety moim zdaniem nie jest to prawda. Gra jest bardzo losowa. Praktycznie wszystko zależy od tego jak będą szły karty. Jednak nie jest to piotruś, pomyśleć trochę też trzeba. Ale bardziej od strategii liczy się tu umiejętność podejmowania ryzyka. Trzeba decydować kiedy wyłożyć kartę, na które kolory postawić, jakie karty wyrzucić. Nie ma tu mowy o jakimś planowaniu strategii prowadzących do wygranej.
Mimo wymienionych przeze mnie wad, w Zaginione Miasta gra się dobrze. Rozgrywka jest krótka, przyjemna i lekka. Można przy niej spokojnie dyskutować na zupełnie inne tematy. Wraz z żoną chętnie sięgamy po tę grę, gdy nie mamy czasu na coś większego albo gdy chcemy lekkiej rozrywki.
Podsumowując, uważam, że Zaginione Miasta to bardzo przyzwoita gra 2-osobowa. Jeśli komuś nie przeszkadza brak klimatu i spora losowość, to myślę że gra warta jest wydania tych czterdziestu kilku złotych.
dodano: 2007-09-16 średnie stany średnie autor: mwka

Ta gra to zdecydowanie najsłabszy zakup ostatniego czasu. Wiem, że ma ona całe rzesze swoich wielbicieli i nałogowych graczy ale ani ja ani moja luba się do nich nie zaliczamy. Dlaczego? Już tłumacze. Zawartość skądinąd ładnego pudełeczka to mała prostokątna plansza z pięcioma polami oraz talia kart również z pięcioma kolorami. Oczywiście na kartach nie znajdziemy tradycyjnych oznaczeń kolorów, zamiast nich kolorowe obrazki przedstawiające dalekie strony świata. Właśnie z tymi dalekimi stronami wiąże się tytuł gry. Naszym celem jest odkrywanie dawno zaginionych miast. Niestety podczas gry ten hipotetyczny klimat nie jest odczuwalny w najmniejszym nawet stopniu. Rozgrywka polega na wykładaniu losowanych kart (osiem kart – wyłożone uzupełniamy z talii) na pola planszy zgodnie z kolorem. W jednym kolorze karty są numerowane od 2 do 10 i dodatkowo 3 karty zakładów (zwielokrotniają wynik). Oczywiście im więcej kart wyłożymy tym lepiej. Kiedy wybierzemy wszystkie karty z talii gra jest zakończona a punkty liczone:
(suma cyferek w kolorze - 20 ) razy ewentualne zakłady + 20 ewentualna premia za kolor większy niż 8 kart.
Następnie całą procedurę gry powtarzamy 3 razy i finalnie podliczamy punkty.
Niestety ze względu na brak jakiejkolwiek interakcji nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to taki pasjans na 2 osoby. Ponadto ciągłe liczenie punktów w grze jest po prostu nudne. W moim przekonaniu sensem gry jest skuteczne „zarządzanie ryzykiem”. Gra jest bardzo ale to bardzo losowa i trudno doszukać się w niej jakiejś strategii. Oczywiście poker też jest losowy a często wygrywają ci sami gracze. Zatem los to nie wszystko. Pointa jest taka, iż jest to jedna z wielu gier losowych – jeśli lubicie takie gry to polecam jeśli nie to radze omijać szerokim łukiem. Całość jest ślicznie wydana ale w tej cenie wolałbym kupić dwie talie dobrych plastykowych kart.

ps
Próbowaliśmy z drugą połówką coś w tej grze znaleźć ale poddajemy się.

dodano: 2006-12-08 autor: Kasia
bardzo ciekawa, wciągająca gra. zaletą jest to, że do gry wystarczą tylko dwie osoby, natomiast wadą to, że jest tylko dla dwóch osób ;)
Zaginione miasta dostarczają mnóstwo emocji i są doskonałą propozycją na długie wieczory. Gorąco polecam!
dodano: 2006-09-03 autor: madesia
Zaginione Miasta to naprawdę świetna gra. W końcu udało mi się oderwać chłopaka od komputera i teraz wieczorami po pracy możemy w końcu zrelaksować się przy wyłączonych monitorach ;) Sporo gier oferuje możliwość rozgrywki od 2 osób, jednak efekt dobrej zabawy osiągany jest zwykle przy większej ilości graczy. Rozegraliśmy już wiele partii i muszę przyznać, że gra się szybko nie nudzi :) Proste zasady, ale czasem trzeba ostro pokombinować. Szukałam gry dla dwóch osób i to był strzał w dziesiątke :D Polecam wszystkim!