PROFIL
Historia recenzji i ocen użytkownika Misiekh
Dixit
rewelacyjnie prosta,
Banalnie prosta, a przy tym rewelacyjnie grywalna i rozrywkowa gierka. Gra ma tylko kilka prostych i oczywistych zasad, dzięki czemu można ją wytłumaczyć dosłownie w paru zdaniach i od razu zacząć zabawę. Najlepiej gra się w 4 i więcej osób, bo przy mniejszej liczbie graczy niestety karty mogą być zbyt oczywiste w stosunku do podawanych skojarzeń.
Z każdą kolejką gra się rozkręca i jest coraz więcej śmiechu. Niewielkie ilości używek również nie przeszkadzają, a mogą nawet, dzięki czemu gra nadaje się dobrze na posiadówki przy piwie.
Jeden z komentatorów wcześniej skrytykował zbyt krótki tor punktacji, ale w tej grze nie ma to w zasadzie znaczenia - wystarczy umówić się na granie na 2 okrążenia albo dopóki karty się nie skończą. Punktacja i zwycięstwo i tak schodzą na drugi plan, bo najbardziej wciąga wymyślanie i odgadywanie skojarzeń.
Ogólnie gorąco polecam. Gra jest świetna jako towarzyska zabawa, spisuje się także jako przerywnik między cięższymi tytułami albo wtedy, gdy zmęczone towarzystwo nie chce już zajmować się grami o bardziej skomplikowanych regułach.
rewelacyjnie prosta,
Banalnie prosta, a przy tym rewelacyjnie grywalna i rozrywkowa gierka. Gra ma tylko kilka prostych i oczywistych zasad, dzięki czemu można ją wytłumaczyć dosłownie w paru zdaniach i od razu zacząć zabawę. Najlepiej gra się w 4 i więcej osób, bo przy mniejszej liczbie graczy niestety karty mogą być zbyt oczywiste w stosunku do podawanych skojarzeń.
Z każdą kolejką gra się rozkręca i jest coraz więcej śmiechu. Niewielkie ilości używek również nie przeszkadzają, a mogą nawet, dzięki czemu gra nadaje się dobrze na posiadówki przy piwie.
Jeden z komentatorów wcześniej skrytykował zbyt krótki tor punktacji, ale w tej grze nie ma to w zasadzie znaczenia - wystarczy umówić się na granie na 2 okrążenia albo dopóki karty się nie skończą. Punktacja i zwycięstwo i tak schodzą na drugi plan, bo najbardziej wciąga wymyślanie i odgadywanie skojarzeń.
Ogólnie gorąco polecam. Gra jest świetna jako towarzyska zabawa, spisuje się także jako przerywnik między cięższymi tytułami albo wtedy, gdy zmęczone towarzystwo nie chce już zajmować się grami o bardziej skomplikowanych regułach.
Struggle of Empires
Bardzo dobry territory control,
Zdecydowanie jak dotąd mój ulubiony territory control. Bardzo ciekawy pomysł z licytacją sojuszy, który wzmaga interakcję między graczami - zarówno w sensie \'dyplomatycznym\', gdy gracze targują się o sojusze między sobą, jak i w związku z tym, że chcąc uniknąć groźnej konfrontacji trzeba wylicytować przymierze z graczem, z którym nie chce się w danej chwili walczyć. Drugim ciekawym pomysłem jest możliwość zapożyczania się w \"banku\". W rezultacie nigdy nie brakuje pieniędzy, natomiast zbyt pochopna gospodarka gotówką grozi rewolucją i przegraną w grze - a to z kolei potrafi przewrócić całą rozgrywkę do góry nogami (zdarzyła mi się sytuacja, gdy zająłem 1-sze miejsce w końcowej punktacji ex equo z innym graczem - nazwijmy go B - tylko dlatego, że jeszcze inny gracz - powiedzmy C - przegrał w wyniku rewolucji, choć gdyby nie to, C zająłby 2-gie miejsce, a B trzecie).
Zasady są stosunkowo proste, choć spora liczba lakonicznie opisanych żetonów wymusza częste zaglądanie do instrukcji w trakcie pierwszych partii. Sama rozgrywka jest natomiast dość dynamiczna jak na grę, w którą najlepiej gra się w minimum 5 osób. Downtime zdarza się rzadko i zależy raczej od charakteru graczy niż od samej gry. W rezultacie, choć cała rozgrywka trwa minimum 3 godziny, ten czas zlatuje szybko.
Ogółem polecam SoE. Wśród innych territory control zdecydowanie się wyróżnia dzięki naprawdę ciekawym nowinkom.
Bardzo dobry territory control,
Zdecydowanie jak dotąd mój ulubiony territory control. Bardzo ciekawy pomysł z licytacją sojuszy, który wzmaga interakcję między graczami - zarówno w sensie \'dyplomatycznym\', gdy gracze targują się o sojusze między sobą, jak i w związku z tym, że chcąc uniknąć groźnej konfrontacji trzeba wylicytować przymierze z graczem, z którym nie chce się w danej chwili walczyć. Drugim ciekawym pomysłem jest możliwość zapożyczania się w \"banku\". W rezultacie nigdy nie brakuje pieniędzy, natomiast zbyt pochopna gospodarka gotówką grozi rewolucją i przegraną w grze - a to z kolei potrafi przewrócić całą rozgrywkę do góry nogami (zdarzyła mi się sytuacja, gdy zająłem 1-sze miejsce w końcowej punktacji ex equo z innym graczem - nazwijmy go B - tylko dlatego, że jeszcze inny gracz - powiedzmy C - przegrał w wyniku rewolucji, choć gdyby nie to, C zająłby 2-gie miejsce, a B trzecie).
Zasady są stosunkowo proste, choć spora liczba lakonicznie opisanych żetonów wymusza częste zaglądanie do instrukcji w trakcie pierwszych partii. Sama rozgrywka jest natomiast dość dynamiczna jak na grę, w którą najlepiej gra się w minimum 5 osób. Downtime zdarza się rzadko i zależy raczej od charakteru graczy niż od samej gry. W rezultacie, choć cała rozgrywka trwa minimum 3 godziny, ten czas zlatuje szybko.
Ogółem polecam SoE. Wśród innych territory control zdecydowanie się wyróżnia dzięki naprawdę ciekawym nowinkom.