gry planszowe ekonomiczne > Goa (edycja polska)
GRY EKONOMICZNE
logo przedmiotu Goa (edycja polska)

Goa (edycja polska)

Świetna gra ekonomiczna o handlu w zamorskich koloniach

cena:

139.00 PLN
dostępność: dostępna
wysyłamy w: 24 godziny

dodaj do koszyka

Podstawowe informacje:


liczba graczy: od 2 do 4
czas gry: ok. 90 min.

wydawca: Lacerta
projektant: Rüdiger Dorn

wersja językowa: polska

Opis


W roku 1498 portugalska wyprawa pod przywództwem Vasco da Gamy dotarła do Calicut w Indiach.W owych czasach był to znaczący wyczyn, bowiem pierwszy raz w historii człowiek opłynął Afrykę. To osiągnięcie umożliwiło portugalskim kupcom importowanie przypraw nabywanych od miejscowych władców. Na wybrzeżu Indii zaczęto budować faktorie oraz przetwórnie, których celem było zapewnienie szybkiego rozwoju handlu. Taki przebieg zdarzeń znacznie umocnił sytuację Portugalii, ponieważ uprzednio handel przyprawami zależny był od arabskich sprzedawców.Kilka lat później, w roku 1510, gubernator Indii Portugalskich, Alfonso de Albuquerque, wyruszył na Goa flotą dwudziestu trzech statków z ponad 1200 ludźmi na pokładzie. Taka armia była w stanie przejąć bogate miasta zlokalizowane u wybrzeży Indii. W szybkim tempie wybudowano port morski i faktorie handlowe, dzięki którym Portugalczycy mogli kontrolować handel morski na zachodnim wybrzeżu Indii. Po pewnym czasie portugalska kontrola sięgnęła nawet portu Diu. Dla podniesienia poziomu bezpieczeństwa w regionie wybrzeże uzbrojono w małe fortyfikacje.Pozycja handlowa Portugalczyków w regionie nie była jednak mocna. Stanowili bowiem tylko małą grupę kupców, którzy musieli stawiać czoła zawziętej konkurencji potężnych muzułmańskich książąt posiadających korzystne umowy handlowe z wieloma lokalnymi władcami.Mając utrwaloną pozycję na zachodnim wybrzeżu Indii, Portugalczycy skierowali uwagę na wschodnie wybrzeże, a nawet jeszcze dalej na wschód. Trzy lata później, w roku 1513, podbili również miasto Malakka na półwyspie Malajskim. Dało to im nie tylko kontrolę nad głównym morskim szlakiem handlowym w kierunku archipelagu Moluki i Wysp Korzennych, ale również umożliwiło zawarcie mnóstwa umów handlowych z tamtejszymi sułtanami. Portugalczycy zostali więc monopolistami w handlu goździkami, a ich faktorie handlowe znajdowały się na wielu wyspach archipelagu Malajskiego.W grze Goa gracze wcielają się w rolę portugalskich handlarzy przyprawami, którzy podróżują pomiędzy Portugalią a Indiami. Każdy będzie podejmował kroki w kierunku rozszerzenia swojej działalności w obszarach takich jak budowa statków, uprawa przypraw, zbieranie podatków, organizowanie kolejnych wypraw czy zakładanie i rozwój nowych kolonii. Celem gry jest zdobycie jak największej liczby punktów. Gra zawiera w sobie wiele świetnych mechanizmów, z jednej strony premiujących zrównoważony rozwój, z drugiej pozwalających na osiągnięcie sporych zysków poprzez szybki rozwój w jednej dziedzinie. Dodatkowo, rozgrywkę urozmaica system aukcji na początku każdej kolejki, wnoszący element napięcia i niepewności. Wszystko to zebrane jest w eleganckich, prostych regułach, które można wytłumaczyć w ciągu 10 minut. Sama gra jest wydana w bardzo wysokim standardzie, z ładnymi ilustracjami oraz solidnymi żetonami i drewnianymi elementami.Zawartość pudełka: 59 żetonów (29 oznaczonych literą A, 29 oznaczonych literą B oraz flaga),18 żetonów kolonii (5x Quilon, 4x Cochin, 5x Madras, 4x Calicut),18 kart kolonistów (12x 1, 6x 3),17 kart statków (12x 1, 5x 3),10 kart dodatkowej akcji,45 kart dukatów (15x 1, 12x 2, 10x 5, 8x 10),30 kart wypraw,4 plansze gracza (czerwona, niebieska, zielona, żółta),4 plansze rozwoju (czerwona, niebieska, zielona, żółta),20 wskaźników aukcji (ponumerowane od 1 do 5 w kolorach graczy: czerwone, niebieskie, zielone, żółte),20 znaczników postępu (szare),50 znaczników przypraw,8 żetonów Bonanza,4 żetony rund i 4 żetony akcji,1 plansza główna,1 arkusz z naklejkami. 

Jak to wygląda ?


Recenzje naszych klientów:


zaloguj się jeżeli chcesz dodać własną



dodano: 2015-02-24 świetna autor: chaga1

Świetna gra strategiczno- ekonomiczna z wyśmienitym mechanizmem licytacji. Gra ma bardzo czytelną grafikę, choć nie jest ona jakoś wybitnie piękna. Za to gra dostarcza wiele emocji, każda rozgrywka jest niepowtarzalna, a że nie trwa jakoś bardzo długo to chętnie po zakończeniu jednej rozgrywki siada się do drugiej. Polecam
dodano: 2013-01-25 absolutna klasyka cięższych eurogier autor: Geko

Goa to gra, która przez długi czas, nie wiedzieć czemu, była niedostępna. W związku z tym stała się prawie legendarna, a na aukcjach używane egzemplarze osiągały wysokie ceny. Jednocześnie gra ciągle utrzymywała się wysoko w rankingu BGG i miała bardzo dobre opinie. Z Goa zetknąłem się na początku mojej przygody z planszówkami (grałem 2 razy) i pamiętałem, że wtedy wydała mi się bardzo porządnie zaprojektowaną eurogrą, ale nie zdążyłem głębiej jej poznać. Kilka lat później, kiedy w końcu wznowiono edycję tej gry, postanowiłem ją nabyć i skonfrontować z rzeczywistością moje wyobrażenie z "planszówkowego dzieciństwa". Trochę obawiałem się, że gra nie będzie mnie już tak porywać i wyda mi się niezłą, ale w sumie całkiem przeciętną eurogrą, że po poznaniu wielu podobnych gier, już nie będzie dla mnie taka fascynująca i że jej legenda w dużej mierze będzie wynikać z jej niedostępności. Na szczęście się myliłem, bo gra wydała mi się jeszcze lepsza niż przed laty, miałem też okazję lepiej ją poznać i czerpać prawdziwą satysfakcję z rozgrywki (co nie znaczy, że jestem świetnym graczem ;-) ). W każdym razie dziś z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że Goa to absolutny, klasyczny hit wśród ekonomicznych euogier, który po prostu wypada znać, jeśli lubi się świetnie zaprojektowane, wymagające myślenia i dające satysfakcje pozycje, w których maksymalnie rozkręcamy swoją "firmę", choć nie mamy na to dużej liczby ruchów. Od strony mechaniki Goa to połączenie licytacji o kafelki (bardzo ważny element rozgrywki), z rozwojem swojego poletka, a wszystko skąpane w sosie rozwoju plantacji i handlu przyprawami. Mamy tu więc przyprawy, które zbieramy z pól, statki, które wysyłamy na stary kontynent, kolonistów, pieniądze, dodatkowe atrakcje... Wszystko oczywiście po to, żeby na końcu zdobyć jak najwięcej punktów, w każdym razie więcej niż inni. Owszem, to jest eurogra, więc klimat jest wyrażony abstrakcyjnie od strony mechaniki, natomiast od strony wykonania jest bardzo klimatycznie, ale raczej skromnie i w stonowanych kolorach, a nie kolorowo-disneyowo. Jak już jesteśmy przy wykonaniu, to warto podkreślić, że wszystko jest wykonane bardzo solidnie. Sama rozgrywka potrafi przy 4 graczach trwać do 3 godzin, ale jest to czas, który mija zupełnie niepostrzeżenie. Cały czas głowy pracują, wszystko ładnie od siebie zależy, zasobów jest mało, ruchy muszą być więc przemyślane, a każda decyzja gracza wpływa na możliwości innych. Podsumowując, Goa to jedna z najlepszych eurogier ekonomicznych i warto się z nią zapoznać.
dodano: 2013-01-24 świetna autor: kariaba

Miałam wersję niemiecką, teraz mam polską. Gra jest świetna, nowa edycja nie wnosi zapewne wielkich unowocześnień ale jest miło "odświeżona". Żetony Bonanza sekretnie kładzione na rogach tworzą fajny dreszczyk emocji. Zmieniła się w porównaniu do niemieckiego wydania liczba dukatów jakie otrzymuje pierwszy gracz. Drewniane przyprawy zyskały naklejki. Kafelki wskazujące, która runda jest rozgrywana są dobrym dodatkiem aczkolwiek nie jest on niezbędny. Dodatkowe dwa kafle sprawiają, ze każda rozgrywka jest jeszcze bardziej niepowtarzalna.
dodano: 2013-01-13 Sporo kombinowania autor: floyd

Grana u mnie w 3 osobowym składzie, płynnie, ale z momentami główkowania na kilka akcji do przodu. Coś w rodzaju móżdżenia połączonego z delektowaniem się mnogością wyborów.
Bardzo fajna interakcja w postaci licytacji (czasami celowe podbijanie ceny, a czasami mówi się trudno i kupuje drogo) i tu w zasadzie interakcja się kończy. Po licytacjach każdy sobie rzepkę skrobie.
Każda akcja jest na wagę złota, a karty dodatkowych akcji na tony złota, bo możemy zyskać całkiem przyzwoitą przewagę. Karty wypraw natomiast potrafią bardzo ułatwić rozwój, więc warto się w nie zaopatrywać.
Swoje karty gracza rozwijamy w 5 kategoriach, im wyższy poziom w danej kategorii, tym wyższe mamy z tego profity oraz większą ilość punktów zwycięstwa na koniec gry. Ponadto zakładamy plantacje i kolonie na których „hodujemy” nasze przyprawy, czyli temat przewodni gry, który jest jak jedna z przypraw w grze, czyli suchy jak pieprz. Nie da się ukryć, że jest to „suchar” bez klimatu, mimo to mechanika gry na tyle wciąga, iż tematyka staje się kompletnie nieistotna i nie zwraca się na to uwagi.
Losowość jest bardzo mała, tak więc za swe niepowodzenia miej pretensje głównie do siebie.
dodano: 2012-06-01 trochę suchy klimat autor: Sebastian Lipka

Goa to dla mnie gra troszkę abstrakcyjna. Zgodnie z opisem na pudełku gracze wcielają się w rolę portugalskich handlarzy przyprawami, którzy podróżują pomiędzy Portugalią a Indiami. Każdy będzie podejmował kroki w kierunku rozszerzenia swojej działalności w obszarach takich jak budowa statków, uprawa przypraw, zbieranie podatków,
organizowanie kolejnych wypraw czy zakładanie i rozwój nowych koloni. No i to by było na tyle jeżeli chodzi o klimat, gdyż sama gra i jej mechanika w żaden sposób, nawet najmniejszy, nie pozwalają poczuć się jak portugalski handlarz przyprawami. Ogólnie mówiąc sama mechanika gry, możliwości rozbudowy, rozszerzenie działalności -
wszystko jest OK i działa wyśmienicie, natomiast nie ma prawie żadnego powiązania z tematem gry.
Gra podzielona jest na dwa etapy: A i B. Każdy etap podzielony jest na 4 tury, w każdej turze mamy licytację + 3 akcje na gracza.
Gra rozpoczyna się od zaznaczenia na wspólnej planszy przez każdego z graczy żetonów akcji,plantacji, które w dalszym etapie będzie licytował. Licytacja jest o tyle ciekawa, że rozpoczyna się od gracza siedzącego zaraz za właścicielem licytowanego żetonu. Każdy może zadeklarować kwotę jaką jest gotów zapłacić, ale tylko jeden raz. Na końcu licytacji, właściciel żetonu decyduje, czy go kupuje po najwyższej zadeklarownej kwocie minus 1 dukat, czy też pasuje.wtedy to właściciel dostaje zapłatę za żeton od gracza, który go kupił i dał najwyższą cenę.
Licytacja jest bardzo ciekawym elementem.
W dalszej części gry możemy wykonać 3 akcje, którymi mogą być zebranie podatków, budowa statków, żniwa, dobranie kart (zwane organizacją wyprawy), założenie kolonii, podniesienie poziomu którejś z wymienionych dziedzin (płacąc przyprawami :-) można zwiększyć poziom podatków, dzięki czemu akcja zebrania podatków da nam więcej pieniędzy, a akcja budowy statków pozwoli budować np 2 statki zamiast 1).
Na końcu gry punktuje się różne rodzaje dziedzin - stopień zaawansowania, ilość kolonii, ilość małych plantacji,symbole na kartach wypraw (np. ilość symboli słoni, muszli itp), i inne bonuse żetony zebrane w trakcie gry.
Podsumowując: gra mnie się bardzo podoba - kupiłem i nie mam zamiaru sprzedawać - trzeba na prawdę pogłówkować i pokombinować żeby wyjść na swoje.Bardzo ciekawy system licytacji, wiele dróg do zwycięstwa, sporo liczenia. TRzeba się zastanowić nad każdą akcją, którą chce się wykonać. Razi mnie tylko oderwanie mechaniki gry od tematu i kompletny brak klimatu. Gra jest sucha jak pieprz (no ale w końcu to gra o handlu przyprawami). Gra się dobrze zarówno 2,3 jak i 4 graczy. Maksymalny czas gry to, z rozłożeniem i złożeniem, 2 godziny. Zalecam zagrać przed zakupem u kolegi lub na jakimś konwencie planszowkowym.