zaloguj się | załóż konto | koszyk
koszyk jest pusty
PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika leser

obrazek
Innovation
!!!!!!,
Nie wiem czemu kupiłem tę grę - ot jakoś tak wyszło ;) i był to niesamowicie szczęśliwy zbieg okoliczności!

Spojrzenie na zdjęcia gry zdecydowanie nie zachęca do jej nabycia. Jednak w bezpośrednim obcowaniu wydała mi się ona... po prostu schludna, czytelna, jakaś taka elegancka. I dlatego, pomimo iż grafika ani odrobinę nie przypomina dzieł Menzla, czy grafików Days of Wonder uważam ją za ładną =)

Ważna uwaga! Gra jest mocno zależna językowo. Wprawdzie wykorzystywane słowa nie są zbyt trudne i nawet bardzo umiarkowanie biegli \"angliści\" powinni sobie z nimi poradzić, jednak zdania bywają często wielokrotnie złożone, a ich treść... hmm... nieco pokręcona ;) przez co rozgrywka może się nieco przedłużać nawet w gronie osób nieźle operujących językiem angielskim.

Gra może skończyć się na kilka sposobów, a warunki zwycięstwa dla każdego ze sposobów są inne. Zatem można skończyć rozgrywkę zdobywając określoną liczbę achievementów, które zdobywa się za punkty, poprzez próbę dobrania karty 11 epoki (nie ma takiej) i wówczas o kolejności decydują punkty, a achievementy nie mają znaczenia! Wreszcie można spróbować wykonać dyspozycję jednej z kart występujących w późnych epokach i wygrać natychmiast.

Rozgrywka jest dynamicza i raczej taktyczna, choć wraz z poznawaniem talii można próbować nastawiać się na pewne strategie, lecz przywiązywanie się do nich nie ma najmniejszego sensu. W rezultacie otrzymujemy rozgrywkę - nieustanny wyścig zbrojeń. Ktoś dominuje, chwile później może być z tyłu. Montujemy doskonałe kombo, by zaraz je porzucić, gdyz zmiana sytuacji w grze sprawia, że stało się nieprzydatne. To wszystko IDEALNIE koresponduje z cywilizacyjnym tematem.

Bardzo gorąco polecam!


obrazek
Ubongo Extrem BMM (kieszonkowa)
Polecam,
Bardzo bardzo fajna gierka. Malutkie pudełeczko mieści niewielką talię kart oraz garść żetoników. Zasady są proste jak konstrukcja cepa. Na trzy cztery odkrywamy dobrane uprzednio karty i wskazanymi na nich żetonami staramy się zakryć zaznaczoną powierzchnię. Kto będzie pierwszy liczy do 30. Kto zdąży w tym czasie zachowuje swoją kartę jako punkt. Komu się nie uda będzie musiał odstąpić ją graczowi, który ukończył zadanie jako pierwszy. Gra oferuje dwa poziomy trudności i dostarcza sporo emocji.
Nie wiem jak jest z regrywalnością. Teoretycznie można nauczyć się układów, w praktyce przy rozsądnym \"dawkowaniu\" wydaje mi się to mało prawdopodobne. Wadą jest, że gra o tak dużym potencjale na rozrywkę imprezową pozwala usiąść przy stole tylko 4 graczom.
Podsumowując: Za samą grę należała by się solidna czwórka, lecz zważywszy na niziutką cenę przyznaję zdecydowanie 5 i zalecam się zaopatrzyć =)


obrazek
Keltis BMM (kieszonkowa)
Knizia i wszystko jasne,
Doktor Knizia jest niesamowity. Nie mam pojęcia jak on to robi, że tworzy kolejne gry, które opierają się na tej samej mechanice, a jednak się różnią. Kieszonkowy Keltis jest... kieszonkowy ;) i chodzi tu tak samo o niewielkie pudełko mieszczące zgrabne żetony jak i charakter rozgrywki - typowy przerywnik w stylu push your luck.
Podoba mi się ta gierka. Nie jest to nic nadzwyczajnego, jak wspomniałem wyżej podobieństwo do zaginionych miast czy dużego Keltisa jest łatwo zauważalne, dlatego mimo różnic raczej nie polecam posiadaczom, któregoż z ww. tytułów. Dla mnie ta wersja jest najlepsza ze względu na bardzo poręczny rozmiar i atrakcyjną cenę - adekwatną do produktu.


obrazek
Nightfall (edycja polska)
bez rewelacji,
Fajnie, że rynek gier planszowych w Polsce się rozwija i coraz więcej wydawnictw próbuje zaszczepiać na rodzimym gruncie zagraniczne, zależne językowo tytułu. Debiut planszówkowy (czy raczej karciany) gliwickiego wydawnictwa Galmadrin należy ocenić pozytywnie. Gierka wydana jest porządnie, przetłumaczona solidnie. Wydanie nie jest jednak wolne od pewnych wad. Po pierwsze instrukcja (czy raczej podręcznik do gry), choć w kwestie zasad wprowadza niemal wzorowo, to jednak okupione jest jej niską czytelnością - trudno wyszukać konkretną zasadę, która budzi nasze wątpliwości w trakcie rozgrywki. Tłumaczenie jak wspomniałem jest dobre, ale literówki w rodzaju \"tą kartę\" mnie osobiście irytują. Największą (choć i pewnie najmniej zależną od wydawnictwa) wadą jest niska odporność kart na zadrapania. Mimo tych wszystkich raczej drobnych potknięć, naprawdę chciałbym, aby wszystkie gry w Polsce były wydawane w co najmniej takiej jakości (zwłaszcza rezydujące \"po sąsiedzku\" doświadczone Wydawnictwo Portal mogłoby wysłać kogoś na korepetycje).
Tyle o wydaniu. Sama gra niestety niespecjalnie przypadła mi do gustu. Nightfall można opisać jako połączenie Magica z Dominionem. Rozwijamy swój deck, wystawiamy sługusów i atakujemy rywali zadając im rany, które zapełniają deck (ale, zwłaszcza w początkowej fazie gry, pozwalają też na jego większe przewijanie). Kto na końcu gry będzie ich miał najwięcej. Od razu widać, że gra jest podatna na ponadstołowe negocjacje (\"bij jego, bo wygra...) Niektórzy lubię tego typu interakcję, ja zdecydowanie nie. Tym bardziej, że nie obowiązuje tu klasyczna zasada \"bij lidera\", gdyż nie wiadomo kto jest liderem (nie sposób spamiętać kto ma ile ran). W rezultacie tłuczemy się na ślepo i ktoś tam zwycięża. Jakby tego było mało mechanizm łańcucha wymaga pasujących do siebie kart, co skutkuje nieraz koniecznością kupowania kart \"pod kolor\", a nie pod kątem ich działania. Wypatrywanie kolorów przedłuża też nieco rozgrywkę (na 5 osób to męka).
Powyższe zarzuty tracą częściowo lub zupełnie znaczenie w grze dwuosobowej. Osobiście jednak w takiej konfiguracji wolę wyciągnąć na stół Dominiona (gdy chcę pobudować talię) lub np. Inwazję (kiedy przychodzi mi ochota na bezpośrednią konfrontację).


obrazek
Bitwy Westeros
,
Graczem wojennym nie jestem. Nie mam niestety ochoty by przesiadywać kilka godzin nad jedną grą starając się ogarnąć skomplikowane zasady. Jednak dziecinne pragnienie zabawy \"w Napoleona\" od dawna skłaniało mnie do zainwestowania w jakąś grę, gdzie można poczuć się jak generał na polu bitwy. Próbowałem z Manoeuvre, które niestety przystępne reguły łączył z bardzo abstrakcyjnym charakterem rozgrywki. Mój drugi wybór padł na Bitwy Westeros i okazało się to strzałem w dziesiątkę.
Gra jak przystało na standardy FFG wydana jest więcej niż przyzwoicie. Piękne grafiki, masa żetonów i rzesza fajnych choć nieco powyginanych figurek (trzeba zafundować im prostowanie w gorącej wodzie).
Zasady są rozbudowane acz dosyć intuicyjne - wyjątków nie jest wiele, już w pierwszej partii można grać w miarę komfortowo. Czas rozgrywki jest umiarkowany, żaden scenariusz nie powinien przeciągnąć się powyżej 2 godzin. Rozgrywka w pełni satysfakcjonuje me dziecięce marzenia. Oczywiście nie jest to żaden \"realizm\", ale zastosowane mechanizmy wydają mi się wystarczająco tematyczne. Losowość wydaje mi się mieć realne znaczenie jedynie przy rozstrzyganiu starć, lecz do tej pory w każdej granej przeze mnie bitwie rozkładała się ona raczej po równo (rzucamy dużo, więc działa statystyka).
Scenariusze są różnorodne, do tego otrzymujemy opcję toczenia losowo generowanych potyczek.
Wady? Rozstawienie gry to istna zgroza - zajmuje naprawdę sporo czasu. Ponadto pudełko nie daje możliwości dbania o figurki - wrzucenie ich wszystkich kupą raczej nie wróży dobrze delikatnym lancom i toporom naszych żołnierzy. Mam też pewne wątpliwości co do tego ile razy można zagrać pojedynczy scenariusz. Nawet jednak, gdybyśmy każdy mieli zagrać raz (a w necie dostępne są scenariusze dodatkowe), to i tak spędzimy przed planszą wiele przyjemnych godzin.


obrazek
Peloponnes Hellas Expansion
Urozmaicenie,
Malutki, dobry dodatek do bardzo dobrej gry! Wydłuża nieco rozgrywkę (dodaje 9 rundę) i zwiększa możliwości strategiczne (budynki z ostatniej rundy są baardzo mocne). Ponadto otrzymujemy trzy nowe cywilizacje.

obrazek
Kingdom Builder
Oceń po trzeciej partii,
Świetna gra autorstwa Vaccarino (twórcy Dominiona) i można znaleźć tu pewne aluzje do Dominiona. Na początku rozgrywki wybieramy jakie akcje będą w grze, a co więcej jakie będą warunki zwycięstwa. Ten bardzo oryginalny pomysł sprawia, że każda gra jest inna.
Zwracam jednak uwagę, aby nie skreślać gry po pierwszej partii. Mi też się wydawało, że rozgrywka jest losowa, karty zmuszają mnie do ruchów, których nie chcę robić, a zwycięzca wygrał przypadkiem. Owszem, w pierwszej partii tak było, ale po drugiej i trzeciej zachwyciłem się tą grą. Można naprawdę fajnie pokombinować, a 30 minutowa rozgrywka jest wyłącznie atutem. Polecam wszystkim i polecam zagrać od razu trzecią partię :)


obrazek
Deukalion
Przygotować się do abordażu!,
Niesamowita zabawa połączona z grą strategiczną? To możliwe! Do tego bardzo oryginalne mechanizmy, których nie spotkałem w innych grach (np rzucanie ludzikami niczym kostkami). Mamy tutaj strategiczną eurogrę z bardzo fajnym klimatem (starożytna Grecja), przy której można się zarówno świetnie bawić w gronie rodzinnym jak i toczyć zażarte bitwy w męskim towarzystwie. No i jeszcze ta niesamowicie niska cena! Ta gra jest na prawdę tego warta!

obrazek
Galaxy Trucker (polska edycja)
Po prostu... lbię to! ;),
Niby nie jestem jakimś wielkim fanem tej gry... a jednak nigdy nie odmawiam partyjki =) zakręcona, wesoła - po prostu kwintesencja dobrej zabawy. Doskonale sprawdza się jako prezent dla początkujących planszówkowiczów. Stosunek ceny do jakości (zarówno pod względem grywalności jak i komponentów) jest REWELACYJNY!

obrazek
Onirim
Niezła i ładna,
Fajna, leciutka,przepięknie wykonana pasjansowa gierka. Żadna rewelacja, ale można wszędzie zabrać, łatwo namówić na partyjkę dziewczynę (rozgrywka dwuosobowa ma charakter kooperacyjny), dodatki zawarte w pudełku sprawiają , że nawet jeśli gra niezbyt podejdzie, to czas spędzony przy jej poznawaniu \"spłaci\" jej niewygórowany koszt.

obrazek
Fauna
Naprawdę warto!,
Podchodziłem do tego tytułu niczym pies do jeża. Edukacyjny, quizowy... bleee... O jaki głupi byłem. Rewelacyjna, powtarzam, rewelacyjna zabawa tak w gronie rodzinnym jak i pośród znajomych, dla graczy i dla zupełnych planszówkowych \"świerzaków\".

obrazek
Pantheon
Super,
Fajna, lekka gra rodzinna. Zdecydowanie nie dla fanów gier pokroju Brassa czy Agricoli, raczej dla tych lubujących się w Tickecie czy Thurn und Taxis. Wykonanie jest ładne, choć gra należy raczej do tych, które lepiej prezentują się na stole niż na zdjęciach. Fabuła, no cóż, w zasadzie jej nie ma ;) kompletna, eurogrowa abstrakcja. Moim zdaniem nie przeszkadza to jednak w czerpaniu przyjemności z rozgrywki. Polecam!

obrazek
Peloponnes (2.wydanie)
Rewelka!,
Jedno z moich największych planszówkowych odkryć w ostatnim czasie!

Peloponnes to niesamowicie szybka, licytacyjna gra cywilizacyjna oferująca graczom niesamowitą, jak na taki krótki czas rozgrywki (ok 30 min), liczbę decyzji do podjęcia! Skaluje się wprost idealnie - przy każdej konfiguracji graczy od 1 do 5 wymaga nieco innego podejścia.

Wykonaniu również nie sposób coś zarzucić - wytrzymałe, ładne, choć oszczędne graficznie żetony i znaczniki, drewniane monetki. Przyczepić się można na upartego do miękkich plansz dla graczy i, już prędzej, do ceny, gdyż elementów w gruncie rzeczy nie ma wiele. Grywalność oceniam jednak jako znacznie wyższą niż w przeciętnej planszówce, toteż koszt wydaje mi się absolutnie wart podjęcia!


obrazek
Na chwałę Rzymu
Super!,
Po kilkudziesięciu partiach nie widzę tej grze żadnych wad (może oprócz jednego drobiazgu o którym niżej)!

Wydana jest znakomicie. Mocne, świetnie ilustrowane karty, grube, solidne pudło (niestety bez wypraski, ale nie uważam, by była to znacząca wada). Niektórzy narzekają na \"planszetki\" pod które podkłada się karty. Ponoć jest to niewygodne i niepraktyczne. Nie stwierdziłem tego problemu (może dzięki temu, że mój stół do planszówek pokryty jest suknem).
Pierwsza rozgrywka nie należy do łatwych, lecz nie jest makabryczna. Z kolegami rozgrywkę trzyosobową zakończyliśmy w niespełna 1.5h (dla porównania KILKA pierwszych partii w 51. Stan - grę z podobnej półki męczyliśmy ponad 2h). Potem było już znacznie lepiej.
Dróg do zwycięstwa jest cała masa. Z pierwszych kilkunastu partii udało mi się wygrać prawie wszystkie - za każdym razem stosując inną strategię! I wciąż widzę nowe opcje, tylko niestety przeciwnicy nabrali doświadczenia i częściej mnie leją ;)
Spotkałem się z głosami podnoszącymi kwestię znacznej losowości. Owszem, jeżeli dostatnie się w startowej ręce Katakumby (ich wystawienie kończy grę) i trochę środków na ich zbudowanie, to dość łatwo o szybkie zwycięstwo (to ta mała wada, o której napomknąłem). Nie jest jednak tak, że nie sposób takiej sytuacji przewidzieć i jej przeciwdziałać. Generalnie moim zdaniem losowość w porównaniu do podobnych gier jest zdecydowanie niższa. Grając w 51. Stan, jeśli nie dostałem karty zwiększającej dociąg, to mogłem się zwijać (może ktoś znalazł na to rozwiązanie - u mnie współgracze stwierdzili zgodnie, że bez inwestycji w dodatkowe karty wygrać nie sposób). W RftG w dwóch pierwszych partiach z \"prosem\" mającym na koncie kilkaset rozgrywek dostałem ostre baty. Wystarczyło jednak kilkanaście partii z kompem by poznać karty i już wygrywaliśmy praktycznie na zmianę. Nie potrafię znaleźć innego wyjaśnienia tego fenomenu niż to, że po osiągnięciu pewnego poziomu zaawansowania decydował po prostu dobór kart.
Być może i tak będzie z GtR - na razie absolutnie się na to nie zapowiada!

Bardzo gorąco polecam!


obrazek
Anty-virus
,
Układanka bardzo dobrze wykonana. Kolorowy plastik wytrzyma lata. 60 zagadek zawartych w dołączonej książeczce podzielonych jest na 5 poziomów trudności. Pierwsze kilka ( cały pierwszy poziom ) jest tak łatwa, że w zasadzie służy jedynie zapoznaniu się z ruchami możliwymi w grze. ( Bardzo przyszłościowe jest nauczyć się o możliwości przestawianiu kilku klocków w grupie...) Później choć zagadki prezentują zróżnicowany poziom trudności jest dużo lepiej. Przy pierwszym podejściu przeszedłem trzydzieści kilka zagadek ( ponad połowę gry ) Układam już tydzień i jestem na 44. Jest hardkorowa. Jeśli kolejne też są takie epickie to mam jeszcze zabawę na pół roku ^^ Dodatkowym plusem takich układanek jest satysfakcja po ukończeniu wszystkich zadań. Dziękuje i pozdrawiam. Seneszal.

obrazek
Fresco
,
Po pierwszej grze mogę napisać krótko: gra spełniła moje oczekiwania. Nie jestem fanem gier długich i ciężkich - zwyczajnie bardziej mnie męczą niż relaksują. Szukałem ostatnio jakiejś strategii, która łączyłaby niebanalność z lekkością. Rozgrywka we Fresco nie powinna potrwać dłużej niż 1.5h godziny i oferuje sporo możliwych dróg do zwycięstwa, jednak nie powoduje nadmiernego \"przepalania\" obwodów mózgowych. Zasady są bardzo elegancki i łatwe do wytłumaczenia, przez co gra może sprawdzić się w gronie rodzinnym.

Wykonanie: bajka =)


obrazek
Biblios
,
Bardzo ładnie i niezwykle oryginalnie wydana gra. Świetne pudełko, piękne kostki (które służą jedynie do oznaczania punktacji) i wytrzymałe karty. Oczywiście jest druga strona medalu. Karcianka, która spokojnie zmieściłaby się w malutkim pudełeczku i mogłaby kosztować 30 zł, została upchnięta w mniej mobilne pudło, a cenę ma dwukrotnie większą. No cóż, wóz albo przewóz - nie można mieć wszystkiego.
Sama gra ma banalne zasady, które niestety w minimalnym stopniu współgrają z tematem. Rozgrywka jest lekka i sympatyczna, choć pewnie można by też określić ją mianem \"głupiej i losowej\" ;)
Niestety w moim przypadku grywalność tego tytułu okazała się niewielka i szybko się go pozbyłem. Nieco podobną a grą, lecz w ocenie mojej i moich współgraczy bardziej emocjonującą (i już bez wątpienia znacznie tańszą) jest Jericho, które polecam zainteresowanych Bibliosem jako alternatywę.


obrazek
Władca Pierścieni LCG - Zestaw podstawowy
,
Pierwsze co rzuca się w oczy, to przepiękne wykonanie. Karty moim zdaniem wyglądają \"w realu\" znacznie lepiej niż na zdjęciach. Skłaniam się ku stwierdzeniu, że to najładniejsza gra LCG od FFG.
Zasady są dość proste, choć jak to bywa w grach, gdzie każda karta ma swoje zasady, nie brakuje w trakcie rozgrywki wątpliwości co do sytuacji szczególnych, a te w instrukcji nie są opisane. Reguły nie najgorzej komponują się z tematem. Jest kilka rozwiązań \"antyklimatycznych\", ale generalnie da się poczuć atmosferę napięcia i nieustannego wysiłku jaki muszą podejmować nasi bohaterowie.
Na minus zaliczam po pierwsze pewien irytujący detal - gra ma wszystko, by mogło w niej brać udział 4 graczy z wyjątkiem liczników poziomu zagrożenia. Doprawdy mogliby to już dodać.
Po drugie: to jednak gra pół-kolekcjonerska i podejrzewam, że bez dodatków szybko się \"zużyje\".


obrazek
Turandot
,
Turandota kupiłem dla przepięknych grafik na kartach licząc, że grywalność nie będzie gorsza. Na szczęście nie pomyliłem się!
W Turandocie przez 7 rund walczyć będziemy o śpiewaków, których obsadzimy w poszczególnych rolach oraz o reżysera, który \"nada przedstawienie indywidualny szlif\", czyli, przekładając to na język mechanik, będzie dawał nam bonusy punktowe (mogą być ujemne jeśli otrzymamy postacie \"niedogadujące\" się z reżyserem) za konkretnych śpiewaków lub specyficzną ich konfigurację.
Walka polega na obstawianiu w ciemno. Liczy się więc blef i wyczucie przeciwnika. Gra się szybko i dynamicznie. Oczywiście jest to \"głupia, losowa gra\", ale jest w niej sporo miejsca na taktykę i bardzo dużo na dobrą zabawę. Polecam!


obrazek
Galaxy Trucker Big Expansion
,
Baaardzo dobry dodatek do fajnej gry! Zawiera kilka modułów urozmaicających i utrudniających (bardzo utrudniających;) rozgrywkę. Wprowadza też nieco więcej interakcji między graczami poprzez wprowadzenie instytucji sabotażysty.
Wykonanie tak jak w wersji podstawowej na wysokim poziomie. Minusem jest jednak dość wysoka cena oraz sporo większa niż w podstawce ilość tekstu na kartach, co zważywszy że nie ma polskiej wersji może być uciążliwe.


obrazek
Space Alert: The New Frontier
,
Fajny dodatek! Nie rewolucjonizuje może rozgrywki, ale w bardzo ciekawy sposób ją (jeszcze bardziej) urozmaica. Najzabawniejszy (choć de facto najmniej przydatny) jest system achievementów. Fanom Space Alerta zdecydowanie polecam!

obrazek
Kingdoms
,
Kingdoms to dla mnie dziwna gra. Niby nic w niej nie ma specjalnego. Rozgrywka trochę logiczna, trochę losowa, wykonanie porządne, grafiki ładne, ale nieco takie hmm... \"podstarzałe\", maaaasa negatywnej interakcji, klimatu za to jak na lekarstwo. Po zakupie grałem w nią sporo, potem nieco mniej, w końcu się jej pozbyłem, a teraz... kupuję ponownie. Ma w sobie to COŚ co sprawia, że chce ją jednak mieć w kolekcji. Zdecydowanie polecam poznać ten tytuł.

obrazek
Świńska gra
,
Jedna z najgłupszych i jednocześnie najzabawniejszych gier jakie znam ;) Ciskanie dumnymi przedstawicielami nierogacizny nie wymaga od nas prawie żadnych decyzji za to gwarantuje, dobrą atmosferę na spotkaniu wśród znajomych. Kieszonkowe rozmiary i dość odporny na wszelakie okoliczności przyrody materiał z jakiego wykonane są świnki umożliwiają zagranie w zasadzie wszędzie, co uważam za duzy atut.

obrazek
Jericho
,
Zasadu Jericho są niezmiernie oryginalne, lecz niesamowicie proste. Wystawiamy różnokolorowe mury o różnych wartościach punktowych. Zagrywając trąby \"burzymy\" karty o najwyższych wartościach w wymienionym przez nas kolorze. Te karty wędrują do zasobów (możemy je tam też wrzucać bezpośrednio z ręki). Podczas punktowań (trzykrotnie) gracze posiadający najdłuższy mur w danym kolorze zabierają z zasobów wszystkie karty tejże barwy. Na końcu zwycięża gracz posiadający najwięcej kart. Ot niemal całe zasady.
Wykonanie kart jest porządne, rysunki również ładne, przyczepić bym się mógł jedynie do kiepskiego pudełka.
Jericho to lekka, szybka, trochę losowa karcianka. Takiej szukałem i jestem w pełni zadowolony - gra jest zdecydowanie warta swej ceny. Jeśli mogę jej coś zarzucić, to kompletną abstrakcyjność. Konia z rzędem temu kto poczuje tu jakiś klimat lub znajdzie powiązanie między przebiegiem rozgrywki a znaną biblijną historią.


obrazek
Sabotażysta
,
Co tu dużo pisać - jedna z lepszych gier, w którą można grać w tak dużym gronie. Niewielka, poręcznie ładnie wykonana. Wady? Jak większość party games nie jest to raczej pozycja, w która można grać bez znużenia codziennie. Jakość rozgrywki jest też niestety dość mocno zależna od towarzystwa, z którym grywamy.

obrazek
Sankt Petersburg
ideał na długie zimowe wieczory,
Sankt Petersburg jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych gier. Ma jakiś nieodparty czar, który sprawia, że mogę w nią grać niemal bez przerwy. Być może jest to zasługa specyficznej mechaniki, która choć wymaga podejmowania nieoczywistych decyzji, nie wymusza na graczach jakiejś ogromnej koncentracji i pozwala przy rozgrywce pogadać, zwyczajnie się odprężyć.
W Petersburgu niezwykle podoba mi się także wykonanie komponentów. Są bardzo solidne i, choć na pierwszy rzut oka nie muszą sprawiać takiego wrażenia, niesamowicie ładne i klimatyczne.
Bardzo gorąco polecam!


obrazek
Sankt Petersburg: In bester Gesellschaft
,
Obowiązkowy dodatek dla fanów Sankt Petersburga! Dodaje grze dodatkowy wymiar poprzez wprowadzenie kart specjalnych, niweluje pewien problem z punktowaniem szlachty obecny w wersji podstawowej gry, umożliwia grę w pięcioosobowym składzie (wariant ten w mojej ocenie sprawdza się bardzo dobrze!). Czego chcieć więcej za trzydzieści parę złotych??

obrazek
Claustrophobia (edycja polska)
taktycznie i przygodowo!,
Bardzo bardzo długo szukałem fajnej gry przygodowej. Po zakupie Claustrophobii mogę z czystym sercem powiedzieć, że znalazłem i to nie tylko fajną, lecz bliską ideałowi. Za 160 złotych otrzymujemy kosmicznie wykonaną, kipiącą klimatem i bardzo grywalną pozycję. Autor dba o to by gra wciąż się rozwijała umieszczając w sieci nowe scenariusze, a ostatnio nawet kampanię! Jedyną wadą, którą jestem w stanie wymienić jest przeznaczenie gry do rozgrywki dwuosobowej (choć istnieje bardzo dobry scenariusz dla trzech graczy!). Polecam!

obrazek
Formuła 1
dno,
Nie spodziewałem się po tej grze niczego specjalnego, ale także nie sądziłem, że okaże się aż tak słaba. Nie dość, że brzydka i kiepsko wykonana (elementy toru nie posiadają żadnych zaczepów przez co podczas gry rozsypują się po stole), nie dość, że niesamowicie powtarzalna, to jeszcze okrutnie losowa i to w najbardziej frustrujący sposób. Ktoś tu pisze o strategii. Na gwizdek mi strategia kiedy o rezultacie na finiszu i tak zdecyduje rzut kością.
Grałem dwukrotnie. W pierwszej partii, aby wygrać musiałem dokonać brawurowego rajdu, minąć dwa zakręty i rzucić dziewięciokrotnie kością. Ani razu nie wypadła szóstka dzięki czemu zwyciężyłem. W drugiej rozgrywce jechałem ostro i szczęśliwie. Pomimo tego kolega na finiszu mógł mnie wyprzedzić na identycznej zasadzie jak ja zrobiłem to w poprzedniej partii z tą różnicą, że jemu wystarczyło \"zaliczyć\" trzy rzuty. Za pierwszym wypadła mu jednak szóstka i grę znowuż wygrałem. A w zasadzie los wygrał za mnie.
Gra może nadać się w mej opinii jedynie dla dzieci, a i w tej kategorii można znaleźć znacznie ciekawsze tytuły.


obrazek
Osadnicy z Catanu - gra karciana
Dla fanów,
Napiszę krótko. Jeżeli ktoś jest fanem Osadników i brakuje mu możliwości gry w dwie osoby, to jest to dobra i raczej bezpieczna propozycja. Dla innych raczej polecam przed zakupem z kimś zagrać. Moje wrażenia z rozgrywki są niespecjalne. Gra wydaje mi się długa, dość monotonna i... niezbyt elegancka.

obrazek
Zaginione Miasta
,
W kategorii gier dla par jest to całkiem niezła pozycja. Obiegowa opinia jakoby Zaginione Miasta wyjątkowo przypadały do gustu kobietom wydaje mi się uzasadniona (moje testy ją potwierdzają;). Gra potrafi wciągnąć i wbrew pierwszemu wrażeniu nie jest czysto losowa. Jednak w moim przypadku nie wytrzymała próby czasu, po kilkunastu, może dwudziestu paru partiach już z własnej inicjatywy do niej nie zasiądę.
Na zakończenie warto dodać, że gra jest bardzo ładnie wykonana.


obrazek
51. stan
Dobra, ale...,
51 Stan to absolutnie ostatnia gra Wydawnictwa Portal, którą kupuję w ciemno. Niestety powyższe wydawnictwo w żywe oczy kpi sobie z klientów więcej czasu i energii poświęcając na propagandę niż dbanie o jakość swych produktów. Wydanie stanu to moim skromnym zdaniem po prostu skandal. Brakujące żetony (i to w dwojaki sposób: niektórych jest zbyt mało, innych zwyczajnie nie ma), niezbyt klarowna i zawierająca błędy instrukcja, wadliwie oznaczone karty, brak kart \"przypominajek\" (które w grze posługującej się w zasadzie własnym językiem symboli są bardzo przydatne) - oto standard wydania...
Co do merytorycznej wartości gry, to nie powiem, jestem raczej zadowolony, przy czym dość mocny nacisk chciałbym położyć na \"raczej\". Rozgrywka w cztery osoby ciągnie się baaardzo długo. Moi współgracze już zapowiedzieli, że w tej konfiguracji do rozgrywki już nie zasiądą. Pierwsza partia w tym składzie jest prawdziwą męką, toteż zdecydowanie odradzam przygody ze Stanem w takim gronie. Najlepiej, najszybciej gra się zdecydowanie w parze. Jest sporo miejsca na kombinowanie i stosowanie różnych strategii. Jednak i w tym aspekcie jest pewien szkopuł. Jeżeli nie podejdą nam karty dające możliwość dodatkowego dociągu, to jesteśmy w zasadzie ugotowani i nie mamy szans na zwycięstwo. Oczywiście karcianki z natury rzeczy są losowe i ciężko obrażać się, że w pojedynczej partii nie doszło nam to na co liczyliśmy. Niemniej aż się prosi, by wprowadzić do zasad jakąś dodatkową opcją pozwalającą na zwiększenie liczby kart na ręce.
Nie za bardzo mam pomysł, jak podsumować tę mini recenzję. Nie mogę z czystym sumieniem zarekomendować zakupu. Raczej proponuje zagrać \"u kolegi\", zaznaczam jednocześnie, że warto zagrać kilka razy, gdyż Stan nie jest grą, którą da się poznać podczas pierwszej partii.


obrazek
303
bardzo pozytywne zaskoczenie,
Nigdy bym nie pomyślał, że instytucja państwowa jest w stanie stworzyć i wydać grę, która będzie miała więcej do zaoferowania niż utarty schemat \"rzuć kością, przesuń pionek i zobacz co się stało\". A jednak. 303 jest przykładem, że można zrobić grę prostą, grywalną i edukacyjną zarazem.
Wykonaniu 303 nie można nic zarzucić. Wszystkie elementy są schludne i solidne. Rozgrywka trwa około 15 minut i za każdym razem (grałem do tej pory kilkanaście razy) przebiega kompletnie inaczej. Osiągnięcie zwycięstwa wymaga dobrej taktyki. Losowość w grze odgrywa istotną rolę, lecz z uwagi na fakt, że mamy do czynienia de facto z kośćmi k2 zarządzanie nią jest jak najbardziej możliwe. Rzadkie sytuacje kiedy nasze zwycięstwo lub przegrana będą zależały od szczęścia można moim zdaniem spokojnie wybaczyć grze, w którą spokojnie da się rozegrać kilka partii pod rząd.
Wszystkim którzy poszukują szybkiej i lekkiej, lecz niebanalnej dwuosobówki, gorąco polecam!!


obrazek
Futbol Ligretto
Sędzia kalosz ;P,
Mam słabość do gier w czasie rzeczywistym. Futbol ligretto nie jest w tej kwestii wyjątkiem. Choć osobiście nie widzę sensu by grać w tę grę w dwie osoby, to już wszelkie wariantu drużynowe są baaardzo satysfakcjonujące! Krzyk, współpraca, emocje - doprawdy można poczuć się jak na prawdziwym meczu.
Za tę cenę polecam absolutnie każdemu!


obrazek
Abalone Classic
klik klik,
Abalone jest pięknie wykonane i... wspaniale brzmi ;) Odgłos przeskakujących kulek jest moim zdaniem bardzo odprężający i stanowi największy atut gry. Sama mechanika mi niespecjalnie przypadła do gustu. zdecydowanie najbardziej opłaca się grać defensywnie co może sprawić, że gra ciągnie się bardzo długo...

obrazek
Na Grunwald!
Pozytywne zaskoczenie,
Na Grunwald naprawdę miło mnie zaskoczyło. Ocena na 5 jest może odrobinę zawyżona, ale po kolei.
Wykonanie oceniam na 4+. Klimatyczne grafiki, solidne karty i żetony, ładna plansza, to niewątpliwe jego zalety. Na minus: w moim egzemplarzy plansza niestety nie leży idealnie prosto (nie przeszkadza to zbytnio w rozgrywce, ale nieco psuje wrażenia estetyczne), niektórym może przeszkadzać niekonsekwencja w stylistyce ilustracji (\"poważne\" grafiki planszy i kart oraz \"uśmiechnięte\" prosiaki na żetonach).
Zasady są bardzo proste, dość oryginalnie wykorzystują mechanizm worker placement. Pojąć je mogą nawet młodsi, choć wydaje mi się, że znaczna część 8-latków wbrew informacji na pudełku raczej sobie z nimi nie poradzi.
Rozgrywka jest emocjonująca, decyzji w grze jest sporo, jednocześnie wybór jest na tyle ograniczony, że nie powinien występować problem paraliżu decyzyjnego. Oczywiście można grać szybciej, bardziej intuicyjnie albo dokładnie analizować każde posunięcie. Spotkałem się w sieci z opinią, że Grunwald zyskuje najwięcej, gdy gracze starają się podejmować szybkie decyzje. Zgadzam się z tym zdaniem w całe rozciągłości.
Podsumowując naprawdę polecam. Na Grunwald powinno znaleźć miejsce zarówno na \"rodzinnych\" stołach jak i sprawdzić się w rozgrywkach pomiędzy doświadczonymi graczami.


obrazek
Ingenious 2 edycja
,
\"Genialnie prosta, po prostu genialna\" - w tych słowach w zasadzie spokojnie można opisać tę grę. Zasady są do wytłumaczenia w minutę, gra się bardzo szybko i przyjemnie. Nie jest to może gra logiczna pisana przez wielkie \"L\", czynnik losowy ma tu swoją rolę. Jednak w przeciwieństwie do innych gier logicznych, rozgrywka jest dużo lżejsza, mniej \"szachowa\" i wymagająca. Jednocześnie jednak miejsca na podejmowanie decyzji jest na tyle wiele, że i zaawansowani gracze powinni dać się namówić na partyjkę. Naprawdę gorąco polecam!

obrazek
Tinner's Trail
,
Po dwóch rozgrywkach mogę powiedzieć tyle - grzechem jest za taką cenę nie kupić tej gry. Ostrzegam jednak wszelkich maniaków gier ekonomicznych, że Tinners\' Trail nie do końca do takich się zalicza. Miejsca na precyzyjne i długofalowe, precyzyjne planowanie tu raczej nie ma. Należy za to dobrze gospodarować czasem (wykorzystujemy znaną z Thebes listwę czasu) i tak rozwijać naszą działalność by jak najbardziej uniezależnić swój wynik od losowo generowanych, a co za tym idzie bardzo niepewnych cen.
Partie, którer mam za sobą trwały dość długo, sądzę jednak, że czas rozgrywki po zdobyciu pewnego doświadczenia bardzo prędko i radykalnie się skróci. Wydaję mi się, że pojedyńczą rozgrywkę można ukończyć w przeciągu 45 minut.
Byłbym zapomniał o wykonaniu. Plansza i elementy nie są wykonane w jakiś \"artystyczny\" sposób. Jednak na stole wszystko prezentuje się całkiem okazale, znacznie lepiej, wg mnie, niż na zdjęciach.


obrazek
Dominion Intrigue
,
No cóż, Intrigue to po prostu Dominion. Wszystkie zasadnicze uwagi co do podstawowej jego wersji mają generalnie i tu zastosowanie, przy czym gra jest nieco bardziej złożona. Jest to zasługą wprowadzenia kart, które dają nam możliwość wyboru rodzaju akcji oraz takich, które są - przykładowo - jednocześnie kartami akcji i zwycięstwa. Sporo więcej jest interakcji i wykorzystywania klątw.
Dla miłośnika Dominiona jest to zakup obowiązkowy, choć przyznam, że mi z dotychczasowych dodatków zdecydowanie bardziej do gustu przypadł Seaside. W Intrydze, jak już nadmieniłem, klątwy ścielą się gęsto i mocno uprzykrzają rozgrywkę, co jak dla mnie nieco psuje charakter tej raczej lekkiej i przyjemnej gry. Znam jednak osoby, którym taki klimat rozgrywki odpowiada niesamowicie.
Innym problemem jest jak dla mnie występowanie kart będących rozwinięciem tych znanych z podstawki (np. wioska górnicza mająca odrobinę większe możliwości niż zwykła wioska za to ciut wyższy koszt zakupu). Niby nie ma przeszkód, by w grze pojawiły się dwa takie zestawy, ale moim skromnym zdaniem mija się to z celem.


obrazek
Dominion Rozdarte Królestwo
,
Dominion ma ogromną rzeszę fanów i całkiem spore grono krytyków. Choć nie zaliczyłbym siebie do kategorii miłośników tego tytułu, nie będę ukrywał, że wymieniam ją pośród swoich ulubionych. Czemu? Ma w sobie pewną lekkość, elegancję, która sprawia, że można w nią zagrać praktycznie z każdym i nieomal zawsze. Chociaż gra daje spore pole do kombinowania, wymaga myślenia niemęczącego, umozliwiającego spokojną konwersację i zwyczajnie relaks. Ze względu na liczbę kart i możliwych ich kombinacji grywalność jest kolosalna. W każdej konfiguracji, tak przy 2 jak i 3 czy 4 graczach gra się znakomicie.
Wykonaniu trudno coś zarzucić, może grafiki na kilku kartach pozostawiają nieco do życzenia. Jednak ze względu na częste tasowanie nie ma rady, karty po jakimś czasie będą się niszczyć. Jeżeli ktoś nie jest się w stanie z tym faktem pogodzić, niech lepiej odrazu zaopatrzy się w koszulki.
Bardzo gorąco polecam!

Ps. Grając zgodnie z zasadami w jednej kolejce nie da się \"przewinąć\" talii kilkukrotnie (jeżeli dobrze rozumiem, że termin ten oznacza wielokrotne wykorzystanie tych samych kart), zatem wspomniany poniżej patent na \"killer-talię\" najprawdopodobniej wynika z błędnego zastosowania reguł.


obrazek
Dominion dodatek Poseł
,
Co tu dużo pisać. Malutki dodatek zawierający jeden zestaw kart akcji - malutkie, acz zauważalne urozmaicenie dla \"klasycznych\" zestawów. W niektórych kombinacjach wydaje mi się wręcz nieodzowny. Tylko ta ilustracja dość średnia... =/

obrazek
Duch Teb (edycja polska)
,
Kto zetknął się z produktami wydawnictwa Queen Games ten wie, że, przynajmniej pod względem wykonania, stoją one na najwyższym poziomie. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Duże pudełko zawiera całą masę pięknie wyglądających, solidnych, a przy tym oryginalnych elementów (chronometry).
Ale wykonanie wykonaniem, to zaś co czyni Teby grą zaiste wybitną, to zasady. Są one bardzo proste. Jako archeologowie próbujemy zdobyć sławę w swoim fachu. Na początku podróżujemy po Europie, starając się zdobyć niezbędną wiedzę i środki do podjęcia wykopalisk (odwiedzamy miasta pozyskując pojawiające się w nich karty). Tu pierwszy bajer. Każda czynność kosztuje nas czas, określoną liczbę tygodni, które oznaczamy sobie na listwie biegnącej po krawędzi planszy. Kolejka zawsze należy do gracza, który jest najbliżej początku tej listwy, słowem, do tej pory zużył ze wszystkich graczy najmniej czasu.
Kiedy czujemy się już przygotowani, możemy wybrać się na wykopaliska.
Podliczamy naszą wiedzę o odpowiednim regionie, decydujemy ile poświęcamy tygodni na prace. Chronometr po podaniu tych danych \"wyliczy\" nam... ile możemy wylosować żetonów z woreczka. Wśród nich mogą znajdować się bezcenne skarby lub nic nie warty gruz. Skarby natychmiast sobie przywłaszczamy, gruz na koniec wykopalisk umieszczamy ponownie w woreczku - kolejne kopanie w tym miejscu będzie miało mniejsze szanse powodzenia. Punkty zdobywamy także za odwiedzanie wystaw, wygłaszanie prelekcji na zjazdach oraz, na końcu gry, za wiedzę o poszczególnych regionach.
Jak pewnie dało się zauważyć Teby nie są grą dla strategów. Poziom losowości jest spory, ale, co trzeba podkreślić, doskonale zgrywa się (podobnie jak reszta zasad) z tematyką i klimatem gry, co w przypadku eurogier jest nader rzadkie.
Gorąco polecam miłośnikom lekkiej, niezobowiązującej, klimatycznej rozgrywki.


obrazek
Polowanie na robale
,
Robale polecam przede wszystkim osobom potrzebującym gry mobilnej. W polowanie możemy sobie zagrać dosłownie wszędzie, kostki i płytki są odporne na wodę, ziemię tudzież ketchup i inne niezbyt przyjazne większości planszówek substancje. Gra jest szybka, wesoła i emocjonująca, bez wątpienia warta swojej ceny, choć nie należy raczej do tytułów, w które chce się grać non-stop. Jest to przyjemny \"chwilerek\" i nic więcej.

obrazek
Blokus Duo
,
Blokus Duo podoba mi się nawet bardziej niż duża wersja, gdyż gram głównie własnie dwuosobowo, a w tym wariancie ta mała, łatwo przenośna i, co bardzo ważne, dużo tańsza edycja sprawdza się po prostu lepiej. Osobom, które z blokusem w ogóle nie miały styczności napiszę, krótko. Gra fajna i niezwykle prosta pod względem zasad, w którą można \"na ostro\" analizują każdy kolejny ruch, jak również zachowanie przeciwnika albo zupełnie luźno, intuicyjnie.

obrazek
Quarto Mini
szybka i prosta,
Pozornie wydaje się banalne: ot trzeba ustawić w rzędzie pionki o jednej wspólnej cesze. Bajer jednak polega na tym, że to przeciwnik wręcza nam pionek, który musimy ustawić! Rozgrywka wymaga sporej spostrzegawczości i sprytu. Quarto to doskonała pozycja w kategorii \"przerywników\".
Wykonanie, jak to u Gigamica, na wysokim poziomie.


obrazek
Blef
,
Powiedzmy sobie szczerze: Blef to w istocie zestaw kości z kubeczkami oraz plansza, której niezbędność do gry jest raczej wątpliwa ;)
Wszystko to jednak prezentuje się bardzo ładnie i raczej jest warte swej ceny. Sama gra wciąga niczym bagno, trzeba jednak pamiętać, że jest to typowa imprezówka. Zdecydowanie najlepiej sprawdza się w większym gronie, więc u znacznej liczby osób będzie lądowała na stole raczej okazjonalnie.


obrazek
Quoridor Mini
doskonała gra logiczna,
Quoridora określiłbym mianem wzorcowej gry logicznej. Zasady są ekstremalnie proste - zrozumie je pięciolatek! Rozgrywka jest na tyle głęboka, że nawet najbardziej doświadczeni stratedzy będą mieli nad czym łamać sobie głowę. Quoridor ma tę przewagę nad konkurencyjnymi grami, że mogą w nim rywalizować cztery osoby, choć wariantem jednak zdecydowanie najlepszym jest rozgrywka dwuosobowa.
Wykonanie elementów typowe dla wydawnictwa Gigamic, czyli bardzo dobre =)


obrazek
Wysokie Napięcie: Zostań Menadżerem
,
Fanem gier ekonomicznych nie jestem, Wysokie Napięcie trafię, ba, niezwykle szanuję za elegancką i ciekawą mechanikę, ale grać specjalnie nie mam w nie ochoty. Do Zostań Menagerem podszedłem więc bez specjalnego entuzjazmu, przyjemnie się jednak rozczarowałem!

Gra składa się z pięciu tur. W każdej na początku licytujemy się pracownikami o kolejność ruchu. Nie jest to licytacja długa, polegająca na wielokrotnym podbijaniu, gdyż nie ma na to środków. Z tego samego jednak względu zmuszeni jesteśmy do podejmowania niezwykle trudnych decyzji, co mimo bardzo szkieletowego charakteru licytacja pozostaje emocjonująca. Następnie w wylicytowanej kolejności \"tworzymy rynek\", ściągając rozmaite przydatne w fabryce ustrojstwa ze specjalnej planszy. Każdy ma obowiązek ściągnięcia tylu urządzeń ilu posiada wolnych pracowników, ostatni w kolejce ma prawo dołożyć o jeden kafelek więcej. Teraz w tej samej kolejności przystępujemy do zakupów. Każdy może kupić najwyżej tyle elementów ilu ma wolnych pracowników (oczywiście niezbędne są też fundusze), trzeba pamiętać, że miejsce w fabryce jest ograniczone, a usunięcie jakiegoś elementu jej wyposażenia również będzie kosztowało nas pracownika.
Na koniec w fazie biurokracji liczymy ilu pracowników zostanie wysłanych do obsługi maszyn, ile towaru wyprodukujemy, ile jesteśmy w stanie zmagazynować (na nic nam ogromne możliwości produkcyjne, jeśli nie będziemy mieli gdzie upchnąć towaru) oraz poziom zużycia energii. Wreszcie otrzymujemy wypłatę potrącając od przychodu koszty energii (te oczywiście stale rosną).
I tak z grubsza przez pięć rund. Wygrywa gracz, który najwięcej zarobi.
Szybko, elegancko, intuicyjnie. Gra ma przynajmniej kilka bazowych strategii, wymaga myślenia, ale nie generuje jakiegoś wielkiego decyzyjnego paraliżu, bo (w przeciwieństwie do klasycznego WN) nie wymaga karkołomnego liczenia, raczej sprytnego kalkulowania.
O wykonaniu krótko: komponenty są bardzo solidne, grafiki w znanym z WN stylu (w moim odczuciu trochę ładniejsze), tylko pieniądze wciąż obrzydliwe ;)

Dla wielbicieli gier ekonomicznych Zostań Menadżerem do zakup obowiązkowy, innym też zdecydowanie polecam chociaż spróbować.


obrazek
Trucizna
Knizia w dobrej formie,
Niezwykle lekka, niesamowicie prosta i zaskakująco grywalna karcianka!
Malutkie pudełko z kartami bez problemu mieści się do kieszeni, zagrać można niemal wszędzie, gdyż do gry potrzeba bardzo niewiele miejsca. Zasady można wytłumaczyć dosłownie w minutę!
Karty zdobią urocze grafiki flakoników z alchemicznymi ingrediencjami. Niestety na kartach już po pierwszych partiach pojawiają się lekkie otarcia.
Rozgrywka wymaga bardzo przyjemnego, niewyczerpującego kombinowania. Teoretycznie sporo zależy od losu, lecz w żadnej z dotychczasowych partii nie miałem wrażenia, że osiągnięty przeze mnie wynik był wyłącznie kwestią pecha czy farta. Jedna rozgrywka składa się z kilku rozdań (konkretnie: tylu ilu jest graczy), co zmniejsza wpływ przypadku na ostateczny wynik oraz czyni grę dłuższą niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Gra, jak sądzę, powinna zadowolić każdego i spełnić swoją rolę przy rozmaitych okazjach. Polecam!


obrazek
Jenga
,
W zasadzie ciężko powiedzieć coś ciekawego o grze, którą każdy zna. Mnie ona nigdy specjalnie nie porywała, ale nie da się ukryć, że na imprezach sprawdza się doskonale - zasad nie trzeba tłumaczyć, myśleć wiele nie trzeba (zagrają nawet osoby niechętne tej formie aktywności;), a pobawić się można.
Żeby mój komentarz nie był całkowicie bezproduktywny, dwa słowa o tej wersji: klocki wykonane są bardzo porządnie i estetycznie (aż zapraszają do zabawy;), pudełko jest solidne, zaopatrzone w funkcjonalną wkładkę ułatwiającą pakowanie. To byłoby tyle =)


obrazek
Kajko i Kokosz Wielki wyścig
Wyścig po kasę!,
Wielki Wyścig jest grą adresowaną zdecydowanie do najmłodszych miłośników planszówkowego hobby - to wariacja na temat prostych gier w stylu \"rzuć kostką i wykonaj ruch\". Jednak... naprawdę fajnie można się przy niej pobawić! =)
Co czyni tę grę ciekawą?
Po pierwsze, każdy z graczy dysponuje inną postacią, a każda z nich ma swoją, niepowtarzalną umiejętność.
Po drugie, ruch nie polega na przesunięciu postaci o tyle pól, ile oczek wypadło na kostce. Każda postać ma maksymalną liczbę punktów ruchu (początkowo 7, później możemy postać rozwijać!). Możemy rzucać kością dopóty, dopóki nie przekroczymy tej liczby (jeśli tak się stanie tracimy kolejkę) a liczba będąca sumą rzutów to nasze punkty ruchu. Przejście przez zwykłe pole kosztuje nas jeden punkt, przez las dwa. Nie ma generalnie możliwości cofania się.
Po trzecie, choć gra w nazwie ma \"wyścig\" w istocie jej celem jest zarobienie jak największej liczby dukatów, a zwycięstwo w biegu jest tylko jednym ze środków w jaki możemy ten cel osiągnąć. Gra ma parę \"strategii\", a każdy ruch wymaga całkiem sporej dozy kombinowania (\"jaką trasę obrać by skończyć posunięcie na leżącym na ziemi dukacie lub żetonie niespodzianki\"), zdecydowanie większej niż na pierwszy rzut oka mogłoby się zdawać.
Dla dzieci i do grania z dziećmi zdecydowanie polecam! Zresztą parę niezobowiązujących partyjek na pewno z przyjemnością rozegrają też starsi gracze i to nie koniecznie fani komiksu.


obrazek
Tichu Edycja Limitowana
Nie tylko dla karciarzy,
Świetna, zakręcona gra - coś z pokera, coś z brydża, coś z tysiąca. Mieszanka to zaiste piorunująca, ale jeśli tylko pokonamy pierwsze trudności (\"o co w tym do diabła chodzi?\"), to gwarantuję, że gra dłuuugo nie będzie schodziła ze stołu i zapewni graczom wiele przyjemności. Edycja kolekcjonerska ma bardzo fajne \"chińskie\" karty, a opakowana jest w praktyczne metalowe, pudełko. Wadą tytułu jest bardzo ścisłe określenie liczby graczy. W mniej niż 4 osoby się nie pobawimy, w więcej niż 4 może dochodzić do sporów o miejsce przy stoliku ;)

obrazek
Bang (polska edycja)
Genialny klimat,
Co tu dużo pisać - Bang i impreza to wprost idealne połączenie! Mnóstwo emocji, genialny klimat. Jeśli zainwestujemy w pistolet na kapiszony (gra kosztuje tyle co i nic, więc kilka groszy można dodatkowo poświęcić), to w dobrym towarzystwie możemy się poczuć zupełnie jakbyśmy byli bohaterami spaghetti westernów!
Co więcej, choć gra pełnym blaskiem świeci przy pełnym składzie, to nawet w cztery osoby można się całkiem przyjemnie bawić.
Żeby wszystko było jasne Bang nie jest pozbawiony wad. Po pierwsze to raczej zabawa towarzyska. Przez słowo gra rozumiem rywalizację, w której gracze startują ze względnie równej pozycji i w typowej rozgrywce walczą o zwycięstwo do samego końca. Tutaj balansu kart postaci oraz funkcji nie zaznamy (renegat ma szanse na wygraną jedynie przy duuużej dozie szczęścia), a co gorsza (to jest ewidentnie największa wada) gracze odpadają z gry, nieraz na długo przed jej zakończeniem.
Mimo tego Bang wart jest każdego wydanego nań grosza (a nawet nieco więcej;) i polecam go absolutnie wszystkim.


obrazek
Neuroshima Hex: Duel
kolejny świetny dodatek,
Kolejny świetny dodatek do rewelacyjnej Neuroshimy. Nowe armie zamieszczone na zasadzie podobnej jak w Babel 13: zasady pierwszej są logiczną kontynuacją stylu z wersji podstawowej (podobnie jak Nowy York w B13), druga zaś wymaga niestandardowego kombinowania (analogicznie jak Neodżungla). Po wstępnych testach wykazują pełną kompatybilność z pozostałymi armiami (nie ma odchyłów ani na plus, ani na minus)
Nowa plansza prezentuje się bardzo dobrze, wręcz lepiej niż plansza z podstawki. Nowe reguły w sposób bardzo znaczący ograniczają losowość, choć zaprawionym w bojach graczom może być nieco ciężko do nich przywyknąć.
Dla fanów serii absolutny must have.


obrazek
Blokus
logicznie i rodzinnie,
Najsłabszym elementem tej gry jest moim zdaniem wykonanie. Elementy wyglądają moim skromnym zdaniem tandetnie, a skojarzenia z tetrisem też w mej opinii nie są niczym dobrym. Przez to wszystko wzdragałem się przed kontaktem z tą grą, a szkoda, bo to naprawdę fajny familijny tytuł.
Właśnie, familijny! Blokus nie jest GRĄ LOGICZNĄ, taką pisaną wielkimi literami. Ale to nie jest w żadnym razie wada. Rozgrywka nie jest banalna, wymaga przyjemnego, lekkiego pogimnastykowania umysłu, a niezwykle proste zasady zachęcą do partyjki mamę, tatę, Piotrusia z 1a i pana Zenka hydraulika. Słowem wszystkich!


obrazek
La Isla Bohnita
doskonały dodatek do świetnej gry,
Nie spodziewałem się wiele po tym dodatku, ot pewnie para nowych gatunków fasolek i garść zasad - wisienek na torcie, czyli takich, które bardziej zdobią niż faktycznie coś zmieniają. Prawda tymczasem okazała się zupełnie inna! La Isla Bohnita wprowadza całą masę nowych elementów, zwiększając, i tak przecież decydującą, rolę interakcji w grze. Targi, negocjacje stają się jeszcze ostrzejsze w obliczu rywalizacji o fasolowe zasoby tytułowej wyspy. A instrumenty w postaci \"przemocy i szantażu\" (statek piracki=) jeszcze zwiększają wachlarz argumentów, którymi możemy się posłużyć by przekonać potencjalnego kontrahenta, że to właśnie nasza oferta jest dla niego interesem życia ;)
Dodatkowym atutem dodatku, jest możliwość gry w składzie aż 7 osób. W przeciwieństwie do poprzedniczki śmiem twierdzić, że im więcej osób tym ciekawiej (graliśmy nawet w \"nieprzepisowo\" w osiem osób i, choć nie bez pewnych zgrzytów, dało radę, a na pewno było fajnie)


obrazek
Filary Ziemi
ok, ale bez rewelacji,
Jednego Filarom bez wątpienia odmówić się nie da - jakości wydania. Gra prezentuje się po prostu pięknie i jest bardzo klimatyczna. Co do samej rozgrywki, to jest ona bardziej złożona niż można by się spodziewać po grze raczej familijnej. Niestety złożoność jest tylko początkowym wrażeniem i nie przekłada się w żaden sposób na grywalność. Już właściwie w pierwszej partii wiadomo, gdzie należy ustawiać swoich budowniczych, szybko wychodzi na jaw, którzy rzemieślnicy są najbardziej przydatni. Po paru partiach odgrywamy już po prostu z góry przyjęty scenariusz. Miejsca na jakieś taktyczne zagrywki jest tu bardzo, bardzo niewiele. Po żadnej rozgrywce, w której dane mi było brać udział nie potrafiłem znaleźć wytłumaczenia (innego niż po prostu los) dlaczego wygrał ten gracz a nie inny (było tak nawet wtedy, gdy sam wygrywałem). Gra po prostu \"toczy się sama\".
I żeby było jasne - toczy się bardzo przyjemnie. Zdecydowanie nie żałuję czasu na tę grę poświęconego. Nie ciągnie mnie jednak zupełnie do kolejnych partii i cieszę się niewymownie, że grę przetestowałem na pożyczonym egzemplarzu zamiast ją kupować w ciemno jak uprzednio planowałem. Gra może niektórym się spodobać, ale wg mnie jest wiele prostszych i bardziej \"żywotnych\" od Filarów gier rodzinny i wiele bardziej wymagających i satysfakcjonujących gier strategicznych. Jak dla mnie Filary na dłuższą metę nie sprawdzają się w żadnej z tych kategorii.


obrazek
Prawo dżungli
Dużo zabawy za niewielkie pieniądze,
Ciężko recenzować produkt taki jak Prawo Dżungli.Jest to po prostu świetna gra imprezowa, która rozrusza chyba każde towarzystwo, znakomicie ćwiczy refleks oraz spostrzegawczość! Poza tym ma wszystkie typowe cechy party game - można zagrać w nią kilka, ba... nawet kilkanaście partii pod rząd, ale po jakimś czasie zwyczajnie się nudzi i trzeba jej wtedy pozwolić \"odpocząć\" gdzieś na półce, by za jakiś czas mogła triumfalnie powrócić.
Może jeszcze dodam kilka uwag porównujących niniejszy tytuł z pierwowzorem, czyli Jungle Speed\'em. Niektórzy twierdzą, że Prawie karty są trudniejsze (zbyt trudne), zaś barwa kart jest męcząca. Jak dla mnie pierwszy zarzut to raczej plus dla PD, co do drugiego, to nigdy nie miałem z czymś takim problemu, ani żaden ze współgraczy do żadnych trudności się nie przyznał. Pewną przewagą JS jest fakt, że istnieje do niego dodatek, który (podobno) czyni rozgrywkę jeszcze bardziej zakręconą. Prawo Dżungli jest jednak znacznie bardziej atrakcyjne cenowo i choćby z tego względu gorąco je polecam!


obrazek
Monopoly
bardzo przereklamowana,
Monopoly ma jedną istotną zaletę: zna ją każdy, więc namówienie kogoś do gry będzie pewnie łatwiejsze niż np. do partii Puerto Rico. Z tłumaczeniem zasad też nie będzie większego problemu. Na tym jednak zalety się kończą. W Monopoly wygrywa ten kto lepiej (czytaj: szczęśliwiej) rzuca kostką. Umysłu nie ma za bardzo gdzie wysilić.
Nie mam zamiaru tu nikogo zniechęcać do zakupu. Przeciwnie chciałbym potencjalnych klientów zachęcić.
Zachęcić do przejrzenia bogatej oferty Planszomanii i poszukania w podobnych cenach produktów, które więcej wymagają, więcej uczą a przy tym niegorzej bawią (a często dużo, dużo lepiej), a nadają się i dla dzieci i dla dorosłych. W ostatnich latach planszówki niesamowicie się rozwinęły i warto z tego skorzystać!


obrazek
Blue Moon City
Czysta przyjemność!,
W kwestii wykonania nie powiem nic czego nie powiedzieli powiedzieli poprzednicy. Elementy gry wykonane są doskonale i... są po prostu ładne.
Sama gra ma proste zasady i tę przyjemną właściwość, że zadowoli (a przynajmniej powinna) tak doświadczonego gracza jak i \"niedzielnego planszówkowicza\". Rozgrywka toczy się płynnie, przestoje są bardzo rzadkie, gdyż zawsze pozostaje coś sensownego do zrobienia, nie wymaga specjalnego wysiłku umysłowego, stosowania jakichś karkołomnych taktyk, raczej sprytu i po prostu pewnego \"pomysłu\" na konkretną partię. Wg mnie losowość nie ma znaczącego wpływu na rozgrywkę. Tak jak wspomniałem wyżej gra nie wymaga egzekwowania jakiejś z góry przyjętej strategii, do której niezbędne byłyby konkretne karty. Istotą gry jest właśnie rozsądne gospodarowanie zasobem kart (a sposobów na jakie można wykorzystać karty jest wiele).
Gra za każdym razem jest inna dzięki losowemu \"generowaniu\" planszy miasta, ale zawsze toczy się podobnym rytmem (choć czasem zdarzają się niezwykle zaskakujące emocjami końcówki) co sprawia, że grze niekiedy może być potrzebny \"odpoczynek\". Osobiście jednak nigdy nie odmawiam partyjki. W mojej ocenie Blue Moon City jest jedną z najlepszych, najbardziej uniwersalnych gier Dr Knizii.
Warto dodać, że w internecie można znaleźć darmowy dodatek zawierający cztery dodatkowe budynki. Wydrukowany jeszcze bardziej urozmaica tę grę!


obrazek
Neuroshima HEX
Masa emocji!,
W przeciwieństwie do przedmówcy uważam, by Neuroshima była grą brzydką. Przeciwnie! Grafiki na żetonach odbieram jako bardzo klimatyczne. Ale to oczywiście kwestia gustu. Poza dyskusją pozostaje natomiast fakt, że nowa edycja dostarcza nam grę zanacznie lepiej wykonaną pod kątem technicznym (cieńsze, solidne żetony, mniejsze pudełko). Szkoda tylko, że umieszczona w pudle wypraska to zwykła \"ściema\" - w żadnym stopniu nie pomoże nam utrzymać porządku w komponentach.
Również nie zgodzę się by NH zaliczała się do gier trudnych. Wszyscy moi współgracze po pierwszej partii chwytali zasady, często również te szczegółowe (te nie są zbyt liczne). Pewne wyjątkowe sytuacje nie przytrafiają się ciężko i nie stanowią jakiegoś wielkiego problemu.
Gra dostarcza niesamowitych emocji, każde odsłonięcie dociąganych żetonów to albo złość albo westchnienie ulgi (przy jednoczesnym nerwowym zgrzytnięciu zębami przeciwnika). Pomimo abstrakcyjnych w istocie zasad a dzięki dynamicznie i nieustannie zmieniającej się sytuacji na planszy klimat toczącej się bitwy jest niesamowity.
Neuroshimie częstokroć zarzuca się dużą losowość. Nie do końca zasadnie. Podczas rozgrywki dwuosobowej mam przed sobą łącznie 68 żetonów (swoich i przeciwnika), znaczna ich część występuje w \"talii\" parokrotnie. Nie jest problemem to ogarnąć a w trakcie gry budować taktykę w oparciu o szanse dostania odpowiednich jednostek i szanse na pojawienie się po stronie przeciwnika środków mogących przeszkodzić nam w planie. Kiedy przyjmujemy taktykę zakładającą, że w trzecim dociągu dostaniemy konkretny, pojedynczo występujący żeton, to ciężko winę za nasze niepowodzenie składać na pecha i losowość.
Oczywiście w NH mogą grać też osoby bez zacięcia analitycznego. Niezależnie od stylu naszej gry rozrywka pozostaje na najwyższym poziomie!


obrazek
Fasolki
Podstawa to handel!,
Kto by pomyślał, że gra o sadzeniu fasoli może być ekscytująca? A jednak Fasolki taką grą są!
Opis warto zacząć od pudełka. Małe, solidne, spokojnie zmieści się do kieszeni - dzięki niemu możemy grę zabrać niemal wszędzie. Wytrzymałość kart jest bez zarzutu (po wieeelu partiach nie zanotowałem żadnych uszkodzeń), a grafikom na nich umieszczonych nie sposób odmówić uroku! Polskie nazwy na kartach ułatwią zachęcenie do gry osoby uczulone na język oryginalnej wersji, czyli niemiecki. Generalnie, wykonanie to duży plus Fasolek.
Celem gry jest zdobycie jak największej sumy złotych monet. Te uzyskujemy ze sprzedaży różnych fasolowych typów hodowanych na naszych polach. Aby osiągnąć cel nie musimy w jakiś wymyślny sposób zagrywać kart. Kluczem do sukcesu jest handel z innymi graczami. A tu wszystkie chwyty są dozwolone ;) Negocjacje, prośby, groźby, podstępy, rozpaczliwe błagania - wszystko to możemy spotkać podczas targów! Nie można zapominać jednak o odrobinie taktyki. Lepiej inwestować w droższe \"gatunki\", czy może lepiej w słabsza, które będzie można łatwiej uzyskać od rywali?
Fasolki zapewniają masą frajdy i powinny sprawdzić się w każdym towarzystwie. Polecam!


obrazek
Dixit
Estetyczna uczta!,
Dixit jest grą absolutnie wyjątkową. Nie spotkałem jeszcze współgracza, która nie byłby nią oczarowany!
Zasady są banalne, tłumaczy się je w kilka chwil. Zabawy zaś jest co niemiara. Na czym polega jednak wyjątkowość tej gry? Na tym, że w przeciwieństwie do innych gier imprezowych ocieka niesamowitym klimatem. Wszystko dzięki przepięknym rysunkom na kartach - bajkowym, oniryczym, czasem nieco mrocznym, zawsze wywołującym emocje i pobudzającym wyobraźnie.
Trzeba też jednak uczciwie napisać o wadach. Po pierwsze, pionki - króliczki mają tendencje do \"kicania\", czyli przewracania się co utrudnia prowadzenie punktacji. Po drugie, tor punktacji wydaje mi się zbyt krótki. We wszystkich dotychczasowych partiach (ok 10 - 12) gracze zgodnie żądali rozegrania drugiego okrążenia. Zaś pod jego koniec pojawiało się czasem lekkie znużenie (talię kart tasowaliśmy po raz czwarty i wielu graczy musiało po raz czwarty w przeciągu kilkunastu minut \"działać\" na tych samych kartach, co trochę ich \"zwalniało\"). Po trzecie, karty są dosyć cienkie, nawet przy ostrożnym użytkowaniu będą pojawiać się na nich uszkodzenia. Jest ich też trochę mało. Nie żeby przeszkadzało to w grze! Grafiki są tak niesamowite, zawierają tyle szczegółów, że zawsze będzie można z nimi skojarzyć coś błyskotliwego. Po prostu chciałoby się mieć więcej do podziwiania...
Mimo wysokiej ceny gorąco polecam!


obrazek
Tajemnice Labiryntu
Absolutnie dla każdego!,
Gra w oczywisty sposób jest adresowana do dzieci, ale znakomicie bawić się mogą w nią także gracze jak najbardziej juz dorośli! W końcu kto nie marzył nigdy o przemierzaniu tajemniczych, podziemnych korytarzy, pokonywaniu niebezpieczeństw i zdobywaniu skarbów?? ;)
Gra wykonana jest w sposób solidny i miły dla oka. Sprawdza się znakomicie przy 2, 3 graczach jak i przy ich komplecie. Wymaga dobrej taktyki, przyjemnego kombinowania i spostrzegawczości. Można dążyć za wszelką cenę do osiągnięcia własnych celów lub poświęcić więcej uwagi utrudnianiu życia rywalom.
Tajemnice Labiryntu mają to coś czego brakuje wielu nowszym tytułom. Prostota, niepowtarzalność każdej rozgrywki, krótki jej czas sprawiają, że gra się nie nudzi i nie męczy. Można spokojnie rozgrywać kilka partii pod rząd zajmując sobie cały wieczór!


obrazek
Kosmiczna Eskadra
Wejdź w nadświetlną!,
Kosmiczna Eskadra jest karcianką przedziwną. Same zagrywanie kart trwa króciutką chwilę, większość czasu rozgrywki zajmuje sprawdzanie wyników. Wydawałoby się mogło, że taka gra nie może się sprawdzić. A jednak to działa i to całkiem nieźle.
O przebiegu gry ciężko coś więcej pisać. Początkowo nasze statki lądują bezładnie na stole, a wyniki są mniej więcej w takim samym stopniu przewidywalne jak wyniki totolotka. Z partii na partię zauważa się rozmaite możliwości naszej floty i niepostrzeżenie do naszej szalonej strzelaniny wkrada się odrobina taktyki, coraz wyraźniej widać też kto jest dobry w te klocki, a kto jedynie liczy na łut szczęścia.
Kosmiczna Eskadra nie jest bez wątpienia grą, w którą chciałoby się \"młócić\" codziennie ani taką na którą specjalnie spraszałoby się towarzystwo. To doskonały przerywnik, który można wyciągnąć, gdy ma się kilkanaście wolnych minut, który z racji niedużych rozmiarów można zabrać ze sobą niemal wszędzie i w razie potrzeby zafundować kolegom i koleżankom nieco rozrywki.
Na koniec kilka słów o wykonaniu. Za 47 zł otrzymujemy porządnie wykonany produkt, lecz nie pozbawiony kilku wad. Małe karty statków wydają się dosyć solidne - po kilkunastu partiach nie widać śladów używania. Znaczniki obrażeń nie pasują kolorystycznie do odpowiadających m flot - to drobiazg. Gorzej, że zdecydowanie zbyt często w trakcie rozgrywki ich brakuje! Statki matki wyglądają bardzo fajnie, tylko... nie są zupełnie do niczego potrzebne. Dziwi mnie trochę pomysł na dołączenie ich do wydania. Zamiast nich można było wrzucić więcej znaczników, jakąś linijkę albo po prostu wypuścić na rynek produkt jeszcze trochę tańszy i poręczniejszy. No cóż, powodów takiej a nie innej decyzji wydawnictwa pewnie się nie dojdzie i nie warto, bo czas na to poświęcony lepiej spożytkować na kolejną porcję kosmicznego strzelania!


obrazek
Neuroshima HEX Babel13
Świetny dodatek do świetnej gry!,
Jako fan Neuroshimy Hex baaardzo długo oczekiwałem na rozszerzenie. Cierpliwość została nagrodzona w pełni!
Pierwsze co zwraca uwagę to, że za przyzwoitą cenę otrzymujemy naprawdę dobrze wykonany produkt! Po wpadkach z poprzednimi wersjami podstawki otrzymujemy wreszcie solidnie wykonane komponenty w niezbyt dużym, w miarę poręcznym pudełku. Czepiać można się ewentualnie instrukcji, która wydana jest na broszurkowym \"świstku\", choć z drugiej strony po co komu papier kredowy z twardymi okładkami?
Zawartość pudełka najogólniej mówiąc dzieli się na dwie kategorie: dodatkowe armie oraz masę terenów, znaczników, rozmaitego ustrojstwa urozmaicającego rozgrywkę.
Armie są ciekawe, niezwykle klimatyczne i wg mnie bardzo dobrze zbalansowane ze \"starymi\" armiami. Bez wątpienia wnoszą powiew świeżości do hexowych batalii. Pewnym problemem może być tylko rozmnożenie zasad specjalnych i umiejętności. W podstawce poza nielicznymi wyjątkami jednostki działały standardowo, zatem nauczenie się zasad zajmowało chwilę. W dodatku jest tego wszystkiego sporo więcej przez co więcej jest do ogarnięcia, częściej też dochodzi do sytuacji wątpliwych, rozwiązań których próżno szukać w instrukcji.
Wspomniane wcześniej tereny i inne ustrojstwa to w dużej mierze \"zabawka kreatywna\". Tylko wyobraźnia użytkownika ogranicza go przed tworzeniem scenerii bitewnych i scenariuszy kampanii!!
Podsumowując: dla każdego komu NH przypadła do gustu jest to pozycja obowiązkowa!


obrazek
Niagara
Kolorowy zawrót głowy,
Niagara po otwarciu pudełka sprawia chyba najlepsze wrażenie ze wszystkich gier jaki posiadam na stanie! Doprawdy ciężko się na nią napatrzeć! Wykonana jest niezwykle solidnie, kolorowo, niebanalnie. Jeśli można się czegoś przyczepić, to tylko tego, że (przynajmniej w moim egzemplarzu) należy dociskać planszę na zgięciach by zapewnić zgrabny \"przepływ wody\".
Mechanika gry jest niesamowicie wręcz oryginalna. Rozgrywka wymaga przyjęcia określonej strategii i bardzo solidnego kombinowania.
Owe kombinowanie jest największą zaletą Niagary, ale może też okazać się pewną pułapką! Rozkładając grę niedzielny planszówkowicz spodziewa się lekkiej, niezobowiązującej rozgrywki. Tymczasem już na wstępnie musi ogarnąć sporą ilość mocno abstrakcyjnych (nie współgrających z tematyką) i relatywnie (jak na pozycję rodzinną) złożonych zasad. By mieć jakiekolwiek szanse trzeba na serio wysilić umysł - jeden błąd może sprawić, że przez kilka tur zamiast zbierać kryształy będziemy musieli bezproduktywnie bronić naszych kanoe przed spadkiem z wodospadu. W grze nierzadko może wystąpić element ostrej interakcji (kradzież kryształów, przyspieszanie biegu rzeki), to z kolei częstokroć powoduje drastyczne wydłużenie czasu pojedynczej partii. Wszystko to może niestety niektóre osoby zniechęcać.
Ja jednak Niagarą jestem zachwycony. Gra cieszy oko, przyjemnie \"ćwiczy\" mózg, a widok spadającego z wodospadu kajaku przeciwnika (i miny właściciela) jest wprost bezcenny =) Dałbym grze 5, gdyby nie to, że nie bardzo mogę znaleźć chętnych do gry. Może dlatego, że w dotychczasowych kilkunastu partiach tylko raz nie udało mi się wygrać ;)


obrazek
Cytadela
Nie dla każdego,
lMuszę niestety dodać łyżkę dziegciu do tych na wskroś pozytywnych opinii, w mojej przygodzie z planszówkami to pierwszy dosyć poważny zawód. Ale po kolei...
Wykonanie gry nie jest niestety wolne od wad. Zbyt duże pudełko mieści w sobie zdecydowanie zbyt wiele powietrza, karty, jak wielokrotnie już wspomniano, mają tendencje do szybkiego ścierania, monet - karmelków może czasami, zwłaszcza przy grze w większym gronie, zabraknąć. Na plus należy zdecydowanie zaliczyć grafiki na kartach oraz wykonanie monet.
Instrukcja w sposób dosyć klarowny wprowadza w mechanikę gry, nie rozwiązuje jednak wszystkich wątpliwości, które mogą pojawić się w trakcie rozgrywki, w pewnych sytuacjach niezbędne może okazać się skorzystanie z internetowaego FAQ.
Zasady są oryginalne i sama ich lektura sprawiła mi sporą przyjemność obiecując świetną zabawę podczas rozgrywki. Niestety pierwsza partia w imprezowym gronie okazała się kompletną porażką. W grze pełno było przestojów wywoływanych przez najrozmaitsze czynniki (m.in. brak karmelków), pary nie bardzo chciały sobie wzajemnie szkodzić, z kolei jeden gość zrezygnował z gry, gdyż przez kilka tur z rzędu był na przemian okradany/zabijany.
Druga rozgrywka w mniejszym (4 osoby) choć wciąż \"mieszanym\" gronie wyglądała lepiej, lecz wciąż trudno byłoby ją określić mianem dynamicznej. W dodatku ujawnił się pewien dość nieciekawy mechanizm: jedna osoba wciąż wybierała króla, przez co inna nieustannie otrzymywała najsłabsze postaci do wyboru. Nie była w stanie przerwać tego łańcucha, gdyż cieżko jej było dostać zabójcę lub złodzieja, kiedy zaś już do tego doszło okazywało się, że akurat w tym rozdaniu króla nie było w talii i atak szedł \"w próżnię\".
Trzecia partia w gronie planszówkowiczów - amatorów sprawiła się najlepiej i przyniosła najwięcej emocji. Graliśmy tak już parę razy i pewnie zagramy jeszcze nie raz, lecz nie mogę powiedzieć, żeby gra wgniatała nas w fotel. Utrudnia to imprezowa atmosfera naszych spotkań, która nie pozwala skoncentrować się na rozgrywce. Tymczasem gra aby toczyć się płynnie wymaga w mej ocenie pewnej dyscypliny i skupienia - bez tego rozgrywka się przeciąga, a w efekcie może pojawiać się zniechęcenie i znużenie.
Podsumowując: Cytadela ma zdecydowanie nietuzinkową mechanikę i nie mam najmniejszych wątpliwości, że w wielu ekipach jest/będzie murowanym hitem. Mój przykład pokazuje, że niestety nie w każdej. Jeśli chcesz grać w grupie obytych z planszówkami klimaciarzy, możesz praktycznie kupować w ciemno. W przeciwnym razie molecam przed zakupem dłuższą chwilę namysłu!


obrazek
Condottiere
blefem i mieczem,
Condottiere to licytacyjna gra planszowa osadzona w realiach renesansowych wojen na półwyspie apenińskim. Oto kilka słów odnośnie poszczególnych jej aspektów.
Wykonanie: Pudełko z grą jest niewielkie, poręczne i wytrzymałe, bez kłopotu mieszczą się w nim wszystkie elementy niezbędne do rozgrywki, czyli mała, lecz czytelna i ładna plansza, garść sześciennych, kolorowych znaczników, dwa „pionki” (jeden do wyznaczania bitew, drugi do oznaczania terytoriów objętych „łaską papieską”) oraz najważniejsza w tym wszystkim talia kart. Rysunki na kartach są bardzo zgrabne, utrzymują klimat renesansowych wojen. Niestety ich jakość pozostawia sporo do życzenia – kilka z nich zaczęło się rozklejać już po krótkim czasie niezbyt intensywnego używania. Bez koszulek ani rusz. Umieszczona również w środku instrukcja w sposób klarowny przedstawia zasady obowiązujące w grze.
Rozgrywka: Zasady są proste i łatwe do zapamiętania jednak wytłumaczenie ich, zwłaszcza niedzielnym planszówkowiczom, może nastręczać pewnych trudności (przynajmniej ja się z takimi spotkałem). Celem gry jest zajęcie odpowiedniej liczby terytoriów, zajmowanie ma miejsce poprzez wygrywanie bitew. Bitwa polega na kolejnym wykładaniu przez graczy kart najemników lub kart specjalnych (na początku tury otrzymuje się ich do ręki 10). Gdy wszyscy gracze spasują podlicza się siłę „kompanii” (wyłożonych kart) – wygrywa oczywiście najsilniejsza. Zwycięzca wyznacza miejsce kolejnej bitwy, a toczy się ją z użyciem kart, które pozostały graczom na ręce. Kiedy tylko jeden gracz pozostanie z kartami w ręku, kończy się tura i następuje kolejne rozdanie.
Bitwy toczą się zwykle szybko i sprawnie, interakcja jest duża, emocji związanych z kolejnymi ujawnionymi blefami i sprytnymi zagraniami co niemiara. Przeszkadzać mogą niektórym dwa elementy. Po pierwsze losowość. Dzięki dobrej taktyce można zdziałać wiele nawet z gorszymi kartami, ale niestety bywa tak, że nasze wojsko na ręce przy najlepszych nawet chęciach niczego nie zwojuje. Odwrotnie – przy wyjątkowo dobrych kartach można osiągać zamierzone cele niemal bez wysiłku. Po drugie długi okres „pasywności” gracza, który spasuje na początku bitwy albo wyzbędzie się kart już w pierwszej bitwie tury. Wszystko zależy od gracza – jedni będą z wypiekami na twarzy śledzić poczynania przeciwników i knuć nowe plany, drudzy będą nudzić się niemiłosiernie…
Grywalność: Mnie gra dosyć szybko spowszedniała – nie ciągnie mnie do niej, gdy mam ochotę w coś pograć przychodzą mi na myśl inne pozycje. Jednak w każdym środowisku, w którym ją zademonstrowałem (a parę ich było) zrobiła istną furorę. Dlatego, gdy ktoś zaproponuje partyjkę, nie odmawiam, a wtedy… jest naprawdę fajnie =) Instrukcja zawiera kilka alternatywnych zasad i (w moim mniemaniu) można łatwo wymyślać do niej rozmaite \"home rules\" co niewątpliwie może przedłużyć jej żywotność.
Ocena: Jak dla mnie typowa czwórka. Jeśli szukasz gry na przerywnik , czegoś co może pełnić funkcję nieco ambitniejszej „party game”, Condottiere świetnie się nada. Jeżeli potrzebujesz „dania głownego” lub „poważnej” strategii z ograniczoną rolą czynnika losowego, to poszukaj czegoś innego.


szukaj

kategorie

ważne informacje

pytania ?

gg: Sklep (287616)

e-mail:

telefon:
(22) 637 21 80 lub
606 780 836

sklep stacjonarny:
ul. Morcinka 5 lokal 35
01-496 Warszawa

jak trafić? zobacz tutaj

godziny pracy:
pon-pt: 12-18
sob: 11-14

facebook:
najpopularniejsze