gry planszowe ekonomiczne > Le Havre (edycja polska)
GRY EKONOMICZNE
logo przedmiotu Le Havre (edycja polska)

Le Havre (edycja polska)

Le Havre to gra o zarządzaniu portem, budowaniu statków oraz wznoszeniu budynków.

cena:

139.00 PLN
wysyłamy w: niedostępny

Podstawowe informacje:


liczba graczy: od 1 do 5
wiek: od 12 lat
czas gry: od 120 do 150 min.

wydawca: Lacerta
projektant: Uwe Rosenberg

wersja językowa: polska
Gra ma lekko rozerwaną folię

Opis


Le Havre to francuskie miasto, w którym znajduje się drugi co do wielkości (po Marsylii) port morski. Miasto jest charakterystyczne nie tylko ze względu na swój rozmiar, ale również na nietypową nazwę. Holenderski wyraz „havre” oznacza „port”. Wyraz w tym brzmieniu wprowadzono do języka francuskiego w XII wieku, jednak obecnie uważa się go za archaiczny i najczęściej zastępuje go „le port”.Podstawowy mechanizm gry jest prosty. Tura gracza składa się z dwóch części: rozłożenie nowo dostarczonych dóbr na straganach, a następnie wykonanie akcji. Jako akcję gracz bierze wszystkie dobra jednego rodzaju ze straganu albo wykorzystuje jeden z dostępnych budynków. Akcje w budynkach umożliwiają graczowi ulepszenie dóbr, ich sprzedaż albo wykorzystanie ich do zbudowania własnych budynków i statków. Budynki są jednocześnie okazją do inwestycji oraz źródłem przychodów, ponieważ gracze muszą płacić za wejście do budynków, których nie są właścicielami. Statki, z kolei, są przede wszystkim wykorzystywane do dostarczania żywności niezbędnej do utrzymywania robotników.Runda kończy się żniwami po każdych siedmiu turach: podczas żniw wzrastają zasoby zboża i bydła, a gracze muszą nakarmić swoich robotników. Po przeprowadzeniu określonej liczby rund każdy gracz może przeprowadzić jeszcze jedną, końcową akcję, po której gra się kończy. Gracze sumują wartość swoich budynków, statków i zasobów gotówki. Zwycięża ten, kto zdobędzie największą fortunę.Uwaga! Polskie wydanie gry zawiera rozszerzenie Le Grand Hameau!  Zawartość: 1 instrukcja1 dodatek do instrukcji: przegląd budynków3 plansze5 znaczników graczy (po jednym w kolorze gracza)5 znaczników statków (po jednym w kolorze gracza)7 dużych okrągłych żetonów zaopatrzenia16 dużych okrągłych żetonów żywności1 duży okrągły żeton gracza rozpoczynającego420 żetonów (franki, bydło/mięso, zboże/chleb, żelazo/stal, glina/cegła, drewno/węgiel drzewny, ryba/wędzone ryby, węgiel/koks, skóra/błam)110 kart

Jak to wygląda ?


Recenzje naszych klientów:


zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną



dodano: 2017-06-19 Cudo wśród gier ekonomicznych autor: Zbigniew Rzepiejewski

Zasady proste jak przysłowiowe metr sznurka w kieszeni - przesuwamy statek na rzece w porcie o jedno pole i albo bierzemy surowce że straganu obok tego pola albo wprowadzamy swojego człowieka gdzieś do budynku i tu zaczynają się schody. Całej serce gry to karty z róžnymi budynkami, które będziemy budować za zgromadzone surowce a które dają nam wszelakie bonusy i pkt. zwycięstwa na koniec. co ciekawe możemy korzystać z budynków innych graczy płacąc im odpowiedni koszt. Jak u Rosenberga na koniec rundy trzeba zapłacić odpowiednią ilość żywności, co rundę więcej, a runda jest krótka tylko 7 ruchów na wszystkich graczy więc trzeba się bardzo sprężać aby nakombinować wymaganą żywność i jeszcze coś zarobić. Jest jeszcze akcja dodatkowa poza wymaganymi do przeprowadzenia przed lub po swoim ruchu-zakup budynków za pieniądze, bo w swoich ruchach budujemy tylko budynki za zdobyte wcześniej surowce na straganach i wprowadzając swojego pionka do tzw. biura konstrukcyjnego ale pieniędzy w tej grze jest ciągle za mało Możemy wziąć pożyczkę z banku nawet kilka ale musimy w rundzie za nie płacić ciągle odsetki zanim ich nie spłacimy. Zabawa więc jest przednia kombinowania co niemiara Jeżeli chodzić regrywalność to prędzej można trafić 6 t lotto niż zagrać dwie takie same partie i oczywiście 0 losowości, musimy sami na wszystko zapracować Bardzo mocno plecam dla wytrawnych graczy.
dodano: 2017-01-21 Petarda autor: Jezior

Tutaj nie ma co w ogóle się zastanawiać. To trzeba po prostu mieć.
Niby podobna do Agrykoli, a jednak inna.

Nie dziwi mnie, że przez tyle lat jest w czołówce rankingu BGG.
Pomimo, że gramy w wersji angielskiej (a nawet Australijskiej), nikomu to nie przeszkadza. Instrukcję zawsze można skądś ściągnąć.

Oczywiście nie jest ona łatwa i przyjemna jak w Osadnikach, ale warto wczytać się. Zaraz okaże się, że to w zadzie nic trudnego. Może gdyby autorzy używali prostszego języka byłoby jeszcze łatwiej.

W skrócie, płyniesz swoim stateczkiem przez kanał portowy i przy każdej kei są jakieś dobra, które możesz zabrać. Zamiast cumować i zabierać, możesz wysłać człowieka do budynku i tam wykonać akcję: skorzystania z czegoś, przemiany jednego dobra w drugie, zbudowania budynku lub... statku. I to jest najważniejsze jeśli chce się grać i wygrać. Bo tylko statki powodują, że pod koniec każdej z rund nie wydamy wiekszości dóbr na "żniwa" Kto zna agrykolę, wie co to żniwa.

Okazuje się, że wybór między pobraniem dobra z obszaru ofert (z kei gdzie staje znacznik Twojego stateczku) a skorzystaniem z jakiejś innej opcji czy wykorzystaniem możlwości wzięcia czego innego wymaga planowania praweie szachowego. Co zrobi przeciwnik, jeśli ja tego nie wezmę. Ile mam odłożyć na później aby wystarczyło na żniwa, co zrobić w pierwszej kolejności...

I to wszystko jak się okazuje jest w stanie ogarnąć nawet rodzinka z 9 letnim dzieckiem, które twierdzi, że jest to najlepsza gra ever ;-)
dodano: 2016-02-22 Ekonomia idealna! autor: Jacek Izydorski

LeHavre to już zasłużony tytuł ekonomiczny, wręcz klasyk wciąż okupujący czołowe miejsce na BGG. I w pełni zasłużenie!
Gra ma naprawdę proste reguły, tura gracza sprowadza się właściwie do jednej (z dwóch możliwych) akcji. Ale ile przy tym jest kombinowania i kalkulacji! Tytuł łatwo wytłumaczyć, można od razu zasiąść z nowymi osobami, choć do dobrej i skutecznej walki o zwycięstwo przyda się nieco ogrania.
Rozgrywka idzie płynnie, gdyż rundy są krótkie. Downtime jest niewielki, zwłaszcza jak na grę tego kalibru. Jak to w dobrym euro, interakcji bezpośredniej nie ma, jest trochę pośredniej sprowadzającej się do zajmowania kluczowych budynków, wyścigu po surowce i wystawianie bydynków.
Niezłe jest zastosowanie dwóch wariantów rozgrywki, pełnego i skróconego. Oczywiście pełny pozwala bardziej rozwinąć skrzydła, ale ten drugi również może być przydatny gdy brak czasu i/lub gramy w więcej osób.
Możliwe jest granie w składzie nawet 5-osobowym, chociaż dla mnie najlepiej sprawdza się dla 2 i 3 graczy, w większym gronie partia jest przydługa, ciężej też coś zaplanować.
Wykonanie solidne, dużo kart i żetonów, grafiki rysunkowe, identyczne stylistycznie jak w Agricoli (ten sam autor). Mimo, że w LeHavre również co rundę jest obowiązkowe żywienie, nie jest tak stresujące jak w Agricoli. Sama rozgrywka jest też znacznie bardziej 'otwarta' - w większym stopniu można robić to, na co ma się ochotę i pomysł, niż to, co gra wymusza poprzez żniwa czy sposób punktowania.
Tytuł na pewno warty polecenia, jeśli ktoś szuka gry ekonomicznej, gdzie zarządzamy surowcami, produkcją, przetwarzaniem i sprzedażą produktów, jest to pozycja obowiązkowa!
dodano: 2014-10-27 autor: zioombel


Le Havre to świetna gra ekonomiczna dla jednego do pięciu graczy. W polskim wydaniu Lacerty prezentuje się nadzwyczaj okazale a do tego dostajemy wraz z grą podstawową rozszerzenie Le Grand Hameau z ponad trzydziestoma nowymi kartami. Gra wspaniale sprawdza się w rozgrywkach dwuosobowych - z kilku dotychcasowych rozgrywek, każda była inna dzięki a) różnemu doborowi strategii rozgrywki, b) różnej kolejności w jakiej dostępne były karty budynków oraz c) grze przeciwnika, zróżnicowanej pod względem priorytetów dotyczących optymalizacji zasobności własnego przedsiębiorstwa portowego i ograniczaniu możliwości konkurencji. Do tej gry dostępna jest świetna aplikacja w Javie umożliwiająca rozgrywki w trybie solo. Skorzystałem z niej wiele razy aby poeksperymentować z interakcjami między różnymi budynkami portowymi. Sama rozgrywka może być prowadzona w trybie uproszczonym i standardowym. Na rozgrywkę dwuosobową w doskonałym trybie uproszczonym (a standardowy jeszcze bardziej podnosi przyjemność gry) trzeba zwykle około dwóch godzin z czego sam setup to marginalne 5 do 10min.

Moja ocena na BGG 9/10
dodano: 2014-02-20 Porty górą autor: svartisen

Le Havre, mimo iż historycznie jest drugą pozycją tetralogii żywieniowej U. Rosenberga (Agricola, LH, At the Gates of Loyang, Ora et Labora), po polsku ukazał się z różnych przyczyn jako ostatni. Ja również (z różnych przyczyn) poznałem LH po Agricoli oraz O&L. Po kilkunastu partiach, przyznaję, iż gra mnie zachwyciła. Dlaczego?

Po pierwsze rozgrywka jest bardzo płynna. Każda runda to tylko 7 akcji, rozdzielanych pomiędzy graczy. Po drugie mozliwość korzystania z budynków przeciwnika/ów (wykorzystana później również w O&L) - zbudowałeś kluczowy budynek? Najprawdopodobniej będziesz ostatnim, który zdoła z niego skorzystać. Po trzecie - od początku wiadomo które budynki są w grze i kiedy mniej więcej będą dostępne. To pozwala na długofalowe planowanie. Jednak mimo to, LH jest też grą bardzo taktyczną. Nie można polegać na jednej strategii obmyślonej na początku gry. Trzeba mieć przygotowany plan B, C i D, gdyż w miarę upływu czasu przeciwnicy mogą nam zablokować wykonanie planu A. Wreszcie po czwarte, wykonanie. Moim zdaniem najlepsze spośród omawianej przeze mnie trójki (w AtGoL nie grałem) - zwłaszcza żetony są wyjątkowo zgrabne. Wreszcie po piąte, podliczanie punktów jest tu dziecinnie proste (żadnych tabelek, przeliczania surowców, prawie zero sprawdzania jak jedna karta wpływa na drugą).

Le Havre to gra, w którą gra się inaczej w zależności od liczby uczestników. Najlepsza wydaje się być we 3 osoby - sprawia wówczas wrażenie najlepiej zbalansowanej. Gra 4 osobowa może się niektórym dłużyć, natomiast gry 1 i 2 osoba wydają się mieć jedną dominującą strategię (aby to naprawić, zalecam nałożyć ograniczenia na budynek koksownia - dać ograniczenie przetwarzanych dóbr na maksimum 4 oraz ewentualnie zmniejszyć/usunąć efekt zarobku 1 franka za każdy węgiel lub dodać 1/2 opału za każdy przetworzony węgiel). Oczywiście dużo zalezy od budynków specjalnych - w niektórych sytuacjach równoważą one monopol strategii opartej o koksownię. Mimo to, nawet gra solo, czy dwuosobowa bardzo trzyma w napięciu i zmusza szare komórki do wytężonej pracy.

Część graczy narzeka, że Le Havre rozczarowuje, gdyż sprowadza się  do budowy statków, gdyż bez nich wyżywienie robotników będzie trudne. Nie do końca zgadzam się z tą opinią - po pierwsze to gra o rozbudowie inwestycji w porcie - trudno żeby nie budować tu statków. Po drugie, w podobny sposób można by podsumować poprzedniczkę LH - bez powiększenia rodziny co najmniej 2 razy masz nikłe szanse na wygraną. LH już na starcie oferuje co najmniej 4 ścieżki rozwoju, natomiast posiadanie i korzystanie z niektórych budynków specjalnych bywa na tyle opłacalne, że w zasadzie dorównuje statkom. Poza tym, należy pamiętać, iż w grze jes tylko jeden armator. Zablokowanie go zmusza przeciwnika do szukania dochodów gdzie indziej.

Dużą zaletą polskiego wydania jest dołączenie dodatku Le Grand Hameau oraz 2ch mini dodatków do dodatku (Gruchot oraz Tablet). Poza nimi istnieje jeszcze 13 innych kart budynków specjalnych, z których 12 można tanio zamówić ze strony producenta (niestety po angielsku).

Jak się ma LH do Agricoli oraz Ora et Labora? Lubię wszystkie 3 gry. Niemniej jednak Le Havre wypada moim zdaniem najlepiej spośród tej trójki. Ora et Labora ma wspaniałe ciągi produkcyjne, genialne koło produkcji (możnaby je dostosować do Agri i LH i dołączać do nowych wydań) i mnóstwo ścieżek rozwoju, niemniej jednak coś nia zaiskrzyło, zwłaszcza podliczanie punktów to mordęga. Samo to potrafi nieźle zmęczyć, natomiast po iluśdziesięciu minutach wytężonego myślenia dobija. Podliczanie punktów jest mniej karkołomne w Agricoli, ale również nie najprostsze. Poza tym, pomimo większej atrakcyjności wizualnej, Agricola wydaje mi się płytsza niż LH (choć niektórzy uważają LH za wyjątkowy suchar). Podsumowując, Le Havre, charakteryzuje się większą prostotą niż Agricola czy O&L, mając jednocześnie większą głębię i przyzwoity klimat. Serdecznie polecam, zarówno miłośnikom Rosenberga, jak i pragnącym znaleźć wymagającą, sprawnie działającą grę ekonomiczną.
dodano: 2013-11-26 autor: kamil

W La Havre pojawiają się elementy znane z innych gier Uwe Rosenberga – stragany dają surowce, budynki umożliwiają ich obróbkę, a na koniec rundy mamy żniwa i trzeba oddać określoną ilość pożywienia (lub pieniędzy) albo ratować się pożyczką.
Tym razem gracze nie posiadają własnych plansz, tylko w każdej turze dokładają surowce na stragany, budują lub kupują budynki i korzystają z ich właściwości. Budynki wchodzą do rozgrywki stopniowo. Przed grą dobiera się je losowo (specjalne) oraz układa według numeracji na kartach (zwykłe), stąd w każdej grze mamy częściowo inne budynki. Do dyspozycji są również statki (od drewnianych po luksusowe liniowce) – bardzo ważny element, bez którego trudno będzie wygrać. Można je kupić lub wybudować w stoczni. Zapewniają one określoną ilość pożywienia na koniec każdej rundy.
Mając do dyspozycji różne akcje, np. zebranie surowców z wybranego straganu, wejście do budynku w celu wykorzystania go do przerobienia surowców, budowa lub zakup budynku bądź statku, musimy tak planować, by na koniec rundy zebrać odpowiednią ilość pożywienia. Kołderka jest jak zwykle za krótka i wszystkiego nie uda się zrobić. Można korzystać z budynków innych graczy, a wejście i pozostanie w nich przez kilka rund może skutecznie zablokować działania konkurencji. Pozostali gracze nie mogą wtedy skorzystać z właściwości tego budynku. Wygrywa ten, którzy zbierze największą ilość punktów. Liczą się wybudowane budynki, statki oraz zgromadzone pieniądze.
Jestem po kilku partiach dwuosobowych i jednej czteroosobowej. Gra ma klarowne zasady, ale mimo tego jest w niej sporo kombinowania. Przewidziano wariant skrócony i pełny. Polski wydawca zadbał też, by w pudełku znalazł się mały dodatek (talia kart), który normalnie jest sprzedawany osobno.
Chociaż w La Havre występują elementy oraz zasady znane z Agricoli i Ora et Labora mnie to nie przeszkadza. Rozgrywka nadal jest ciekawa i wciągająca.
dodano: 2013-09-26 Polecam dla 2 graczy autor: Sylwia Waldowska

W Le Havre gracze wcielają się w jednego armatorów, czy też biznesmenów działających na terenie portu w tytułowym mieście. Jeśli chodzi o trudność zasad, to gra jest prosta. Gracze mają co turę do wyboru jedną z dwóch akcji, z których mogą skorzystać. Trudność gry objawia się w tym, iż trzeba bardzo dobrze zaplanować wszelkie ruchy. Losowość w Le Havre pojawia się tylko w różnym ułożeniu kart budynków w każdej rozgrywce oraz inną kolejnością napływania surowców na rynek. Poza tym za każdym razem będą inne budynki specjalne możliwe do kupienia przez graczy. Niemniej nie ma to większego wpływu na rozgrywkę, a sprawia, iż za każdym razem gracz będzie musiał się dostosować do zastanej kolejności. Te elementy powodują to, że gra jest bardziej regrywalna. Nie można się doczepić do żadnego elementu w wykonaniu gry. Wszystko jest w miarę przejrzyste. Surowce łatwo rozróżnić od siebie. Niektóre napisy i ikony na kartach mogą być dla niektórych za małe. Jeżeli chodzi o instrukcję to jest ona dobrze napisana. Tylko w jednym miejscu musieliśmy porównać ją z wersją angielską w celu wyjaśnienia kwestii żniw. Celem w Le Havre jest zdobycie jak największego majątku, czy to w nieruchomościach, czy też w gotówce. Wygrywa gracz, który najbardziej się wzbogaci. W swojej turze gracz może wykonać jedną z dwóch dostępnych akcji. Po pierwsze może wziąć surowce z planszy głównej lub wykorzystać jeden z budynków, który został już zbudowany. W dowolnym momencie swojej tury można również kupić jeden z dostępnych budynków za gotówkę. Nie trzeba wtedy wydawać na niego surowców.Wszystko to wydaje się proste – przecież można wykonać tylko jedną z dwóch akcji, więc co za problem. Niestety w praktyce tak nie jest. Gracz siedzi nad planszą i główkuje: „skoro już mam wystarczającą ilość pożywienia, to powinienem zainwestować i przerobić żelazo w stal żeby zbudować statki. Nie mam wystarczającej ilości energii. Najpierw powinienem iść do kopalni węgla, a potem przerobić go w koks. Nie mogę, bo nie starczy mi na to tur, bo w przyszłej kolejce skończy mi się jedzenie. A jeśli ktoś mnie uprzedzi w zablokuje mi hutę stali? Może najpierw powinienem iść uwędzić ryby?” itd. itp. Le Havre jest bardzo wymagającą grą, przez co rozgrywka nawet w dwóch graczy trwać może trzy godziny. Trzeba bardzo dużo i mądrze planować i w związku z tym rozgrywka jest dosyć długa. Rozgrywka jednak się nie nudzi, ponieważ cały czas trzeba układać plany w planach. Jeśli kogoś przeraża czas rozgrywki, to autor zapewnia nam wariant skrócony. Uważam, że jest to jedna z lepszych gier planszowych dla dwóch graczy, oczywiście pod warunkiem, że ktoś lubi sporo pogłówkować i liczyć.
dodano: 2013-07-11 Ekonomia z pogranicza Agricoli i Ora et Labora autor: cbeyond

Le Havre, niedawno wydana w Polsce klasyczna już gra Uwe Rosenberga o rozbudowie portu, to moim zdaniem godny następca Agricoli i za razem jedna z najlepszych gier w jakie grałem. Mechanizm rozgrywki jest bardzo prosty, ale daje wiele możliwości strategicznych. Podstawowa tura gracza polega na zaopatrzeniu straganu wskazanymi dobrami i wykonaniu jednej akcji polegającej albo na zebraniu dóbr z wybranego straganu albo aktywowaniu jednego z budynków. Dużym plusem jest to, że ilość budynków w grze wrasta stopniowo, dzięki czemu na początku gry ilość możliwych akcji do zagrania nie przytłacza początkującego gracza (jak choćby w Agricoli). Podobieństwa pomiędzy tymi grami to przede wszystkim fazy żniw i żywienia. Wiele mechanizmów z Le Havre autor wykorzystał w swojej późniejszej grze pt. Ora et Labora, jednak tutaj moim zdaniem sprawdzają się one lepiej, a ilości kart i żetonów nie powodują oczopląsu. W grze w zależności od liczby graczy występuje różna ilość budynków oraz rund, co sprawia że skaluję się ona rewelacyjnie. Le Havre ma też bardzo sympatyczną szatę graficzną, umożliwia rozgrywkę w dwóch wariantach (pełnym i skróconym) i dzięki losowo wybieranym kartom budynków specjalnych każda rozgrywka jest inna. Wszystko to razem sprawia, że Le Havre jest pozycją obowiązkową dla wszystkich sympatyków gier ekonomicznych.